śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 28 listopada 2021

Słowo na początek postu przed Narodzeniem Chrystusa

“Przygotuj się spotkać Boga twego, duchowy Izraelu!” Upiększaj się, umysłowy Betlejemie! Otwórz się, sercowy Edenie! “Pan jest blisko” (Flp 4, 5), gwiazda nad głową, Dziewica i mędrcy w drodze! Nie ociągaj się i ty, duszo wierząca!

0 czytelników poleca

Prorok, przewidując kiedyś szczególne nawiedzenie Boże narodu izraelskiego i zauważając niezdolność tego narodu do godnego spotkania nadchodzącego Pana, uroczyście wzywał głośno wszystkich: “przygotuj się spotkać Boga twego, Izraelu” (Am 4, 12). Nie wiemy dokładnie, jakie nawiedzenie Boże miał przy tym na uwadze prorok judejski, ale w czym by się nie zawierało i jak by nie było wielkie i pożyteczne, nijak nie może równać się z tym bezprzykładnym nawiedzeniem, jakim nawiedził wszystkich nas Pan, Który zszedł na ziemię i przyjął na Siebie ciało nasze. Dlatego Święta Cerkiew, widząc zbliżanie się wielkiego święta ku pamięci tego niezwyczajnego nawiedzenia i nie widząc w nas, dzieciach swoich, duchowej czystości i piękna, niezbędnych dla spotkania wielkiego Nawiedzającego dusze i serca, podobnie do proroka zaczęła wołać do nas: Chrystus z niebios, spotykajcie! Wołanie godne wszelkiej naszej uwagi, bowiem jeśli przyjście króla ziemskiego zawsze poprzedzają przygotowania do spotkania go, to o ile bardziej przyjście Króla Niebieskiego! Królowie ziemscy, jak by nie byli potężni i mądrzy, nie mogą widzieć wszystkiego, nie mogą widzieć wiele - złego i wstrętnego. Król Niebieski ujrzy wszystko, przed Nim - “wszystko nagie i odsłonięte” (Hbr 4, 13), On bada największe głębiny serc. Dlatego przygotowując się do spotkania Go, należy nie tylko zakryć złe, nie tylko pobielić bezkształtne, ale wykorzenić i zniszczyć. Dla naszej słabości to dzieło niemałe, jeszcze większe - dla naszego przywiązania do świata, do samych nieczystości naszych. Dlatego i czasu na przygotowanie dane jest niemało: całe czterdzieści dni! Przez tyle czasu Mojżesz zdążył przyjąć na Synaju z ust Bożych całe prawo (Wj 24, 18); czy my nie zdążymy przyjąć potrzebnych każdemu z nas przykazań? Przez tyle czasu Eliasz mógł zmierzyć niejednokrotnie swoimi stopami całą ziemię izraelską - od Dan do Beer Szeby (1 Krl 19, 8 [3 Krl według układu w Septuagincie - przyp. tłum.]), czy my nie możemy przejść linii, oddzielającej nas od życia dobrego i chrześcijańskiego? Przez tyle czasu Zbawiciel zwyciężył wszystkie pokusy szatana na pustyni (Mt 4, 1-11), czy dla nas, przy pomocy Jego łaski, niemożliwe będzie pokonanie kilku wad albo przyzwyczajeń? Nie, bracia, Cerkiew ma nadzieję “że jesteśmy w lepszym stanie” (Hbr 6, 9). Jak wielkie nie są w innym czasie nasze rozproszenie i umiłowanie świata, ale teraz, ze zbliżaniem się wielkiego święta, Cerkiew ma nadzieję, że my, niczym rozproszeni żołnierze, zbierzemy się pod jej sztandarami, staniemy na straży zbawienia, nakierujemy myśli i działania na Betlejem i zaczniemy przygotowywać duszę i serce do godnego spotkania nadchodzącego z niebios Pana. Żeby ułatwić nam to święte dzieło, Cerkiew matczyną ręką sama zdjęła z nas połowę ciężaru, nakazawszy post. Ona wie, że brzuch jest naszym głównym wrogiem i dlatego zawczasu obrała na cel tego podstępnego, ale strasznego wroga. Jeśli, zacząwszy duchową podróż do Betlejem tak pomyślnie, nie zdążymy zjawić się z pasterzami przy żłobie; jeśli nawet pod przewodnictwem postu zejdziemy z drogi prawdziwej do Heroda i jego zauszników, to będzie to nie jej, ale nasza wina - to znak, że my sami jesteśmy w przymierzu z wrogiem naszego Zbawiciela, że jesteśmy “żywcem porwani od Niego, zdani na jego [wroga] wolę” (2 Tm 2, 26).

Tak więc “przygotuj się spotkać Boga twego, Izraelu!” Powstań, duszo wierząca i zbadaj, co w twoim życiu jest nieczystego i niegodnego, i zatroszcz się zawczasu wszystko to naprawić i zniszczyć. Jeśli jest w tobie jakakolwiek nieczystość cielesna - oczyść ją ze względu na czystość Świętego Świętych; jeśli jest jakiś rozłam, walka lub nienawiść - zgaś ją z miłości do nadchodzącego Zwierzchnika Świata; jeśli jest wywyższanie się lub pycha i pogarda - zdław i to ku czci pokornego Dzieciątka Betlejemskiego. Niech każdy przygotuje się i zbada, bowiem Pan idzie do wszystkich! Zbadaj wszystko - duszę i ciało, umysł i serce, bowiem Pan będzie wszędzie, ujrzy wszystko: czy nie ma w umyśle myśli nieprawych o wierze, jej przykazaniach i obietnicach; czy nie ma w woli złych skłonności, przywiązania do świata i jego marnych dóbr; czy nie ma w wyobraźni obrazów nieczystych i gorszących; w pamięci - uczynków wstydliwych i przykładów zgubnych; w sercu - żądz zepsutych. Nie wierz w tej relacji własnemu sądowi i rozumieniu; weź lampę słowa Bożego i przejdź z nią cały okręg twojego jestestwa. Trzeba, żebyś cały był czysty, bowiem niegdyś zostałeś cały obmyty łaską Ducha; trzeba, żebyś cały lśnił złotem miłości do Boga i bliźnich, bowiem zostałeś kupiony drogą ceną - Krwią Syna Bożego! Zresztą, Narodzony, zamiast twoich darów, ubogaci ciebie Swoimi; tylko nie przynoś ze sobą do Jego żłóbka świata i jego wad, a staw się z sercem skruszonym i duchem pokornym. Dokładnie, pomyśli ktoś, że należałoby wiele przygotowywać się do nadchodzącego święta, jeśliby w jego trakcie rzeczywiście Sam Zbawiciel nasz zechciał zejść do nas na ziemię i nawiedzić nas. Ale On, raz zszedłszy na ziemię, teraz jest zawsze na niebie. Nadchodzące święto składa się z samego wspominania będącego kiedyś Narodzenia Pana w ciele, czy wiele trzeba dla wspominania?

Czy wiele, czy mało, nie będziemy spierać się o to, umiłowany! Ale oczywiście nie na tyle, żeby całkiem nie myśleć o nadchodzącym święcie, czyli o tym, po co narodził się Zbawiciel nasz i co powinniśmy robić wskutek Jego Bożego Narodzenia; oczywiście nie na tyle, żeby ograniczyć całą działalność swoją przed świętem do zakupu wytrawnego jedzenia, przygotowania nowych ubrań i ozdób, nie na tyle mało, żeby z powodu święta zająć się wynajdywaniem samych rozrywek i zabaw, często w ogóle Bogu przeciwnych i zawsze marnych i niebezpiecznych dla duszy. Takie przygotowanie może posłużyć nie do wspominania Narodzenia Zbawiciela, a tylko do uwiecznienia pamięci o Herodowym dogadzaniu ciału.

Chcesz ograniczyć się w nadchodzącym święcie tylko do wspominania Narodzenia Chrystusa? Przygotuj się chociaż do wspominania, przeczytaj z uwagą albo wysłuchaj opowieści ewangelistów o Narodzeniu Zbawiciela twego i rozmyślaj o wszystkich okolicznościach tego chwalebnego wydarzenia. Przygotuj się! Jakwielu bowiem jest między nami takich, którzy nie są w stanie odświętować Narodzenia swego Zbawiciela nawet jednym: podstawowym wspominaniem! Którzy, gdyby Żyd albo muzułmanin zapytali ich, jak narodził się twój Zbawiciel, ku czci Którego świętujesz, nie są w stanie odpowiedzieć! Samo rozprzestrzenienie światła nauk między wszystkimi społecznościami nie ratuje wielu przed tą grubiańską i wstydliwą niewiedzą. Niestety, nierzadko wiemy nawet w szczegółach, gdzie i jak urodził się i wychował Arystoteles, Wergiliusz, Konfucjusz, a nie wiemy, jak było z naszym Zbawicielem!...

Poza tym, nawet samo wspominanie Narodzenia Zbawiciela, jeśli tylko będzie odbywać się w należyty sposób, doprowadzi zapewne do mnogiego, naprawdę zbawczego. Bowiem, rozważcie sami, czy można wspomnieć żłóbek i ubóstwo Zbawiciela i nie zawstydzić się swojego luksusu, swoich ubrań, na które zużywają się trudy i pot naszych podwładnych? Czy można wspominać pokorę Bożego Dzieciątka i nie wzdrygnąć się przez swoją pychę, nadęcie i próżną chwałę, które często nie mają w nas żadnych granic? Czy można wspominać ucieczkę do Egiptu przed okrucieństwem Heroda i nie poczuć nowego męstwa do znoszenia niesprawiedliwości świata? Synowie Izraela, siedząc nad rzekami Babilonu, kiedyś znajdowali wszystkie pobudki, aby żyć święcie między poganami, kiedy wspominali o swoim Syjonie (Ps 136, 1): czy chrześcijanin nie znajdzie pobudek do czystego i świętego życia, wspominając o swoim Zbawicielu?

Tak więc, zamierzając ograniczyć się w nadchodzącym święcie tylko do wspominania Narodzenia Chrystusa - ogranicz się, jeśli możesz, granicami pamięci (Dzieciątko Betlejemskie nie pierwszy raz będzie spoczywać na małej przestrzeni); ale ustąpiwszy Mu to małe miejsce, daj wszelką swobodę nad nim: niech pamięć twoja będzie zajęta przez Nie i Jego pokorę - i ujrzysz, jak ona sama nie mieści Go, przekazuje umysłowi, potem sercu, i jak cała twoja dusza zmieni się w dom betlejemski.

Ale, bracia, pozostawiłbym was i siebie w błędzie, gdybym dopuścił, że święta ku czci naszego Pana składają się tylko ze wspominania wydarzeń, związanych z Nim. Jakkolwiek potrzebne i owocne może być takie wspominanie, to jest tylko początkiem dzieła, tylko przygotowaniem do świętowania. Prawdziwe zaś świętowanie każdego święta Chrystusowego powinno składać się z rzeczywistego powtórzenia nad nami tego, co było z naszym Zbawicielem. Nie czas teraz objaśniać szczegółowo tę wielką prawdę i pokazywać, w jaki konkretnie sposób Zbawiciel nasz może i powinien w nas duchowo poczynać się, rodzić, chrzcić, przemieniać, umierać za nas i zmartwychwstawać w nas i dla nas. Jeśli Pan zechce, porozmawiamy o każdej z tych spraw w swoim czasie. Teraz zaś, zgodnie z naszym celem, trzeba wskazać w Piśmie Świętym na te miejsca, z których bezspornie widać, że Jezus Chrystus powinien narodzić się nie tylko w Betlejem, a w sercach naszych. To, po pierwsze, obiecuje On Sam, kiedy mówi: “miłujący Mnie umiłowany będzie przez Ojca Mego… i przyjdziemy do niego i mieszkanie w nim urządzimy” (J 14, 21; 23). O tejże prawdzie wielokrotnie i różnorodnie zaświadczyli Jego święci apostołowie. I tak, Paweł, życząc swoim efeskim uczniom stać się prawdziwymi chrześcijanami, prosi w tym celu Boga o to, żeby Jezus Chrystus zamieszkał wiarą w ich sercach (Ef 3, 17). W podobny sposób troszczył się i o galackich chrześcijan, “dopóki nie ukształtuje się w nich Chrystus” (Ga 4, 19). I o sobie samym, jako przykładzie i wzorcu, który należy naśladować, mówił, że żyje “już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Po tym wątpić w rzeczywiste zamieszkanie Zbawiciela w sercach naszych, znaczyłoby wątpić w samą Ewangelię i wiarę.

Jeśli jest tak, to sądźcie sami, bracia, jakie przygotowanie potrzebne jest nam przed nadchodzącym świętem. I czy można uznać je za zbyt wczesne lub zbyt wielkie. Ach, Król Niebieski idzie do nas z tronu chwały, z łona Ojca, a my będziemy rachować, żeby nie zrobić o krok za dużo na spotkanie Go! On chce przyjść i zamieszkać w nas, kierować nami i przyswoić Sobie na wieki; a my będziemy ograniczać się tylko wspominaniem Go, albo tylko kłanianiem się Mu, jak robimy przy spotkaniu z jakimś wielkim znajomym? Nie, bracia, nie po to Pan i Zbawiciel nasz zszedł na ziemię, taki związek z Nim nie wprowadzi nas na niebo. Do tego trzeba zjednoczyć się z Nim całym jestestwem swoim, trzeba dać Mu zamieszkać w umyśle i sercu naszym, koniecznie zacząć żyć Jego najświętszym życiem. On przyjął ciało nasze, a my powinniśmy przyjąć i Najświętsze Ciało, i Najświętszego Ducha Jego, przyjąć i chronić na zawsze. Tylko takie zjednoczenie z naszym Panem dostarczy nam ten pokój i tę przychylność, to światło i to życie, które utraciliśmy w pierwszym Adamie, i powracające teraz w osobie Drugiego Adama.

Tak więc “przygotuj się spotkać Boga twego, duchowy Izraelu!” Upiększaj się, umysłowy Betlejemie! Otwórz się, sercowy Edenie! “Pan jest blisko” (Flp 4, 5), gwiazda nad głową, Dziewica i mędrcy w drodze! Nie ociągaj się i ty, duszo wierząca! Być może to ostatnie w odniesieniu do ciebie ukazanie się twego Zbawiciela na ziemi i ty już więcej nie ujrzysz go w żłobie. Amen

święty Innocenty, arcybiskup Chersoński i Taurydzki

za: azbyka.ru

fotografia: novinar /orthophoto.net/

— tłum. Michał Diemianiuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →