śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 13 października 2013

„Być prawosławnym w Pakistanie” – wywiad z o. Johnem Tanveerem

Po terrorystycznym ataku na chrześcijańskie świątynie w Peszawarze na facebookowym profilu jednego z pięciu prawosławnych kapłanów pochodzenia pakistańskiego – o.

0 czytelników poleca

Po terrorystycznym ataku na chrześcijańskie świątynie w Peszawarze na facebookowym profilu jednego z pięciu prawosławnych kapłanów pochodzenia pakistańskiego – o. Johna Tanveera – pojawiło się proste pytanie: „Dlaczego świat milczy?” Tak więc, przysłuchajmy się głosowi chrześcijan żyjących w atmosferze nieustannej presji i niebezpieczeństwa – przeczytajmy, co ma do powiedzenia o. John. Wywiad ten – krótszy, niż planowano z powodu słabego łącza internetowego - został przeprowadzony przez portal pravoslavie.ru za pomocą skype’a, a następnie przetłumaczony na serbski przez portal radiosvetigora.wordpress.com.

Ojcze Johnie, prosimy, opowiedzcie coś o sobie. Jak to się stało, że zostaliście prawosławnym kapłanem?

Urodziłem się w rzymsko-katolickiej rodzinie jako trzecie z sześciorga dzieci. Chcąc służyć Bogu, zapisałem się do średniej szkoły teologicznej, i od 1986 roku sprawowałem posługę jako katolicki ksiądz i wykładowca seminarium w Lahore. Wiele czytałem, i tak wreszcie doszedłem do przekonania, że swojego prawdziwego duchowego domu powinienem szukać w Prawosławiu. Starałem się nawiązać jakieś relacje z Cerkwią prawosławną – bezskutecznie, aż w końcu w Lahore pojawił się pewien prawosławny Grek z miasta Patra, gdzie znajduje się słynna cerkiew pw. św. apostoła Andrzeja Pierwszego Powołanego. Byłem bardzo podekscytowany, gdy dowiedziałem się, że jest on prawosławny, i zaprosiłem go na kawę – była to niepowtarzalna okazja, by dowiedzieć się czegoś więcej o Prawosławiu.
Tutaj, w Pakistanie, bardzo trudno jest zdobyć jakiekolwiek książki, z których można by się czegoś dowiedzieć o Prawosławiu. Dlatego też tak żarliwie się modliłem – i Bóg posłał do mnie tego człowieka. Po pewnym czasie zarzuciłem sprawowanie nabożeństw w Kościele rzymsko-katolickim. Wtedy jeszcze nie przyłączyłem się do Cerkwi prawosławnej, ale już zacząłem głosić prawosławną wiarę tym wszystkim, którzy zechcieli mnie słuchać, a przy tym starałem się nawiązywać kontakty z prawosławnymi. W środowisku muzułmańskim nie ma takiego zwyczaju, by być nieżonatym, więc się ożeniłem. Moja żona nazywa się Rozi, ukończyła teologię oraz filologię angielską w Wielkiej Brytanii. Kiedy się pobraliśmy i rozpoczęliśmy wspólne życie, zaakceptowała i przyjęła moje poglądy jako swoje.

Wówczas napisałem list – odręcznie, bo nie miałem komputera ani maszyny do pisania – w którym wyraziłem swoje pragnienie zostania prawosławnym księdzem. List wysłałem do Patry w Grecji, do tego człowieka, z którym rozmawiałem w Lahore. Wciąż mam ten list, trzymam go u siebie. W Patrze list ten przekazano metropolicie tego miasta, Chryzostomowi, a następnie trafił on do patriarchy Konstantynopola. Tak też wreszcie przyłączyliśmy się do Cerkwi prawosławnej.

Ilu wiernych jest w Waszej parafii?

Ponad 350 osób.

Co stanowi główne zagrożenie dla chrześcijan w Pakistanie?

W Pakistanie istnieje tzw. „Prawo przeciw bluźnierstwu”, które przewiduje srogą karę – włączając w to i powieszenie – za jakąkolwiek krytykę islamu. Żaden chrześcijanin nie bluźni i nie poniża ani islamu, ani Mahometa, lecz z powodu zawiści oraz różnych osobistych konfliktów chrześcijanie mogą być o to łatwo oskarżeni. Jeśli jakaś chrześcijańska rodzina jest wykształcona i coś osiągnęła, to wtedy łatwo o to, by była oczerniana z zawiści – wtedy takich chrześcijan albo rozszarpie tłum, albo decyzją sądu zostaną powieszeni.

A więc, prawo zabrania jakiejkolwiek krytyki islamu, co sprawia, że chrześcijanie stanowią łatwy cel?

Tak. Jeśli, na przykład, ktoś będący ze mną w złych stosunkach powie „Słyszałem, że o. John powiedział to i to”, sprawa może zakończyć się tak, że przyjdzie tłum, który spali mój dom, zabije mnie, moją rodzinę, a może i dalszych krewnych. Dlatego też musimy być bardzo ostrożni. Ale ja się nie boję – mówię: „Jeśli zabijecie mnie, na moje miejsce przyjdzie dwudziestu innych ojców Johnów”. Musimy być nieustraszonymi, tak samo jak apostoł Paweł.
Ale, czy proces sądowy, sądzenie według prawa są obowiązkowymi? Czy może jednak ludzie mogą was napaść bez ponoszenia ryzyka postępowania dochodzeniowego?

Wiele tu zależy od konkretnych osób, który rządzą w tym czy innym regionie. Wielu chrześcijan tłumy zabijały bez jakiegokolwiek sądu. Bywa tak, że ofiarą ataków padają całe chrześcijańskie wioski. Tak jak napisałem na swoim profilu na facebooku: dlaczego świat milczy?

Jak ludzie reagują na niedawny zamach terrorystyczny w Peszawarze?

Ludzie są w panice, bardzo przestraszeni, boją nawet wtedy, gdy idą do cerkwi. Lecz ja, jako prawosławny kapłan, muszę zdawać sobie sprawę z mojej misji - prorockiej posługi w Cerkwi, wzmacniać ludzi, czynić ich odważnymi.

Jakiej pomocy potrzebują prawosławni w Pakistanie?

Męczy nas wiele problemów, nie mam tyle czasu, by je wszystkie wyliczyć; zawsze mówię, że pieniądze nie są ważne, ale jednak potrzebne. Lecz to, o co chciałbym prosić – czy Wasz kraj, Wasz naród pomogą pomóc nam z kształceniem? Niedawno byłem zaproszony do Islamabadu na przyjęcie w ambasadzie Ukrainy. Tam byli Pakistańczycy, którzy uczyli się w Moskwie, w Kijowie i – co mnie bardzo zasmuciło – wśród nich nie było ani jednego chrześcijanina. Gdyby nasze dzieci miały możliwość uzyskania dobrego wykształcenia, moglibyśmy wieść w swoim kraju bezpieczniejsze i szczęśliwsze życie. Nie prosimy o możliwość emigracji, lecz prosimy o pomoc w kształceniu. W naszej szkole nie ma wystarczającej ilości podręczników i innych niezbędnych rzeczy. Państwo owszem, pomaga w kształceniu wszystkim - tylko nie chrześcijanom. Gdyby Wasz kraj mógł przyjąć chrześcijan z Pakistanu by uzyskali w nim wykształcenie, to byłaby to ogromna pomoc. Potrzeba nam pomocy we wszystkich formach edukacji szkolnej, zarówno religijnej, jak i specjalistycznej. Spotykamy się tu z jawną dyskryminacją, przez co chrześcijanom bardzo trudno jest uzyskać solidne wykształcenie, a co za tym idzie – dobrą, porządną pracę.

Tłum. Dominika Kovačević

— Dominika Kovačević

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →