czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 1 kwietnia 2013

Czas na wszystko

Nasi sąsiedzi, przyjaciele, również nasi bliscy świętują teraz Wielkanoc.

0 czytelników poleca

Nasi sąsiedzi, przyjaciele, również nasi bliscy świętują teraz Wielkanoc. Prawosławni mają przed sobą jeszcze długą drogę do Paschy. Analizując kwestie kalendarza liturgicznego i ustanawiania daty Paschy, śmiem twierdzić, że Zachód świętuje ją jednak za wcześnie. Ale nie o kalendarzu ma być ten tekst.

Jesteśmy w okresie Wielkiego Postu, świętych czterdziestu dni, które i kiedyś, i teraz powinny być naszym czasem przygotowania. Przygotowania zarówno do Wielkanocy, ale i do duchowego przeżywania Wielkiego Tygodnia. Centralnym wydarzeniem naszego roku liturgicznego jest noc paschalna i przeżycie cudu Zmartwychwstania. W nierozerwalnej jedności z tą nocą znajdują się dni bezpośrednio ją poprzedzające. W tradycji zachodniej noszą one nazwę Triduum Paschalnego, w słowiańskiej – są określane jako „Pascha Krzyża”. Już ojcowie epoki soborów powszechnych pouczali wiernych, że nie przeżyje i nie zrozumie święta Zmartwychwstania ten, kto nie uczestniczył i nie przeżył wydarzeń Wielkiego Tygodnia. Prawdziwy wymiar tych dni kryje się zarówno w radosnym paschalnym hymnie, jak i w mistycznych hymnach Wielkiego Piątku, które odkrywają przed upadłym człowiekiem bezmiar Bożej miłości. Bezmiar najważniejszych prawd, które człowiekowi w te dni objawia Cerkiew, wymaga od człowieka przygotowania i skupienia. Tylko ten, kto odrzuci na bok wszelkie swoje problemy, swoje doczesne sprawy, radości i smutki, będzie w stanie zatopić się w tragizmie zdrady Judasza, sądu nad Chrystusem, Ukrzyżowania, zrozumie nieziemski paradoks umierającego Bogoczłowieka, jak również uzna Jego Zmartwychwstanie za najbardziej radosne i triumfalne wydarzenie dla ludzkości.

Ten, kto przychodzi do Boga w noc paschalną, aby rozwikłać swoje problemy, prosić w swojej intencji, przepraszać za swoje grzechy czy smucić się z powodu swojej tragicznej sytuacji, odsuwa na bok tragizm Wielkiego Tygodnia i radość paschalną, a na miejsce Ukrzyżowanego Chrystusa stawia samego siebie, swoje tragizmy i swą radość. Aby tego uniknąć, aby umieć odrzucić wszystko, co jest związane z własnym życiem, Cerkiew wskazuje nam czterdziestodniową drogę postu. Post jest drogą nie tylko do Paschy, ale i do Wielkiego Tygodnia.

Wsłuchując się w teksty liturgiczne tego okresu, zauważymy, że nie skupiają się one na zbawczej ofierze Chrystusa, lecz mówią raczej o nas samych, naszych problemach, naszych upadkach, naszych grzechach. Teksty nabożeństw na pierwszym planie umieszczają człowieka i to na nim, czyli tak naprawdę, na każdym z nas, skupiają się te święte dni. Rozpoczynając od tekstu wielkiego kanonu pokutnego św. Andrzeja z Krety i kontynuując myśl w kolejnych tekstach Trodionu, Cerkiew zaleca nam rozwiązać wszelkie swoje problemy. Cerkiew nie tylko nas o tym informuje, nie tylko uwrażliwia nas na potrzebę duchowego uzdrowienia i wewnętrznej przemiany, lecz daje nam do tego niezbędne narzędzia. Nadrzędne i najważniejsze są pokajanie i sakrament spowiedzi, określany jako sakrament pojednania, ale równocześnie pomocą służą nam i długie nabożeństwa, i post, i modlitwy, z modlitwą św. Efrema na czele.

Wszystko to powinno pozwolić nam rozwiązać wszystkie nasze problemy w okresie Świętej Czterdziesiątnicy, do momentu, kiedy radośnie wspomnimy wskrzeszenie Łazarza i Wjazd Pański do Jerozolimy. Później, słowami świętych ojców, wszystko, co nasze, wszystko, co indywidualne i osobiste, powinno ustąpić przed Zbawicielem i Jego wielką ofiarą Odkupienia.

W ten sposób Cerkiew wyznacza nam dwa okresy – Wielkiego Postu, czasu pracy nad sobą, walki ze swoją grzesznością i ułomnością, troską o siebie i o bliźnich, oraz Wielkiego Tygodnia i święta Paschy, kiedy wszystko, co indywidualne, ustępuje Chrystusowi. Mamy więc jeszcze czas na wszystko: na obserwację nas samych, pokajanie, prośby, dziękczynienie, płacz i na modlitwę za naszych bliźnich. Później, kiedy uroczyście odśpiewamy stychyrę o zakończeniu Wielkiego Postu, wszystko to powinno zostać zapomniane. Chory, który przez cały postny okres prosił Boga o uzdrowienie, powinien w tych dniach pomyśleć o Tym, który przyszedł uleczyć wszystkich chorych, grzesznik, który w czasie postu płakał i kajał się za swoje grzechy, powinien chodzić za Tym, który przyjął na Siebie wszystkie ludzkie grzechy.

W Cerkwi jest czas na wszystko. A tymczasem my tak często unikamy zrozumienia prawdziwego celu Wielkiego Postu, że od jego pierwszych dni skupiamy się na męce i śmierci Zbawiciela. W ten sposób, zamiast przygotować się do duchowego przeżycia Wielkiego Tygodnia, my te wszystkie zbawienne wydarzenia przeżywamy już wcześniej. Wielki Post i Wielki Tydzień zlewają się dla nas w jeden okres. Spowiedź, która jest owocem naszych przygotowań, zamiast zawrzeć się w okresie Wielkiego Postu, wkracza w czas Paschy Krzyża i Paschy Zmartwychwstania. Zamiast skupić się na walce z grzechem w trakcie Wielkiego Postu, walczymy z nim wtedy, kiedy wszyscy powinniśmy być razem ze Zbawicielem w ogrodzie Getsemani, na Golgocie czy w grobie zapieczętowanym wielkim kamieniem. Wielki Czwartek, kiedy wspominamy Mistyczną Wieczerzę i ustanowienie Sakramentu Eucharystii, nie powinien stać się finałem naszego pokajania, lecz powinien być radosnym uczestnictwem w Wieczerzy Pańskiej. Nie na spowiedź jest wtedy czas, lecz na uczestnictwo w Świętej Eucharystii. Podobnie jak w życiu, kiedy człowiek choruje, lekarze go leczą, bliscy odwiedzają i wszyscy starają się mu pomóc, są aktywni. Kiedy jednak człowiek już umiera, kiedy lekarze zaprzestają leczyć i leżącemu na łożu śmierci nie można już w jakikolwiek sposób pomóc, wtedy bliscy mogą uczynić tylko jedno – być obecnymi, nie pozostawiać bliskiego człowieka w samotności – podać dłoń, milcząco świadczyć o swojej miłości.

Mamy jeszcze czas na wszystko, na przygotowanie i na uczestnictwo w mistycznej ofierze Zbawiciela. Nie starajmy się znaleźć własnej drogi, nie sugerujmy się współczesnymi prorokami i nauczycielami, którzy ukazują własny punkt widzenia. Idźmy drogą tradycji Cerkwi. Nasze bóle uleczmy w okresie Wielkiego Postu, nasze radości i smutki również wtedy wygłośmy, zbadajmy w tym czasie nasze dusze i walczmy w tym okresie z naszymi grzechami, tak aby Wielki Tydzień i okres paschalny poświęcić dla Chrystusa. Chociaż na te dni ustąpmy z naszym egoizmem przed Tym, który uniżył Siebie, przyjął postać Sługi i zawisł na drzewie za nasze grzechy.

PS Tekst ten dedykuję również kapłanom, którzy swoją służbą są w stanie najdobitniej ukazać cel tych dwóch, odrębnych etapów na drodze do Paschy. Liturgiczna praktyka ostatniego wieku wprowadziła w tym miejscu niemałe zamieszanie, umieszczając w okresie Wielkiego Postu nabożeństwa i symbolikę Wielkiego Tygodnia, jak również wnosząc elementy pokutne i indywidualne do okresu Paschy Krzyża i Paschy Zmartwychwstania. W pierwszym przypadku mowa o zmieniających charakter Wielkiego Postu nabożeństwach „Krestnoj Piesni” i „Pasji”, jak również tradycji wystawiania na środku świątyni ikony Ukrzyżowanego Chrystusa. W drugim praktyki sprawowania sakramentu Świętego Oleju w pierwszych dniach Wielkiego Tygodnia, spowiedzi w tym okresie, jak również sprawowania modlitwy za zmarłych już w pierwszych dniach Paschy. Pierwsza sytuacja zbyt szybko wprowadza nas w okres męki Zbawiciela, wprowadza nas jeszcze przed naszym oczyszczeniem, przed pokajaniem, przed spowiedzią – mówi o rzeczach, na przyjęcie których jeszcze nie zostaliśmy, zdaniem Cerkwi, przygotowani. Kolejna – zakłóca nasze modlitewne skupienie związane z ofiarą, śmiercią i Zmartwychwstaniem Chrystusa, pozwalając w tym czasie skupiać się na sobie i na swoich problemach. Paschalna modlitwa za zmarłych nieprzypadkowo umiejscowiona jest w naszych kalendarzach we wtorek drugiego tygodnia po Wielkanocy. „Radonica”, tj. odwiedzanie naszych zmarłych z radosną paschalną modlitwą musi, zdaniem Cerkwi, ustąpić przed Paschalnym Świetlistym Tygodniem, który jest przedłużeniem Paschy – kontemplacją i uczestnictwem w radości Zmartwychwstania. Na te dni święci ojcowie pozostawili nam najpiękniejsze mistagogiczne homilie, odkrywające uniwersalizm i bezgraniczność ofiary Chrystusa. Skracając ten czas do dwóch, trzech dni, sami ogołacamy się z tej radości, którą powinniśmy przeżywać. Zbyt szybko odwracamy się od bezwarunkowego uczestnictwa w radości Zmartwychwstania i wracamy do naszych własnych, indywidualnych problemów.

O. Marek Ławreszuk, absolwent Prawosławnego Seminarium Duchownego i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, doktor nauk teologicznych, wikariusz parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku. Żona, dwójka dzieci. Wykładowca liturgiki w Prawosławnym Seminarium Duchownym w Warszawie, nauczyciel religii prawosławnej w Zespole Szkół Technicznych w Białymstoku, wizytator religii prawosławnej w Diecezji Białostocko-Gdańskiej, p.o. kierownika Katedry Teologii Prawosławnej UwB, redaktor czasopisma teologicznego Elpis. Hobby i pasje związane z tym, co robi. Słowa klucze w działalności – Liturgia i liturgika. Nie lubi nazywania siebie słowem „ksiądz”.

— o. Marek Ławreszuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →