Część naszego problemu z pokonywaniem pokus polega na tym, że nie rozumiemy, czemu one służą, co mają osiągnąć w naszym życiu. Błędnie myślimy, że pokusy istnieją po to, by nas testować, czy będziemy „dobrzy”.
Święty Izaak Syryjczyk w swojej 72. homilii mówi nam: „Gdy tylko Łaska widzi, że odrobina poczucia własnej wartości zaczyna wkradać się do myśli człowieka i że zaczyna on myśleć o sobie wielkie rzeczy, Ona [Łaska] natychmiast pozwala, aby pokusy, które mu się przeciwstawiają, nabrały siły i zwyciężyły, aż pozna on swoją słabość… i będzie szukał w pokorze schronienia u Boga”.
Naszym problemem, od którego musimy zostać uratowani, jest poczucie własnej wartości, myślenie o sobie wielkich rzeczy. Te wielkie rzeczy, według św. Izaaka, to w rzeczywistości codzienne rzeczy, o których zazwyczaj myślimy, że możemy je zrobić bez boskiej pomocy, oraz pocieszenia, których oczekujemy jako wyniku tego, co robimy. Tak więc, na przykład, oczekuję, że przy odrobinie wysiłku będę mógł wstać rano z łóżka, pójść do pracy, dobrze wykonać swoje zadania, zarobić na życie i cieszyć się kilkoma wygodami życiowymi: ciepłym, suchym miejscem do życia, wygodnymi ubraniami, sprawnym samochodem, zabawą w weekendy, a może nawet spełnieniem seksualnym. Uważamy to za normalne, a każde ograniczenie tego oczekiwania uważamy za porażkę, ucisk, brak normalności.
Jednakże św. Izaak i ogólnie cała prawosławna tradycja duchowa uważają takie podejście do życia za dowód poczucia własnej wartości. Czyż św. Jakub nie mówi czegoś podobnego w swoim liście:
"Słuchajcie [wy], którzy mówicie: - Dziś lub jutro udamy się do tego miasta i tam spędzimy rok [jeden], będziemyhandlowali i dorobimy się; do was, którzy nie wiecie o tym, co stanie się jutro, jakie [będzie] wasze życie; bo jak para jesteście, która pojawia się na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: - Jeśli Pan zechce i będziemy żyli, zrobimy to lub tamto. Teraz zaś chełpicie się wsamochwalstwie waszym; wszelka chełpliwość taka jest zła" (Jk 4, 13-16).
Widzisz, część naszego problemu z pokonywaniem pokus polega na tym, że nie rozumiemy, czemu one służą, co mają osiągnąć w naszym życiu. Błędnie myślimy, że pokusy istnieją po to, by nas testować, czy będziemy „dobrzy”. Nadal nie uwierzyliśmy słowom Jezusa, który powiedział: „Nikt nie jest dobry, tylko Bóg”. Pokusy nie przychodzą po to, by nas testować, czy będziemy dobrzy; one przychodzą raczej, by pokazać nam, że nie jesteśmy dobrzy i że musimy uciekać się w pokorze do Boga po schronienie. Pokusy przychodzą, ponieważ myślimy, że możemy przetrwać dzień bez nieustannej pomocy Boga. Pokusy przychodzą, ponieważ myślimy, że wygodne życie jest czymś normalnym, oczywistym, a nie darem od Boga. To jest to, co święci nazywają poczuciem własnej wartości.
Czy zauważyłeś kiedyś, że gdy sprawy nie idą tak, jak się spodziewałeś (psuje ci się samochód, woda zalewa piwnicę, szef na ciebie krzyczy, zdradza cię małżonek, przeciwstawiają dzieci), że w takich momentach prawie zawsze mówimy sobie: „co takiego zrobiłem, żeby na to zasłużyć?” Pomyśl, jak te słowa ujawniają naszą samoocenę. Po pierwsze, te słowa pokazują, że myślę, iż to normalne, że wszystko idzie mi dobrze, a kiedy nie idzie mi dobrze, coś musi być nie tak. Po drugie, takie pytanie ujawnia, że mogłem/powinienem/musiałem coś zrobić, aby uniknąć problemu - jakby życie było pod moją kontrolą. Święci tak nie myślą.
Święci zdają sobie sprawę, że ponieważ są grzesznikami żyjącymi w upadłym świecie pełnym innych grzeszników, sprawy powinny normalnie iść źle. Zły wynik jest normalny, jest oczekiwany. Jeśli uda mi się przetrwać zimę z suchą piwnicą, jest to dar, za który należy być wdzięcznym. Samoocena mówi, że piwnica jest sucha, ponieważ znalazłem sposób na jej uszczelnienie. Pokora natomiast mówi, że Bóg pomógł mi ją uszczelnić, choć nawet wtedy mogłem nie zrobić tego poprawnie: Bóg musi mi nadal pomagać. Jeśli moje dziecko mnie okłamuje i okazuje mi brak szacunku, święty mówi: „Oczywiście, że mi nie zaufa, jestem grzesznikiem”. Samoocena mówi: „Co z nim jest nie tak?” Jeśli zostanę publicznie upokorzony w pracy za błąd, który popełnił ktoś inny, święty mówi: „Bóg wie, że popełniłem inne błędy, za które nie zostałem skarcony; Bóg wie, że potrzebuję pokory i On mi ją daje”. Samoocena cytuje słowa pierwszego Adama i mówi, że to wina kogoś innego.
Samoocena to perspektywa, którą mamy wobec siebie i świata, która mówi, że jestem zasadniczo dobry i jeśli zrobię właściwe rzeczy, życie ułoży mi się dobrze. To, nawiasem mówiąc, jest ten sam światopogląd, jaki mieli trzej przyjaciele Hioba, o których Bóg powiedział: „nie mówili o Mnie tego, co słuszne”. I oczywiście samo życie uczy nas, że poczucie własnej wartości nie jest drogą do celu. Nawet gdy bardzo się staramy i rzeczywiście robimy właściwe rzeczy (na ile możemy to pojąć), sprawy często idą strasznie źle. I wtedy obwiniamy innych, a może nawet Boga.
Jeśli jednak nauczymy się żyć z niskimi oczekiwaniami, „jeśli w każdym miejscu, w każdej sytuacji i przy każdej okazji, we wszystkim, co podejmujesz, stawiasz sobie trud i smutek za cel swoich postanowień”, wtedy liczba i intensywność pokus w naszym życiu dramatycznie się zmniejszy. Św. Izaak mówi nam: „wszystkie myśli, które cię niepokoją i przerażają, uciekną od ciebie, ponieważ zwykle rodzą się one u ludzi pod wpływem myśli, które mają na celu pocieszenie”.
Jednakże niskie oczekiwania wobec siebie i własnego doświadczenia na tym świecie są pomocne tylko wtedy, gdy mamy wysokie oczekiwania wobec Boga. Kiedy zwracamy się do Boga, aby był naszą pomocą i nas zbawił, trudne czasy nie będą już próbami, zakłóceniem gładkiej żeglugi, której większość ludzi oczekuje od swojego życia; wstrząsy, porażki i trudności życia będą raczej niczym więcej niż tylko życiem, życiem grzesznika w upadłym świecie. Co więcej, każda trudność będzie dla nas kolejną okazją, aby zbliżyć się do Boga, aby zostać zbawionym, kolejną szansą, aby „wytrwałość przejawiła się w doskonałym dziele” (jak to ujął św. Jakub w swoim liście).
Rada św. Izaaka nie jest radą, którą otrzymujesz w świecie. Świat uczy nas czegoś przeciwnego. Świat uczy nas, że wygodne życie jest normalne, że normalne jest bycie spełnionym, zadowolonym i usatysfakcjonowanym. I świat uczy nas, że jeśli nie doświadczasz takiego szczęśliwego życia, to jest to czyjaś wina, ale prawdopodobnie nie twoja. I chociaż to nie twoja wina, świat uczy nas, że to od ciebie zależy, czy coś z tym zrobisz, czy zrzucisz winę na kogoś, czy będziesz walczył o swoje prawa, o swoje prawo do normalnego życia, tak jak świat je definiuje.
Rada św. Izaaka i świętych jest zupełnie inna. Radzi się nam, abyśmy mieli niskie oczekiwania wobec tego życia. Abyśmy spodziewali się, że sprawy będą trudne, że trzeba będzie zmieniać kurs. Jezus przecież powiedział: „Na tym świecie doznacie ucisku”. Jednak naszym niskim oczekiwaniom wobec tego świata ma towarzyszyć bardzo wysokie oczekiwanie, że Bóg nas kocha, że będzie dla nas dobry i wykorzysta każdą okoliczność dla naszego zbawienia. Oznacza to, że w tym upadłym świecie, cokolwiek nam przyniesie życie, Bóg da nam Łaskę, abyśmy przez to stali się bardziej podobni do Chrystusa. Bóg będzie blisko nas i nam pomoże. Bóg nas nie opuści.
o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Praying in the Rain
fotografia: Adam Matyszczyk /cerkiew-sokolka.pl/
— o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak)
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.