Prezentujemy wywiad, którego patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II udzielił w przeddzień Bożego Narodzenia dziennikarzom Rosyjskiej Sekcji Serwisu Światowego radia BBC Wasza Świątobliwość sprawuje urząd patriarchy od ponad piętnastu lat.
Prezentujemy wywiad, którego patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II udzielił w przeddzień Bożego Narodzenia dziennikarzom Rosyjskiej Sekcji Serwisu Światowego radia BBC
Wasza Świątobliwość sprawuje urząd patriarchy od ponad piętnastu lat. Co przynosi Waszej Świątobliwości największą radość, a co w relacjach pomiędzy Cerkwią a państwem i społeczeństwem jest powodem do zmartwień?
Nawiązanie normalnych relacji pomiędzy naszym Kościołem a władzami Rosji i innych członków Wspólnoty Niepodległych Państw jest zdecydowanie jednym z najważniejszych osiągnięć minionego piętnastolecia. Wyobcowanie Kościoła, które miało kiedyś miejsce zostało przezwyciężone i dzisiaj cieszymy się właściwymi stosunkami na wszystkich poziomach.
Często pojawia się błędne przekonanie, szczególnie szeroko rozpowszechnione na zachodzie Europy, że Kościół prawosławny w Rosji próbuje uzyskać pozycję Kościoła państwowego. Historia Kościoła poucza nas, że taka pozycja Kościoła może poważnie wpłynąć na posługę Kościoła ograniczając w rzeczy samej jego zdolność do działania i wolność.
Nasz Kościół docenia wolność, którą uzyskał i nie zamierza stać się częścią aparatu państwowego. Jednocześnie jednak wierzę, że prawosławni chrześcijanie oczekują, że państwo będzie współpracowało z nimi częściej niż z innymi mieszkańcami naszego kraju. Na takie przekonanie składa się wkład Kościoła prawosławnego w Rosji w ukształtowanie państwowości rosyjskiej, rosyjskiej kultury i tożsamości. Cerkiew ponadto jest najliczniejszą wspólnotą religijną i cieszy się zaufaniem milionów Rosjan w kraju i zagranicą. Jej pokojowe i prowadzące do jedności nauczanie, pełne wewnętrznej mocy i cieszące się autorytetem moralnym wielokrotnie ocaliło naród przed pogrążeniem się w konflikty narodowościowe.
Mimo to jesteśmy świadkami wielu dyskusji dotyczących np. proponowanego w szkole przedmiotu “zasady kultury prawosławnej”, które naznaczają stosunki pomiędzy Kościołem prawosławnym a społeczeństwem. Czy zdaniem Waszej Świątobliwości istnieje rozdźwięk pomiędzy Kościołem, a liberalną częścią społeczeństwa rosyjskiego?
Ateizm nie przeszedł w niebyt. Przez siedemdziesiąt lat w Rosji wychowywano ludzi na ateistów.
W chwili, w której rozpoczęliśmy rozmowy o wprowadzeniu do szkół “zasad kultury prawosławnej” do programu szkolnego, nawet jako przedmiotu nadobowiązkowego spotkaliśmy się z brakiem zrozumienia, czy też wprost odrzuceniem naszego pomysłu w wielu miejscach, nie wyłączając rosyjskiego Ministerstwa Edukacji.
W niektórych miejscach w Rosji wprowadzono nauczanie tego przedmiotu w formie zajęć nadobowiązkowych. W chwili obecnej wygląda na to, że spotkał się on z zadowoleniem zarówno rodziców, jak i samych nauczycieli. Inteligentna osoba powinna mieć świadomość historii jej kultury. Brak znajomości prawosławnej kultury zubaża. A rosyjska kultura zakorzeniona jest w tysiącu lat prawosławnego chrześcijaństwa.
Krytycy Waszej Świątobliwości podkreślają, że Rosja jest krajem wielowyznaniowym i zarazem świeckim...
W moim przekonaniu zarówno wyznawcy islamu, jak i buddyści skorzystają ze znajomości kultury ich własnego kraju. Co więcej, popieramy nauczanie w szkołach podobnych przedmiotów wprowadzających w kulturę buddyjską czy muzułmańską wszędzie tam, gdzie mieszkają wyznawcy tych religii. Tak się już zresztą dzieje np. w Tatarstanie, czy też w Baszkirii.
Jakie jest stanowisko Kościoła prawosławnego w Rosji w zakresie praw człowieka? Wiele zachodnich Kościołów określiło już swoje stanowisko w tej sprawie, jak również w kwestii wolności religijnej.
Zawsze staliśmy na straży praw człowieka. Ostatnio zaś prezydent Putin powiedział, że Kościół prawosławny w ZSRR był jedyną organizacją opozycyjną. Oczywiście cieszy nas wolność, którą uzyskaliśmy. Dzisiaj organizacje religijne mogą głosić swoją naukę w sposób wolny, nie tylko zaś ograniczać się – jak to głosiła Ustawa z roku 1929 o organizacjach religijnych – do sprawowania nabożeństw. Wolność tą uzyskano już jakiś czas temu, pod koniec okresu sowieckiego. Byłem już wtedy patriarchą moskiewskim i brałem udział w pracach nad nową ustawą, która regulowałaby wolność religijną. Było to trudne zadanie, gdyż sowieccy wtedy jeszcze prawnicy twierdzili, że Ustawa z roku 1929 w sposób idealny określała granice swobód religijnych.
Tymczasem w rzeczy samej wprowadzała ona dyskryminację, ponieważ zabraniała edukacji religijnej oraz prowadzenia działalności charytatywnej. Dzisiaj cieszymy się możliwością nauczania i prowadzenia działalności charytatywnej i możemy pomagać wszystkim, którzy się do nas zwracają.
Kościół prawosławny w Rosji i Wasza Świątobliwość osobiście nieustannie przypominają ludziom o okrucieństwie komunizmu. Co roku sprawujecie nabożeństwo upamiętniające tysiące ludzi zastrzelonych na poligonie butowskim. Czy Wasza Świątobliwość nie obawia się pojawiających się ostatnio tendencji do wybielania okresu sowieckiego w Rosji? Jak należy odnosić się do przeszłości.
Oczywiście nie możemy zupełnie przekreślić przeszłości. Ludzie w Związku Sowieckim mieli poczucie bezpieczeństwa, należytą pomoc społeczną, medyczną itp. To zrozumiałe, że ludzie, którzy utracili wszystkie swoje oszczędności podczas gwałtownych reform na początku lat dziewięćdziesiątych nie są zadowoleni z obecnego porządku. Mimo to wierzący byli w czasie rządów sowieckich dyskryminowani. W latach dwudziestych i trzydziestych można było być rozstrzelanym za wiarę a cerkwie niszczono aż do lat sześćdziesiątych.
Czy zdaniem Waszej świątobliwości Rosja znalazła się już na etapie, w którym może pojednać się ze swoją historią?
Oczywiście zdarzają się próby takiego pojednania. Doczesne szczątki znamienitych rosyjskich emigrantów powracają do Rosji. Wśród nich warto wymienić pisarza Iwana Szmielowa, generała Antona Denikina, filozofa Iwana Ilina. Dzisiaj odnawia się też niemieckie cmentarze, które powstały podczas II wojny światowej. Na polach Borodino znajduje się pomnik upamiętniający rosyjskich i francuskich żołnierzy. Pojawiły się one jednak dopiero po upływie czasu. Upływ czasu zabliźni wciąż istniejące rany.
Jakie jest zdanie Waszej Świątobliwości na temat pierwszych miesięcy posługiwania papieża Benedykta XVI? Jaki jest aktualny stan stosunków pomiędzy Kościołem prawosławnym w Rosji a Kościołem rzymskokatolickim?
Jest nadal zbyt wcześnie, by mówić o przełomie w naszych stosunkach. Cieszymy się, że papież mówi o potrzebie kontynuacji dialogu. Wierzymy, że jego słowa przejdą w czyny. Niestety katolickim prozelityzm nadal utrzymuje się w Rosji, na Białorusi i Ukrainie oraz w Kazachstanie. Katoliccy misjonarze starają się przeciągnąć ludzi, szczególnie dzieci, które ochrzczono w Cerkwi do Kościoła katolickiego. Wielu katolickich misjonarzy tworzy sierocińce, które przyjmują prawosławne dzieci i wychowują po katolicku. Istniejący stan konfrontacji na zachodniej Ukrainie nie został jeszcze przezwyciężony. Kościół greckokatolicki zachowuje się bardzo agresywnie w stosunku do nas prawosławnych.
Czy wobec tego przeniesienie siedziby zwierzchnika Kościoła greckokatolickiego ze Lwowa do Kijowa zaostrzyło stosunki pomiędzy rosyjskim prawosławiem a Watykanem i Kościołem greckokatolickim?
Tak, zdecydowanie. Jest oczywistym, że na zachodniej Ukrainie mieszka wielu grekokatolików. Ich społeczność w Kijowie jest jednak niewielka. Zbudowanie potężnej katedry greckokatolickiej w Kijowie jest zdecydowanie wyrazem rozwijania prozelityzmu i umacniania pozycji grekokatolików w środkowej Ukrainie.
Wielu ludzi twierdzi, że spotkanie na neutralnym gruncie w jakimś europejskim kraju mogłoby załagodzić istniejący konflikt
Widzi pan, dyskusje na ten temat trwają od roku 1997. Mamy na ten temat inne stanowisko niż strona katolicka. Dlaczego mielibyśmy się spotykać przed kamerami? By pokazać, że nie ma między nami problemów? Przecież one nadal są. Takie spotkania na najwyższym szczycie nie są dobrą okazją do rozwiązywania problemów. Spotkania muszą być należycie przygotowane. By były one możliwe konflikty, które dotykają Kościoła prawosławnego w Rosji muszą być zażegnane.
Są jednak kwestie, w których stanowisko prawosławnych chrześcijan i katolików jest podobne. Sekularyzacja, rozprzestrzenianie się sekt, konsumpcjonizm...
W przedmiocie wymienionych przez pana kwestii nasze stanowiska są identyczne. Na przykład kiedy tworzono konstytucję europejską zdecydowano się wyłączyć akapit o chrześcijańskich korzeniach Europy. Watykan sprzeciwił się takiemu posunięciu, podobnie uczyniliśmy i my. Mamy wiele punktów wspólnych z rzymskim Kościołem katolickim i to pozwala żywić nadzieję, że liczba tych wspólnych punktów wzrośnie.
Czy zanim kardynał Ratzinger został papieżem Wasza świątobliwość kiedykolwiek spotkał się z nim?
Nie miałem takiej przyjemności.
Powracając do sytuacji na Ukrainie. Wielu ludzi w tym kraju ma nadzieję na ustanowienie autokefalicznego Kościoła prawosławnego, niezależnego od Moskwy. Jak zdaniem Waszej Świątobliwości rozwinie się sytuacja Cerkwi na Ukrainie
Po upadku Związku Sowieckiego wiele na nowo niepodległych państw zapragnęło mieć również niezależne Kościoły. Trudno sobie jednak wyobrazić, że nagle powstanie piętnaście Kościołów autokefalicznych na terenie byłego ZSSR. Rozumiemy, że Ukraina to wielki obszar zamieszkiwany przez wielu wiernych. Jak dotąd Cerkiew na Ukrainie uzyskała znaczną autonomię w zakresie administracji, finansów, zarządzania, publikacji itp. Nadal jednak utrzymujemy jedność modlitewną i duchową. Jak wielokrotnie mówiłem ukraińskim przywódcom nie możemy zerwać tych duchowych więzi. Historia i Bóg nie wybaczyłyby nam tego. Podobały mi się słowa Władimira Litwina przewodniczącego ukraińskiego parlamentu, które wypowiedział w trakcie życzeń zwierzchnika prawosławnego Kościoła na Ukrainie Metropolity Włodzimierza: państwo nie może ingerować w sprawy Kościoła, powinno jednak słuchać jego głosu.
Czy Wasza Świątobliwość odczuwa taką ingerencję?
Odczuwam ją nieustannie. Od wielu lat niektórzy politycy starają się za wszelką cenę ustanowić Kościół niezależny od Moskwy. To oznacza jednak rozdarcie żywego organizmu. O tej jedności najlepiej zaś świadczą zawarte małżeństwa czy wspólni święci.
Jaki jest stan rozmów z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym Poza Granicami Rosji. Wielu oczekiwało nawiązanie łączności eucharystycznej już w mijającym roku. Czy będzie to możliwe w nadchodzącym roku?
Dialog pomiędzy Rosyjskim Kościołem Prawosławnym Poza Granicami Rosji można uznać za całkiem owocny, choć za wcześnie by powiedzieć, że zakończy się on niebawem. Jak dotąd odbyło się pięć wspólnych sesji i wiele spornych kwestii już rozwiązano. Sobór biskupów patriarchatu moskiewskiego przyjął już ustalenia komisji wspólnej. Oczekujemy na podobną decyzję synodu Cerkwi zarubieżnej, który obradował będzie w maju 2006 r. Jak dotąd odnowiliśmy łączność modlitewną. Delegacja Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Poza Granicami Rosji pod przewodnictwem metropolity Ławra wzięła udział w nabożeństwach patriarszych podczas swojej wizyty w Moskwie. Mimo to należy pamiętać, że osiemdziesiąt lat podziału pozostawiło blizny w ludzkich duszach i umysłach. Te podziały należy przezwyciężać, chociaż polityczne powody, dla których powstał Rosyjski Kościół Prawosławny Poza Granicami Rosji nie są już aktualne.
Czy parafie Cerkwi zarubieżnej pozostaną autonomiczne jeśli dojdzie do zjednoczenia?
Tak, wierzymy, że muszą się one cieszyć rozsądną autonomią. Ich wspólnoty muszą zanosić modlitwy za zwierzchnika Kościoła prawosławnego w Rosji, co byłoby widzialnym znakiem jedności kościelnej.
Jak dotąd parafie rosyjskiego egzarchatu patriarchatu konstantynopolitańskiego, których tak wiele jest w Europie nie przystąpiły do rozmów...
Tak jest w rzeczywistości. Niektórzy duchowni są zwolennikami zbliżenia, inni zaś się temu sprzeciwiają. Nie możemy tutaj odnotować znaczącego sukcesu, choć jesteśmy nadal otwarci na dialog i współpracę. Nadal pamiętamy słowa arcybiskupa Sergiusza, za którego zwierzchnictwa nawiązano łączność modlitewną i eucharystyczną. To był prawdziwy przełom.
Jakie życzenia złożyłby Wasza Świątobliwość słuchaczom radia BBC w wigilię Bożego Narodzenia?
Chciałbym złożyć słuchaczom radia BBC, członkom wszystkich chrześcijańskich wyznań aby poczuli, że Bóg jest z nimi. A jeśli On jest z nami a my z Nim, to łatwiej pokonywać będziemy nieszczęścia i próby, które stają na naszej drodze. Mam nadzieję, że nowy rok przyniesie mniej smutków, zmartwień i trosk. Niech to będzie rok pokoju, tworzenia, dostatku i pomyślności.
— tłum. Szymon Krzyszczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.