W tradycjach liturgicznych otaczających Pięćdziesiątnicę znajdują się krótkie odniesienia do Chrystusa jako Słońca Sprawiedliwości.
W tradycjach liturgicznych otaczających Pięćdziesiątnicę znajdują się krótkie odniesienia do Chrystusa jako „Słońca Sprawiedliwości”. Odniesienia te, choć łatwe do przeoczenia, nie są zwykłymi analogiami ani nie są wstawiane wyłącznie ze względu na ich sugestywną, poetycką wartość. Jest to obraz Chrystusa, który pochodzi od proroka Malachiasza i jest przywoływany w liturgii Pięćdziesiątnicy, aby wraz z szeregiem innych odniesień liturgicznych do Pism Hebrajskich nieść i przekazywać szczególną wizję tego, co w sferze duchowej wydarzyło się w Jerozolimie w dniu Pięćdziesiątnicy, oprócz tego, co miało miejsce na poziomie widzialnym, historycznym, jak opisano w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich. Te wydarzenia w niewidzialnym stworzeniu nie tylko towarzyszą i współdziałają z tym, co miało miejsce w tym wielkim dniu w widzialnym stworzeniu, ale ustanawiają duchową podstawę i trajektorię, rozpoczynającą się od Pięćdziesiątnicy, dla zrozumienia niesienia Ewangelii Jezusa Chrystusa jako walki duchowej. Trajektoria ta rozgrywa się w pozostałej części Dziejów Apostolskich i trwa do dziś. To głoszenie Ewangelii jako walka duchowa będzie stanowić podstawowe zadanie Kościoła aż do dnia przyjścia Chrystusa w chwale.
Odniesienie do Słońca Sprawiedliwości pochodzi z końcówki Księgi Malachiasza [Ml 4,2/3,20]. Rozdziały 3 i 4 Księgi Malachiasza opisują nadejście Dnia Jahwe, kiedy odwiedzi On swój lud i przywróci sprawiedliwość. Początek Malachiasza 3 jest dość wyraźnie mesjanistyczny. Opisuje przybycie najpierw posłańca lub anioła, a następnie nagłe przybycie Pana (po hebrajsku ha adon) do „Jego świątyni” [Ml 3,1]. Sformułowania te w łatwy sposób przekładają się w Ewangeliach na św. Jana Chrzciciela i samego Chrystusa. Mesjasz przychodzi nie tylko do swojego ludu w sensie ogólnym, ale do świątyni, a zatem do Jerozolimy. Kiedy przyjdzie, jak wyjaśnia ostatni rozdział Malachiasza, jego wizyta będzie wizytą samego Jahwe, Dniem Jahwe. Obraz płonącego słońca jest dwojaki. Jego wrogowie zostaną spaleni na popiół i zniszczeni [Ml 4,1/3,19]. Natomiast ci, którzy boją się Jego Imienia, doświadczą Słońca Sprawiedliwości jako ciepła i uzdrowienia [Ml 4,2/3,20]. Obecność Jahwe powoduje sąd oparty na usposobieniu tych, którzy go doświadczają. Tekst ten wydaje się być tylko powierzchownie powiązany z wydarzeniami Pięćdziesiątnicy, za pośrednictwem proroctw Joela [Jl 2], cytowanych przez św. Piotra w jego kazaniu tego dnia, które również mówią o Dniu Jahwe w podobnych kategoriach, obrazach, które rozegrały się podczas ukrzyżowania i śmierci Chrystusa.
Ogień Ducha Świętego spoczął na głowach apostołów i innych zgromadzonych wiernych, ale nie zniszczył niewiernych lub złych ludzi. Apostołowie starali się raczej, z wielkim sukcesem, wezwać wszystkich ludzi, począwszy od Jerozolimy, do powrotu do służby Bogu żywemu. Służyłoby to do wskazania, że wrogowie zniszczeni u Malachiasza [Ml 4,1/3,19] nie byli w rzeczywistości całkowicie grzesznymi ludźmi ani poganami. Jest wyraźnie zasugerowane w Piśmie i wyjaśnione w tekstach liturgicznych dotyczących Pięćdziesiątnicy, że fakt wysłuchania proklamacji apostolskiej przez wszystkich w ich własnych językach, stanowi odwrócenie wieży Babel. Chociaż ich obecność w Jerozolimie na święcie silnie implikuje żydowską tożsamość przynajmniej większości ich słuchaczy, wyraźnie koresponduje to z późniejszą proklamacją apostolską do narodów i po krańce ziemi. Odwrócenie Babel to nie tylko kwestia języka. Jest to przede wszystkim kwestia duchowa. Wyrokiem, który wydał Jahwe, gdy zstąpił, aby odwiedzić lud swego stworzenia na wieży Babel, było Jego własne wycofanie się spośród ludzkości. Po tym wycofaniu się Najwyższy wyznaczył synów Bożych, członków swojej anielskiej boskiej rady, aby rządzili różnymi narodami [Pwt 32,8]. Sam Jahwe zbliżył się wtedy do Abrahama i z Abrahama stworzył naród Izraela na swoją własność [Pwt 4,20]. Te moce i księstwa uległy zepsuciu i przyjęły kult od tych, którymi miały rządzić, i zniewoliły ich [Ga 4,8-9]. Chrystus wydał wyrok na te księstwa i moce w swoim Zmartwychwstaniu [Ps 82/81].
Nieprzyjaciele spaleni na popiół w Księdze Malachiasza [Ml 4,1-2/3,19-20], jak to miało miejsce w dniu Pięćdziesiątnicy, nie są osobami ludzkimi, ale wrogami duchowymi. Język ten nie jest jednak skierowany do zbuntowanych zwierzchności i władz, ale do jednej w szczególności. Jest jeden wróg, który jest tutaj postrzegany jako pokonany jako pierwszy w Jerozolimie. Hebrajska fraza przetłumaczona jako „Słońce Sprawiedliwości” w proroctwie Malachiasza to „shemesh tzedekah”. Jest to przetłumaczone dość dosłownie, ponieważ jest to słowo oznaczające „słońce”, po którym następuje słowo „sprawiedliwość” lub „prawość” w pozycji atrybutywnej. To, co nie znajduje odzwierciedlenia w tłumaczeniu, to fakt, że Szemesz jest również imieniem kananejskiego boga słońca. Nie jest również odzwierciedlone, że Tzedek był imieniem innego boga kananejskiego, który był postrzegany jako hipostaza Szemesza. Szemesz Tzedekah jest więc nie tylko metaforą, ale i imieniem własnym pogańskiego boga. Księga Powtórzonego Prawa [Pwt 4,19] identyfikuje Szemesz, słońce, jako jednego z bogów, którym Jahwe przydzielił narody do zarządzania.
Co więcej, ten Tzedek jest pogańskim bogiem, który był czczony przez tysiąclecia jako bóg Jerozolimy. Pierwszym mieszkańcem Jerozolimy, który pojawia się w Piśmie Świętym, jest Melchizedek [Rdz 14,18-20]. Jego imię oznacza albo „mój król jest sprawiedliwy”, albo „mój król to Tzedek”, w zależności od tego, czy ostatnia część jego imienia ma być przymiotnikiem, czy imieniem teoforycznym. To drugie jest bardziej prawdopodobne z kilku powodów. Po pierwsze, Melchizedek sam jest królem miasta, więc przymiotnik określający jego ludzkiego króla nie miałby sensu. Po drugie, tekst Księgi Rodzaju zadaje sobie wiele trudu, aby wskazać, że jest kapłanem Boga Najwyższego, a następnie zidentyfikować tego Boga jako Jahwe. To, że tekst podejmuje te bóle w tak krótkim odwołaniu, sugeruje, że czytelnik miałby powody podejrzewać, że Melchizedek może być kapłanem pogańskim. W tej krótkiej wzmiance nie ma powodu, dla którego można by się tego spodziewać, poza jego imieniem. Księga Rodzaju wskazuje, że pomimo tego, że jego imię zawiera imię pogańskiego boga (podobnie jak wiele imion późniejszych postaci biblijnych), w rzeczywistości nadal jest kapłanem Boga Najwyższego sprzed wydarzenia Babel, które zostało opisane zaledwie trzy rozdziały przed pojawieniem się Melchizedeka. Wreszcie, w momencie przybycia Jozuego do Kanaanu, królem Jerozolimy jest niejaki Adoni-Tzedek, co oznacza „moim panem jest Tzedek”, co wyraźnie sugeruje, że umieszczanie imienia boga miasta było powszechną praktyką królewską w Jerozolimie [Joz 10,1-5]. Warto zauważyć, że to właśnie w walce z siłami dowodzonymi przez tego króla Jahwe sprawia, że słońce zatrzymuje się na niebie, aby umożliwić zwycięstwo Izraelitów.
Niestety zdobycie Jerozolimy przez Dawida nie położyło kresu kultowi Szemesza w mieście. W rzeczywistości wydaje się, że ledwo się zatrzymał. Syn Dawida, Salomon, spotkał się z potępieniem i utratą większości królestwa za to, że pozwolił na kult innych bogów w całej Jerozolimie, nawet w samej świątyni [1 Krl 11,4-8]. W szczególności kult Szemesza Tzedeka był kontynuowany na dziedzińcach świątyni. Obejmowało to skonstruowanie rydwanu tronowego z końmi, prawdopodobnie czterema, i bożka na wewnętrznym dziedzińcu. W czasach króla Jozjasza, wielkiego reformatora i sprawiedliwego króla tradycyjnie przedstawionego z Dawidem w ikonie Zmartwychwstania, mówi się, że „usunął konie, które królowie judzcy poświęcili Szemeszowi przy wejściu do świątyni Jahwe, przy komnacie szambelana Natana-melecha, która znajdowała się na terenie świątyni i spalił rydwany Szemesza ogniem” [2 Krl 23,11]. Tekst stwierdza, że wiele bałwochwalczych sanktuariów zniszczonych przez Jozjasza było tam od czasów Salomona [2 Krl 23,13]. Reformy Jozjasza były jednak krótkotrwałe. Kiedy prorok Ezechiel na wygnaniu zostaje zabrany przez Ducha, aby zobaczyć, co działo się w kompleksie świątynnym w Jerozolimie bezpośrednio przed jej zniszczeniem, widzi różne formy szalejącego bałwochwalstwa. Obejmuje to dwa tuziny mężczyzn przy wejściu do świątyni, na werandzie, w tym samym miejscu, o którym mowa w zniszczeniu bożków przez Jozjasza, odwróconych plecami do ołtarza Jahwe i oddających cześć Szemeszowi [Ez 8,16]. Nawet zniszczenie świątyni nie położyło jednak kresu tej apostazji. Ostatnie wykopaliska archeologiczne ujawniły szereg synagog sięgających I wieku, czasów Chrystusa, w północnej Judei i Galilei. Są to bardzo prawdopodobne miejsca, w których głosił sam Chrystus. Prawie wszystkie z nich mają mozaikowy zodiak. W centrum tych zodiaków znajduje się przedstawienie greckiego boga słońca Heliosa w ludzkiej postaci lub jako dysk słoneczny w jego rydwanie ciągniętym przez cztery konie.
Związek Malachiaszowego „Słońca Sprawiedliwości” z Jahwe i jego Mesjaszem nie jest synkretyzmem, ale polemiką. Prawdziwym „Słońcem Sprawiedliwości” jest sam Jahwe, który spali Szemesz Tzedeka i obróci go w popiół. Ogień jego prawości wystarczy, by spalić samo słońce. Jest to powszechna taktyka w Pismach Hebrajskich. Prawdopodobnie najbardziej oczywistym przykładem jest kult Baala, którego przedstawianie, zwłaszcza jazda po chmurach, jest często przypisywane Jahwe [np. Ps 68,4; 99,7; 104,3; Iz 19,1; Dn 7,13]. Jest to sposób na pokazanie, że moc i władza przypisana przez jego czcicieli Baalowi należą zamiast tego do Jahwe, Boga Izraela. Ten wzorzec utrzymywał się do wczesnego okresu chrześcijańskiego. Wiele przedstawień, które ukazują Chrystusa wraz z elementami należącymi do różnych rzymskich bogów, nie jest synkretycznych ani nie odzwierciedla pogańskiego pochodzenia chrześcijaństwa, ale raczej stanowi polemikę. Władza i autorytet, które dawniej leżały u tych zwierzchności i władz, nie należą już do nich, ale teraz należą do Chrystusa [Mt 28,18-20].
Podobnie jak pozbawienie władzy tych zwierzchności i mocy i przekazanie jej Chrystusowi prowadzi do wysłania przez Niego apostołów do wszystkich narodów, aby powoływali uczniów, tak również w proroctwie Malachiasza sąd nad tymi mocami prowadzi do wypłynięcia sprawiedliwych z Jerozolimy, depczących po spopielonych szczątkach pokonanych pod ich stopami [Ml 4,2-3/3,20-21]. Ten język w odniesieniu do rozprzestrzenienia się Ewangelii jest obecny również w innych miejscach Nowego Testamentu [por. Rz 16,20]. Odzyskanie ziemi od mocy, które rządziły przez grzech i śmierć, rozpoczyna się w Jerozolimie w dniu Pięćdziesiątnicy wraz z Szemeszem Tzedekiem, a następnie wędruje na zewnątrz. Wszędzie tam, gdzie rozchodzi się głoszenie zwycięstwa Chrystusa nad grzechem, śmiercią i mocami demonicznymi, prawda ta przemienia ludzi. Poprzez nich przekształca kultury, społeczeństwa, rządy, instytucje, a ostatecznie całe stworzenie. Głoszenie Ewangelii, jak to miało miejsce w nabożeństwie Jutrzni i jej czytanie na Północy, domu duchowego zła, jest najprawdziwszą formą walki duchowej. Św. Paweł starał się głosić Ewangelię Cezarowi właśnie po to, aby złamać duchowe moce, która stojąc za Cezarem, zniewoliły świat ciemnością i brutalnością.
W dniu Pięćdziesiątnicy widzimy nie tylko moc głoszenia Ewangelii, ale także jej obietnicę. W Kościele prawosławnym podczas obchodów pamięci apostołów, w tym święta Pięćdziesiątnicy, wykorzystuje się prokimenon: „Na całą ziemię rozejdzie się ich głoszenie i aż do krańców ziemi ich słowa”. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać odniesieniem do faktu, że apostołowie głosili Ewangelię po całym znanym im świecie swoich czasów i od tego dnia głoszenie apostolskie wykroczyło nawet poza to, co oni wiedzieli. Jest to jednak Psalm [Ps 19,4]. Nawet pobieżne spojrzenie na Psalm ujawnia, że mówi on o gwiazdach nieba. Druga połowa tego wersetu, a także kolejne dwa wersety wyraźnie odnoszą się do słońca jako głoszącego chwałę Boga. W związku z tym należy wziąć pod uwagę fakt, że apostołowie nieśli Ewangelię aż po krańce ziemi, ale także to, że w ten sposób zajęli miejsce słońca, księżyca i gwiazd, które robiły to w dawnych czasach. Tak jak Jahwe, Bóg Izraela, dzielił swoje panowanie nad stworzeniem z niebiańskim zastępem, tak teraz Chrystus dzieli swoje panowanie ze świętymi Bożymi. Podobnie jak poczynając od Jerozolimy, pogańscy bogowie zostali odrzuceni, tak również poczynając od wiernych zebranych w dniu Pięćdziesiątnicy, Bogurodzicy, apostołów i innych kobiet [Dz 1,13-14], sprawiedliwi zaczęli zajmować swoje miejsce w niebiosach i uczestniczyć w panowaniu i władzy Jezusa Chrystusa, zasiadającego na tronie po prawicy Ojca.
o. Stephen De Young (tłum. Jakub Oniszczuk)
fotografia: Paweł Turczyński / cerkiew.pl /
— o. Stephen De Young (tłum. Jakub Oniszczuk)
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.