śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 25 października 2012

Nadal im współczuję

O okolicznościach występu zespołu Pussy Riot w soborze Chrystusa Zbawiciela, o kontekstach, reakcjach i komentarzach wobec tej akcji opowiada Michał Czerniak, Rosjanin, wieloletni członek parafii pod wezwaniem św.św.

0 czytelników poleca

O okolicznościach występu zespołu Pussy Riot w soborze Chrystusa Zbawiciela, o kontekstach, reakcjach i komentarzach wobec tej akcji opowiada Michał Czerniak, Rosjanin, wieloletni członek parafii pod wezwaniem św.św. Kosmy i Damiana w Moskwie, dyrygent i tłumacz, od 2011 r. mieszkający w Warszawie.

Co właściwie wydarzyło się w soborze Chrystusa Zbawiciela? O tym, co się dokładnie wydarzyło, dowiedzieliśmy się później. Fala informacyjna zaczęła się od filmiku, który był zamieszczony w internecie, z występem zespołu Pussy Riot w katedrze. Dopiero potem okazało się, że film był zmontowany i akcja w soborze wyglądała nieco inaczej. Co wiadomo o zespole Pussy Riot? Zespół istnieje od kilku lat. Dziewczyny występują w kominiarkach, więc nigdy nie widzimy ich twarzy. To nie jest zespół muzyczny – one wykonują raczej deklamowane teksty niż piosenki. Zespół ten występuje w miejscach nietypowych – np. na dachu trolejbusu, na dachu aresztu śledczego. Występy są nagrywane i umieszczane w internecie. Członkiń zespołu może być kilkadziesiąt – różne osoby biorą udział w akcjach. Chodzi im o to, aby zwracać uwagę na ich przesłanie, a nie na osoby. Jedna z najbardziej znanych akcji odbyła się na Placu Czerwonym na Łobnym Miestie. Było to po fali protestów po wyborach prezydenckich w grudniu i miało charakter polityczny, skierowany przeciwko prezydentowi Putinowi. Wtedy władze zauważyły, że ten zespół jest im wrogi. Katedra Chrystusa Zbawiciela nie była pierwszą cerkwią, gdzie pojawia się ta grupa. Dwa dni przed 21 lutego zespół pojawił się w poprzedniej katedrze – soborze Objawienia Pańskiego (sobór Jełochowskij). Zespół zdołał tam wejść, rozłożył aparaturę, śpiewał i tańczył. Działo się to nie przed ołtarzem, tylko z boku. Dziewczyny szybko złapano, wyprowadzono i darowano im to, co zrobiły, bo nie zdążyły zaśpiewać bluźnierskiej treści. Kolejną cerkwią była aktualna katedra. 21 lutego ten sam zespół w towarzystwie grupy dziennikarzy, którzy wiedzieli tylko, że przyszli na akcję polityczną, wszedł do katedry. Dziewczyny były w płaszczach, bez kominiarek, więc ochrona je wpuściła. Przeszły przez małe ogrodzenie, które oddziela nawę od prezbiterium, ustawiły się już w kominiarkach i bez płaszczy przed ołtarzem. W soborze Chrystusa Zbawiciela część ołtarzowa ma formę oddzielnej kaplicy, więc stanęły przed drzwiami tej kaplicy. Jedna wyjęła gitarę. Wykonywały różne gesty – między innymi, jakby chciały kogoś uderzyć , był też taniec. Te uderzenia nie były skierowane w stronę ołtarza, co moim zdaniem pokazuje, że to nie jest akcja przeciwko Bogu. Potem uklękły, robiąc znak krzyża, ciągle stojąc tyłem do ołtarza. Pokłon do ziemi w filmiku był na słowach skierowanych do Bogurodzicy. W tym momencie ochrona je wyprowadziła, ale obyło się bez przemocy. Nie udało się ich jednak zatrzymać, wszystkie wyszły z katedry. Potem zatrzymane zostały te 3 dziewczyny, których twarze udało się odsłonić – czyli zdjąć kominiarki. Co prezentuje film z tego występu? W ciągu kilku dni rozpętał się skandal z filmikiem. Trwa on kilka minut, zmontowany został ze zdjęć w soborze Objawienia Pańskiego i z katedry Chrystusa Zbawiciela. Niektóre ujęcia się powtarzają, bo było mało materiału – w katedrze zespół nie zdążył wykonać całej piosenki. Niestety, mimo że występ trwał około 40 sekund, prawdopodobnie zabrzmiała najbardziej bluźniercza część. Użytkownicy internetu okazywali bardzo duże oburzenie, do tego stopnia, że zaczęto podawać prywatne dane dziewczyn z adresami i telefonami i nawoływać do agresji. Na tej fali niektóre członkinie zespołu uciekły za granicę, bo dostawały poważne groźby. Wtedy oczekiwano od Kościoła, by się zdystansował od takiej agresji. Zanim porozmawiamy o treści – czy możesz naświetlić kontekst tej akcji? Spróbujmy zrozumieć, co dziewczyny chciały przez ten występ przekazać. Ważny jest jego kontekst. Mamy 12 rok władzy Władimira Putina w Rosji. W tym okresie państwo znacznie wzbogaciło się na ropie, ale sytuacja w kraju niewiele się polepszyła. Pada wiele zarzutów – że życie mogłoby się znacznie poprawić, ale się nie poprawiło, że więcej było słów, niż czynów, że władza na każdym poziomie jest skorumpowana, że niemal nie istnieją niezależne sądy (w sądzie wygrywa ten, kto jest silniejszy, a nie ten, kto ma rację), parlament, jak powiedział marszałek w Dumie, nie jest miejscem do dyskusji, biznes się nie rozwija, bo się boi itd. Mamy wybory, podejrzenia o fałszowanie wyników i akcje protestu. Sytuacja w państwie jest trudna. Społeczeństwo dopiero się budzi, odkrywa, co się działo, i jest tym oburzone. Efektem tego był rozkwit ruchu wolontariuszy w Rosji, np. przy gaszeniu pożarów lasów, przy akcjach charytatywnych (zbieranie pieniędzy na chore dzieci, hospicja itd.). Społeczeństwo trochę się wzbogaciło przez te lata, zobaczyło świat, mniej zajmuje się swoimi sprawami, więcej myśli na poziomie ogólnospołecznym. Jest to pierwszy element kontekstu – oburzenie społeczeństwa przeciwko prezydentowi Putinowi. A drugi? Drugi to element kościelny. O Rosji mówi się, że to kraj prawosławny. Według badań około 80% ludzi nazywa siebie prawosławnymi. To dość dużo, Rosja liczy 140 milionów mieszkańców. Jednak świadomie, regularnie biorących udział w życiu Cerkwi jest 1-5% ludzi. To ogromny kontrast. Są badania socjologiczne na temat – dlaczego tak łatwo jest się kojarzyć z prawosławiem, a trudno się w to zagłębić, angażować. Społeczeństwo się z prawosławiem identyfikuje, ale się nie zagłębia. Lata komunizmu zrobiły swoje. Gdyby to o lata komunizmu chodziło, to nie byłoby 80%, tylko 5% prawosławnych. Kościół po upadku komunizmu dostał duży kredyt zaufania, zaczął się rozwijać. Ale zamiast skupić się na katechizacji, na ewangelizacji przede wszystkim – bo najpierw trzeba było ludzi nawrócić – skupił się głównie na budowaniu cerkwi, odzyskiwaniu majątków itd. To w pewnym stopniu jest usprawiedliwione, bo ludzi trzeba gdzieś zaprowadzić, mieć jakąś infrastrukturę. Aspekt duszpasterski był niestety zaniedbany. Ludziom przez ten czas nie mówiono o nawróceniu, o tym, że trzeba coś zmienić w swoim życiu. Tak się cieszono, że ludzie chodzą do cerkwi, że nie mówiono, co należy zmienić w duszy. Dlatego z tym zewnętrznym prawosławiem kojarzyć się jest łatwo, a z tym wewnętrznym wysiłkiem, regularnością, modlitwą w domu, czytaniem Pisma Świętego, sakramentami – trudniej. Paradoksalnie – ludzie przestrzegają postu. Więcej ludzi przestrzega postu, niż chodzi do cerkwi, spowiada się, a szczególnie przystępuje do Komunii. Jest zauważalna różnica w spożyciu mięsa w okresie Wielkiego Postu. Ale post może być kwestią gastronomiczną. Tu znów przeważa strona zewnętrzna. Dochodzą do tego zarzuty wobec Cerkwi o współpracę z państwem komunistycznym. W Rosji nie odcięto się od czasów komunizmu, jak np. w Niemczech po wojnie odcięto się od faszyzmu. Ludzie z partii komunistycznej przeszli do demokratycznej, ale to ci sami ludzie. Pokajania za okres komunizmu nie było ani w społeczeństwie, ani w Kościele. Ponieważ Kościół tego nie przepracował, wysuwane są zarzuty, że Kościół współpracował z komunistycznym państwem i że ta współpraca trwa nadal według dawnych wzorców. Może tak nie jest, ale nie odcięto się od tego doświadczenia. Tylko jeden z hierarchów oficjalnie przyznał się do współpracy. Prawdopodobnie w jakiś sposób współpracować musieli wszyscy hierarchowie, tym bardziej ci, którzy byli oficjalnymi przestawicielami Kościoła w kontaktach międzynarodowych. Ale nie do końca zostało wyjaśnione, jaka była ta współpraca. To, że tego otwarcie nie przepracowano i nie odcięto się od tego, co było złego w tym doświadczeniu powoduje, że przynajmniej w liberalnej części społeczeństwa nie ma zaufania do Kościoła. Oczekiwano, że Kościół będzie przewodził przemianom, ale on sam się nie oczyścił. Czy te elementy znalazły się w wystąpieniu Pussy Riot? Tak. Dziewczyny twierdzą, i ja nie mam podstaw, by im nie wierzyć, że piosenka nie była skierowana przeciwko Bogu, ani przeciw wiernym. Wyraziły swój protest przeciwko Putinowi, jako władzy w Rosji, i przeciwko podporządkowaniu Kościoła władzy świeckiej. Nie wiem, czy możemy mówić o podporządkowaniu, ale istnieje ścisła współpraca państwa i Kościoła. Kościół jest silny – jest Kościołem większościowym – może się to wydawać korzystne, bo mamy więcej narzędzi do pracy z ludźmi. Ale tak naprawdę ta symfonia, którą rosyjska Cerkiew uwielbia i dąży do tej idei z okresu Bizancjum jest czymś, co ją relaksuje, bo zaniedbuje to, czym powinna się zajmować. Nie troszczy się o ludzi. Zajmuje się sprawami zewnętrznymi, a nie wewnętrznymi. Dziewczyny to odczuły. W ogóle ludzie wykształceni w kulturze europejskiej, opartej na wartościach chrześcijańskich, to odczuwają. Jeśli w Kościele, do którego ludzie zwracają się w chwilach trudnych, nie ma prawdy i szczerości, to ludzie nie czują się bezpiecznie i buntują się przeciwko temu. Dlatego między innymi większość ludzi, choć nazywa siebie prawosławnymi, nie przychodzi do cerkwi. Dlatego padły słowa oskarżające patriarchę i Putina. Było też jedno zdanie, które niektórzy wierni uznali za obraźliwe – „Все прихожане ползут на поклоны” („Wszyscy parafianie pełzną, by się kłaniać”). Było to związane między innymi z pasem Bogurodzicy ze św. góry Atos, który gościł w Rosji. Wtedy miliony ludzi stały w kolejkach, aby się mu pokłonić. Było ich dużo więcej, niż w niedzielę na Liturgii. To w oczach ludzi świeckich wyglądało trochę jak pogaństwo. My wiemy, co stoi za tą pobożnością i możemy to usprawiedliwić. Jednak z zewnątrz może to wyglądać na pogaństwo, jeśli porówna się to z poziomem pobożności, który widać w każdą niedzielę. Były też słowa skierowane do Bogurodzicy. Mnie osobiście te słowa nie uraziły. Dla mnie to znak ich wiary, one tak się potrafią wysłowić, uciekają do Bogurodzicy. To nie była kpina, wyśmiewanie się z Bogurodzicy. W pewnym sensie to była gorąca prośba („przegoń Putina”) – ok, ludzie potrafią modlić się o różne rzeczy. I drugie – zostań feministką. Ten zespół jest feministyczny. To potrafię zrozumieć, bo temat miejsca kobiety w społeczeństwie i Cerkwi jest trudny. Trwają ciekawe dyskusje – o tym, jak możemy jednocześnie starać się o równość, ale i nie negować różnic. Co cię najbardziej bulwersuje w tej piosence? Najgorsze było określenie „s… Hospodnia”. To zdanie jest tłumaczeniem angielskiego określenia „holy sh…”. Jednak tłumaczenie wprowadziło słuchaczy w błąd. To określnie po angielsku oznacza zdziwienie, zaskoczenie. Potocznie używa się go, kiedy na przykład spotkało się z czymś groźnym. Efekt polega na zestawieniu słów z różnych stylistyk – jest wyraz holy – święty i wyraz sh… – będący określeniem ekskrementów. W tłumaczeniu rosyjskim to brzmi zupełnie inaczej, tym bardziej, że wyraz holy – święty, zastąpiono wyrazem Hospodni – Pański, które zmienia akcent na bardziej bluźnierczy. Nie kategorię świętości zestawia się z ekskrementami, ale Pana. To określenie w języku rosyjskim jest dużo ostrzejsze. Te słowa nie padną po rosyjsku, kiedy ktoś spotka niedźwiedzia w lesie, co stałoby się w przypadku wyrażenia po angielsku. Czy to jest bluźnierstwo, które najbardziej oburza? Dla mnie te słowa są najgorsze. Uznaję, że osoba wierząca ma powód, by poczuć się urażoną. Nie chodzi o uczucia religijne, bo to kategoria wymyślona przez świecki system prawny – ale to, co dla mnie ważne i drogie, jest tutaj znieważone. Jednak moje uczucia nie wołają o zemstę. Moim pierwszym odruchem byłoby wytłumaczenie im, co zrobiły źle. Z tym przesłaniem – o władzy i zbyt ścisłej współpracy Cerkwi i państwa w Rosji mogę się zgodzić. Naprawdę to jest problem, który w Rosji nie jest rozwiązany. O tym trzeba rozmawiać i tym się zająć. Niestety dla swojej krytyki dziewczyny wybrały zbyt ostry – punkowy – sposób, według którego zabrzmieć jak najgłośniej i najboleśniej jest atutem. Gdyby taki tekst padł na placu przed katedrą, to problem byłby dużo mniejszy. My, ludzie wierzący mamy poczucie sacrum i świadomość przestrzeni kościoła, gdzie zbliżamy się do Boga, wchodzimy w obecność Bożą, i boli nas to, że coś takiego się tam odbyło. Czy członkinie zespołu zrozumiały swój błąd? Dziewczyny podczas rozprawy sądowej przeprosiły za etyczny błąd, który popełniły. Rozumieją, że uraziły uczucia, czego nie zamierzały zrobić i przepraszają, jeśli ich akcja kogoś uraziła. Te trzy aresztowane dziewczyny nie były aktywnie wierzącymi osobami, uczęszczającymi do Kościoła, osobami, które znają zasady i zachowania w cerkwi, wiedzą, o co w ogóle chodzi, czym jest ołtarz, dlaczego jest odgrodzony – szczegóły, które my, osoby wierzące, znamy. Zajmowaliśmy się budowaniem cerkwi, a nie ewangelizacją ludzi. Gdyby akcent był stawiany gdzie indziej, to by do tego nie doszło. Ludzie wiedzieliby, czym jest ołtarz, czemu jest oddzielony, dlaczego się nie odwracamy. Skąd one mogły to wiedzieć? Czy nie za bardzo je usprawiedliwiamy? Nie miałyby chyba wątpliwości, czy można stanąć przed Grobem Nieznanego Żołnierza na Kremlu i tam skakać? To jest punk, sztuka współczesna. Problemem jest to, że ani na wschodzie, ani na zachodzie nie znaleziono równowagi – jak, zachowując wolność artystyczną, zapewnić szacunek dla uczuć innych ludzi. Trudno znaleźć tę równowagę – albo jest przesada w jedną stronę, albo w drugą. W Rosji również nie ma tej równowagi. Dziewczyny nie pomyślały o tym (albo ktoś nimi kierował w ten sposób), że może to sprowokować aż taką reakcję. Jedna z dziewczyn była w pewien sposób związana z Cerkwią. Uczestniczyła w pracy cerkiewnego ruchu młodzieżowego, który zajmuje się pracą socjalną – odwiedza dzieci w szpitalach, starsze osoby w domach, bezdomnych itd. To młodzież skupiona przy monasterze św. Daniela w Moskwie. W marcu, kiedy rozpoczął się proces, prawnicy dziewczyn zwrócili się do tego ruchu o opinię o niej. Wystawiono jej pozytywną opinię. Była poważna, odpowiedzialna. Niestety osoba, która wystawiła tę opinię, została niemalże natychmiast zwolniona z instytucji cerkiewnej. Jak występ oceniali duchowni? Ogólnie oceniano to jako bluźnierstwo, jako obrazę uczuć religijnych. Na tej podstawie zaczęła się dyskusja o przebaczeniu. Okazało się, że różnie rozumiany jest przekaz Ewangelii o przebaczeniu. Ksiądz Wsiewołod Czaplin, przewodniczący Wydziału ds. Kontaktów ze Społeczeństwem powiedział, że nie mamy prawa przebaczać czynów przeciwko Bogu. Padały cytaty z ojców Kościoła, trochę naciągnięte do tej tezy. Chodziło o to, że wybaczać możemy i musimy, ale nie coś takiego. To wielu zszokowało. Zastanawiano się, czy czytamy tę samą Ewangelię. Potem ks. Wsiewołod mówił, że takie łagodne, wybaczające chrześcijaństwo to nie chrześcijaństwo a humanizm, a źródłem wszystkich problemów jest inteligencja. To teologicznie bardzo ciekawa sytuacja, bo pierwszy raz po 22 latach wolności zaczęliśmy mówić o takich sprawach w Kościele i okazało się, że w tej kwestii nie ma jedności. Była jeszcze wypowiedź diakona Kurajewa. Diakon Kurajew powiedział, że trzeba było dziewczyny zatrzymać, nakarmić blinami (to była „Maslenica”), wytłumaczyć, co zrobiły źle i ukarać klapsem, jak małe dzieci. Za taką reakcję był bardzo krytykowany, nazywano go zdrajcą i omal nie zwolniono z Akademii Duchownej. Podczas rozprawy to on krytykował posługiwanie się cerkiewnymi zasadami w państwowym procesie. Zwracał uwagę na to, że to było wykorzystywanie Kościoła. A wypowiedzi patriarchy? Patriarcha milczał w tej sprawie do końca. W Moskwie wystosowano list. Kilka dni przed Niedzielą Krzyża w wielkim poście w internecie pojawił się tekst, który miał być ogłoszony w cerkwiach. Został rozesłany do parafii diecezji moskiewskiej. To list od prawosławnych wiernych do prokuratorów z prośbą, by zająć się wykonawcami, osobami inspirującymi i osobami nagłaśniającymi akcję w soborze Chrystusa Zbawiciela, np. blogerami. Ten list miał być odczytany na Liturgii i miały być pod nim zbierane podpisy. Księża reagowali różnie. Dla niektórych to był szok, dla niektórych było to zgodne z ich poglądami. Dlaczego to wywołało szok? Cóż, list kazano czytać przed Komunią (potem wysłać raport do diecezji, a list do prokuratury). Tuż przed przyjęciem Świętych Darów w Kościele chrześcijańskim czytamy list do prokuratury przeciwko innym ludziom. Dla niektórych brzmiało to bardzo boleśnie, skojarzenie z Poncjuszem Piłatem było oczywiste. Niektórzy księża tego nie przeczytali. Byli tacy, którzy powiedzieli, że z tyłu leży dokument, można przeczytać i podpisać. Wielu jednak odczytało. Tego samego wieczora media wyrażały na to swoje oburzenie, bo nie da się takich rzeczy ukryć. W artykułach pojawiło się pytanie, skąd to się wzięło, co to za nowa metoda w Kościele. Bardzo szybko wycofano ten list i zakazano rozprzestrzeniania go. Prawdopodobnie to był skutek wewnętrznych sporów w administracji cerkiewnej. Czy prawosławni występowali w obronie członkiń zespołu? Warto wspomnieć o listach w obronie Pussy Riot. Jedna z moskiewskich parafianek napisała list skierowany do patriarchy z prośbą o uciszenie agresji i oświadczenie, że Cerkiew nie oskarża członkiń zespołu. Zebrano kilka tysięcy podpisów. Był to list wiernych do swego ojca, ale podpisało się pod nim wiele osób niewierzących bądź niepraktykujących, nie będących członkami żadnej parafii. Około połowa zaznaczyła przynależność do jakiejś parafii. Treść miała charakter raczej humanistyczny. Wydrukowano ponad 60 stron podpisów, w tym było około 20 prawosławnych duchownych nie tylko z Rosji. List został zaniesiony do rezydencji patriarchy, ale reakcji na to nie było. Potem powstał jeszcze jeden list, już w treści bardziej cerkiewny, zebrał kilkaset podpisów, ale również bez reakcji. Jakiego efektu interwencji patriarchy oczekiwano? Formalnie patriarcha nie ma żadnego wpływu na sąd świecki. Ale oskarżycielami były osoby zatrudnione przez Cerkiew. Poza tym w tradycji rosyjskiej, nie sformułowanej w prawie, był zwyczaj prośby o ułaskawienie. Zwierzchnik Kościoła rosyjskiego mógł zwrócić się do władz państwowych z prośbą o niekaranie kogoś. Takim zwierzchnikiem był metropolita Filip, który za czasów Iwana Groźnego często wstawiał się za oskarżonymi i potem przypłacił to życiem. Jak reagowały prawosławne media? Media szybko się podzieliły: niektóre się znalazły po stronie przeciwników (i to agresywnych) zespołu, niektóre starały się zachować równowagę. Ale największe dyskusje toczyły się na prywatnych stronach i blogach. Jeśli chodzi o wsparcie – prawie nikt, kogo ja znam lub czytam, nie wspierał samej akcji. Jednak widząc, w jaki sposób toczyło się śledztwo a potem rozprawa sądowa, trudno było nie znaleźć się po stronie oskarżonych. Reakcja na ten czyn była sto razy bardziej okrutna, niż on na to zasługiwał. Czyn był zły, można było go ukarać zgodnie z rosyjskim prawem karą administracyjną. Mamy tymczasem sytuację, kiedy 3 młode kobiety, mające małe dzieci, niezagrażające bezpieczeństwu społecznemu, są zatrzymane na czas śledztwa w areszcie. Sama rozprawa sądowa była również okrutna. Trudno było nie znaleźć się po stronie usprawiedliwiającej – nie usprawiedliwiającej ich czyn, powtarzam. Nie można tak reagować, szczególnie w imieniu Kościoła. To jest dopiero obraza uczuć religijnych – to, w co Kościół się wplątał. Cerkiew na Ukrainie (Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego) pokazała, że umiemy działać w inny sposób. Po podobnych akcjach grupy Femen, przed występem Pussy Riot i po, w ten sam dzień odbywała się rozprawa, karą była grzywna i koniec – wszyscy zapominali o sprawie. W przypadku Pussy Riot Kościół nie zdystansował się od agresywnych wypowiedzi. Fala krytyki narastała? Na fali sprawy Pussy Riot, a także na fali wcześniejszych oskarżeń wobec patriarchy (słynna sprawa zegarka i kurzu) padała ostra krytyka wobec Cerkwi. Społeczeństwo, które widzi, że ludzie Kościoła sprzeciwiają się jego ideałom, ostro to krytykuje. Na niektórych cerkwiach zaczęły się pojawiać napisy, wykonane w sposób chuligański, nawołujące do uwolnienia Pussy Riot. Na południu Rosji osoba z zaburzeniami psychicznymi porąbała ikonę w cerkwi. Czy władze cerkiewne się przeraziły? Po tym wszystkim patriarcha wezwał wszystkich wiernych Moskwy na molebien. Po niedzielnej Liturgii na placu przed katedrą zebrało się wg oficjalnych danych 60 tysięcy, wg nieoficjalnych około 15 tysięcy osób. Przesłanie było takie, że Cerkiew jest atakowana przez świat świecki i trzeba się gorąco modlić, żeby Bóg nas wybawił. Jest to zewnętrzny atak – społeczeństwo nas nie rozumie, bo my nie jesteśmy z tego świata, a świat nas będzie zawsze atakował. Moim zdaniem w przypadku, kiedy ktoś jest oskarżany, powinno zadziałać sumienie. Na tym też polega terapia – musisz się zastanowić, co w oskarżeniach jest prawdą, żeby z tym coś zrobić, a to, co nie jest prawdą spokojnie odrzucić i się nie przejmować. Tutaj było powiedziane, że to jest atak zewnętrzny. Żadnej mowy o problemach, o naszej niedoskonałości nie było, tylko mowa o tym, że nas atakują. Z molebna wynikało, że Kościół jest prześladowany. To brzmi trochę dziwnie, bo molebien był transmitowany na żywo w państwowej telewizji, a na ochronę przydzielono 11 tysięcy policjantów. Mówienie, że Kościół jest prześladowany, kiedy cieszy się takimi przywilejami, jest trochę nieuzasadnione. W tekście molebna było jedno zdanie pokutne – ale większość była o tym, że wróg nie śpi i atakuje. Jak doszło do pozwu sądowego? Bardzo szybko po dystrybucji filmiku ludzie, którzy go zobaczyli, zaczęli słać pisma do prokuratury w sprawie obrazy ich uczuć religijnych. Obraza uczuć religijnych jest karana w rosyjskim prawie w sposób administracyjny, a nie karny (obraza uczuć religijnych - kodeks wykroczeń administracyjnych Federacji Rosyjskiej, paragraf 5-26, część druga). To, co zrobiły dziewczyny, mogło podlegać karze grzywny lub kilkunastu dni więzienia czy też pracy społecznej. Niektórzy zalecali, by ukarać dziewczyny sprzątaniem katedry przez miesiąc. Nie chodzi tu o zemstę, ale o błąd, za który państwo wyznacza taką karę. Ponieważ jednak kara przewidziana w prawie wydawała się zbyt łagodna, bardzo szybko przekwalifikowano ten czyn na inny paragraf – chuligaństwo (paragraf 213 kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej), w którym kara wynosi maksymalnie 7 lat więzienia. Listy nie są formalnie pozwem. Pozew był złożony przez 9 osób, wśród których osiem jest pracownikami katedry Chrystusa Zbawiciela lub fundacji, która katedrą zarządza (katedra należy do miasta, a Kościół ją wynajmuje). To pracownicy parafii, np. sprzedawcy świec, ochroniarze, elektryk, ministranci. Wśród świadków na rozprawie był duchowny z katedry. Co ciekawe, wśród trzech prawników ze strony oskarżycieli, dwóch jest kojarzonych z Kościołem – jedna jest współpracowniczką ks. Smirnowa, jednego z większych krytyków akcji Pussy Riot, drugi jest związany z ks. Wsiewołodem Czaplinem, który w tym czasie również był bardzo krytyczny. Oficjalnie władze cerkiewne twierdziły, że to nie Kościół oskarża. Ale na niekorzyść wizerunku Cerkwi działa to, że większość oskarżycieli to pracownicy Kościoła i posługują się prawnikami związanymi z Cerkwią. Kiedy Cerkiew mówi, że nie inspirowała tego pozwu, nie jest to wiarygodne w oczach społeczeństwa. Gdyby Cerkiew się zdystansowała od prześladowania, a patriarcha powiedział coś pokojowego na samym początku, to nie byłoby tylu cerkiewnych oskarżycieli i świadków. Jak wyglądała rozprawa sądowa? Początkowo rozprawa transmitowana była w internecie, ale po pierwszym dniu zaprzestano transmisji i próbowano zakazać nagrywania. Dziewczyny przed i po rozprawach trzymano po kilka godzin na stojąco w wąskiej komórce. Na samych rozprawach siedziały w szklanej klatce. W uzasadnieniu wyroku napisano, że dziewczyny naruszyły zasady kościelne. Z punktu widzenia prawnego to nie miało sensu, bo wyrok uzasadniono złamaniem wewnętrznych zasad organizacji religijnej. Chodziło między innymi o reguły z soboru w Laodycei z IV wieku. Niektórzy blogerzy związani z Cerkwią komentowali to później mówiąc, że uczucia religijne tak naprawdę rani to, że Kościół jest wplątany w proces i rzekomo w jego imieniu wydaje się wyrok. Ostatecznie skazano je na 2 lata więzienia. Czy to nie przesada, że tylu muzyków i artystów na całym świecie wspiera Pussy Riot? Oni wspierają Pussy Riot jako zespół muzyczny. A to jest grupa artystyczna, zespół performance, a nie zespół muzyczny. Tu znów pojawia się pytanie o równowagę między wolnością artystyczną, a szacunkiem dla uczuć religijnych. Zachód opowiada się po stronie wolności artystycznej. Może zachód nie zna całego kontekstu? Dlaczego mówią o obronie wolności słowa, skoro problemem jest to, gdzie one wystąpiły, a nie to, co zaśpiewały? Tak gwałtowana reakcja władz jest znakiem, że zostało to odebrane jako obraza przez władze państwowe. Kościół był tutaj narzędziem, najwięcej zyskał prezydent Putin. Kościół nie byłby wykorzystany, gdyby się wypowiedział wcześniej. Gdyby władze cerkiewne powiedziały, że czyn jest zły, ale Kościół nie będzie oskarżać, bo działa w inny sposób („Panie Boże wybacz im”), byłby teraz wzorcem moralnym w społeczeństwie. Niestety, tę możliwość stracił. Najlepsze słowa, jakie Kościół w tej sprawie powiedział, padły w wieczór po wyroku, kiedy ogłoszono orędzie w imieniu Wyższej Rady Cerkiewnej. To najbardziej łagodne wypowiedzi w sprawie Pussy Riot – nie trzeba agresywnie reagować, trzeba bronić swego, ale bez agresji; nie żądamy krwi ani zemsty. To bardzo dobre słowa, ale w sytuacji, kiedy taka okrutna rozprawa się już odbyła, było za późno. Gdyby te słowa padły trzy miesiące wcześniej, byłoby cudownie. Kościół nie zechciał ich wypowiedzieć, lub nie pozwolono mu na to. A co mówiły polskie media? Wszyscy podzielili się na skrajności. Media świeckie wypowiadały się po stronie wolności artystycznej, krytykowano władze rosyjskie, a z kolei prawosławni w Polsce bardzo szybko znaleźli się po stronie Kościoła rosyjskiego. To zrozumiałe, bo związki między Kościołami są silne i źródłem informacji dla polskich prawosławnych są wypowiedzi oficjalne. Nawet na facebooku widziałem bardzo krytyczne wypowiedzi i okrutne komentarze pod adresem dziewczyn. Państwowa telewizja w Rosji wyemitowała jednostronny film Prowokatorzy, w którym opowiadano się wyłącznie po stronie „przeciw”. Ten film był pozytywnie odebrany przez prawosławnych w Polsce. Trudno było mi się przebić z informacją, że nie wszystko tak wygląda. Jeśli nie odbierać tej akcji w kontekście ataku na Cerkiew, którego moim zdaniem po prostu nie ma, a jako krytykę społeczeństwa wobec naszych cerkiewnych błędów, wtedy zupełnie inaczej patrzy się na tę akcję. Punkt widzenia polskich prawosławnych okazał się zbyt jednostronny. W Polsce również były protesty w obronie Pussy Riot. Manifestacja w obronie Pussy Riot odbyła się też w Warszawie i ja się na nią wybrałem. W planie, po manifestacji w centrum, było spotkanie pod ambasadą Rosji i złożenie listu otwartego. Przyszedłem pod stację metra Centrum i usłyszałem, że gra piosenka Pussy Riot. Pomyślałem, że to w ramach akcji puszczą tę piosenkę raz, żeby ludzie wiedzieli, od czego to się zaczęło. Ale piosenka powtarzana była bez przerwy, a wyżej, nad stacją grupa dziewczyn przebrana za Pussy Riot odgrywała cały występ. Powtarzało się również najbardziej dla mnie bolesne, bluźniercze zdanie. Miałem tego dość. Próbowałem stamtąd wyjść, ale byłem tak zirytowany, że pomyliłem kierunki, wszedłem nie na ten peron metra, gdzie ciągle było słychać tę muzykę, musiałem jeszcze raz wyjść na górę, gdzie leciała piosenka. Czułem się jak w piekle. Uświadomiłem sobie, że moim osobistym hasłem nie jest Uwolnić Pussy Riot, tylko Uwolnić Jekaterinę, Nadieżdę i Mariję. Zależy mi na wolności tych konkretnych osób. To nie jest sprawiedliwe i nie należało tak wobec nich postępować. Tutaj leży granica. Ja wspieram te dziewczyny, ale nie wspieram ich występu. Dlatego dalej nie uczestniczyłem w tej demonstracji, choć nadal im współczuję.

(Kilka tygodni po wywiadzie odbyła się rozprawa w sądzie apelacyjnym i jedną z dziewczyn uwolniono. Czemu tylko jedną – nie wiadomo. Dwie matki małych dzieci zostały w areszcie, a kilka dni temu przeniesiono je do dwóch różnych więzień – w obwodzie Permskim i Mordowii).

— Anna Czerewacka

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →