Bardzo długo zastanawiałam się, o czym powinien być tekst tuż przed świętami – jest tyle tematów do omówienia, tyle kwestii wartych poruszenia!
Bardzo długo zastanawiałam się, o czym powinien być tekst tuż przed świętami – jest tyle tematów do omówienia, tyle kwestii wartych poruszenia! Niezaprzeczalnie jednak są wśród nich takie, które są „bliżej ciała”, naturalne i potrzebne jak tlen. Właśnie o czymś takim chcę dziś opowiedzieć.
Niezależnie od miejsca i czasu, w którym jestem, niezależnie od zadań, jakie pełnię w swoim życiu, mój sposób myślenia o świecie, zasadach, sposobie spędzania świąt (i nie tylko) wyznacza fakt bycia córką duchownego. Przygotowanie do świąt swojego domu – obejmowało również przygotowanie w pełni swojej parafii. Taki sposób planowania tego czasu i własnych działań był i jest czymś naturalnym.
W przypadku mniejszych parafii jest to dużo łatwiejsze, ludzie chętniej angażują się w to, co dzieje się w ich parafii. W swojej pamięci mam miliony wspomnień związanych z przeżyciem, jakim było ubieranie choinek w cerkwi (czy na pewno w tym roku będzie ładniejsza niż w przeszłym), czy w cerkwi już czyściutko, jaki będzie mróz, czy cały teren wokół zostanie odśnieżony…
Ale przede wszystkim – ludzie. Czy wszyscy dadzą radę przyjść na wieczernię i na nocną liturgię? Po kogo może trzeba pojechać? Ile dzieci będzie w tym roku (i ta radość, że jest ich coraz więcej i coraz mniejsze dzielnie stoją!). Do domów wracaliśmy często nawet kilka godzin po skończonym nabożeństwie – z radością składaliśmy sobie życzenia, wymieniając serdeczności. Parafia powinna być rodziną, w której wspólnie przeżywamy kolejne wydarzenia kalendarza liturgicznego. Miałam i mam ten przywilej obserwowania zmian, jakie zachodzą w ludziach pod wpływem działań w parafii, życia Cerkwi. Myśląc o swojej Rodzinie na święta zdałam sobie sprawę, że myślę o swojej Parafii. I pamiętam życzliwość, troskę ludzi, chęć bycia razem.
Niesamowite emocje wiążą się też z chórem – czy wszystko uda się tak pięknie, aby ułatwić wiernym modlitwę i przeżywanie Narodzenia Chrystusa? Czy ta nowa kolęda na pewno wyjdzie? Ileż jest później dyskusji! Święta w rodzinie duchownego związane są z funkcjonowaniem parafii i wiem dobrze, ile znaczy, aby w tej wspólnocie widzieć autentyczną chęć bycia razem… W mojej rodzinie, organizując święta, należało przemyśleć skrupulatnie – co komu sprawi przyjemność, kto czego może potrzebować. Mama tworzy plan, tata organizuje czas, przejmuje kierownictwo. Żyje się parafią, która staje się i domem, i rodziną…
Dlatego w tym świątecznym okresie chcę Was zachęcić do zupełnie innego spojrzenia na własne parafie – one żyją nie tylko w momencie nabożeństwa. Żyją tak jak każdy dom i każda rodzina. Mają swoje kłopoty, troski, potrzebują zaangażowania wszystkich domowników. A im nas więcej – tym piękniej. Zgoda i miłość – budują. Parafie czekają na swoich „domowników” i ich gości. Gdy spotkamy się podczas nabożeństw, przed nimi i po nich – miejmy dla siebie to, o co w tych czasach najtrudniej – czas i życzliwość. To te dary, które pomogą nam we wspólnej modlitwie i budowaniu indywidualnych przeżyć świątecznych. Raduje nas przecież ta sama DOBRA NOWINA, tyle nas więc łączy! Mamy tyle szczęścia – samotność nam nie grozi!
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Justyna Fiedorczuk, doktor nauk o zdrowiu, pedagog i polonista. Pracuje jako nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących z Oddziałami Integracyjnymi im. St. Staszica w Białymstoku oraz na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku. Badacz z zamiłowania, pisarka z pasji.
— Justyna Fiedorczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.