śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 29 lipca 2012

Jaki jest Kościół prawosławny w Rosji dzisiaj

Księża protoprezbiterzy Maksim Kozłow i Paweł Wielikanow opowiadają naszemu serwisowi o przemianach w Kościele prawosławnym w Rosji w ostatnich latach, o stosunku Państwo – Kościół prawosławny oraz o tym, jak Cerkiew odpowiada na aktualne problemy i wątpliwości wiernych.

0 czytelników poleca

Księża protoprezbiterzy Maksim Kozłow i Paweł Wielikanow opowiadają naszemu serwisowi o przemianach w Kościele prawosławnym w Rosji w ostatnich latach, o stosunku Państwo – Kościół prawosławny oraz o tym, jak Cerkiew odpowiada na aktualne problemy i wątpliwości wiernych.

Cerkiew.pl: Chciałbym rozpocząć naszą rozmowę od osobistego wspomnienia. Trzynaście lat temu uczestniczyłem w obozie organizowanym przez SYNDESMOS w Supraślu, gdzie spotkałem się z ojcem Dimitrijem Smirnowem – zapewne jednym z najbardziej zasłużonych duszpasterzy Patriarchatu Moskiewskiego ostatniego ćwierćwiecza. Opisując sytuację Kościoła prawosławnego użył on ciekawego porównania. Powiedział mianowicie, że sytuacja w Kościele prawosławnym w Rosji przypomina wojnę. Jak na wojnie, każdy mężczyzna, który może strzelać, zostaje wcielony do armii, tak w Rosji każdy mężczyzna, wobec którego nie ma przeszkód kanonicznych, może zostać księdzem, wyświęca się go, a po niewielkim przygotowaniu teoretycznym chrzci on i udziela innych sakramentów. Czy sytuacja w Kościele rosyjskim uległa zmianie?

Ks. Maksim Kozłow: Rzeczywiście, tak było w Rosji. Jeszcze 13 czy 15 lat temu wyświęcano na kapłanów prawie wszystkich mężczyzn, którzy tego chcieli i wobec których nie istniały żadne poważne przeszkody kanoniczne. Ostatnie zgromadzenie biskupów podjęło decyzję, że chirotonii (święceń) diakońskiej można udzielać kandydatowi nie wcześniej niż na trzecim roku studiów w seminarium, a warunkiem udzielenia chirotonii kapłańskiej jest skończenie wyższych studiów teologicznych.

Korzystając z obrazu zaproponowanego przez ojca Dimitrija, z oddziału partyzanckiego prowadzącego walki na tylnej linii frontu, stale przemieniamy się w regularną armię, w której panuje coraz większy porządek. Przynajmniej nasi dowódcy ukończyli wojskowe uczelnie. Dotyczy to nie tylko obszaru związanego z wykształceniem duchowieństwa, ale również zmian w życiu kościelnym i uporządkowania życia kościelnego w ogóle.

Porównując z kolei naszą sytuację do ustroju państwowego, o ile jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych nasz Kościół zachowywał raczej strukturę podobną do średniowiecznego społeczeństwa feudalnego, w przeszłości zwierzchnik i święty synod przydzielali określone uprawnienia biskupom, tak jak kiedyś król nadawał określone dobra feudałom. Biskupi z kolei nadawali poszczególne uprawnienia przełożonym klasztorów czy proboszczom parafii. Na tych ostatnich ciążyły określone obowiązki, mieli być wierni, przekazywać do góry środki finansowe, zachować jedność w zasadniczych kwestiach nauczania wiary, jednak w tych ramach każdy na swoim terenie mógł działać dosyć swobodnie i praktycznie nie był kontrolowany.

Obecna sytuacja w Kościele bliższa jest strukturze korporacyjnej. Wyznaczeni ludzie, tj. menedżerowie, pełnią swoje obowiązki w ramach przydzielonych im kompetencji: od najwyższego szczebla władzy cerkiewnej, po diecezje, monastery i parafie, jednak utrzymują stałą łączność z górą. Odkąd zmieniają się zasady zarządzania, obserwuje się przemiany życia kościelnego.

Najbardziej widoczną, zrozumiałą i dla wszystkich korzystną zmianą jest obecne zwiększanie liczby diecezji, zjawisko nieznane wcześniej w Rosji, w której zawsze była niedostateczna liczba biskupów. W minionym tysiącleciu rosyjscy biskupi byli od ludu bardzo oddaleni. Obecnie jest ich bardzo wielu, więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a jest to zaledwie tylko początek procesu. W Moskwie, gdzie posługuję duszpastersko, również inne elementy podziału kościelnoadministracyjnego świadczą o zbliżeniu do parafii. W ostatnich latach potroiła się np. liczba dekanatów. Powstała struktura pośrednia w postaci wikariatu biskupiego. Moskwa, która jest olbrzymim miastem – liczy prawie 11 milionów mieszkańców, tyle co niejeden kraj w Europie – została podzielona na takie wikariaty, którymi zarządzają poszczególni biskupi.

Patriarcha Cyryl i jego najbliżsi współpracownicy reformują to, co w sposób widzialny da się zreformować – administracyjny układ Kościoła oraz praktyczne strony jego funkcjonowania. Nie ingerują jednak w tak delikatną materię jak życie duchowe i liturgiczne. Tutaj prawie nic się nie zmienia – niczego nie wprowadza się na siłę – w praktyce liturgicznej Cerkwi, języku nabożeństw oraz w innych, równie wrażliwych obszarach. Patriarcha zdaje się rozumieć, jakie aspekty życia kościelnego mogą podlegać reformom, które z nich wymagają znacznej uwagi, a jakich kwestii nie należy dotykać pozostawiając je naturalnej kolei rzeczy.

Cerkiew.pl: Istnieje przekonanie, że Kościół prawosławny w Rosji prowadzi politykę „wielkomocarstwową” dążąc do podporządkowania sobie lokalnych Kościołów prawosławnych. Nie da się również nie zauważyć swoistej rywalizacji z Patriarchatem Ekumenicznym w Konstantynopolu.

Ks. Maksim Kozłow: Pierwsza część pytania dotyczy miejsca, jakie zajmuje Kościół rosyjski w prawosławiu światowym, wśród innych lokalnych Kościołów prawosławnych. Nikt w Rosji nie kwestionuje utrwalonej kolejności w dyptychu i nie proponuje jego reform. Bez względu na niewspółmierność w zakresie liczebności, możliwości wywierania wpływu na władze państwowe itd. Kościoła rosyjskiego i Patriarchatu Ekumenicznego, nigdy nie stawiano pytania o zamianę ich miejsc.

Obecnie w Kościele prawosławnym w Rosji działają specjalne komisje zajmujące się badaniem istoty prymatu – zwierzchnictwa w światowym prawosławiu, gdyż to ono stanowi przyczynę wzajemnego niezrozumienia. Komisje te powinny przedstawić swoje refleksje na forum ogólnej synodalnej komisji teologicznej, która z kolei wskaże konkretne wnioski o charakterze kanonicznym.

Chcę podkreślić, że nawet jeżeli istnieją rozbieżności pomiędzy naszym Kościołem a Patriarchatem Konstantynopolitańskim oraz innymi lokalnymi Kościołami prawosławnymi, w których językiem liturgicznym jest język grecki, to nie prowadzą one ani do przerwania dialogu, ani do zrezygnowania ze starań w kierunku pogłębiania wzajemnego zrozumienia. Dodam jeszcze, że patriarcha konstantynopolitański Bartłomiej odwiedził niedawno Rosję i miał możliwość kontaktu z prawdziwym życiem rosyjskiej Cerkwi oraz zapoznania się z najróżniejszymi jego przejawami. Wizyta ta przebiegała w atmosferze kontaktu liturgicznego, rozmów o charakterze praktycznym i przyniosła wiele pozytywnych skutków.

Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę problemy w światowym prawosławiu, to rzeczywiście mamy wiele kwestii dyskusyjnych, np. problem autokefalii lokalnych Kościołów prawosławnych – a więc problem, na podstawie jakich kryteriów i kompromisów autokefalia może i powinna być ustanawiana. Istnieje również zjawisko zwane wśród teologów w rozmowach nieoficjalnych jako cezaropapizm. To jest określona tendencja, która może obecnie słabiej przejawia się w działaniach Watykanu, ale jest, moim zdaniem, widoczna w postępowaniu patriarchy ekumenicznego, co z kolei stawia pod znakiem zapytania, czy Patriarchat Konstantynopolitański rozumie swoją pozycję, jako pierwszy wśród równych tak, jak rozumiano tę kwestię w Kościele w pierwszym tysiącleciu.

Cerkiew.pl: Jedną z najczęściej powtarzanych opinii przez polskich publicystów i dziennikarzy jest przekonanie, że w Rosji istnieje wyjątkowo ścisły „sojusz ołtarza z tronem”, swoista synergia, a Cerkiew rosyjska jest bezwolnym narzędziem w rękach aktualnie rządzącej ekipy w Rosji. Tym samym, międzynarodowa polityka Patriarchatu Moskiewskiego podporządkowana jest strategii politycznej Władimira Putina – służy umocnieniu rosyjskiej, a ściślej mówiąc, putinowskiej hegemonii na świecie.

Ks. Maksim Kozłow: Jak zapewne pan wie, Kościół rosyjski nie ma zbyt dobrego doświadczenia z czasów, gdy był zarządzany przez władzę państwową i to już od panowania Piotra I aż po rok 1917. Nie działo się także dobrze, gdy komuniści starali się zrobić wszystko, by podporządkować sobie nasz Kościół. Starali się zepchnąć Rosyjski Kościół Prawosławny do roli instytucji zajmującej się wyłącznie życiem prywatnym ludzi. Podobne stanowisko zdają się zajmować zwolennicy dzisiejszego liberalizmu – oni również zepchnęliby Cerkiew do tego samego getta, w którym widzieli nas bolszewicy.

Podam tylko kilka przykładów, z których wynika wprost, że mówienie o idealnej synergii pomiędzy Kościołem a władzą państwową jest pozbawione podstaw. Dyplomy wyższych szkół teologicznych nie są przez państwo uznawane. Dyplomowany teolog, ale również ikonograf, dyrygent w świetle państwowego systemu edukacji nie ma żadnego wykształcenia. Kościół nie ma prawa do obecności w szkolnictwie średnim i niższym. Mówi się, co prawda, o próbach wprowadzenia edukacji religijnej do szkół, jednak plany te są bardzo dalekie od realizacji. Kościół praktycznie nie jest obecny w mediach – dysponujemy czasem antenowym we wszystkich mediach ogólnokrajowych, który nie jest dłuższy niż dwie godziny w ciągu tygodnia. Z kolei dostęp do nielicznych kanałów cerkiewnych ma znikoma część mieszkańców naszego kraju. O ile wiem, Kościół rzymskokatolicki w Polsce dysponuje daleko większym udziałem w czasie antenowym mediów ogólnokrajowych.

W całym systemie penitencjarnym mamy około 600 świątyń oraz sal modlitwy. Z kolei w uczelniach wyższych w Rosji funkcjonuje mniej niż 50 świątyń. Oznacza to, że chętnie widzi się nas tam, gdzie są chorzy, ludzie w podeszłym wieku i przestępcy. Tam, gdzie tworzy się przyszłość naszego kraju, w miejscu, gdzie wychowują się dzieci, zdobywają wykształcenie studenci, przyszłe elity – tam obecność Kościoła jest utrudniana lub wprost uniemożliwiana.

Na dowód, że Patriarchatowi Moskiewskiemu często nie jest po drodze z władzą, podam przykład kryzysu, jaki miał miejsce w najtrudniejszych miesiącach po wojnie rosyjsko-gruzińskiej. Patriarcha Cyryl potwierdził wierność zasadzie jedności terytorium kanonicznego gruzińskiej Cerkwi. Nie nastąpiła jakakolwiek ekspansja prawosławia rosyjskiego na terenach, które oddzieliły się od Gruzji i zadeklarowały niepodległość państwową. Zrozumiałe jest, że władze polityczne raczej chciałyby widzieć nieco inny stosunek Cerkwi do tej sprawy.

Władze państwowe, oczywiście, nie prześladują – jak kiedyś – Kościoła prawosławnego, a obecna ekipa raczej sprzyja jego rozwojowi. W odróżnieniu od mediów czy ludzi przesiąkniętych mentalnością Zachodu, my, obywatele Rosji, nie mamy skłonności do demonizowania tych władz. Musi pan to zrozumieć. Ludzie w większości głosują na tego prezydenta i parlament w obecnym kształcie. Nie uważają też, że ostatnie wybory zostały sfałszowane. Widzą, że obecna ekipa, na czele której stoi prezydent Putin, ma mandat do rządzenia krajem. Takie są realia życia w Rosji, które akceptują także ci jej mieszkańcy, którzy są związani z Kościołem.

Cerkiew.pl: Czasem – również w polskich mediach – mówi się, że Cerkiew w Rosji nie nadąża za współczesnymi przemianami na świecie. Stanowi skostniałą strukturę, która nie odpowiada na wyzwania cywilizacji. Nie istnieje prawosławna nauka społeczna. Cerkiew tylko apeluje do społeczeństwa, a nie wskazuje żadnych rozwiązań. Wśród biskupów przeważają osoby w podeszłym wieku, „weterani ZSSR”, którzy wyrażają skrajnie konserwatywne poglądy na temat współczesnego świata, są zamknięci na ekumenizm. Kontakt większości ludzi z Kościołem wyraża się poprzez zamawianie modlitw za żywych i zmarłych oraz innych sakramentów dokonywanych przez kapłana. Prawosławni z kolei postrzegają wszystkie te rzeczy jako czary albo magiczne czynności zapewniające szczęście oraz zdrowie.

Ks. Paweł Wielikanow: Przypomnę, że w roku 2000 przyjęto dokument zawierający prawosławną naukę społeczną, w której są zawarte odpowiedzi praktycznie na wszystkie aktualne pytania dotyczące współczesnego społeczeństwa. Prawosławna nauka społeczna wykładana jest również jako przedmiot obowiązkowy na wszystkich uczelniach teologicznych i na jej podstawie przyszli kapłani powinni uczyć się udzielania odpowiedzi na pytania, z którymi zwraca się do nich owczarnia.

Innym bardzo ważnym czynnikiem, który nie pozwala zgodzić się z przedstawionymi przez pana tezami, jest istnienie nowego, nie tylko dla naszego Kościoła, ale również dla całego Kościoła prawosławnego, organu, Komisji Międzysoborowej określanej jako „Obecność Międzysoborowa” (ros. Mieżsobornoje Prisutstwije). Jest to organ kolegialny, w skład którego wchodzi duża liczba duchowieństwa i świeckich, przy czym biskupi stanowią mniejszość członków tego ciała. W jego skład wchodzi szereg komisji, a każda z nich ma swoje określone zadanie. Organ ten jest odpowiednikiem „Obecności Przedsoborowej”, która funkcjonowała w Rosji przed rokiem 1917, kiedy to zwołano Sobór Lokalny, w czasie którego przewrócono instytucję Patriarchatu Moskiewskiego oraz zniesiono synodalny sposób zarządzania Kościołem. Ponieważ zestaw wyzwań stojących przed tym soborem był dosyć złożony, przed rozpoczęciem soboru przez kilka lat działał organ zwany „Obecnością Przedsoborową”. W jego pracy brały udział wszystkie akademie teologiczne oraz uniwersytety. Można powiedzieć, że wszystkie elity intelektualne były zaangażowane w refleksję nad problemami, które należało rozwiązać.

Przenosząc pozytywne doświadczenie tego organu w czasy obecne, duchowieństwo Kościoła rosyjskiego podjęło decyzję o stworzeniu nie tymczasowego – jak w roku 1917 – lecz stałego organu, przed którym postawiono cel bycia swoistym pośrednikiem między całą wspólnotą cerkiewną a hierarchią. Ważne jest również to, że projekty dokumentów przygotowywanych przez Obecność Międzysoborową po wstępnej redakcji są szeroko dyskutowane, co odbywa się w ramach zarówno oficjalnych struktur kościelnych: diecezji, akademii teologicznych, seminariów, instytutów teologicznych, innych instytucji, jak i zupełnie otwartego, swobodnego omawiania na różnych płaszczyznach internetowych, jedną z nich jest nasz portal Bogoslov.ru.

W zakładce „Obecność Międzysoborowa” na naszej stronie widać, jak żywe są dyskusje w określonych sprawach. Na przykład, projekt dokumentu o miejscu języka staro-cerkiewno-słowiańskiego w życiu rosyjskiego Kościola prawosławnego na dzień dzisiejszy ma ponad dwa tysiące komentarzy. Każdy z tych komentarzy jest niemalże artykułem, często zawiera dość kategoryczne stanowisko wraz z dowodami na jego potwierdzenie. Teraz uwaga przeniosła się na inne dokumenty, które również zostały poddane pod dyskusję. Najczęściej komentowane są kwestie propozycji dotyczących monasterów i mnichów, a drugi temat to ocena przez Cerkiew współczesnych sposobów elektronicznej identyfikacji osoby.

Obecnie Kościół prawosławny nie tylko żywo reaguje na poszczególne wyzwania, ale ta reakcja jest częścią normalnego codziennego życia Kościoła. Szybka odpowiedź na wyzwanie jest częścią codziennego życia Cerkwi, stąd przedstawiona teza mogła być prawdziwa w latach sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych ubiegłego wieku, dzisiaj jednak jest zupełnie nieaktualna.

Co do ostatniej części pytania, to mogę się podzielić z Panem własnymi obserwacjami w obszarze zmian stosunku społeczeństwa do Cerkwi na podstawie materiału programów radiowych Radia Rosji. Jest to radio państwowe, gdzie od ośmiu lat prowadzone są cykle programów religijnych, które przygotowują wspólnie Radio Rosji oraz Rosyjski Kościół Prawosławny. Jeden z takich programów nadawanych cyklicznie na antenie tego radia nazywa się „Rozmowy duszpasterskie” (ros. Pasterskie biesiady). Brałem udział w tych audycjach od samego początku i dostrzegam ogromną zmianę w charakterze pytań zadawanych przez słuchaczy.

W ciągu 2-3 pierwszych lat produkcji programu słuchacze interesowali się przeważnie stroną obrzędową: co robić z zepsutymi prosforami, jakie świece można stawiać, co się stanie, jeśli się zgubi krzyżyk itd. W tamtym czasie około 90% pytań dotyczyło strony obrzędowej. Dziś praktycznie nie ma już takich problemów, a program jest bardzo popularny wśród osób w średnim i starszym wieku. Słuchacze wydają się już posiadać podstawową wiedzę na temat życia religijnego, zaczęli się teraz zastanawiać nad takimi pojęciami jak cierpienie, zło, zemsta, miłość. Wcześniej podobne pytania były miłą niespodzianką, ponieważ ich zadawanie świadczyło o określonym duchowym poszukiwaniu osoby pytającej. Dziś takie pytania są już czymś normalnym.

Cerkiew.pl: Czy przychodzą do Ojców młodzi ludzie z pytaniami dotyczącymi doniesień prasowych i internetowych na temat patriarchy Cyryla z początku tego roku? Co odpowiadają Ojcowie w kwestii jego współpracy ze służbami specjalnymi, majątku, wystawnego życia?

Ks. Maksim Kozłow: Zdarza się i to nader często. Zwykle mówię takiemu człowiekowi: „Mój drogi – jak się ma ten słynny zegarek czy mieszkanie patriarchy do twojej wiary w Chrystusa, idź sprawdź – obok cerkwi stoi mój samochód, zapytaj starostę, ile ja zarabiam…”. Na początku staram się mówić o zasadach: „Przyjmujesz Ewangelię jako księgę nieskończonej Prawdy, przyjmujesz słowa Chrystusa o Kościele, którego nie przemogą bramy piekielne. W tym Kościele są niezbędne dla ciebie sakramenty, bez których nie ma prostej drogi do życia wiecznego. Przyjmujesz to jako coś, co jest dla ciebie prawdą, bez której nie można zachowywać się właściwie”. Gdy ustalę z takim człowiekiem, co jest najważniejsze, przechodzimy do kwestii hierarchii. Zastanawiamy się wspólnie, jaki stosunek powinniśmy mieć do duchownego: szeregowego kapłana, proboszcza cerkwi, i jaką odpowiedzialność może i powinien dźwigać każdy z nas, członków Kościoła, za to, co się w niej dzieje – od poziomu parafii po jej zwierzchnika.

Cerkiew.pl: Czyli nie podejmują Ojcowie dyskusji na temat szczegółowych kwestii, które znalazły się w artykułach w Internecie na początku tego roku?

Ks. Maksim Kozłow: Oczywiście, jesteśmy aktywni i w takich dyskusjach. Jeśli popatrzymy na nasze prawosławne serwisy, np. bogoslov.ru ojca Pawła Wielikanowa, który jest bardziej naukowym serwisem, młodzieżowy serwis naszej parafii Tatianin dzień, Prawosławie i mir, Nieskucznyj sad, Foma – nikt z nas nie unika tych problemów. Ani w publikacjach, ani na forach, wreszcie Facebooku, LiveJournal i innych serwisach blogerskich prowadzonych przez wielu duchownych.

Nie ma poważnego, prawosławnego serwisu, na którym nie omawiano wspomnianych przez pana kwestii. Nie mamy tematów tabu, chociaż jesteśmy świadomi, jakimi prawami rządzi się tzw. „prasa kolorowa” czy niektóre serwisy internetowe. Niestety, mieszają one z błotem ważne osoby w naszym państwie, w tym zwierzchnika Kościoła, hierarchię. Często publikują informacje niesprawdzone wyłącznie dlatego, by zwiększyć krąg odbiorców, a przez to podwyższyć swoje dochody. Takiego podejścia jako prawosławni chrześcijanie, oczywiście, nie pochwalamy, stąd dużo trudniej jest naszym niż popularnym, plotkarskim serwisom. Nie jest łatwo być prawosławnym chrześcijaninem, również w Internecie.

Cerkiew.pl: Dziękuję za rozmowę.

— Szymon Krzyszczuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →