śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 29 grudnia 2012

Mit, wiara i święty Gabriel z Zabłudowa

W tym roku obchodziliśmy dwudziestą rocznicę powrotu do Polski relikwii św.

0 czytelników poleca

W tym roku obchodziliśmy dwudziestą rocznicę powrotu do Polski relikwii św. Gabriela. W związku z tym, pod koniec roku kalendarzowego warto zająć się drażliwym i wciąż powracającym tematem niewyjaśnionych zabójców męczennika z Zabłudowa. Jesienią tego roku w Rosji rozgorzała wielka wrzawa wokół żywota św. Gabriela. Tematem niezmiernie zainteresowane były również media z innych krajów europejskich – aż dziw bierze, że żadne z naszych mediów krajowych szukających taniej sensacji nie wzięło tego tematu na tapetę. Chodzi o kolejną projekcję w rosyjskiej telewizji filmu, w którym o mord młodzieńca Gabriela z Zabłudowa oskarża się Żydów. Od razu pociągnęło to za sobą oskarżenia prawosławnych o antysemityzm i wywołało oburzenie wśród środowisk żydowskich. W efekcie Federacja Żydowskich Gmin Rosji wystosowała oficjalny list do kierownictwa telewizji i patriarchy Cyryla z prośbą o zajęcie oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Trzeba silnej wiary i rozsądku, by uświadomić sobie, na czym polega problem. U nas, w Polsce, ta kwestia została już wyjaśniona i mamy jasne stanowisko naszego Kościoła, które zabrania obarczania Żydów winą za morderstwo św. Gabriela i odżegnuje się od jakichkolwiek wątków antysemickich w żywocie męczennika z Białostocczyzny. Nie wiemy dokładnie, kto zabił młodzieńca, ale wiemy, że zginął on śmiercią męczeńską i dzięki swojemu życiu i śmierci stał się bliski Bogu. Tak bliski, że już od kilku wieków jest pośrednikiem dla wiernych w modlitwach do Stwórcy. Ten fakt wydaje się kluczowy, najważniejszy dla wierzącego człowieka. Dwadzieścia lat temu metropolita Sawa doprowadził do wielkiego wydarzenia – relikwie młodzieńca powróciły do miejsca, skąd pochodził święty. Stał się on patronem prawosławnej młodzieży i naszą dumą. Dzisiaj jesteśmy świadkami, jak kult świętego z Zabłudowa ponownie rozkwita – nie tylko w Polsce, ale i za granicą. To dowód, że „działalność” św. Gabriela to niezakończony proces – święty ten „żyje”, tak jak żyje Kościół prawosławny.

Skąd wzięły się antysemickie mity w żywocie św. Gabriela z Zabłudowa?

Pogranicze jest zawsze wewnętrznie zróżnicowane i niejednoznaczne kulturowo, następuje bowiem przeplatanie się na jednym i tym samym terytorium odmiennych wspólnot etnicznych, religijnych i kulturowych. Osoby na pograniczu terytorialnym przeżywają charakterystyczne konflikty powodowane z jednej strony zasklepieniem, egzaltacją, chęcią dominacji, z drugiej – brakiem wspólnotowej identyfikacji. Święty Gabriel Zabłudowski żył i został zabity właśnie na takim pograniczu. Ludowość zaś do pamięci o jego śmierci wpisała wątek antysemicki. Należy tu jeszcze raz zaznaczyć – jedynie ludowość! Święty Gabriel żył w czasach, w których na terenie obecnej Białostocczyzny, jak i innych regionów Europy, była znana opowieść o sekcie żydowskiej, która zabijała dzieci pozyskując krew na macę. Mityczny obraz Żyda, jak w jednej ze swoich książek podaje badaczka Joanna Tokarska-Bakir, wyglądał następująco: „Żyd – świętokradca, czarownik i kidnaper – jest sługą szatana i mieszkańcem antyświata, uczestnikiem antywspólnoty. Wszystko, co w ludzkim świecie zakazane, tam przekształca się w nakaz. Krew dziecka zastępuje hostię, staje się jakby sakramentem na opak”. Po prostu, ludowa nierozróżnialność na zasadzie analogii winnym za śmierć św. Gabriela z Zabłudowa obarczyła obcego, w tym przypadku Żyda. Na marginesie, to prawdopodobnie ten sam mechanizm zadziałał w przypadku św. Simonino z Trentu we Włoszech (na ten temat krótko na końcu artykułu).

Jakkolwiek sprawa z tą groźną dla społeczeństwa sytuacją miałaby się w historii, ważniejsze dla naszych rozważań jest zajęcie się odrodzonym w XXI w. kultem św. Gabriela z Zabłudowa. Jeżeli w kręgu prawosławnych w Polsce jeszcze funkcjonuje ludowy mit o żydowskich zabójcach św. Gabriela, to wymaga on przepracowania, ażeby jedni nie kultywowali go z nieczystą przyjemnością, inni zaś nie uciekali od ludowej pamięci z nieczystym sumieniem. Niektórzy zatracają się w tej mitologii łącząc ją z wiarą, inni boją się pochłonięcia przez nią. Jednak i jedni, i drudzy cierpią na ten sam brak krytycyzmu w podejściu do przekazów ludowych. Właściwe przepracowanie tematu doprowadzi nas do sukcesu i nie postawi na duchowym rozdrożu przy lekturze żywota naszego świętego. Ileż w historii świata przemocy, która nie jest niczym innym jak swoistym „acting-outem[1]” zamiast czystą wiarą bez obciążeń.

Mit a wiara

Przedstawione zagadnienie warto zestawić z rzeczywistością, którą rządzą duchowe prawa serc. Silna wiara w pomoc i wstawiennictwo męczennika z Białostocczyzny nie oznacza bynajmniej unikania konfrontacji z naukami, które badają pojawianie się i funkcjonowanie ludowych mitów w społeczeństwie. Jedynie biorąc odpowiedzialność za swoje życie i wiarę możemy żyć twórczo i sensownie. Wskazówki, jak mamy się odnosić do ludowości i posądzeń o antysemityzm, znajdujemy, jak to zresztą często bywa, w autorytecie ojców i matek Kościoła. Ojcowie i matki Kościoła dobrze wiedzieli, że nawet jeśli wprost nie robimy niczego złego, to nasze działania, a szczególnie nasze postawy, mogą się przyczynić do powstania sytuacji, w których pojawi się zło (wydaje się, że współczesna nauka bada takie zachowania pod pojęciem acting-out – porównaj wyżej). Matka Synkletyka już w IV w. umiała postawić wyraźne rozróżnienie pomiędzy wyrządzonym złem i osobą, która je wyrządziła. Postawić wyraźną granicę pomiędzy zbrodnią a zbrodniarzem. „Dlaczego nienawidzisz człowieka, który ci sprawił przykrość? Nie on zawinił, ale diabeł. Miej w nienawiści chorobę, a nie chorego”. Dlatego stanowisko Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego jest jasne, mord był popełniony przez „złych ludzi”, i nie jest to żadna ucieczka przed mitologią, po prostu nie szukamy na siłę winnych i bezpodstawnie nie oskarżamy. Wskazówki, jak podchodzić do tego typu mitów, leżą w zasięgu doświadczenia Kościoła, lecz z jakichś przyczyn często znajdują się poza zasięgiem naszego wzroku. Ojciec Pojmen (III-IV w.) nauczał, że jesteśmy kuszeni, by oszukiwać siebie i innych, w efekcie czego żyjemy w zakłamaniu. Od tego starca dostajemy złotą radę – „naucz swoje usta mówić to, co jest w sercu”, a taka postawa zapewni nam duchową otwartość i poczucie wolności. Męczennik Gabriel był wojownikiem ducha, a polem jego bitwy była własna dusza. Efekt jego walki jest chyba dla wszystkich jasny – stał się naszym pośrednikiem w modlitwach do Boga. Uniwersalne posłannictwo naszego męczennika dotyczy właśnie konieczności przyjęcia takiej postawy, byśmy nigdy nie wyrzekli się Boga, nawet w obliczu najgorszego ataku demonów – a one najostrzej atakują właśnie wtedy, gdy zbliżamy się do Stwórcy. Przesłanie św. Męczennika Gabriela z Zabłudowa dla Polski i świata to wielkie dziedzictwo naszego Kościoła i nadzieja na jego rozwój we współczesnym świecie.

Święty Gabriel wzrastał w modlitwie i samodoskonaleniu, i wtedy został zamordowany. Nie znamy sprawcy, i poszukiwanie go nie jest naszym celem, za to otrzymaliśmy od Boga świętego, który jest wzmocnieniem naszej wiary, wiary pozbawionej wątków antysemickich, jeżeli ktokolwiek nam je zarzuci, to przyjmując postawę ojca Makarego Egipskiego możemy jedynie cieszyć się z oskarżeń, traktując je jako okazję do uświadomienia sobie własnych ograniczeń. Tak jak w życiowej postawie św. Gabriela nie było miejsca na nienawiść, więc i my nie zanieczyszczajmy jego obrazu jakimkolwiek przejawem nienawiści.

Nie tylko matki i ojcowie Kościoła, nie tylko św. Gabriel z Zabłudowa musieli się zmagać z demonami. Demony we własnej duszy (również te mentalne) musi pokonać każdy, kto ze względu na Boga chce pokonać własne ograniczenia.

Warto wiedzieć Badacze zajmujący się kultem św. Gabriela Zabłudowskiego w Polsce często popełniają błąd metodologiczny, który najłatwiej wyjaśnić na przykładzie produkcji członkiń Archiwum Etnograficznego pt. „Wędrówka Gabriela”. Po pierwsze, o czym już było wspomniane wyżej, nie można mieszać ludowych legend z nauczaniem Kościoła prawosławnego, gdyż nie są one tożsame. Takie działanie wprowadza jedynie zamęt w prezentowanym w środowisku naukowo-uniwersyteckim kulcie św. Gabriela Zabłudowskiego w Polsce. Kreuje dodatkowo mylny obraz Kościoła prawosławnego. Kolejnym nieporozumieniem jest analiza kultu św. Gabriela w Polsce poprzez powoływanie się na materiał filmowy, który powstał za naszą wschodnią granicą. Co więcej, kontrowersyjny film nie został nakręcony przez środowisko Kościoła prawosławnego. Został on wyprodukowany przez bliżej nieokreślone formacje religijne w Rosji, jak ta reprezentowana przez Jurija Worobijewskiego i stowarzyszenie „Dobrzy ludzie”. Film jest szokującym przykładem antysemickiej propagandy i nie może służyć jako narzędzie w badaniach nad kultem młodzieńca w Polsce, gdyż stoi w sprzeczności ze stanowiskiem PAKP. Nie został nakręcony w Polsce i nie może zostać użyty nawet do badań etnograficznych prowadzonych na terenie Polski. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że również Rosyjski Kościół Prawosławny odcina się od obwiniania Żydów za śmierć św. Gabriela – Egzarchat Białoruski Patriarchatu Moskiewskiego umieścił w oficjalnym żywocie świętego uwagę o fałszywym charakterze oskarżeń Żydów o zabójstwa chrześcijańskich dzieci.

W ludowej mitologii jednego ze świętych Kościoła rzymskokatolickiego spotykamy niemal identyczną historię. Sprawa św. Simonino z Trentu, który został zabity w 1475 r., wkrótce po znalezieniu ciała dziecka w kanale obok żydowskiej dzielnicy Trentu, lokalni Żydzi zostali oskarżeni o morderstwo Simonino i wykorzystanie jego krwi do zrobienia macy. Nad szesnastoma członkami gminy żydowskiej odbył się proces, na którym zeznania uzyskano poprzez tortury, a oskarżonych o mord powieszono. W 1965 r. Watykan wpisał dziecko w poczet świętych, a oskarżenia Żydów o mord dziecka nazwał „złośliwą mistyfikacją”.

-------------------------------------------------------------------------------------------------- Tomasz Tarasiuk, pracuje w Stowarzyszeniu Interwencji Prawnej w Warszawie. Absolwent UMCS w Lublinie i Prawosławnego Seminarium Duchownego w Warszawie. Naukowo związany z Instytutem Sztuki PAN w Warszawie, gdzie pracuje nad rozprawą doktorską. Lubi podróże i warszawskie kina studyjne.


[1] Oznacza zachowania, które uzewnętrzniają konflikty przeżywane przez osobę. Osoba podejmuje te zachowania powodowana nieświadomą potrzebą opanowania lęku związanego z wewnętrznie zakazanymi uczuciami, pragnieniami lub fantazjami. Poprzez odgrywanie czarnych scenariuszy zamienia bierne w czynne, przekształca poczucie bezradności i słabości w doświadczenie sprawstwa i władzy. W węższym znaczeniu acting-out odnosi się do procesu terapii, gdy pacjent wyraża jakieś wspomnienie, postawę lub konflikt poprzez działanie, a nie słowami. I nie jest świadomy, że w ten sposób próbuje czegoś uniknąć. (źródło: charaktery.eu)

— Tomasz Tarasiuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →