W dniu 26 listopada br.
W dniu 26 listopada br. odeszła Elisabeth Behr-Sigel francuska, prawosławna teolog, zwana żartobliwie przez przyjaciół Matką Kościoła. Jak dotąd jej osoba i dzieła praktycznie nie są w Polsce znane. Poniżej publikujemy rozmowę z Olgą Lossky, biografem wybitnej teolog. Być może stanie się to przyczynkiem do jej odkrycia również przez polskiego czytelnika.
Co skłoniło Panią do napisania biografii Elisabeth Beh-Sigel
Pomysł ten zrodził się w głowach wielu ludzi, którzy uświadomili sobie, jak bardzo ważne jest zebrania świadectwa o życiu Elisabeth. Podczas spotkania z tą wybitną teolog, François Cousin- współpracownik wydawnictwa Cerf, strasznie się zdziwił, że wcale nie miała zamiaru zabrać się do pisania swych pamiętników. Ta starsza pani odpowiedziała mu z typową dla niej skromnością, że woli zachować swe siły na pisanie ważniejszych rzeczy. Równocześnie jednak stwierdziła, iż byłaby gotowa opowiedzieć swoją historię, komuś kto miałby ochotę napisać jej biografię. François Cousin zwrócił się wówczas z tą propozycją do ojca Alexisa Struve, który z kolei mi powierzył to zadanie. Do tej pory znałam Elisabeth tylko z widzenia. Jej drobna sylwetka była zawsze obecna na kongresach Bractwa czy też na rodzinnych pogrzebach, po których przemierzała alejki cmentarza Sainte Geneviève des Bois i opowiadała o jej zmarłych bliskich.
Już podczas naszego pierwszego spotkania w jej mieszkaniu w Epinay, Elisabeth dała mi do zrozumienia, że nie czuje się na siłach by aktywnie zaangażować się w pisanie swoich wspomnień. Bardziej zależało jej na tym, by była to biografia napisana przeze mnie niż zwykły zapis przebiegu naszych spotkań. Z tego też powodu, gdy przedstawiłam jej do przeczytania pierwsze rozdziały książki, odsunęła je ręką mówiąc: „To Pani dzieło, ufam Pani”. Wydaje mi się, że chodziło jej właśnie o to, by w żaden sposób nie ingerować w zapis historii jej życia. Gdy już raz zdecydowała się powierzyć komuś swą biografię, było to równoznaczne z wyrzeczeniem się prawa własności do opowieści, która stawała się tym samym własnością przyszłych pokoleń. Elisabeth wolała raczej skupić się na opowiadaniu swej historii, dzięki której odżywały wspomnienia.
Jakie są główne tematy i myśli jej twórczości?
Wydaje mi się, iż cechą charakterystyczną twórczości Elisabeth jest nieustanne zadawanie sobie pytań, nieustanna refleksja, która skłoniła ją najpierw do podjęcia studiów filozoficznych a następnie teologicznych. Chęć zrozumienia, dogłębnego poznania sprawiły, iż Elisabeth zajmowała się bardzo różnorodnymi dziedzinami.
Pierwszym wielkim zagadnieniem teologicznym, które na stale przykuło jej uwagę, była świętość w duchowości rosyjskiej, która stała się tematem jej rozprawy teologicznej opublikowanej w książce pt. „Modlitwa i świętość w Kościele rosyjskim”. To ciągłe poszukiwane jest, moim zdaniem, owocem jej wielkiego zainteresowania prawosławną duchowością rosyjską, które zostało w niej wzniecone przez ojca Lev ( Lev Gillet -Mnich Kościoła Wschodniego - przyp. tłum.) i spotkania z rosyjskimi przyjaciółmi w latach 30 zeszłego wieku.
Jako była protestantka, Elisabeth dużo też rozmyślała nad pojęciem świętości i nad naszym przeznaczeniem, poprzez które w niepowtarzalny sposób wypełnia się wola Boga odnośnie naszej osoby.
Elisabeth interesowała również jedna z postaci duchowości rosyjskiej: Fiodor Buchariew (Buchariew Aleksandr Matwiejewicz,1822–71 - przyp. tłum.), mnich, który powrócił do stanu świeckiego i który, według niej, jest potwierdzeniem potrzeby dialogu miedzy Kościołem a współczesnym światem. Ta dosyć słabo znana nam postać jest tematem jej pracy doktorskiej. Zainteresowanie Buchriewem jest swego rodzaju przejawem jej troski o to, czy zinstytucjonalizowane formy Kościoła wciąż są w stanie odpowiedzieć na wyzwania naszych czasów, czy rzeczywiście nasze praktyki religijne są odpowiedzią na ewangeliczne przesłanie i czy my, chrześcijanie urodzeni w tej właśnie epoce, rzeczywiście potrafimy gościć Boga w naszym życiu?
We wszystkich okresach swego życia Elisabeth zajmowała się ważnymi zagadnieniami współczesności: sofiologią Bułgakowa, potrzebą narodowego języka i tradycji w Kościele, dialogiem z innymi wyznaniami chrześcijańskimi, który według niej miał pomóc w zrozumieniu powodów podziałów i sposobów ich przezwyciężenia.
Jednocześnie, ta teolog pogłębiała swą refleksję na temat podstaw naszej wiary, co zaowocowało wydaniem książki o duchowości prawosławnej pt. „Miejsce serca”. Następnie, gdy Elisabeth ukończyła 69 lat, zaczęła zajmować się zagadnieniem roli kobiety w Kościele prawosławnym. Potrzeba pogłębienia tego tematu była wynikiem licznych ekumenicznych spotkań z anglikanami i protestantami. Życie Elisabeth i jej charakter uczyniły ją naturalną prawosławną rzeczniczką tego zagadnienia, które rozwijała również i w swych ostatnich książkach.
Niewątpliwie najbardziej obecny we wszystkich jej przemyśleniach jest ojciec Lev Gillet. Elisabeth czuje się spadkobierczynią duchowego testamentu swego przyjaciela. W poświęconej mu biografii pt. „Mnich Kościoła Wschodniego”, Elisabeth kreśli obraz całej minionej epoki, dając tym samy świadectwo tego, co sama poznała. Zwykła też była mówić: „Jeśli chce Pani opisać me życie, to wzorcem niech będzie ojciec Lev i jego biografia, gdyż w niej zawarta jest większa część mojej”. Bliskość tych dwóch postaci, wywodzących się z zachodniego chrześcijaństwa, a przybyłych do prawosławia jako pierwotnego źródła ukrytego gdzieś pod zwałami wieków, jest bardzo wzorcowa dla chęci zbliżenia obu Tradycji w 20 stuleciu.
Na wzór wielu innych teologów tej epoki, Elisabeth jest łącznikiem miedzy Wschodem a Zachodem, mediatorką, która podobnie jak i ojciec Lev Gillet, posiada „zachodnie korzenie”. Te kilka tematów, o których wspomniałam, nie wyczerpuje oczywiście całego bogactwa myśli tej znakomitej teolog. Cała jej twórczość jest rezultatem nieustannej refleksji. Refleksji, która skłania zarówno do wypowiadania się na temat jurysdykcji patriarchatu moskiewskiego jak i na temat problemów związanych z pogorszeniem się poziomu życia w podparyskich osiedlach.
Przygotowując biografię Elisabeth Behr-Sigel, spotykała się Pani z nią dość regularnie. Proszę opowiedzieć jak przebiegały te spotkania, jaki był ich klimat?
Nasze sobotnie robocze śniadania zaczynały się zazwyczaj dyskusją na aktualne tematy. Cechą charakterystyczną Elisabeth, która łączyła się z inną jej cechą - nieustanną refleksją - było to, że Elisabeth zawsze żyła teraźniejszością. Dopiero na mą prośbę przywoływała swe wspomnienia. Oczywiście zawsze chciałam, by mówiła o nich w porządku chronologicznym. Jednak nie zawsze było to łatwe zważywszy, iż Elisabeth miała swoje ulubione tematy i uważała swe osobiste wspomnienia za mało znaczące wobec wspomnień o ojcu Lev Gillet czy też o początkach Bractwa Prawosławnego ( Fraternité Orthodoxe - przyp. tłum.).
Elisabeth niechętnie mówiła o sobie z powodu swej skromności i szczerego przekonania, że jej osoba mało liczy się we wspomnieniach o minionej epoce. Jednak gdy mowa była o jej bliskich, Elisabeth mogła opowiadać o nich godzinami, podobnie jak godzinami mogła opowiadać o początkach pierwszej prawosławnej francuskojęzycznej parafii w Paryżu. Z radością wspominała ostatnie wiadomości o jej licznej rodzinie.
Podczas swego ziemskiego życia, Elisabeth spotykała się i przyjaźniła z wieloma osobami ważnymi dla prawosławia w Europie zachodniej. O kim zazwyczaj mówiła? Kto spośród nich wywarł na nią największy wpływ?
Wspomniałam już krótko o roli jaką w jej życiu odegrał ojciec Lev Gillet. Mam nadzieję, iż uda mi się w mej książce nakreślić dobrze wyważony obraz ich głębokiej przyjaźni, przyjaźni przede wszystkim korespondencyjnej, gdyż rzadko zdarzało się by razem przebywali w tym samy miejscu. Jeśli na początku ojciec Lev Gillet był przewodnikiem Elisabeth ku prawosławiu, to następnie ich znajomość polegała głównie na okazywaniu sobie wzajemnego wsparcia. Podczas gdy dla wielu ludzi ojciec Lev był duchowym przewodnikiem, od którego oczekiwano pasterskiego słowa, on sam często zwierzał się Elisabeth ze swych życiowych wątpliwości i smutków. Charyzmatyczny wymiar życia nigdy nie był i nie jest pozbawiony samotności.
Na życiowym szlaku Elisabeth pojawiło się wiele ważnych dla niej osób. Najpierw była to Suzanne de Dietrich, protestantka, którą nastoletnia Elizabeth spotkała na obozach Fédé i która opowiedziała jej o swojej wierze. Następnie przyszedł czas na dyskusje z młodymi Rosjanami z jej pierwszej parafii, których Elisabeth wymieniała w następującej kolejności: Paul Evdokimov, Evgraf Kovalevsky, Vladimir Lossky. Będzie się ona z nimi przyjaźnić przez całe życie i każdy z nich wywrze wpływ na jej poglądy teologiczne. Dzięki Paulowi uczestniczyła w „niedzielach w Massy” i zakładała Bractwo Prawosławne, dzięki Evgrafovi spotkała swego męża i zaangażowała się w wydawanie czasopisma „Contacts” i nadała mu bardziej uniwersalny charakter. Natomiast Vladimir zaproponował jej współpracę z czasopismem „Dieu Vivant” i podzielił się swoim doświadczeniem w dialogu pomiędzy prawosławnymi i rzymskimi katolikami w Bractwie Śww. Albana i Sergiusza.
Elisabeth spotkała również Georgija Fedotova, specjalistę w dziedzinie rosyjskiej hagiologii, który naprowadził jej refleksje w kierunku rosyjskiej świętości. Wymienić tutaj można jeszcze osobistości wywodzące się ze środowiska rosyjskiej emigracji takie jak: matka Maria Skobcowa, ojciec Sergiusz Bułgakow, który został jej duchowym ojcem, gdy o. Lev Gillet przeprowadził się z Paryża do Anglii, czy też Mikołaj Bierdiajew. Po wojnie Elisabeth zaangażowała się u boku Oliviera Clément i o. Borisa Bobrinskoya w odrodzenie czasopisma ”Contacts”. Wraz z Olivier Clément redagowała ona pierwsze statuty Bractwa Prawosławnego. W rozmyślaniach na temat roli kobiet w Kościele, Elisabeth wspierał metropolita Emilianos (Timiadis), metropolita Suroża - Antoni (Bloom) i biskup Kallistos (Ware).
Los tej teolog jest więc bardzo powiązany zarówno z licznymi prawosławnymi osobistościami dwudziestego wieku, jak i przedstawicielami innych chrześcijańskich wyznań: o. Louisem Bouyer - teologiem protestanckim z Paryża czy Guyem Aurenche z którym współprzewodniczyła ACAT (Action des Chrétiens pour Abolition de la Torture - Akcja chrześcijańska na rzecz zniesienia tortur).
A czy może Pani powiedzieć co najbardziej Panią zafascynowało w twórczości Elisabeth i u niej samej?
Powiedziałabym, że jest to jej… witalność. Być obsługiwanym przy stole przez 98-letnią kobietę, która na dodatek wciąż jeszcze sama pali w piecu i pije Listel tak jakby miała 25 lat, to tak jakby przysłuchiwać się najbardziej elokwentnym debatom teologicznym. Zwłaszcza gdy popijając swe czerwone wino, zaczyna opowiadać o plądrowaniu żydowskich sklepów przez Gestapo czy też o porodzie trzeciego dziecka przy akompaniamencie huku armat. W swym sposobie przeżywania teraźniejszości ta drobniutka kobieta, która ledwo sięgała do szafek w kuchni, wyrażała niesamowitą wiarę w życie. Gdy zdarzyło się jej zapomnieć czyjeś imię lub jakąś datę, podnosiła dłoń i uderzała się w czoło, użalając się przy tym jednocześnie na swą rzekomą „zgrzybiałość”. Wszystko to trwało tylko moment, gdyż wkrótce znowu młodzieńcze iskierki rozbłyskały w jej oczach. Jednak ten gest wyrażał obawę Elisabeth, że pewnego dnia siły zaczną ją opuszczać. Wiemy teraz, że Bóg wysłuchał jej modlitwy i że nigdy czas nie dogonił Elisabeth, gdyż to ona biegła szybciej.
Twórczość Elisabeth jest po prostu wyrazem tej wiary w życie, którą chciała ona podzielić się ze wszystkimi. Wydaje mi się, że to co najbardziej porusza mnie w jej przemyśleniach, to sposób w jaki uczyniła całą prawosławną Tradycję całkowicie swoją własną tradycją. Wszystko to po to, by móc stać się mostem pomiędzy, czasami bardzo różnymi, wschodnimi i zachodnimi wyrażeniami wiary w tego samego Zmartwychwstałego Chrystusa. To dowodzi, że wiara wznosi się ponad każdą ludzką wrażliwość, nawet tę przypisywaną w ludzki sposób Ojcom greckim i wielkim postaciom duchowości rosyjskiej. To jest właśnie to uniwersalne przesłanie. Zdaje się to być oczywiste gdy o tym mówimy, jednak zupełnie czym innym jest ujrzeć tę wiarę żyjącą w drugim człowieku.
Co według Pani jest testamentem, który Elisabeth zostawiła nam i przyszłym pokoleniom w spadku ?
Elisabeth na pewno powtórzyłaby za filozofem, by „dać się zaskoczyć światu”, za teologiem zaś, by „dziękować Bogu za piękno świata”. Jej główna dewiza to przyglądać się życiu by móc odkryć w nim Bożą obecność. Ten stan ducha przejawia się również w jej rozmyślaniach nad problemami współczesności: czy można realizować przesłanie Ewangelii, jeśli nie rozumiemy tego, co się mówi w Kościele? Jak przeżywać słowa Chrystusa „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie” (J 13,35), jeśli podziały między nami sięgają aż biskupów? Jak można z wyższością patrzeć na kobiety, które przecież w równym mężczyznom stopniu są obrazem Boga w człowieku? Moglibyśmy tutaj oczywiście przeanalizować różne dziedziny teologii, na które Elisabeth wpłynęła w znacznym stopniu. Mam tutaj na myśli zwłaszcza dialog międzyreligijny i miejsce kobiety w Kościele. Nie wgłębiając się jednak w te szczegółowe zagadnienia, powiem tylko, że najbardziej znaczące jest dla nas jej żywe świadectwo o potrzebie nieustannego pokonywania samego siebie. Świadectwo o konieczności uczynienia nas samych bardziej otwartymi, przejrzystymi dla Chrystusa, po to by świadczyć o nim całemu światu. I to jest, tak mi się przynajmniej wydaje, prawdziwy testament Elisabeth.
za www.orthodoxie.com
Olga Lossky; lat 24, prawnuczka Vladimira Lossky. Autorka powieści „Requiem pour un clou”, sztuki „Lourmel, 26 octobre 1936” oraz licznych artykułów opublikowanych w czasopiśmie „Le chameau et le chas – journal de la jeunesse orthodoxe”. Aktualnie Olga Lossky pracuje nad biografią Elisabeth Behr-Sigel, która ukaże się jesienią 2006 roku.
Tłum. Michał Korch
Na zdjęciu Elisabeth Behr-Sigel
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.