W naszym serwisie informowaliśmy już o problemach największego na Świętej Górze Athos monasteru – Vatopedi.
W naszym serwisie informowaliśmy już o problemach największego na Świętej Górze Athos monasteru – Vatopedi. W greckich i światowych mediach pojawiły się liczne oskarżenia o ogromne nadużycia finansowe popełnione przez wspólnotę monastyczną Vatopedi. Oskarżenia te ostatecznie doprowadziły do zawieszenia przełożonego monasteru, archimandryty Efrema, w pełnieniu wszystkich obowiązków o charakterze administracyjnym. Poniżej przedstawiamy wywiad zamieszczony przez agencję informacyjną Romfea.gr z archimandrytą Nektariuszem Moulatiotisem – jedynym greckim duchownym, który odważył się spotkać z przełożonym monasteru Vatopedi, archimandrytą Efremem, oraz wspólnotą monasteru w sytuacji, gdy pojawiły się takie poważne oskarżenia.
Romfea.gr: Jak ocenia Ojciec sytuację powstałą wokół monasteru Vatopedi?
Archimandryta Nektariusz Moulatiotis: Od samego dzieciństwa bywam na Athosie, wiele razy zwiedzałem monastery i pustelnie Świętej Góry. Do monasteru Vatopedi przyjeżdżałem w czasach, kiedy ojciec Efrem jeszcze nie był tam przełożonym. Wtedy w monasterze mieszkało jedynie pięciu mnichów, w podeszłym wieku, natomiast wszystkie budynki były zniszczone. Vatopedi jest ogromnym klasztorem, łączna powierzchnia monasteru i należących do niego pustelni wynosi 7,5 ha. Innymi słowy, gdyby wytyczyć monaster w prostej linii, to powstanie budynek długości 75 km, od Aten do Koryntu.
W 1990 roku zarząd Świętej Góry wspólnie z Patriarchatem Ekumenicznym wyznaczył na przełożonego monasteru Vatopedi ojca Efrema. Wówczas mieszkało tam jedynie 15 mnichów, obecnie jest ich 110. Vatopedi, podobnie jak pozostałe monastery, porównać można do miasteczka - stale przebywa w nim około 500 osób. Liczba samych robotników wynosi od 150 do 200, do tego trzeba dodać 110 mnichów i około 150 pielgrzymów każdego dnia. Wszystkich trzeba nakarmić, przenocować, a gdyby policzyć same tylko wydatki na pensje, ubezpieczenia i wyżywienie dla budowniczych oraz wydatki na materiały budowlane, to wychodzi ponad milion euro miesięcznie. Biorąc pod uwagę koszty utrzymania pielgrzymów i mnichów, to staje się zrozumiałe, jakie ogromne wydatki ponosi monaster.
O ojcu Efremie dowiedziałem się, kiedy został przełożonym. Nie łączyło mnie nic szczególnego z nim, ani z innymi ihumenami Świętej Góry.
Jakie są nastroje mieszkańców monasteru? Jaka panuje tam obecnie atmosfera?
Większość mnichów to ludzie młodzi i naukowcy. Zgromadzenie ogólne – 110 mnichów zatwierdza wszystkie decyzje rady starców. Mnisi, wśród których są prawnicy, teologowie, programiści, lekarze itd., kontrolują wszystkie działania rady starców, a we wszystkich poważnych sprawach zapada decyzja zbiorowa. Generalnie w Vatopedi zobaczyłem jednomyślność. Rozmawiałem z mnichami przez półtorej godziny w wielkim refektarzu monasterskim i wywnioskowałem, że bracia wspierają swojego ihumena oraz radę starców, jak również nie porzucili mniszego sposobu życia – ani modlitwy, ani czuwania, ani postu, ani obowiązków. Żyją tak, jak gdyby nic się nie wydarzyło.
W jakim celu odwiedził Ojciec starca Efrema tym razem?
Już powiedziałem, że nie wiążą mnie z ojcem Efremem jakieś szczególne relacje przyjacielskie. Ale gdy widzę, że człowieka, czy to duchownego, czy świeckiego, obrzucają błotem z ekranów telewizorów, to czuję potrzebę, by go wesprzeć. Pomogłem wielu ludziom, których oczerniła telewizja. Uważam taką pomoc za swój chrześcijański obowiązek (...).
O czym rozmawiał Ojciec z ojcem Efremem? Jak ojciec Efrem odnosi się do oskarżeń pod jego adresem?
Ojciec Efrem mówi: Taki widocznie, jest mój krzyż – znosić obelgi. Wierzy głęboko w Opatrzność Bożą, w sprawiedliwość i ma nadzieję, że prawda zwycięży. Zwierzchnik Cerkwi greckiej, arcybiskup Hieronim, zapowiedział, że zajmie stanowisko tylko wówczas, kiedy cała prawda wyjdzie na jaw. Oznacza to, że całej prawdy do tej pory nie usłyszeliśmy. Późniejszego arcybiskupa obrzucono obelgami w czasie, gdy był metropolitą Teb. Potrzeba było dziesięciu lat, żeby wykazać jego niewinność.
Ojciec Efrem nie uważa, że w jakikolwiek sposób zawiódł wobec braci czy prawa. Przywołuje mi przykłady z historii monastycyzmu, które świadczą o legalności działań rady ihumeńskiej monasteru. Nie potępia zresztą działalności samej rady ani Świętej Góry Athos.
Zapytałem ojca Efrema o los walizek z 10 milionami euro, o których tak wiele mówiono. Pokazał mi jakieś pieniądze, dodając: Patrz, oto one. Wydaję co miesiąc ponad dwa miliony euro na potrzeby monasteru. Oto jest cała dokumentacja rozliczeniowa. Mówią, że okradamy ludzi. A tutaj są te pieniądze. Ojciec Efrem jest zdania, że niektórzy dziennikarze, chcąc zyskać tani poklask, świadomie przedstawiają wypaczony obraz rzeczywistości i wprowadzają ludzi w błąd. Mówią, na przykład, że ihumen posiada osobisty śmigłowiec, chociaż wiadomo, że nawet samolot wojskowy nie ma prawa latać nad Świętą Górą. Z tego powodu zarówno premier, jak i patriarcha płyną na Athos statkiem. To jest po prostu niemożliwe – nie da się latać tam helikopterem. Mimo to rozpowszechnia się takie plotki. Ludzie słyszą wiele kłamstw, co ma na celu ich złe nastawienie przeciwko Cerkwi oraz mnichom.
Jak ocenia Ojciec postępowanie patriarchatu w kontekście omawianego tematu?
Patriarcha nie ma praktycznie żadnych uprawnień, by ingerować w wewnętrzne sprawy Athosu. Istnieje list patriarchy ekumenicznego do Świętej Wspólnoty Świętej Góry napisany, o ile się nie mylę, w maju 2008 roku, kiedy skandal wokół Vatopedi dopiero wybuchł. W tym liście patriarcha prosi o wyjaśnienie mu całej sytuacji. Wspólnota natomiast, odpowiadając z wielkim poważaniem, prosi o uszanowanie autonomii Świętej Góry oraz powstrzymanie się od ingerencji w jej sprawy wewnętrzne. Również w późniejszym czasie Święta Wspólnota obalała wszelkie próby wtrącania się z zewnątrz w tę sprawę. Oznacza to, że Święta Inspekcja wspiera ojca Efrema i wierzy w jego niewinność. Będąc bezpośrednim organem wykonawczym 20 monasterów, Inspekcja nie przedstawiła im, Efremowi ani radzie ihumeńskiej, żadnych zarzutów: nie zarzuciła ani chciwości, ani zachowania gorszącego wiernych. Takie oskarżenia można usłyszeć jedynie z ust niektórych dziennikarzy oraz duchownych.
Patriarcha uszanował opinię Świętej Rady Nadzorczej – Świętej Góry (gr. Hiera Epistasia), dlatego poprosił ojca Efrema jedynie o czasowe zawieszenie obowiązków przełożonego monasteru, jeśli bracia nie będą mieli nic przeciwko temu. Monaster Vatopedi, okazując szacunek wobec Patriarchatu Ekumenicznego oraz urzędu patriarchy, uznał prośbę patriarchy za polecenie i niezwłocznie uczynił jej zadość. Moim zdaniem, patriarcha ekumeniczny zachował się w tej sytuacji słusznie i zgodnie ze swoimi uprawnieniami.
Wielu oskarża ojca Efrema o chęć wzbogacenia się. Czy monaster może uczestniczyć w milionowych transakcjach w czasie, kiedy miliony ludzi umierają z głodu?
Uważam, że odpowiedź na pierwsze pytanie już padła w trakcie naszej rozmowy. Co do drugiego, to, chwała Bogu, mamy kilka bogatych monasterów, które pomagają biednym na co dzień. Majątek monasteru należy wykorzystywać w celu odnowienia oraz konserwacji budynków monasterskich, jak również w celu realizacji programów społecznych.
Jak mówi Chrystus, biedni zawsze będą obok nas, a my powinniśmy im pomagać. Jednak w czasie budowy soboru Hagia Sofia, wielkiej świętości naszego narodu, cesarz i Kościół korzystali z majątku narodowego w celu wzniesienia tej wspaniałej świątyni, chociaż, rzecz oczywista, w Bizancjum ubogich było pod dostatkiem. W ten sam sposób postępowali nawet nasi przodkowie-poganie, którzy wznieśli Partenon – świątynię bogini Ateny.
Za: http://www.bogoslov.ru/text/368499.html
Na zdjęciu: od lewej, archimandryci Efrem oraz Nektariusz.
— tlum. Andrzej Nieścierowicz, Szymon Krzyszczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.