śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 24 sierpnia 2022

Duchowa moc przychodzi przez zawierzenie Chrystusowi

Zadziwiająca jest uczciwość Biblii w odniesieniu do błędów tak wielu jej głównych bohaterów. Dotyczy to Abrahama, Mojżesza, Dawida, a nawet uczniów naszego Pana, którzy ostatecznie stali się wielkimi przywódcami Kościoła i żywymi ikonami dokonanego przez Niego zbawienia.

0 czytelników poleca

Zadziwiająca jest uczciwość Biblii w odniesieniu do błędów tak wielu jej głównych bohaterów. Dotyczy to Abrahama, Mojżesza, Dawida, a nawet uczniów naszego Pana, którzy ostatecznie stali się wielkimi przywódcami Kościoła i żywymi ikonami dokonanego przez Niego zbawienia. Podczas spotkania opisanego w niedzielnym czytaniu z Ewangelii, ich duchowa wizja była wciąż zaciemniona i niewyraźna. Dlatego brakowało im siły, by uleczyć młodzieńca. Zbawiciel odpowiedział na ich duchową niemoc: „O, rodzie niewierny i przewrotny, dokądże będę z wami? Dokądże będę was znosił? Przyprowadźcie Mi go tutaj.” Kiedy Chrystus go uzdrowił, wyjaśnił, że słabość uczniów wynikała „z powodu małej waszej wiary. Amen, bowiem mówię wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej górze: - Przejdź stąd tam – i przejdzie. I nic nie będzie dla was niemożliwe. Ten zaś rodzaj nie wychodzi [inaczej] jak tylko przez modlitwę i post.”

To wydarzenie ma miejsce zaraz po Przemienieniu, kiedy Pan otworzył duchowe oczy Piotra, Jakuba i Jana na Górze Tabor, aby mogli ujrzeć Jego boską chwałę - w takim stopniu, w jakim jest to możliwe dla ludzi. Niemniej jednak uczniowie pozostali w tym momencie duchowo słabi, bezsilni wobec sił zła i zepsucia. Dopiero po zmartwychwstaniu Zbawiciela zrozumieli, kim On jest i że Jego królestwo nie jest z tego świata. Do tego czasu spodziewali się, że będzie Mesjaszem polityczno-wojskowym, który da im władzę i przywileje w ziemskim królestwie, w którym ich naród zostanie wywyższony, a jego wrogowie zniszczeni. W konsekwencji ukrzyżowanie Chrystusa jawiło się im jako tragiczne niepowodzenie w zdobyciu władzy i pokonaniu Rzymian. Piotr zaparł się Go trzy razy po Jego aresztowaniu i tylko Jan Teolog stał przy Panu, umierającym na krzyżu. Reszta uciekła ze strachu.

Kontrast między osobami najbliższymi Chrystusowi podczas Jego ziemskiej posługi a opisem św. Pawła z niedzielnego czytania z 1 Listu do Koryntian o powołaniu prawdziwych apostołów jest zdumiewający. Brakowało im wiary do tego stopnia, że ​​byli bezsilni w obliczu zła i byli zainteresowani tylko Panem, który dałby im doczesną władzę. Byli częścią „rodu niewiernego i przewrotnego”, który nie był zainteresowany udziałem w życiu Mesjasza, „który uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 8). Dopiero po zmartwychwstaniu Pana i zstąpieniu Ducha Świętego zdobyli siłę, by objawić i ogłosić Jego zwycięstwo nad niszczącą mocą grzechu i śmierci. Następnie mieli wiarę, aby całkowicie zawierzyć siebie Chrystusowi, tak że Jego posługa była kontynuowana przez nich: „niewidomi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci są oczyszczani, głusi słyszą i umarli zmartwychwstają, a ubodzy zwiastują Dobrą Nowinę” (Mt 11, 5).

Poszli również za swoim Panem, żyjąc „jakby na śmierć skazani”, którzy wyglądali na słabych według wszelkich konwencjonalnych standardów. Apostołowie znosili „łaknienie i cierpieli pragnienie”, i byli traktowani jako „śmieci tego świata i odraza dla wszystkich”, ponieważ znosili razy ze wszystkich stron, uważani za zdrajców i bluźnierców. Odpowiedzieli swoim dręczycielom tak jak Pan, błogosławiąc tych, którzy ich oczerniali i prześladowali. Ponieważ św. Paweł, podobnie jak inni apostołowie, stał się piękną, żywą ikoną Chrystusa, mógł uczciwie zachęcać Koryntian, by „byli jego naśladowcami”. Tylko ci, którzy dostosowali swój charakter do charakteru Pana, mogą odważyć się powiedzieć innym, że podążanie za ich własnym przykładem jest sposobem na naśladowanie Go.

Niezależnie od naszych szczególnych powołań w Kościele czy okoliczności życiowych, wszyscy podzielamy wspólne powołanie do zjednoczenia się w świętości z Bogiem-Człowiekiem i stania się „uczestnikami boskiej natury”. Powinniśmy osobiście ukazywać Jego spełnienie osoby ludzkiej w podobieństwie Bożym. Mamy żyć w sposób, który niesie światło w zaciemnionym świecie i inspiruje innych do wielbienia Boga. Nasza prawość ma być innego rodzaju niż legalistyczna hipokryzja uczonych w piśmie i faryzeuszy, ponieważ „stajemy się tak doskonali, jak Ojciec nasz niebiański doskonały jest” (Mt 5, 48). Istnieje wiele różnych powołań w Kościele i w naszym życiu w świecie, ale Chrystus wzywa nas wszystkich do zdobycia tego samego duchowego charakteru, który On uosabia. Jest to charakter, który opisał w Kazaniu na Górze, obejmujący pokorę, miłosierdzie, przebaczenie, tęsknotę za sprawiedliwością i czystość serca. Przedstawiony przez św. Pawła opis służby prawdziwych apostołów jest po prostu zastosowaniem tej podstawowej wizji życia chrześcijańskiego do tego szczególnego powołania.

Nie wolno nam nigdy myśleć, że powołanie do świętości jest zarezerwowane wyłącznie dla niektórych osób, być może duchownych, mnichów lub tylko wielkich świętych. Nigdy nie wolno nam myśleć, że świętość jest możliwością tylko dla tych ludzi, którzy nie popadli w poszczególne grzechy lub nie zmagają się z pewnymi pokusami. Ponieważ Chrystus jest naprawdę Bogiem-Człowiekiem, żaden wymiar naszej natury nie jest wyłączony spod Jego uzdrowienia. Dzięki Jego wcieleniu żadna istota ludzka nie jest odcięta od powołania do upodobnienia się do Niego. Jedynym pytaniem jest, czy pozostaniemy tak słabi i zdezorientowani jak uczniowie, kiedy nie mogli uzdrowić młodego człowieka z powodu braku wiary, czy też zyskamy siły i jasność, które oni nabyli później, gdy stali się wspaniałymi żywymi ikonami Chrystusa.

Kontynuując post przed Zaśnięciem Bogurodzicy, pamiętajmy, że Ona jest ostatecznym wzorem wierności swemu Synowi. W przeciwieństwie do uczniów, którym brakowało wiary, modlitwy i postu, zajęła się jedną potrzebną rzeczą, gdy usłyszała słowo Boże i zachowywała je. Zdobyła duchową siłę, by całym swoim życiem powiedzieć Panu „tak” i pokonać każdą pokusę. Jako pierwsza przyjęła Chrystusa, a po śmierci jako pierwsza weszła do radości Królestwa Niebieskiego jako cała, cielesna osoba. Theotokos świeci jasno jako znak nadziei, że wszyscy możemy tak całkowicie zawierzyć się Chrystusowi, abyśmy także mogli wejść do życia wiecznego, zarówno w świecie, jaki znamy, jak i w przyszłym wieku.

Nie zdobyła siły duchowej, by przez przypadek zgodzić się zostać żywą świątynią Zbawiciela, ale przez lata oddawała się modlitwie i czystości, dorastając w świątyni w Jerozolimie. Zachowała to samo duchowe skupienie po zaręczynach ze swoim opiekunem Józefem. W ciągu dwóch tygodni postu naśladujemy Jej przykład na małą skalę, poprzez intensywną modlitwę i post. Teraz, gdy post dobiega końca i wkrótce będziemy obchodzić święto, musimy zachować duchowe skupienie, aby stać się naśladowcami Bogurodzicy w jej głębokiej wierze. Nie zredukowała swojej wiary do uczuć lub słów i z pewnością nigdy nie zyskała żadnej mocy ani znaczenia według światowych standardów w ciągu swojego życia. Naśladujmy jej przykład zawierzenia się Chrystusowi, świadomego oddania Mu swojego życia, odrzucając każdą pokusę. Ten rodzaj wiary nie jest jednorazowym wydarzeniem, ale nieustannym ofiarowaniem siebie Panu, bez względu na to, jak dobrze myślimy o naszym życiu, bez względu na to, jakie mamy obawy i bez względu na to, co myśli o nas ktokolwiek inny.

W ten sposób możemy znaleźć wyzwolenie od bycia duchowo słabymi, czującymi się bezsilnie wobec pokus i wobec wyzwań wiernego życia w świecie zniewolonym strachem przed śmiercią. Bez względu na nasze szczególne powołanie w życiu, wszyscy możemy stać się świątyniami Pana, przyjmując Jego uzdrowienie z głębi naszych serc. To nie stanie się przez przypadek, ale gdy będziemy pielęgnować wiarę, która może przenosić góry poprzez modlitwę, post i wszystkie inne duchowe dyscypliny, dzięki którym możemy stać się naśladowcami Bogurodzicy i apostołów w ofiarowaniu się Chrystusowi. Była nadzieja dla uczniów - i jest nadzieja dla nas, jeśli tylko całkowicie zawierzymy się Panu. W ostatecznym rozrachunku na tym polega wiara w Niego.

o. Philip Lemasters (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Eastern Christian Insights

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/

— o. Philip Lemasters (tłum. Gabriel Szymczak)

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →