Tak naprawdę tylko dwa poruszenia kształtują ludzkie serce: strach i miłość. Strach zawsze odzywa się pierwszy. Szepcze, że nie jesteśmy bezpieczni; że jesteśmy niewystarczający, niezrozumiani. Uciska duszę. A kiedy dusza jest ściśnięta, nawet dobre rzeczy zaczynają wydawać się zagrożeniem.
Tak naprawdę tylko dwa poruszenia kształtują ludzkie serce: strach i miłość.
Strach zawsze odzywa się pierwszy. Szepcze, że nie jesteśmy bezpieczni; że jesteśmy niewystarczający, niezrozumiani. Uciska duszę. A kiedy dusza jest ściśnięta, nawet dobre rzeczy zaczynają wydawać się zagrożeniem.
Miłość natomiast nie wdziera się głośno. Czeka. Otwiera w nas na nowo przestrzeń.
Obserwowałem to kiedyś w bardzo prostej chwili podczas cerkiewnego spotkania przy kawie.
Pewien mężczyzna stał przy drzwiach, trzymając kubek kawy, uśmiechając się uprzejmie, ale tak naprawdę nie wchodząc. Ludzie witali go serdecznie, zapraszali, żeby usiadł, dosiadł się do stołu. Powtarzał: „Dziękuję… Dobrze mi… Jest mi tu dobrze”. Nie dlatego, że czuł się dobrze, ale dlatego, że wejście oznaczało ryzyko. Nowe twarze, nowe rozmowy, możliwość utraty przynależności. Strach już napisał dla niego scenariusz. W końcu podeszła starsza pani, nie z pytaniami, nie z naciskiem, tylko z małym talerzykiem deseru i powiedziała: „Chodź… Usiądź z nami. Nikt tu nie gryzie”. I uśmiechnęła się szczerze.
Coś się zmieniło… nie w pokoju, ale w nim. Zaśmiał się cicho, niemal zaskoczony sobą, i poszedł za nią.
Nic dramatycznego się nie zmieniło. Żadnych przemówień. Żadnych wyjaśnień. Po prostu ludzkie serce powoli przypomina sobie, że znów jest bezpiecznie kochać.
Tak często działa pokusa. Nie zawsze jako coś ewidentnie złego, ale jako coś subtelnego, co trzyma nas zamkniętych, strzeżonych, chronionych… i powoli uniemożliwia nam swobodne kochanie.
A Chrystus zawsze wzywa nas w drugą stronę: nie do strachu, ale do przestrzeni miłości. Bo strach ogranicza życie, a miłość je poszerza.
Za każdym razem, gdy przebaczamy, za każdym razem, gdy na nowo ufamy, za każdym razem, gdy wybieramy dobroć, choć podejrzliwość wydaje się łatwiejsza… wychodzimy ze strachu i wkraczamy w wolność miłości, gdzie Chrystus już czeka!
Niech Bóg was błogosławi!
archimandryta Avgoustinos Psomas (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Kimisis Tis Theotokou Greek Orthodox Church, Holmdel
fotografia: palavos /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.