Przedstawiamy wywiad patriarchy konstantynopolitańskiego Bartłomieja I udzielnego portalowi katolickiemu „Anguz” w przeddzień wizyty papieża Benedykta XVI w Turcji, która rozpoczęła się 28 listopada br.
Przedstawiamy wywiad patriarchy konstantynopolitańskiego Bartłomieja I udzielnego portalowi katolickiemu „Anguz” w przeddzień wizyty papieża Benedykta XVI w Turcji, która rozpoczęła się 28 listopada br.
Czego oczekuje Wasza Świątobliwość w związku z wizytą papieża Benedykta XVI w Turcji?
Myślę że papież potwierdzi swój punkt widzenia na korzyść wolności religijnej i praw człowieka. Sprawa dotyczy pryncypiów, które powinny być przestrzegane przez wszystkie narody i państwa, a te mają szczególne znaczenie dla demokratycznych władz europejskiej rodziny.
Patriarchat konstantynopolitański nie jest prawnie uznawany i JŚ jest w Ankarze traktowany jako obywatel turecki. Pośród warunków jakie powinna spełnić Turcja przy wstąpieniu do Unii Europejskiej jest uznanie patriarchy i zezwolenie na działanie szkoły teologicznej (na wyspie Halki – przyp. A. S., S. D.). Czy można mówić o dyskryminacji w odniesieniu do chrześcijan?
Nie możemy ukrywać, że problemy istnieją. Nie dysponujemy pełnymi prawami takimi, jak obywatele tureccy. Tak, mogę mówić o dyskryminacji nas, jako mniejszości. Wiele razy objaśnialiśmy władzom tureckim na czym polegają nasze problemy. Napisałem wiele oficjalnych pism do władz w Ankarze, niestety, nie otrzymałem ani jednej odpowiedzi. Myślę, że w kontekście wstąpienia Turcji do Unii Europejskiej te pytania zostaną rozstrzygnięte. Ale jak na razie powtarzam słowa papieża Benedykta XVI: „Kto wierzy, ten nigdy nie będzie sam”
Czy WŚ myśli, że papież poruszy problem mniejszości?
Mam nadzieję, że Benedykt XVI wypowie się w obronie żyjących w Turcji katolików, a także wszystkich mniejszości, które nie są dla kraju zagrożeniem, a wręcz przeciwnie są jego bogactwem. Chrześcijańskie mniejszości, łącznie z wyznawcami judaizmu, liczą sobie ok. 0, 01 % mieszkańców Turcji. O jakim zagrożeniu można zatem mówić? Prosimy tylko o możliwość życia i traktowania nas jako części tureckiego społeczeństwa.
Prawosławni chrześcijanie żyją na tej ziemi od siedemnastu wieków, ale nie chcą uznać nas jako organ prawny. Doznaliśmy konfiskaty dziesiątków własnych obiektów. Wiele z nich to obiekty bezcenne z punktu widzenia religijnego, historycznego i politycznego. W czasach Imperium Ottomańskiego takich problemów nie było. W 1923 r. w początkach istnienia Republiki Tureckiej w Turcji żyło 180 000 wyznawców prawosławia. Obecnie liczba spadła do 4 000. Dlaczego tak się stało?
Patriarcha konstantynopolitański powinien być, zgodnie z prawem, obywatelem tureckim. Czy w przyszłości może to stanowić problem?
- Naturalnie. Turków wyznających prawosławie jest mało, dlatego mamy ograniczony wybór. Nie posiadamy szkół teologicznych, by edukować młodzież. Patriarcha konstantynopolitański – jest pierwszym prawosławnym pośród prawosławnych hierarchów na świecie, a także jedynym nie mającym swojej szkoły, dlatego że turecka władza przeszkadza nam w tym. Ale przecież należy kształcić teologów. To nie do przyjęcia. Mamy zatem doczynienia z rzeczywistą niesprawiedliwością.
Czy WŚ prosił o pozwolenie na wybór patriarchy o innej narodowości?
Tak ale nie otrzymałem odpowiedzi. Nie byłby to pierwszy taki przypadek. Patriarcha Atenagoras I, który spotkał się 25 lipca 1967 r. z papieżem Pawłem VI, w momencie wyboru w 1948 r. był obywatelem amerykańskim. Następnie otrzymał tureckie obywatelstwo. Ten sam proces ma miejsce w patriarchacie aleksandryjskim, gdzie patriarcha może być wybrany z dowolnego spośród prawosławnych narodów, a później otrzymuje obywatelstwo egipskie, tak jak ustaliły to władze kraju.
WŚ spotkał się z niemieckim kanclerzem Angelą Merkel, która później, występując w Waszej obronie, wywarła nacisk na tureckie władze.
Nie prosiliśmy Niemców o wstawiennictwo. Uważam jednak, że Niemcy, wielka świecka demokracja, są wzorem tolerancji i wolności religijnej dla całej Europy, a zatem i dla Turcji, która pozostaje z nimi w doskonałych stosunkach. W Niemczech żyje spora grupa społeczności tureckiej, która ma prawo do budowy meczetów i do nauczania muzułmańskiej religii, ale oprócz tego w Niemczech mieszka ok. 350 000 prawosławnych Greków stanowiących metropolię. Wszystkie państwa europejskie, członkowie Unii, powinny żądać od Ankary, która stara się wstąpić do UE, przestrzegania prawa do wolności religijnej, tak jak ma to miejsce w pozostałej części kontynentu. W przeciwnym razie, należy mówić o dyskryminacji, a to może stać Turcji na przeszkodzie w dążeniu do przyjęcia do europejskiej rodziny.
Za dwa dni WŚ trzykrotnie spotka się z papieżem i podpisze wspólną deklarację. Na jakim etapie jest Wasz ekumeniczny dialog?
Przerwany na prawie sześć lat dialog został wznowiony we wrześniu br. w Belgradzie. Wróciliśmy do teologicznej myśli dnia, ściślej, do pytania o prymat papieża. Nikt nie zaprzecza, że w zjednoczonym sprzed podziału Kościele biskup Rzymu był pierwszym. Następnie sytuacja uległa zmianie. Dziś katolicy i prawosławni powinni zadać sobie pytanie, czy mogą ustąpić jedni drugim w sprawie prymatu papieża. Każdy powinien starać się zachować własne tradycje i równolegle do tego, szukać zbliżenia.
Jaka jest przyszłość tego dialogu?
Nie mogę powiedzieć, co nas czeka w przyszłości. To zależy od dobrej woli, od otwartości i odwagi obydwu stron. Razem z Janem Pawłem II posunęliśmy się na tej drodze do przodu. W początkach swego pontyfikatu Jan Paweł II przyjechał do Turcji, by spotkać się z moim poprzednikiem Dymitrem. Przy końcu pontyfikatu zwrócił nam relikwie dwóch Wielkich Patriarchów Konstantynopola.
Ze wzruszeniem wspominam ceremonię w soborze św. Piotra. Był to sposób by naprawić niesprawiedliwość, do której dopuścił chrześcijański Zachód wobec chrześcijaństwa wschodniego podczas wypraw krzyżowych. Benedykt XVI zademonstrował wyraził szacunek i poważanie dla chrześcijańskiego Wschodu tuż po mianowaniu na papieża oraz wyraził chęć wznowienia ekumenicznego dialogu. Uważam, że właśnie nastąpił w nim decydujący moment i podkreślam, że potrzeba odwagi by iść naprzód.
To pierwsza wizyta papieża w kraju muzułmańskim po wykładzie w uniwersytecie w Ratyzbonie.
Jestem przekonany, że papież nie miał zamiaru znieważyć islamu. Dzisiejszy świat nie potrzebuje nowego konfliktu religijnego. Poprzednicy Benedykta XVI, Paweł VI i Jan Paweł II, przyjeżdżali tu bez problemu. A jeśli obecnie, za sprawą wystąpienia w Ratyzbonie takie problemy pojawiły się, wizyta staje się tym bardziej ważna, by wykluczyć nieporozumienie. Na ziemi jest miejsce dla wszystkich, dlatego nie należy rozsiewać wrogości, z żadnej strony.
Nie chcemy znieważać Proroka, tak jak i nie chcemy znieważać Chrystusa. Ważnym jest, by ani tureckie władze ani Święty Synod, nie zważając na reakcje na ratyzbońskie wystąpienie, nie zechciały odłożyć wizyty w Turcji.
— tłum. Aneta Szymczuk, Stefan Dmitruk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.