śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 26 sierpnia 2022

O Eucharystii i modlitwie

O życiu sakramentalnym i modlitwie z metropolitą Kallistosem (Ware) rozmawia o. Steve Tschichlis

0 czytelników poleca

o. Steve Tsichlis:
Wasza Eminencjo, sakrament Eucharystii – Boska Liturgia – jest sercem i rdzeniem naszego kultu jako prawosławnych chrześcijan. Jakie są różnice pomiędzy naszym, prawosławnym rozumieniem Eucharystii a rozumieniem innych, istniejących wyznań chrześcijańskich, i dlaczego chrześcijanie innych wyznań nie są w stanie przyjąć Komunii, gdy uczestniczą w celebracji Eucharystii w Cerkwi?

metropolita Kallistos (Ware):
Są tu dwa pytania. Zacznijmy od pierwszego z nich. W Kościele prawosławnym wierzymy, że chleb i wino przez wezwanie Ducha Świętego stają się prawdziwym Ciałem i Krwią Chrystusa. Wierzymy więc, że Eucharystia nie jest po prostu pamiątkową ucztą, w której wspominamy Ostatnią Wieczerzę. Wierzymy, że Chrystus jest obiektywnie i bezpośrednio obecny w konsekrowanych darach. Jest więc tutaj wyraźna różnica między prawosławiem a protestantyzmem; nie jest to tylko wspomnienie. W Boskiej Liturgii wspomnienie staje się rzeczywistością. Tak więc otrzymujemy prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa.

Ale to jest tajemnica, misterium. Nie rozumiemy jak, ale traktujemy przyjęcie konsekrowanych elementów jako najwyższy moment naszego osobistego spotkania ze Zbawicielem. Wielu anglikanów [i] członków Kościoła episkopalnego, choć nie wszyscy, podobnie powiedziałoby, że sakrament jest prawdziwym Ciałem i Krwią Chrystusa. Więc w tym punkcie niektórzy anglikanie różnią się od nas, ale inni się z nami zgadzają. Katolicy rzymscy mocno wierzą, że sakrament jest Ciałem i Krwią Chrystusa. Do opisu zmiany w elementach używają słowa „transsubstancjacja”. W przeszłości, począwszy od XVII wieku, prawosławni często używali tego samego słowa. Wolę go unikać, ponieważ nie jest to słowo używane przez wczesnych ojców; jest to słowo związane z określonym systemem filozoficznym – filozofią arystotelesowsko-tomistyczną – którym my, prawosławni, na ogół się nie posługujemy. Ale nie widzę tutaj zasadniczej różnicy między nami a katolikami. Wszysy wierzymy w prawdziwą obecność. My, prawosławni, być może kładziemy większy nacisk na zaangażowanie Ducha Świętego w konsekrację, ale w ciągu ostatnich 30 lat katolicy zaczęli również znacznie bardziej podkreślać Jego działanie w dokonywaniu konsekracji. Więc nie sądzę, że jest to podstawowa różnica między nami a katolikami.
Jeśli więc katolicy podzielają z nami zasadniczo tę samą wiarę w Eucharystię i jeśli wielu anglikanów czyni to samo, to dlaczego nie możemy mieć Komunii razem? To jest twoje drugie pytanie.

Tęsknię za dniem, w którym wszyscy chrześcijanie będą mogli razem przyjąć Komunię. Bardzo mnie smuci, że nie mogę udzielać Komunii Świętej osobom nieprawosławnym. Jednocześnie uważam, że dyscyplina prawosławna opiera się tutaj na ważnych zasadach teologicznych. Kiedy przychodzimy do Komunii Świętej, nie jest to po prostu odosobniony akt – ja osobiście przychodzę do Zbawiciela; przychodzę do Komunii jako członek Kościoła – jako członek rodziny wierzących, nie sam, ale z innymi. A kiedy przychodzę do Komunii, podsumowuję i wyrażam całość mojej wiary chrześcijańskiej, całej mojej przynależności kościelnej.

Jest to bolesna rzeczywistość, niemniej jednak jest to fakt - w tej chwili prawosławni, katolicy, episkopalni, protestanci... jesteśmy podzieleni; należymy do odrębnych ciał kościelnych. Szukamy jedności, ale przed nami jeszcze długa droga. Dopóki jesteśmy oddzieleni jako wspólnoty kościelne, wspólne przyjmowanie Komunii nie jest możliwe. Komunia wyraża naszą całkowitą jedność w wierze, naszą solidarność jako członków jednej rodziny kościelnej. Jeśli nasza wiara jest inna i jeśli należymy do rozdzielonych rodzin kościelnych, to w jakiś sposób nieprawdą jest, że możliwa jest wspólna Komunia. Przyjęcie Komunii nie powinno być postrzegane jako środek do osiągnięcia celu, nie jako środek do większej jedności. Powinno być postrzegane jako wyraz jedności, którą posiadamy. Jest to dar od Boga i dopóki ta jedność nie zostanie w pełni wyrażona, musimy zaakceptować fakt, że nie możemy razem przyjąć Komunii. To nie byłoby zgodne z prawdą. Nie byłoby to realistyczne w stosunku do faktu, że jesteśmy w podzielonym Kościele.

o. Steve Tsichlis:
Eminencjo, wierzymy oczywiście, że Eucharystia jest obiektywnie, jak powiedziałeś, obecnością Chrystusa. Czy Eucharystia może skutecznie działać w duszy osoby, która, jak mówi św. Paweł, nie „zabiega o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem”? Jaki jest związek między łaską daną nam w sakramentach a naszym osobistym wysiłkiem lub synergią w
praktykowaniu wiary?

metropolita Kallistos:
Słusznie powiedziałeś, że obecność Chrystusa w Eucharystii jest obecnością obiektywną. Nie zależy to od wiary kapłana, wiary ludu czy wiary osoby przystępującej. Chrystus jest obecny, nawet jeśli nasza wiara jest słaba. Jeśli ktoś przyjmuje Komunię bez szczerości, nie wierząc, że to Ciało i Krew Chrystusa, mimo wszystko rzeczywiście przyjmuje Jego Ciało i Krew. Ale jeśli brak mu wiary, nie otrzyma łaski Komunii, jej skutków, owoców Sakramentu. Przyjmie Ciało i Krew Chrystusa, ale jeśli zabraknie mu wiary, przyjmie Sakrament nie dla uzdrowienia duszy i ciała, nie dla przebaczenia grzechów i życia wiecznego; przyjmie Sakrament ku własnemu potępieniu. I to bardzo wyraźnie mówi św. Paweł, że jeśli przyjdziesz do Sakramentu nie dostrzegając Ciała Pana, to przyjmiesz go na własne potępienie. To są jego słowa, nie moje. Ale akceptuję to, co mówi. Jeśli więc przychodzimy jako niewierzący, rzeczywiście przyjmujemy Sakrament, ale bez wiary owoce Sakramentu nie będą widoczne, nie będą widoczne w naszym życiu.

o. Steve Tsichlis:
Eminencjo, napisałeś bardzo dużo o św. Symeonie Nowym Teologu, o osobistym doświadczeniu Świętego Ducha, co oczywiście było przez św. Symeona bardzo mocno podkreślane. Czy możesz opowiedzieć trochę więcej o życiu sakramentalnym i naszym doświadczeniu Chrystusa, naszym doświadczeniu Ducha Świętego w życiu sakramentalnym?

metropolita Kallistos:
Tak. Św. Symeon Nowy Teolog, podobnie jak wcześniejsi ojcowie tacy jak św. Marek Mnich, kładzie duży nacisk na sakrament chrztu. W chrzcie przyjmujemy do najgłębszej komory naszego serca Chrystusa i Ducha Świętego. Czy może być większy dar niż to? Być nosicielami Chrystusa, nosicielami Ducha? Tak więc ojcowie tacy jak św. Symeon Nowy Teolog powiedzieliby, że nie możemy w żaden sposób dodać czegokolwiek do łaski chrztu. W chrzcie dana jest nam pełnia życia Bożego. Ale to, co musimy zrobić, to odkryć tę łaskę. Ukrywa się w nas, gdy jesteśmy ochrzczeni w dzieciństwie, ukrywa się w nas, gdy nieświadomie wypełniamy przykazania, jednak jeśli prowadzimy życie chrześcijańskie, przyjmujemy Eucharystię z wiarą, stopniowo odkrywamy sens łaski chrztu oraz świadomie odczuwamy, doświadczamy obecności Chrystusa i Ducha w nas. Tak więc życie chrześcijańskie jest podróżą, można to tak nazwać, od łaski chrztu, obecnej w nas nieświadomie - skrycie, mystikos - mistycznie - to słowo, którym posługują się ojcowie. Podróżą od nieświadomej łaski do doświadczania łaski świadomie, aktywnie, z pełną percepcją i pewnością. Tak więc wszyscy jesteśmy wezwani do aktywnego doświadczania w nas obecności Ducha Świętego, który został nam dany podczas chrztu. Życie chrześcijańskie można podsumować zdaniem: „Stań się tym, kim jesteś”.

o. Steve Tsichlis:
Wasza Eminencjo, na całym świecie jest wielu zielonoświątkowców, którzy powiedzieliby, że mówienie językami jest niezwykle ważnym zjawiskiem i nawet św. Paweł mówi o tym zjawisku w swoich listach do Koryntian; jak my widzimy mówienie językami? Jak postrzegamy ten dar Ducha Świętego?
Pewnego razu, kiedy byłem na wycieczce w Seattle, w jednym z kościołów spotkałem człowieka, który powiedział mi, że jeśli nie mówisz językami, nie jesteś zbawiony i nawet nie możesz być zbawiony. Jak my byśmy na to zareagowali?

metropolita Kallistos:
Odpowiedziałbym, mówiąc wyraźnie temu dżentelmenowi, że się myli i że nie ma solidnych podstaw dla tego twierdzenia w Piśmie Świętym. Św. Paweł mówi o darze języków, ale nigdy nie mówi, że jest on niezbędny. Nigdy nie mówi, że nie można być zbawionym bez mówienia językami. Tego nie ma w Piśmie Świętym. Jest to opinia pojedynczych ludzi, którzy moim zdaniem źle rozumieją znaczenie Pisma – to błąd ludzki, a nie słowo Boże.

Paweł pisze o darze mówienia językami, ale nie uważa go za najważniejszy z różnych darów Ducha. Wydaje się, że stawia go na dość niskim poziomie. Mówi, że jeśli mówisz językami i nie ma nikogo, kto mógłby tłumaczyć, odnosisz korzyści i budujesz samego siebie, ale społeczność nie jest zbudowana, więc potrzebujesz kogoś, kto tłumaczy języki. Uważał więc, że mówienie językami jest ważne, ale nie najważniejsze – nie jest największym darem duchowym i nie jest niezbędne do zbawienia.

Od czasów św. Pawła dar mówienia językami stał się bardzo rzadki. Dość szybko zniknął z Kościoła pod koniec I wieku. I nie sądzę, że dzieje się tak po prostu dlatego, że Kościół stracił wczesny zapał. Wygląda na to, że Bóg dał ten dar w pierwszych dniach chrześcijaństwa, ale nie było Jego wolą, aby w późniejszych czasach miał on trwać w Kościele w widoczny sposób. Chociaż w historii Kościoła z pewnością zdarzają się przypadki mówienia językami i możemy nawet znaleźć takie przypadki w życiu naszych prawosławnych świętych. Nie przeszkadza mi więc fakt, że niektórzy prawosławni w ostatnich dwóch pokoleniach przeszli to doświadczenie z mówieniem językami; jest całkiem możliwe, że w takich przypadkach jest to prawdziwy dar łaski. My, prawosławni, nie mówimy, że jest niemożliwe, aby ktokolwiek w naszych czasach mówił językami; mówimy tylko, że jest to bardzo rzadkie.

Mówimy także to, o czym pisze św. Jan w swoich listach - sprawdzajcie duchy, czy są z Boga. Mówienie językami w moim przekonaniu może być prawdziwym darem Ducha, ale czasami zdarzają się przypadki, w których ludzie wydają się mówić językami, a w rzeczywistości jest to demoniczne. Są natchnieni przez złego ducha, a nie Ducha Bożego. Więc musimy przetestować duchy.

o. Steve Tsichlis:
Wasza Eminencjo, dużo mówiłeś i pisałeś o modlitwie Jezusowej. Jak duchowa dyscyplina praktyki takiej jak modlitwa Jezusowa ma się do idei doświadczania obecności Ducha Świętego w bardzo świadomy i wyczuwalny sposób?

metropolita Kallistos:
Modlitwa Jezusowa może być używana na dwa główne sposoby. Może być częścią naszego codziennego, specjalnego czasu modlitwy, kiedy staramy się modlić i nie robić nic innego. Mogę nazwać to „stałym” użyciem. Może też być odmawiana w ciągu dnia, kiedy wykonujemy różnorodne czynności, we wszystkich tych chwilach, które w przeciwnym razie mogłyby zostać zmarnowane. Gdy wykonujemy znajome zadania, idziemy z miejsca na miejsce, czekamy na autobus albo gdy jedziemy samochodem, (choć ja tego nie robię) lub gdy utkniemy w korku. Pierwszą rzeczą, kiedy budzimy się rano, ostatnią rzeczą przed pójściem spać czy jeśli nie możemy spać w nocy – może być właśnie odmawianie modlitwy Jezusowej.

Regularne używanie modlitwy Jezusowej pomaga wytworzyć w nas postawę kontemplacyjną. Pomaga stworzyć w nas ciszę. Modlitwa Jezusowa jest modlitwą słowami, ale ponieważ słowa są bardzo proste i nieustannie powtarzane, w słowach modlitwy Jezusowej i poprzez te słowa docieramy do żywej ciszy Boga. Czasami w naszej modlitwie możemy po prostu czekać na Boga - i nic nie mówić. To bardzo cenne chwile, ale jeśli spróbujemy robić to regularnie, może się okazać, że w praktyce po prostu podlegamy niekończącym się, wędrującym myślom. Nie możemy przez prostą czynność wyłączyć wewnętrznego telewizora. Tak więc modlitwa Jezusowa daje nam w czasie modlitwy specyficzny sposób modlitwy, praktyczną metodę, która może pomóc nam zebrać się w modlitwie, może pomóc przezwyciężyć błądzące myśli, może pomóc osiągnąć poprzez słowa postawę milczenia, oczekiwania na Boga, słuchania Go. Tak rozumiem miejsce modlitwy Jezusowej w naszych ustalonych czasach modlitwy, „stałym” użyciu.

Ale od razu dodam: modlitwa Jezusowa nie jest obowiązkowa. Nie możemy powiedzieć, że to jedyny sposób modlitwy; nie możemy powiedzieć, że jest to najlepszy sposób modlitwy. Jedyne, co pragnę powiedzieć o modlitwie Jezusowej, to to, że pomogła bardzo wielu ludziom. Pomogła mi. Tobie też może pomóc; ale nie jest obowiązkowa.

Jeśli chodzi o „swobodne” użycie, wydaje się, że jego celem jest pomoc w odnalezieniu wszędzie Chrystusa. Ojciec Alexander Schmemann w swojej znakomitej książce „Za życie świata” mówi, że chrześcijaninem jest ten, kto gdziekolwiek nie spojrzy, wszędzie widzi Chrystusa i raduje się w Nim. Tak więc swobodne korzystanie z modlitwy Jezusowej pomaga nam wszędzie widzieć Chrystusa. Pomaga nam wprowadzać Chrystusa w różne momenty naszego codziennego życia, aby nasza świadomość obecności Boga z nami nie ograniczała się tylko do ustalonego czasu modlitwy, ale przenosiła się na cały dzień – gdy więc wykonujemy nasze znajome zadania, nawet gdy wykonujemy je z pełną uwagą, możemy także uświadomić sobie, że Chrystus jest z nami, gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy. Modlitwa Jezusowa wypełnia lukę między czasem modlitwy a czasem pracy. Pomaga nam zamienić naszą pracę w modlitwę. Paweł mówi „nieustannie się módlcie”, nie tylko rano i wieczorem, nie tylko siedem razy dziennie, ale bez przestanku, nieustannie. Jak mamy to zrobić? Być może pierwszym krokiem jest używanie bardzo częstych modlitw, aby mieć przez cały dzień chwile modlitwy. Modlitwa może nie będzie ciągła, ale będzie coraz częstsza i to jest pierwszy krok do wypełnienia nakazu św. Pawła. Tak więc modlitwa Jezusowa pomaga uczynić cały świat sakramentem obecności Boga. Gdziekolwiek idziemy, cokolwiek robimy, czujemy, że Chrystus jest z nami. I wielu ludzi czuje się powołanych do korzystania z modlitwy Jezusowej w ten swobodny sposób, nawet jeśli być może nie używają modlitwy Jezusowej w ustalonych godzinach i w określony sposób. To jest w porządku. Każdy powinien podążać ścieżką modlitwy, do której czuje się osobiście powołany, oczywiście pod kierunkiem swojego duchowego ojca lub duchowej matki.

rozmowę przeprowadził o. Steve Tschichlis (tłum. Gabriel Szymczak)

za: pravmir.com

fotografia: Aimilianos /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →