śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 9 stycznia 2009

Nie mamy większego skarbu niż dziedzictwo naszej wiary

Na początku grudnia gościł w Moskwie metropolita Mesogeas i Laureuike Mikołaj (na zdjęciu).

0 czytelników poleca

Na początku grudnia gościł w Moskwie metropolita Mesogeas i Laureuike Mikołaj (na zdjęciu). Podczas swojej wizyty w monasterze Srietienskim zgodził się udzielić odpowiedzi na kilka pytań dziennikarzom portalu Pravoslavie.ru. Opowiedział m.in. o sytuacji Cerkwi oraz prawosławnych chrześcijan w Grecji.

Wiemy, że Ekscelencja dość często występuje w telewizji i w radiu, a poza tym dużo pisze. Jakie problemy zdaniem Ekscelencji są obecnie najbardziej aktualne dla ludzi wierzących w Grecji, i jakie kierunki misji cerkiewnej są najważniejsze?

Nie występuję aż tak często w radiu i telewizji, ponieważ zawsze staram się pamiętać, że kryje się w tym pewne niebezpieczeństwo – że słowo Cerkwi straci na swojej wartości, czyli nie będzie miało znaczenia, które powinno mieć. Wiecie też, że Cerkiew od wielomówstwa woli milczenie. Częściej ukrywa skromnie swoją twarz, zamiast wtrącać się we wszystkie możliwe sfery życia. Chociaż, według Pisma Świętego, jest czas na milczenie, a jest czas, by przemawiać. Jest czas na ukrytą modlitwę, na ukryty wysiłek duchowy, ale jest również czas na świadectwo słowa. Moje spotkanie z wami jest akurat posługą słowa. I robię to z wielką radością. Nawet jeżeli odbywa się to za pośrednictwem tłumacza.

Moim zdaniem, głównym problemem, z którym ma do czynienia zarówno grecki Kościół prawosławny, jak i inne Cerkwie w wielu krajach, jest zeświecczenie. A jednym z najbardziej poważnych skutków tego ducha zeświecczenia jest zanik szacunku oraz bojaźni ludu Bożego do Matki-Cerkwi.

Z wielką radością obserwujemy, ze Rosyjski Kościół Prawosławny wywiera ogromny wpływ oraz jest darzony szacunkiem wśród czterech zasadniczych grup społecznych i wiekowych społeczeństwa rosyjskiego. Są to politycy oraz ludzie wpływowi; przedsiębiorcy oraz przedstawiciele biznesu; są to wreszcie ludzie wykształceni, powiedzmy inteligencja; oraz, co jest najważniejsze, jest to młodzież. Nie oznacza to, że Cerkiew wszystkich tych ludzi jakoś na siłę wciąga albo zatrzymuje ich w swoim wnętrzu w jakiś szczególny sposób. Cerkiew w Rosji, jak zdążyliśmy zauważyć, znajduje jakieś szczególne słowa oraz formy posługi w celu zainteresowania właśnie tych grup społecznych. Niestety pod tym względem my w Grecji w porównaniu z wami zostaliśmy z tyłu, i to daleko.

Oczywiście posiadamy – chwała Bogu – wieloletnią, wielowiekową, prawie nieprzerywalną teologiczną oraz cerkiewną tradycję, której odbiciem są liczne pomniki hagiografii oraz serce naszego narodu. Kwintesencją tej tradycji, zarówno teologicznej, jak i cerkiewnej, są nasze monastery – uosobienie ducha prawosławnej Grecji, szczególnie monastery Świętej Góry Atos. Ale mamy też problemy.

Moim zdaniem, kolosalnym problemem stały się nawiązane w sposób niewłaściwy stosunki między Kościołem a państwem w Grecji. Cerkiew płaci za to obecnie ogromną karę. Teraz, kiedy mamy trudności, jesteśmy trochę w tych stosunkach zagubieni.

Interesuje was, w jaki sposób, z naszego punktu widzenia, Cerkiew może najlepiej pełnić swoją posługę, przede wszystkim posługę misyjną. Myślę, że Cerkiew przede wszystkim powinna być wierna swojej istocie, swoim zasadom; innymi słowy Cerkiew powinna być wierna samej sobie.

Przy tym powinna ona być otwarta, otwarta w głoszeniu słowa Bożego, w swojej posłudze, w swojej misji. Słowo Cerkwi powinno być bardziej słowem teologicznym, wyważonym oraz przemyślanym. Cerkiew powinna być bardziej odważna w swoich propozycjach i czynach oraz bardziej „młodzieżowa”, jeśli można tak się wyrazić, w sposobach niesienia swojej posługi. Tylko w taki sposób może ona dotrzeć do serca współczesnego człowieka i dać mu to, czego człowiek współczesny niewątpliwie bardzo potrzebuje.

Obecnie w świecie panuje duch konsumpcjonizmu. Można dostrzec, że ludzie odczuwają pewną wewnętrzną nostalgię duchową. Można zauważyć jakąś próżną aktywność, kiedy dosłownie topimy się w rozmaitych niepotrzebnych sprawach. Dlatego serce współczesnego człowieka garnie się ku modlitwie i to modlitwie w samotności. Serce ludzi współczesnych jest przepełnione egoizmem, a nasze życie jest egoistyczne, dlatego ludzie szukają pokory, przykładów oraz lekcji pokory. Obecnie w świadomości panuje racjonalizm, dlatego człowiek chce usłyszeć, co mówi jego serce. To wszystko: modlitwa, pokora, wyrzeczenie, asceza, wiara – jest w naszym Kościele, jest w naszym przekazie. Kościół prawosławny ma to zarówno w żywej tradycji, jak i w żywym przekazie oraz spuściźnie teologicznej.

Problem polega na tym, czy nasz Kościół może zaproponować to człowiekowi współczesnemu w formie dla niego bliskiej. Jest to oczywiste, że Cerkiew powinna podejmować wyzwania mówienia z człowiekiem w języku współczesnym. Bez wątpienia powinna przyjąć współczesne technologie i wykorzystywać je, gdyż językiem, którego używa człowiek współczesny, jest język technologii. Obecnie człowiek, niestety, często już nie rozumie innych form komunikowania się.

Ponieważ Rosja obecnie w sposób niepohamowany zapożycza bardzo dużo z Zachodu, to język, w którym mówi współczesny Rosjanin, już się zmienia i za chwilę zmieni się jeszcze bardziej. Młodzież obecnie mówi językiem internetu, językiem współczesnych technologii, językiem najnowszych osiągnięć techniki, i to wszystko, cały ten mechanizm, Cerkiew powinna znać, mieć opanowane i powinna skierować na korzyść człowieka.

Ekscelencjo, w naszym kraju ogromnym zainteresowaniem cieszą się publikacje pouczeń starca Paisjusza Hagioryty (mnich Świętej Góry Atos, szeroko znany w Grecji oraz całym prawosławnym świecie ze swoich odważnych, mówionych bardzo zrozumiałym językiem, przepełnionych niezwykłą miłością pouczeń – przyp. tłum.). W Rosji starzec Paisjusz oraz mnisi z Góry Atos są obdarzani wielkim szacunkiem. Czy mógłby Ekscelencja powiedzieć o tym bezcennym doświadczeniu Świętej Góry, z którym Ekscelencja miał okazję zetknąć w swoim czasie?

Było moją wielką radością, wielkim szczęściem oraz błogosławieństwem mieszkać przez okres pięciu i pół miesięcy obok ojca Paisjusza. Będąc jeszcze studentem (studiowałem w USA), właśnie do niego się zwróciłem, żeby podzielić się swoim gorącym pragnieniem służby Bogu w charakterze duchownego. I właśnie ojciec Paisjusz udzielił mi błogosławieństwa i skierował na tę drogę.

Pamiętam jeden przypadek. Pewnego razu, kiedy czekałem na możliwość porozmawiania z ojcem, wizytę u niego składali dwaj młodzi ludzie, którzy również błagali o to, żeby zostać jego uczniami, nowicjuszami. Starzec zapytał: „Gdzie teraz studiujecie, czego się uczycie?". Odpowiedzieli oni, że dopiero co skończyli liceum. Na co ojciec zażartował: „Nie, nie, tak nie może być. Żebym was wziął jako nowicjuszy, musicie mieć dyplom uniwersytecki".

Nic mu wtedy nie powiedziałem, ale po skończeniu uniwersytetu w Stanach i odebraniu dyplomu przyszedłem do ojca Paisjusza i powiedziałem: „Proszę bardzo, zdobyłem dyplom i teraz Ojciec, zgodnie ze swoją obietnicą, musi przyjąć mnie na swojego nowicjusza". Na co starzec powiedział: „Twoja głowa teraz jest zbytnio naładowana wiedzą, i boję się, że chociaż głowę masz przepełnioną, to serce z kolei opróżnione". Oczywiście, powiedział to również w żartobliwej formie.

W tym samym czasie przebywało u niego około pięciu studentów z Ameryki. Wtedy starzec powiedział do mnie: „Zobacz, siedzą oni tutaj półtora godziny i mówię do nich po grecku, oni zaś odpowiadają mi po angielsku". Poprosił mnie o to, żebym się dowiedział od studentów, czy oni zrozumieli to, co im przez ten czas mówił. Na co jeden z Amerykanów, który kompletnie nie mówił po grecku, odpowiedział, że zrozumiał co do jednego słowa wszystko, co opowiedział im starzec.

Cała piątka prosiła mnie o to, żebym przetłumaczył starcowi z angielskiego na grecki ich pytania. Okazało się, że starzec udzielił odpowiedzi na wszystkie pięć pytań w tej kolejności, w której były one zadane po angielsku. Kiedy starzec się upewnił, że jego słowa zostały zrozumiane, zwrócił się do mnie: „Przetłumacz im, że chcę jeszcze coś dodać do tego, co już powiedziałem. Dla ciebie to też będzie pożyteczne". Starzec powiedział, że głównym problemem tych młodych Amerykanów jest to, że porozumiewają się po angielsku, czyli w języku, w którym słowo ja (ang. „I”) zawsze się pisze wielką literą, w Grecji natomiast ten wyraz pisze się wielką literą dużo rzadziej, częściej małą literą. Amerykanie długo próbowali zrozumieć, o co starcu chodziło. Lecz on im powiedział: „Jeśli nie zaczniecie pisać tego 'ja' zamiast dużą literą z małej, jeżeli tego 'ja' nie pominiecie, to Pan nie zostanie wywyższony w waszym sercu. Ciasną bramą do Królestwa Niebieskiego jest błogosławiona pokora".

Ekscelencja był jednym z aktywnych organizatorów sprowadzenia relikwii św. Serafina z Sarowa do Grecji. Jakie owoce przyniosła ta akcja dla wierzących w Grecji?

Przede wszystkim należy podziękować ojcu Grzegorzowi: to była jego inicjatywa, którą biskup jedynie poparł. Jestem bardzo wdzięczny ojcu Grzegorzowi za ten wspaniały pomysł – sprowadzić w celu oddania czci relikwie świętego Serafina z Sarowa do Grecji. Należy również wymienić ojca archimandrytę Hieroteusza, protosingelosa, czyli sekretarza, metropolii attyckiej.

Ta pielgrzymka relikwii świętego Serafina odbyła się w czasie, kiedy Kościół prawosławny w Grecji przeżywał bardzo trudny okres, można nawet powiedzieć kryzys. Obserwujemy, że z Cerkwią prowadzi się prawdziwą wojnę. Relikwie świętego Serafina stały się dla nas pewnego rodzaju interwencją duchową, na którą tak bardzo czekaliśmy. W spotkaniu świętych relikwii i ich uczczeniu uczestniczył prawie cały grecki prawosławny naród. To było tak zauważalne! Charakterystyczne było to, że wszystkie publikacje w mediach na temat tego wydarzenia były pozytywne.

Wyobraźcie sobie, że we wszystkich diecezjach, wszystkich regionach Grecji parafie zorganizowały pielgrzymki autokarowe do Aten w celu oddania hołdu świętym relikwiom ojca Serafina. Żeby oszacować, ilu było ludzi, wystarczy powiedzieć, że rozdaliśmy jako pamiątki i na znak błogosławieństwa ponad 250 tysięcy ikonek. To oznacza, że każdego dnia pokłonić się świętym relikwiom przychodziło około 10 tysięcy ludzi. Dla naszego kraju jest to kolosalna liczba (liczba mieszkańców Grecji wynosi 10,7 milionów – przyp. tłum.).

Każdy pielgrzym miał jedynie sekundę-dwie na oddanie czci relikwiom, i po to ludzie przyjeżdżali z oddalonych miejscowości oraz regionów. Dla tych kilku sekund uczczenia. Przyjechało ponad 400 autobusów z pielgrzymami. Nie było takiej minuty, żeby święty nie przebywał z ludźmi. I łaska od niego, oczywiście, była widoczna, była bardzo odczuwalna. On przyniósł nam swoje błogosławieństwo, pomógł nam bliżej doświadczyć Zbawiciela wśród nas, on pomógł nam odczuć głębiej nasze wewnątrzcerkiewne korzenie; no i oczywiście, święty Serafin bardzo przybliżył nam zarówno prawosławną Rosję, jak i rosyjski prawosławny naród. Niewątpliwie było to znaczące wydarzenie, które w dużym stopniu wzmocniło i utrwaliło wiarę naszego narodu. Dlatego bardzo dziękujemy, niezmiernie dziękujemy Cerkwi rosyjskiej za to, że pozwoliła sprowadzić dla uczczenia relikwie świętego Serafina do Grecji.

Chcielibyśmy usłyszeć zdanie Ekscelencji, w jakim kierunku powinny rozwijać się stosunki między naszymi bratnimi Cerkwiami, jak również rosyjskim a greckim narodami?

Oczywiście, że powinny to być stosunki braterskie, pełne wzajemnego zaufania, jako dwóch wierzących narodów, powinny to być relacje wypełnione wiarą i miłością. Właśnie to nazywa się jednością. Jeżeli nie mamy wzajemnego zaufania, to nie mamy też prawa do nazywania się jednym Kościołem. Wymieniamy się naszymi relikwiami: metropolita Werii przywiózł do Rosji relikwie wielkiego męczennika Dymitra z Tesalonik. Jesteśmy zjednoczeni sakramentami naszej Cerkwi, wspólną tradycją teologiczną oraz cerkiewną. Dlatego nie ma żadnych powodów tego, żeby nie istniała między nami miłość w Panu. Odczuwamy, że możemy się wiele nauczyć od Rosjan. Z kolei wszystkim tym, co mamy dobrego, chcemy się dzielić z całym światem.

Co dla Ekscelencji oznacza w znaczeniu duchowym wizyta w Rosji? Czy wywozi Ekscelencja coś nowego w swoim sercu do domu?

Najsilniejsze oraz najgłębsze z moich rosyjskich doznań miało miejsce, kiedy dwa razy przychodziłem pokłonić się Świętej Matronie Moskiewskiej. Byłem zdumiony tą ogromną kolejką ludzi, którzy pokornie, z modlitwą czekali na swoją kolej i możliwość oddania czci św. Matronie. Wywarło to na mnie niezapomniane wrażenie. Za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do Rosji (mam nadzieję, że z Bożą pomocą jeszcze nie raz będę gościł w waszym kraju), przyjeżdżam jako wielbiciel, pielgrzym oraz uczeń. Odczuwam, że Pan po dziesięcioleciach prób i prześladowań Cerkwi w Rosji wynagradza was, obdarza szczególną łaską po to, żeby wzmocnić waszą wiarę w tych nieprostych czasach. Również ja za każdym razem mogę coś otrzymać, coś mi się udziela od tego bogactwa wiary, które posiadacie. Przynajmniej takie są moje osobiste odczucia. Cieszę się szczerze i z całego serca z tego powodu, że często doświadczam waszą nad nami przewagę w wielu aspektach. Dlatego, skoro macie tak liczne dary łaski od Boga, chciałbym, ażebyśmy również my trochę z tego bogactwa skorzystali.

Jakie życzenia Ekscelencja chciałby złożyć czytelnikom portalu Pravoslavie.Ru, wiernym dzieciom Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego? Jakie słowa mógłby Ekscelencja skierować do studentów seminarium srietienskiego, przyszłych duchownych?

Chciałbym życzyć tym młodym ludziom, którzy studiują teologię jako naukę, jako pewien zbiór wiedzy, żeby nie tyle studiowali ją, ile przepuścili przez siebie jako osobiste doświadczenie duchowe i jako sakrament naszej Cerkwi. Wtedy ich posługa jako duchownych przyniesie wiele korzyści dla Rosji, wierzących, jak również przyniesie największe błogosławieństwo dla nich samych.

Zarówno Rosja, jak i nasz święty prawosławny Kościół szczególnie nie potrzebują ani oligarchów, ani superwykształconych, nadmiernie wyedukowanych ludzi. Nie potrzebują jakiejś ogromnej liczby mieszkańców ani potęgi, siły w rozumieniu świeckim. Nie potrzebują też kapłanów zarówno jako pracowników socjalnych, jak i specjalistów w dziedzinie sztuki.

Czego naprawdę potrzebuje tak Rosja, jak i, wydaje mi się, cała nasza święta Cerkiew, gdziekolwiek się nie znajduje – to uczciwych, szczerych, chodzących drogami prawdy duchownych. Życzę, żeby właśnie takimi duchownymi zostali absolwenci Srietienskiego Seminarium Duchowego.

Cóż jeszcze można życzyć ludziom, prócz tego, czego nam życzy i do czego wzywa apostoł Paweł: „Stójcie w wierze, trzymajcie się wiary"? Życzę, żeby obecne pokolenie prawosławnych Rosjan tak samo mocno trzymało się wiary, tak samo gorliwie przechowywało obyczaje cerkiewne, jak to robiły wasze babcie w czasach prześladowań, za czasów radzieckich. Życzę, żeby prowadzili do Cerkwi i uczyli w wierze swoje dzieci i żeby to bogactwo naszej wiary trzymali nie tylko w sobie, lecz dzielili się z upadającym Zachodem. Nie mamy większego skarbu, większego bogactwa niż dziedzictwo naszej wiary, naszej tradycji i naszego Kościoła.

Rozmawiali hieromnich Ignacy (Szestakow) oraz Anton Pospiełow

— tlum. Andrzej Nieścierowicz, Szymon Krzyszczuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →