"Wiara stanowiła dla mnie uczestnictwo w obrzędach do czasu, kiedy zetknąłem się z rosyjska literaturą XIX-wieczną.
"Wiara stanowiła dla mnie uczestnictwo w obrzędach do czasu, kiedy zetknąłem się z rosyjska literaturą XIX-wieczną. Przeczytałem Dostojewskiego i Tołstoja i zrozumiałem, iż chrześcijaństwo to życie." - przyznaje się mnich Konstantyn (Simon). Tego roku, już jako profesor teologii, były katolik, oraz były członek jezuickiego klasztoru, przyjął postrzyżyny mnisze w prawosławnym Wysoko-Piotrowskim Monasterze. Jego spojrzenie zaskakuje nas, a jednocześnie zmusza nas do refleksji - dlaczego Europa stała się post-chrześcijańska? Dlaczego ,,Św. Trójcę'' Rublowa możemy spotkać w kościołach? Po co cerkwi języki starożytne? O długo oczekiwanym przyjęciu prawosławia – wywiad z ojcem Konstantym portalu Foma.ru
- W jakim środowisku ojciec dorastał i kiedy po raz pierwszy zetknął się z chrześcijaństwem?
- Wierzyłem od samego dzieciństwa. Jednak nie przymuszano mnie do modlitwy, albo uczęszczania do kościoła, mało tego - mama była przeciwna obranej przeze mnie drogi. Ona widziała mnie w roli lekarza, a ja wybrałem seminarium katolickie w Rzymie. Wybór drogi kościelnej to wpływ mojej babci z pochodzenia Rosjanki. Węgierskich przodków ze stronu ojca nie znałem, za to bardzo dobrze znałem swoją babcię, z którą spędzałem mnóstwo czasu. Ona rzeczywiście podchodziła do zagadnienia wiary z dużą powagą, stanowiło to istotny element jej życia. Babcia zawsze się modliła - i to właśnie przykuło moją uwagę.
- A co na to rodzice?
- Mój tata był z pochodzenia Węgrem, byłym kalwinistą, a mama była prawosławna, wywodziła się z Ukrainy. W czasie kiedy oni się spotykali, mama nawet nie chciała słyszeć o przejściu na protestantyzm. Ojciec natomiast nie bardzo chciał być członkiem Kościoła Prawosławnego, dlatego że w tym czasie wszystkie nabożeństwa były po cerkiewnosłowiańsku i on niczego nie rozumiał, a było to dla niego niezwykle ważne, by wszystko rozumieć. Dlatego wspólnie podjęli decyzję przyjęcia katolicyzmu. Tata został ochrzczony ponownie. Nie można powiedzieć, iż oni poważnie podchodzili do spraw wiary. Co prawda w każdą niedzielę chodziliśmy do kościoła, ale nie modliliśmy się przed posiłkami, bardzo rzadko dyskutowaliśmy na tematy religijne w domu, itd. Do pewnego momentu wiara w moim rozumieniu stanowiła praktykę pewnych obrzędów - do czasu poznania literatury pióra twórców rosyjskich XIX wieku - Dostojewskiego, Gogola i w szczególności Tołstoja.
- W jaki sposób Tołstoj stał się dla ojca przewodnikiem do świata chrześcijaństwa, kiedy był on przeciwnikiem Kościoła?
- Tołstoj wywarł na mnie duży wpływ, ale oczywiście nie jego antykościelne tezy. Nie znałem ,,Zmartwychwstania'' i nie czytałem jego ideologicznych i antykościelnych prac. W Ameryce, w tym czasie, gdy mieszkałem z rodzicami, tego typu literatura nie była dostępna. Największy wpływ miały jego moralizatorskie opowiadania np.: ,,Gdzie jest miłość tam jest Bóg'', ,,Chrześniak'' i może około siedem, osiem innych opowiadań. Przeczytałem je i zrozumiałem, że wiara żywa to nie tylko praktykowanie obrzędów, ale moralność i życie! Jeśli chodzi o Dostojewskiego, to przypadła mi do gustu powieść ,,Bracia Karamazow''. Zawiera ona głęboki wydźwięk religijny. ,,Idiotę'' przeczytałem w wieku 13-14 lat, całkiem niedawno obejrzałem serial rosyjskiej produkcji, który spodobał mi się.
- Kto był sprawcą zainteresowania się takimi książkami?
- Mama. W wieku 10 lat w prezencie pod choinkę dostałem książkę Dostojewskiego. Muszę zaznaczyć, iż lubiłem czytać, zawsze marzyłem o książkach w prezencie na Boże Narodzenie. Kiedy kupowano mi na prezent odzież, nawet nie patrzyłem na nią. Jednak gdy okazywało się, że to książka, od razu przystępowałem do czytania; świat wokół mnie wtedy nie istniał! Pewnego roku w Nowym Jorku miał miejsce ,,święty wieczór ukraiński'', uroczysta kolacja, po której jedni drugich obdarowywaliśmy upominkami. Mama kupiła mi dwie książki - o historii Rosji i o sztuce rosyjskiej. Powiedziała, iż powinienem z nimi się zapoznać, dlatego, że to część naszej kultury. Od tej chwili zacząłem mnóstwo czytać o Rosji, w bibliotece szkolnej szukałem każdej książki o tej tematyce, rozpocząłem naukę języka rosyjskiego w wieku l1 lat.
- Samodzielnie?
- Tak, wszystko samodzielnie. Nigdy nie uczyłem się rosyjskiego na uczelni czy w szkole, w odróżnieniu od francuskiego i języków bałkańskich.
- W jakim języku rozmawialiście w domu?
- W domu był obecny rosyjski, ukraiński, węgierski i oczywiście angielski, w który rodzice rozmawiali ze sobą, ale ja zainteresowałem się rosyjskim. Pomogła mi w tym miłość do opery. Kiedy miałem dziesięć lat, podczas powrotu ze szkoły do domu wysłuchiwałem kolejnych oper rosyjskich: Borys Godunow czy Jewgienij Oniegin.
- Czy wpływ środowiska multikulturowego miał na ojca wpływ?
- Pewnie! Ameryce zawdzięczam pragmatyzm. Dlatego nie podoba mi się czysta filozofia - trudno jest tam znaleźć coś określonego. A teologia to mój ulubiony przedmiot, w szczególności lubiłem studia nad Biblią. Porównanie różnych tłumaczeń - to było dla mnie bardzo interesujące!
- Ojciec studiował w Rzymie, 30 lat wykładał we Włoszech, mieszkał w Belgii, w przeciągu 9 lat studiował języki bałkańskie i słowiańskie w Monachium. Za członka jakie narodu ojciec najbardziej siebie uważa?
- To trudne pytanie. Bardzo! W 100% do żadnego.
- Mimo tego przez całe życie ojciec sympatyzował z rosyjską kulturą...? - Do jezuitów wstąpiłem nie z uwagi na ich szczególną regułę praktyki duchowej, którą słabo rozumiałem, a dlatego, że jezuici zawsze zajmowali się rosyjską kulturą.
- Można zrozumieć, że przyjście ojca do prawosławia było zdeterminowane wyłącznie przyczynami kulturowymi, sympatią do Rosji. Przecież chyba chodzi o coś więcej…?
- Pewnie, że przyjęcie prawosławia to nie tylko przyczyny kulturowe. Potrzeba jeszcze podstaw teologicznych. Zrozumiałem, że prawosławie to Prawda. Dlatego wcześniej czy później potrzeba było dokonać tego kroku.
- Kiedy po raz pierwszy przyszła taka myśl, żeby przejść z katolicyzmu na prawosławie?
- Jeszcze jako nastolatek chciałem przyjąć prawosławie, w wieku 18 lat, ale wówczas Rosja była państwem zamkniętym. Nie posiadałem żadnych bezpośrednich kontaktów z tamtą stroną. Posiadałem relację z Amerykańską Cerkwią Prawosławną, ale ta tradycja niezbyt mnie pociągała. Chciałem uczestniczyć w nabożeństwach w języku starocerkiewnosłowiańskim. To jeden z aspektów, które różniły amerykańskich prawosławnych od rosyjskich. Poza tym, prawosławny duchowny dodatkowo pracuje jako cywil i celebruje liturgię tylko w niedziele. Dlatego życie cerkiewne oparte na takich nabożeństwach nie jest do końca pełne. Całonocne czuwania są bardzo skrócone, a w wielu parafiach odprawia się tylko niedzielną liturgię. Dodatkowo sprawę komplikował fakt, iż moja rodzina jest katolicka - byłoby więc dziwne, gdyby członek takiej rodziny zdecydował się na zmianę konfesji.
- Ojciec obawiał się konfliktu?
- Nie, nie doszło do konfliktu - przecież moja babcia i mama na początku przynależały do prawosławia. Najzwyczajniej mnie nie zrozumiano... Wydaje mi się, iż wielu nie decyduje się na taki krok z powodów relacji rodzinnych, społecznych, które mogą zostać nadszarpnięte.
- „Jezuita” w języku rosyjskim ma negatywne konotacje. Mało kto wie coś o zakonie jezuickim. Czy to są mnisi?
- Nie. Pomimo tego, że niektórzy uważają siebie za mnichów, to do końca nie jest prawdą. W zachodniej tradycji zakonnej zawsze składa się przysięgę „stabilności'''- pozostania na miejscu, nie przemieszczania się. Jezuici są zakonem ,,podróżującym'', stale zmieniającym miejsce. Nie spotykają się na wspólną modlitwę, dlatego nie mają własnego porządku nabożeństw. Jednak składają śluby: posłuszeństwa, nie gromadzenia i czystości. Dlatego kiedy przyjąłem prawosławie, znajdowałem się w połowie drogi do stanu monastycznego!
- W Rzymie ojciec mieszkał w sąsiedztwie jezuickiego rosyjskiego college’u. Co to za placówka i skąd takie zainteresowanie Rosją? Czy to czysty pragmatyzm, a może dociekania naukowe?
- W Rosji funkcjonują mity o tym, że przygotowują tam szpiegów do zrzutu do tego kraju. College powstał w 1929 roku z zamiarem nawrócenia jak największej liczby ludności rosyjskojęzycznej na katolicyzm. Jednak ta idea legła w gruzach. Absolwentów, którzy po zakończeniu wojny dotarli do Związku Radzieckiego było pięciu i od razu ich aresztowano. Jednych rozstrzelano, inni na wiele lat trafili do obozu... Po II Soborze Watykańskim (1962-1965) katolicy stali się bardziej przyjaźni w stosunku do cerkwi. Pierwotna idea odeszła i skupiono się na dialogu. Metropolita Leningradu i Nowogródzki Nikodem (Rotov) bardzo lubił ten college i podczas pobytów w Rzymie mieszkał w nim.
Teraz to bardziej internat o srogiej regule dla seminarzystów niż uczelnia. Mieszkańcy mają prawo studiów na Uniwersytecie Gregoriańskim, Wschodnim, albo Angelicum. Dla tych, którzy są zainteresowani Rosją i prawosławiem, mogą uczestniczyć w nabożeństwach synodalnego obrządku - śpiewać, albo przysługiwać w ołtarzu.
- Czym jest ,,synodalny obrządek''?
- Wschodni obrządek, ale nie unicki, nie zlatynizowany. Mniej więcej zbliżony do tego, jak się służy w Rosji. Jedynym miejscem, gdzie katolicy służą w ten sposób jest świątynia Świętego Antoniego Wielkiego w Rzymie.
- A kto celebrował nabożeństwa?
- Zazwyczaj duchowni jezuiccy.
- Mówi się o szerokim zainteresowaniu na Zachodzie chrześcijaństwem wschodnim, w świątyniach nieprawosławnych można często spotkać ikony. Jak ojciec myśli, z czego to wynika?
- Z pewnego rodzaju zaniku tradycji liturgicznej na Zachodzie - to znaczy odejściu do przeszłości niektórych obrzędów i zwyczajów nabożeństw... Nie można powiedzieć, że to jedyna przyczyna, ponieważ rzymscy katolicy interesowali się wschodnim obrządkiem i rosyjską praktyką jeszcze przed II Soborem Watykańskim. Jednak on zapoczątkował wzrost tego zainteresowania. Potem, jak zaczęto służyć w różnych językach, odchodzić od melodyki śpiewów gregoriańskich, msza przestała być mistyczna. Ludzie zaczęli poszukiwać tego, co odnaleźli w tradycji prawosławnej.
- Dlaczego właśnie w Rosyjskiej Cerkwi? Przecież jest mnóstwo Cerkwi na Bliskim Wschodzie oraz we wschodniej i południowej Europie.
- Rosyjska kultura, zwłaszcza XVIII-XIX-wieczna, jest bliższa zachodniej, bardziej niż grecka, bułgarska, czy rumuńska. Bałkańska kultura w ogóle kształtowała się pod wpływem osmańskiego okresu. W Rosyjskiej Cerkwi mnóstwo katolików znalazło to, czego już nie było na Zachodzie -mistyka, wykonywanie obrzędów, wspaniały śpiew. To zewnętrzna strona, ale bardzo ważna. Jezuicki nowicjat - okres przed przyjęciem do jezuitów - ja przechodziłem w południowej Belgii, we francuskiej części. W Belgii działa monaster benedyktyński w Szewton, gdzie służy się w obrządku wschodnim. Pod jego wpływem we wszystkich kościołach tego kraju śpiewano tak samo ,,Ojcze nasz'' Rimsko-Korsakowa, po francusku. W każdym kościele była ikona Andrzeja Rublowa.
- Św. Trójca?
- Tak! I to można jeszcze było zobaczyć w latach 80-tych.
- Ale przecież lata 70. – 80. w Europie to okres jaskrawych wystąpień antykościelnych. Ojciec wspomniał, że nawet w katolickim Monachium pokazanie się na ulicy duchownego w szatach mogło wywołać kpiny i było bardzo niebezpieczne.
- Rzeczywiście tak było. W Rzymie nie można było wychodzić z seminarium w sutannie, ponieważ rzucano w nas kamieniami. We Francji w latach 80. ostrzegano nas przed wychodzenie z koloratką, gdyż wiązało się to z ryzykiem zostania oplutym. Chociaż jeszcze w latach 50. – 60., kiedy byłem chłopcem, wszyscy na Zachodzie chodzili do kościoła. Teraz tego już nie ma. Młode pokolenie jest bardziej konserwatywne, a najbardziej radykalni chrześcijanie - buntownicy mojego pokolenia, którzy studiowali w seminariach w latach 60. - 70. W Ameryce jest inaczej - przyznanie się do tego, że jest się wierzącym, nie jest niczym zdrożnym – sekularyzacja nie osiągnęła takiej skali jak w Europie.
- Jak do tego doszło w chrześcijańskiej Europie?
- Ona nie jest chrześcijańska, a postchrześcijańska. Nawet w latach 80. Francję, Belgię i Włochy można było określić mianem postchrześcijańskich.
- A z czego to wynika?
- Antyklerykalizm posiada bogatą historię w Europie Zachodniej. Zacznijmy od tego, że kościół nie był prześladowany w Europie. Jest to dziwne, ale prześladowania w Rosji pozwoliły zachować i odrodzić się prawosławiu. Ironia losu - wierni bardzo ucierpieli, ale wielu przyjęło prawosławie przez te prześladowania. Na Zachodzie, Kościół, który posiadał duże wpływy polityczne, zaczął zlewać się ze strukturą władzy we Włoszech, Francji czy Hiszpanii. Proszę popatrzeć - dziś Hiszpania stała się centrum pornografii w Europie.
- Ojcze Konstanty, mówiliście, że duży wpływ miały na was nabożeństwa. Czy często uczestniczyliście w prawosławnych nabożeństwach, jeszcze jako katolik?
- Kiedy byłem w Anglii, Niemczech czy Austrii, często uczestniczyłem w prawosławnych nabożeństwach. Studiując w Rzymie, marzyłem o podróżach po Europie Wschodniej. W tym czasie trudno było uzyskać wizę - przecież byłem obywatelem amerykańskim - ale na pierwszą paschalną służbę, wydaje mi się, że trafiłem w Bułgarii w latach 70. To tam policjanci stworzyli kordon wokół katedry Aleksandra Newskiego i wpuszczono mnie do środka tylko dlatego, że posiadałem paszport zagraniczny.
- Kiedy po raz pierwszy przyjechaliście do Rosji?
- Po raz pierwszy jeszcze w Związku Sowieckim, w 1973 roku. Niewiele nam pokazano, ale udało mi się uczestniczyć w prawosławnych nabożeństwach na Krymie w Jałcie. Do ZSRR dostać się było trudno, nie to co do Jugosławii, tam wizę dawano „od ręki”, z czego korzystałem bywając wielokrotnie w Serbii. Jeździłem do licznych monasterów oraz Kosowa, kiedy nie było to aż tak niebezpieczne. W tym czasie zetknąłem się z bardzo dziwnym zjawiskiem. Jeszcze w okresie komunistycznym znalazłem się pod Belgradem. Jestem w kraju prawosławnym, dzisiaj niedziela - mogę pójść na Liturgię! Jak mi dobrze! Znalazłem dużą świątynię pod Belgradem, wszedłem do środka, a tam… tylko prezbiter i duchowni, to wszystko! Za oknem lato, pozostali przesiadywali w tawernach, kafejkach. To bardzo bogobojny naród, ale wielu z nich twierdzi, iż modli się w swoim domu przed ikoną. Chcę podkreślić, iż znaczący wpływ wywarła na mnie prawosławna Grecja. Pascha jest świętowana w zupełnie odmienny sposób niż w Rosji. Rosjanie często stoją do końca, po raz pierwszy na Wielkanoc stałem do piątej rano, ponieważ metro startowało o tej godzinie. Nawet babcie pozostawały w cerkwi, czekały na moment w którym będą mogły wrócić do domu - to mnie poraziło! Natomiast w Grecji jest zupełnie inaczej. Ludzie przyszli na początek służby, uczestniczyli w drodze krzyżowej, czytali Ewangelię, a następnie strzelano z fajerwerków na podwórku i... wszyscy wychodzili. Albo do domu, albo do restauracji konsumować baraninę. Jedynie duchowni, biskup i garstka wiernych modliła się na kanonie paschalnym Liturgii. To co widziałem w Atenach - dwa lub trzy razy w latach 70. - stanowiło bardzo dziwne zjawisko. Również parę razy znalazłem się w Rumunii, odwiedzając monastery. Są tam zgromadzenia porównywalne do miasteczek, zwłaszcza żeńskie. Życie monastyczne w Rumunii nie ucierpiało za rządów Czauczesku; w ogóle cerkiew ucierpiała w małym stopniu w zestawieniu z innymi krajami Europy Wschodniej. Posiadają oni bardzo żywą wiarę! Chociaż pokutuje tam przywiązanie do przesądów. Dziwne zwyczaje, których Rosjanie nie mogą zrozumieć, np. po służbie często duchowny zdejmuje szaty liturgiczne i rzuca jej w kierunku ludzi.
- Dlaczego?
- Jako forma błogosławieństwa! Zaś ludzie całują szaty.
- Każdy naród na sobie właściwy sposób przyjmuję Ewangelię?
- To naturalne. Oczywiście, jest Prawda uniwersalna, ale ona następnie wcielana jest w życie w różny sposób. Każdy naród posiada swoje świętości. Według mnie na Zachodzie utracono szacunek dla świętości. Prawosławni pielgrzymi odwiedzający Rzym zawsze na to zwracają uwagę - jest mnóstwo relikwii, ale zawsze pod szkłem. Oczywiście to nie relikwie wytwarzają cuda, a wiara, ale dla wielu ludzi przyłożenie się do świętości umacnia wiarę, czyniąc ją bardziej żywą.
- Wydaje się, że wiele się zrobiło, aby ułatwić drogę do cerkwi. Jakie jest zdanie ojca na temat wprowadzenia języków narodowych w porządek nabożeństw?
- Uważam, że Kościół Katolicki dużo stracił, kiedy pozwolił na służbę w językach współczesnych. Zgoda - ludzie lepiej rozumieją mszę, ale ja bym powiedział, że rozumieją zbyt dobrze. Nabożeństwo przestało dla nich być mistyczne, stało się czyś codziennym. Nie sądzę, iż to pozytywny rezultat. Nie twierdzę, iż wszystko co się tyczy II Soboru Watykańskiego było złe, wiele rzeczy było pozytywnych, np. katolicy częściej czytają Ewangelię. Wcześniej - jak powiedział mi jeden katolik z Hiszpanii - Biblia była niedotykalna, przechowywano ją w domu za szkłem, jak relikwię. Kiedy rozpoczęły się reformy liturgiczne w Kościele Katolickim byłem nastolatkiem i od samego początku te zmiany mi się nie podobały. Pamiętam pewne zdarzenie. Duchowny rozpoczął służbę twarzą do ludzi a nie na Wschód. Wszyscy ludzie mówili – „jak interesująco, zobaczyć to czego nie widzieliśmy wcześniej, wszystkie te gesty, może nawet jak chleb i wino przemienia się w Ciało i Krew Chrystusową”! Dlatego duchowny zapoczątkował czytać wszystkie modlitwy na głos. „Jak wspaniale”, mówili ludzie, „wszystko usłyszymy”.
- I czy to nie jest wspaniałe?
- To za pierwszym, drugim, trzecim czy dziesiątym razem było wspaniałe... potem mistyka zniknęła, zrobiło się codziennie i nudno. Wydaje mi się, że tajne modlitwy w kościele powinny być czytane po cichu. Ludzie byliby bardziej uważni. A teraz te reformy wtopiły się w okropieństwa związane z Liturgią, kiedy każdy duchowny pragnie coś nowego dodać od siebie nie rozumiejąc, iż powtarzalność to postawa obrządku.
- Ale czy to nie prowadzi do znudzenia?
- Czasami tak, a czasami nie. Wszystko zależy od człowieka. Jako chłopiec widziałem jak nabożeństwa odprawia się po łacinie. Pamiętam, iż wierni bardzo dobrze to rozumieli, ponieważ każdy posiadał modlitewnik w którym widniał zapis po łacinie i w języku narodowym. Dzięki temu rozumieli co się dzieje. Natomiast wśród Prawosławnych tradycja śledzenia za porządkiem liturgii z książeczką w ręku jest słabo rozpowszechniona. Dlatego to stanowi przyczynę niezrozumienia przez wielu co się dzieje, w szczególności kanony są bardzo skomplikowane, nawet dla tych, którzy posługują się cerkiewnosłowiańskim! Na przykład mój ulubiony kanon- to drugi kanon Bożego Narodzenia, w szczególności Pieśń 9. Znajduje się tam bardzo trudna treść i nie wiem, kto może zrozumieć to ze słuchu: „Любити убо нам яко безбедное страхом удобее молчание, любовию же, Дево, песни ткати, спротяженно сложенныя, неудобно есть; но и, Мати, силу, елико есть произволение, даждь” (tłum. Lepiej byłoby nam z lęki wybrać milczenie jako bezpieczne, z miłości do Ciebie. Dziewico, trudno układać wspaniale skomponowane pieśni, ale Ty, Matko, daj moc ich tworzenia, mamy bowiem taką gorliwość). Ale kiedy rozumiesz wszystko, te słowa mocno brzmią dla wiernego!
- Ojcze Konstanty, wasza pierwsza Pascha w Rosji, wasz pierwszy Wielki Post w nowym wydaniu - jak je przeżywaliście?
- Duchowo nie było ciężko, troszeczkę fizycznie.
- Ciężko pościć?
- Pościć nie. Powinienem powiedzieć, iż kuchnia monasterska bardziej mi się podoba niż zwykła, ponieważ nie było ryby, której nie lubię, a w miejsce tego różne warzywa i sałatki, marynaty, które bardzo lubię! Ciężkie było zupełnie co innego - pierwsza niedziela Wielkiego Postu z nabożeństwami dochodzącymi do pięciu godzin z rana i długich wieczerni z czytaniem Kanonu św. Andrzeja z Krety. Jest mi także ciężko wykonywać pokłony, mam 60 lat. Postrzyżyny także były ciężkie fizycznie oraz długie nabożeństwa. To co mi bardzo pomogło to to, że na Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów mogłem po raz pierwszy przystąpić do Sakramentu Komunii - byłem zachwycony! Fakt, że Św. Eucharystię przyjąłem po raz pierwszy na Paschę dużo dla mnie znaczy.
- Co jest najbardziej cenne w obecnym życiu monastycznym?
- Cykl nabożeństw w monasterze. To zawsze bardzo mnie przyciągało. Mam głęboką nadzieję połączyć życie w monasterze z pracą wykładowcy. W Rosji działali mnisi, którzy zajmowali się nauką, pisali znaczące prace o dogmatyce, liturgice, np. metropolita Makary (Bułgakow) i wielu innych. I w naszym monasterze istnieją warunki dla pracy twórczej.
- Ojciec wykładał historię Rosyjskiej Cerkwi i Słowiańskich Cerkwi wtedy, kiedy zapadła decyzja wyjazdu do Rosji?
- Tak. Prosiłem o przejście na prawosławie już cztery lata temu, proces trwał bardzo długo. Już wtedy regularnie uczestniczyłem w całonocnych czuwaniach i św. Liturgii każdej niedzieli, oczywiście jeszcze wtedy nie przystępowałem do Św. Komunii. Kiedy otrzymałem odpowiedź, jeszcze przez osiem miesięcy mieszkałem z jezuitami, ponieważ szukano zastępcy na moje stanowisko wykładowcy. Wszyscy wiedzieli i nikt nie protestował, nawet kiedy stałem jedną nogą w Cerkwi. Wiecie, chcę podkreślić, iż chociaż przyjąłem prawosławie i uważam, że prawosławie to wiara prawdziwa, nie mówię o nieprzyjaźni czy nienawiści do katolików i katolicyzmu, wręcz przeciwnie, jest w nim niemało dobrych rzeczy, niektóre jego aspekty dalej tkwią w mojej duszy.
- Jakie na przykład?
- Na przykład francuska katolicka XIX-wieczna literatura - nie religijna, a piękna, o tematyce religijnej. George Bernanos (w Rosji najbardziej znany jest jego ,,Dziennik wiejskiego duchownego'') - zawsze czytam tego autora, on bardzo mnie ukształtował.
- Przyzwyczajamy się do tego co nam dano. Rosjanie przyzwyczajeni do prawosławia, nie zawsze muszą mieć pojęcie o jego istocie. Co według ojca jest główne w naszej wierze?
- Dla mnie to nabożeństwa, śpiew cerkiewny i rosyjska literatura religijna XIX wieku. Wydaje mi się, że prawosławie to prawdziwa wiara, która została zachowana jako nienaruszona na podstawie starożytnych podań, chroniąca starą tradycję. A tradycji nie należy pomijać, ona jest bardzo ważna dla ludzi. Bez spuścizny człowiek nie może doświadczyć siebie w tym świecie, nie może żyć pełnią życia.
Urodził się w 1955 roku w New Jersey (USA) w węgiersko-ukraińskiej rodzinie. Ochrzczono go według obrządku katolickiego. W latach 1973-78 studiował filozofię i teologię na rzymskich katolickich uniwersytetach. W 1980 r. wyświęcony na kapłana Kościoła Rzymskokatolickiego. W latach 1978–1982 studiował w Papieskim Instytucie Wschodnim, ukończył go z tytułem naukowym doktora, tematem pracy była „Aleksy Tot i prawosławny ruch.” W latach 1982–1984 praktykował jako pasterz we wspólnotach rosyjskich Belgii i Francji. W Belgii prowadził audycję w języku rosyjskim, a we Francji przez kilka miesięcy pracował w Rosyjskim Centrum. Następnie od 1984 do 1987 roku zgłębiał bałkanistykę i slawistykę na Uniwersytecie Ludwika Maksymiliana w Monachium. Od roku 1987 wykładał historię Rosji i Bałkan na Papieskim Wschodnim Uniwersytecie w Rzymie. Wykładał historię rosyjskiej cerkwi na wielu amerykańskich uniwersytetach. W 1994 roku nadano ojcu tytuł profesora historii słowiańskiej i rosyjskiej. W latach 2007–2011 został wicerektorem Papieskiego Instytutu Wschodniego w Rzymie. Łączył pracę wykładowcy z funkcją doradcy Papieskiej Rady ds. współpracy chrześcijan i ich jedności, a także zasiadał w Ekumenicznej Papieskiej Komisji Przygotowań do drugiego tysiąclecia Bożego Narodzenia.
Tłumaczenie: Marcin Dąbrowski Korekta: Natalia Walicka
foma.ru
— tłum. Marcin Dąbrowski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.