Specjalnie dla Cerkiew.pl Krystyna Czerni - autorka biografii Jerzego Nowosielskiego "Nietoperz w świątyni", podzieliła się swoimi uwagami o nominacji do literackiej nagrody Nike i o odbiorze sztuki prawosławnego artysty.
Specjalnie dla Cerkiew.pl Krystyna Czerni - autorka biografii Jerzego Nowosielskiego "Nietoperz w świątyni", podzieliła się swoimi uwagami o nominacji do literackiej nagrody Nike i o odbiorze sztuki prawosławnego artysty.
Anna Jawdosiuk-Małek: Czy sądzi pani, że nominacja do Nike przyczyni się do rozszerzenia kręgu zainteresowanych twórczością i życiem Jerzego Nowosielskiego? Krystyna Czerni: Mam taką nadzieję. To znaczy – nie wiem, czy akurat nominacja do „Nike”, która mnie oczywiście cieszy, ale nie przeceniałabym społecznej popularności nagród literackich. Ja mam nadzieję, że wszystko to, co od lat publikuję, czy opowiadam o sztuce sakralnej i myśli teologicznej Profesora Nowosielskiego sprzyja wzrostowi zainteresowania tym dziełem. Coraz więcej ludzi, i środowisk zaczyna dostrzegać i doceniać unikalny charakter jego twórczości. Najwyższy czas. Może uda się uchronić przed zniszczeniem i zaniedbaniem przynajmniej niektóre realizacje artysty. Są zresztą na to przykłady. Po zeszłorocznej wizycie w Wesołej, gdy zobaczyłam zawilgocenia, odpadanie tynków w części polichromii – napisałam długi list do księdza arcybiskupa Hosera z prośbą o roztoczenie opieki nad świątynią, wchodzącą w skład jego diecezji. Odpisał mi bardzo serdecznie – a kilka miesięcy temu wkroczyła tam już ekipa konserwatorska. Ojcowie Franciszkanie z krakowskich Azorów – jeszcze niedawno z dużą rezerwą wobec Nowosielskiego - zwrócili się do mnie o pomoc w staraniach o wpisanie ich „Drogi Krzyżowej” i „Ściany Eucharystycznej” do Krajowego Rejestru Zabytków. Z drugiej strony – o ile mi wiadomo – właśnie jutro (18 maja) w Pałacu Prezydenckim w Warszawie otwiera się niewielka, stała ekspozycja prac Profesora, w sali przed wejściem do pałacowej kaplicy; jej powstanie, co akurat jest zasługą Andrzeja Starmacha. Więc coś naprawdę się zmienia. Malarstwo Nowosielskiego zaczyna być rozumiane i podziwiane przez coraz szerszy krąg ludzi.
Ikonopisarstwo Nowosielskiego jest bardzo charakterystyczne, łączy kanon bizantyński z nowoczesnym, odważnym spojrzeniem artysty, co wydaje się w tradycji prawosławnej wręcz niemożliwe..., a Nowosielskiemu się udało. Co jeszcze wyróżnia twórczość profesora? W jego realizacjach przestrzennych – aranżacjach wnętrz sakralnych, uderza niezwykłe wyczucie architektury i umiejętność kolorystycznego ‘reżyserowania’ przestrzeni. To bardzo rzadka cecha. Zaś w całej sztuce – i tej świętej i świeckiej – zawarte jest niezwykłe poczucie rytmu kompozycji i harmonijność koloru. To w gruncie rzeczy bardzo „muzyczne” malarstwo – nic w tym dziwnego, skoro Nowosielski, jak sam mówił, „wychował się duchowo na chórze cerkiewnym” i sam grał amatorsko na skrzypcach. On miał niesamowite wyczucie koloru; coś, co można nazwać kolorystycznym „słuchem absolutnym”. Zdarzało mu się malować w różnych gamach barwnych, miał różne „okresy” – ale te tony i odcienie zawsze tworzyły niezwykle harmonijny akord. Trafiał bezbłędnie. Kompozycje wszystkich jego obrazów są też niesłychanie wyważone, proporcje i zestawienia poszczególnych form działają właśnie muzycznie, jak wewnętrzny rytm. Jest w tym coś, co można określić jako „zmysł monumentalny” – gdy oglądamy reprodukcje Nowosielskiego, nie wiemy, jakie są wymiary płótna. Ale proporcje, hieratyczna równowaga kompozycji jest zawsze bezbłędna, monumentalna – czy to będzie maleńka martwa natura, czy wielometrowa polichromia. Te wszystkie cechy składają się na ‘świąteczny’, sakralny i uroczysty charakter całej jego sztuki. I ten efekt jest osiągnięty środkami malarskimi – nie tematyką religijną. „Cała sztuka pochodzi od Boga” – mówił Nowosielski. Foto 1: www.twoje-sudety.pl, 2 www.skyscrapercity.com
— Anna Jawdosiuk-Małek
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.