Prezentujemy ostatni wywiad, którego Patriarcha Moskiewski i całej Rusi Aleksy II udzielił dla kanału telewizyjnego Вести pod koniec października 2008 roku.
Prezentujemy ostatni wywiad, którego Patriarcha Moskiewski i całej Rusi Aleksy II udzielił dla kanału telewizyjnego Вести pod koniec października 2008 roku.
Wasza Świątobliwość po raz pierwszy świadomie wkroczył do świątyni jako mały chłopczyk. W wieku sześciu lat powierzono Waszej Świątobliwości pierwsze zadanie w cerkwi w postaci rozlewania wody podczas święta Jordanu. Dowiedzieliśmy się, że rodzice z powodu waszego wielkiego zaangażowania na początku mieli mieszane uczucia, a nawet się zwrócili do starców z Valaamu po poradę. Co usłyszeli od starców?
Jestem bardzo wdzięczny moim rodzicom, którzy wychowali mnie w prawosławnej wierze. Urodziłem się w bogobojnej rodzinie chrześcijańskiej. Uważam, że wychowanie w rodzinie jest niezmiernie ważne, tworzy ono fundament dla przyszłości. Rzeczywiście, moi rodzice byli zmieszani z tego powodu, że będąc jeszcze bardzo młodym chłopcem znałem całe nabożeństwo na pamięć i chętnie przysługiwałem w ołtarzu. Bardzo ich to niepokoiło i dlatego zwrócili się do starców z Valaamu, którzy powiedzieli, że jeżeli wszystko się robi poważnie, to nie jest to powód do zmartwień.
Mając świadomość jak ważne jest wychowanie, uważam, że również w szkołach powinno się wprowadzić przedmiot Podstawy kultury prawosławnej , dlatego, że cała nasza kultura opiera się na wartościach chrześcijańskich i każdy kulturalny człowiek powinien znać podstawy swojej kultury. Jest to jego obowiązkiem. Czasem mówi się, że w naszym kraju jest wielu wyznawców islamu lub innych religii. Ja jednak sądzę, że członkowie naszego społeczeństwa wyznający inną od naszej religii powinni znać oprócz podstaw swojej kultury, również podstawy kultury tego kraju, w którym mieszkają.
Wasza Świątobliwość został duchownym w 1950 roku, biskupem zaś w 1961, akurat wtedy, kiedy się zaczęła nowa fala prześladowań wiernych. Czy Wasza Świątobliwość odczuł te prześladowania na sobie?
Nie było już prześladowań fizycznych, nie rozstrzeliwano, ale całe życie kościelne było pod kontrolą. W niektórych obwodach i republikach nawet teksty kazań trzeba było przedstawiać przedstawicielom Rady ds. Religii, którzy mieli za zadanie je sprawdzić. Urzędnicy, najczęściej ateiści, sprawdzali, co kapłan może powiedzieć, a czego nie. W roku 1961 zostałem biskupem. W tym czasie władze chciały zamknąć monaster pw. Zaśnięcia Przenajświętszej Bogurodzicy w Piuchticach, – jedyny monaster żeński w Estonii – oraz 36 prawosławnych, głównie estońskich parafii, które, według słów urzędników były nierentowne. Udało mi się zapobiec zamknięciu tych parafii. Natomiast na początku roku 1962, jako zastępca przewodniczącego Wydziału Kościelnych Stosunków Zewnętrznych, przywiozłem do monasteru pierwszą delegację pastorów luterańskich z NRD, którzy później w gazecie napisali piękny artykuł o monasterze i kwestia zamknięcia została rozwiązana.
Tak oto na różne sposoby trzeba było chronić przed zamknięciem to, co władze chciały zlikwidować. Miałem okazję zobaczyć ludzkie cierpienie i wielu kapłanów, których przechowuję w mojej pamięci, z czasów kiedy objąłem stanowisko przewodniczącego wydziału – ta ogromna liczba duchownych, którzy byli pozbawieni rejestracji władz świeckich i zostali bez parafii i środków do życia. Trzeba im było pomagać, urządzać, trzeba było dać im możliwość dalszej posługi.
Wasza Świątobliwość, za czasu Waszej posługi patriarszej doszło do wydarzenia historycznego – zjednoczenia dwóch części Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Rozmowy o tym były prowadzone już od dłuższego czasu, od wielu lat. Dlaczego pojednanie nastąpiło teraz i co wpłynęło na to wydarzenie? Wielu mówi, że to prawdziwy cud.
Dążyliśmy do tego przez długi czas, gdyż jest to ciało z ciała, krew z krwi naszego narodu rosyjskiego. Są to ludzie, którzy zmuszeni byli po rewolucji i wojnie obywatelskiej opuścić swoją ojczyznę i znaleźli się za granicą, ale zachowali wiarę, miłość do ojczyzny, miłość do swojej kultury. Oczywiście, również u nas, w naszym kraju, w życiu Cerkwi, zmiana sytuacji w dużej mierze wpłynęła na pozytywne rozwiązanie tej kwestii. Otwierano i restaurowano świątynie, odradzało się życie monastyczne, edukacja teologiczna, wydawnictwa. Członkowie Cerkwi Zarubieżnej przyjeżdżali tu i widzieli, jak się odradza życie kościelne.
To pojednanie nie było podpisane wyłącznie w Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, odbyło się na poziomie parafii. Obecnie przecież na każdym posiedzeniu Świętego Synodu rozpatrujemy sprawy otwarcia świątyń w bardzo różnych miejscach. Dopiero co został wyświęcony sobór w Hawanie, nie tak dawno postanowiono otworzyć nową świątynię w Wenezueli... Także w różnych miejscach porozrzucani są nie tylko przedstawiciele pierwszej emigracji, ale również pierwsze, drugie oraz trzecie pokolenie, ludzie, którzy wyjeżdżają dzisiaj z powodu trudności ekonomicznych za granicę, w celach zarobkowych. Po dostaniu się do nowego środowiska z obcą kultura, wśród odmiennej mentalności, potrzebują oni wsparcia duchowego. Natomiast w rosyjskiej świątyni prawosławnej odczuwają oni żywy kontakt ze swoją ojczyzną, z Cerkwią.
Wasza Świątobliwość, przed jakimi wyzwaniami znajduje się obecnie ludzkość, i w jaki sposób Cerkiew mogłaby pomóc ludzkości odpowiedzieć na te wyzwania?
Myślę, że jednobiegunowość w kulturze, gospodarce, polityce nie jest tą drogą, którą powinna kroczyć ludzkość. Ludzkość powinna dążyć do zjednoczenia nie tworząc świata jednobiegunowego. Dlatego, że kiedy stosuje się z jednej strony podwójny standard w stosunku do wszelkich przejawów życia w Rosji albo w krajach sąsiednich, to jest to niesprawiedliwe. Sądzę, że wydarzenia w Osetii Południowej pokazały dobitnie, w jaki sposób białe określane jest jako czarne i czarne jako białe. Choć widzieliśmy na własne oczy, ile było tam ofiar, ilu ludzi zmuszono, by opuścili swoje miejsca, domy, ilu z nich zostało rozstrzelanych, rozjechanych przez czołgi ilu uciekło ratując swoje życie. I Cerkiew – ona zawsze wzywała do pokoju, zawsze przynaglała, by prowadzić negocjacje. I nawet w trakcie tego kryzysu zarówno z mojej strony, jak i ze strony gruzińskiego patriarchy - katolikosa – były kierowane apele o pokój. Nadal utrzymujemy dobre stosunki z naszymi Kościołami. Cerkiew będzie zawsze wzywać o pokój i zgodę między ludźmi. To, co miało miejsce – jest straszną tragedią, bo chciano skłócić dwa prawosławne narody.
Wasza Świątobliwość, na koniec pytanie, którego dzisiaj po prostu nie mogę nie zadać: na temat obecnej sytuacji ekonomicznej w świecie. Czy można ją rozpatrywać wyłącznie jako problem ekonomiczny, finansowy, czy również może być to jakaś próba, która spotkała nas specjalnie, ażeby ludzie czegoś się nauczyli. Jakie wnioski można wyciągnąć z obecnej sytuacji?
Myślę, że dla Zachodu z jego wysokim poziomem życia jest to rodzaj próby – ażeby nie pokładać nadziei wyłącznie w pieniądzu. Z tego powodu zmniejszenie się liczby miejsc pracy będzie próbą dla wielu. My też powinniśmy zastanowić się nad tym, że należy myśleć nie tylko o dobrach materialnych. Często słyszymy, że należy budować wyłącznie dobre, wygodne życie. Ale należy również myśleć o duszy swojej. I sądzę, że właśnie ten ekonomiczny, finansowy kryzys – powinien zmusić ludzi myśleć również o swojej duszy, i nie tylko o swoim losie, ale też o losie swoich bliźnich. Trzeba więcej myśleć i pomagać tym, którym w obecnych czasach jest ciężko.
Wasza Świątobliwość, bardzo dziękuję za udzielony czas i komentarze.
Dziękuje wam. I życzę sukcesów w waszej działalności.
— tłum. Andrzej Nieścierowicz, Szymon Krzyszczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.