śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 20 lipca 2014

Taka będzie nasza Cerkiew, jakie będzie przygotowanie naszych dzieci i młodzieży – rozmowa z dr. Janem Zieniukiem

W czerwcu uroczyście obchodził Pan 80-lecie urodzin.

0 czytelników poleca

W czerwcu uroczyście obchodził Pan 80-lecie urodzin. To były pracowite lata?


Ta uroczystość przeszła moje oczekiwania, nie spodziewałem się, że będzie aż tak doniośle. Przybyło aż czterech biskupów, w tym metropolita Sawa, około 30 duchownych, doradcy metodyczni... Otrzymałem na piśmie wspaniałe pozdrowienia i życzenia od Jego Eminencji Wielce Błogosławionego prof. dr hab. Sawy, Metropolity Warszawskiego i całej Polski, Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego dr. Szymona, Arcybiskupa Łódzkiego i Poznańskiego, Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego prof. dr. hab. Jeremiasza, Arcybiskupa Wrocławskiego i Szczecińskiego, Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego Adama, Arcybiskupa Przemyskiego i Nowosądeckiego, Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego dr. Paisjusza, Biskupa Gorlickiego. Wyrazy uznania przekazali także: Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Przemysław Krzyżanowski, Podlaski Kurator Oświaty Jerzy Kiszkiel. Ponadto w metropolii opracowano i wydano album prezentujący 24 lata mojej pracy z katechezą. Zastanawiam się, czy zasługuję na takie uznanie… Jestem przyzwyczajony, że jak podejmuję się jakieś pracy, to staram się, na ile moje zdolności, umiejętności i wiedza pozwalają, robić to starannie, dokładnie i w czasie. I tak to robiłem, nie myśląc, że jest to godne wyróżnienia.

Całe swoje życie poświęcił Pan edukacji…


W ciągu 80 lat mojego życia 60 przepracowałem w oświacie. Pracę rozpocząłem bardzo wcześnie – mając 20 lat. Po wojnie, po ukończeniu czterech klas, byłem przerośniętym uczniem i kierownik szkoły w Łosince zaproponował mi, żeby przerobić piątą klasę w trakcie wakacji. Całe wakacje siedziałem obłożony książkami i nawet we wsi mówili: Stiepanow Wania chodzić za chwastom karowy książki czytaje… Po skończeniu matury cały czas przejawiałem zainteresowanie pedagogiczne. Zresztą, już po szkole podstawowej złożyłem podanie o przyjęcie do liceum pedagogicznego, niestety, chociaż się początkowo dostałem, nie zostałem ostatecznie przyjęty. Wtedy poszedłem do liceum dla pracujących w Hajnówce. Po skończeniu dziewiątej klasy ukończyłem skrócony kurs pedagogiczny i dostałem pracę w tzw. jednoklasówce. Tam pracowałem przez rok, jednocześnie dokształcając się zaocznie. Następnie zgłosiłem się na SGGW, ale rolnictwo mnie nie interesowało. W związku z tym złożyłem dokumenty do studium nauczycielskiego w Białymstoku. I tak cały czas pracowałem nad pogłębianiem wiedzy.

…i katechezie

Było to tak: 23 sierpnia 1990 r. podpisano instrukcję o wprowadzeniu religii do szkół od września tego roku. Pewnego dnia przechodziłem obok katedry w Białymstoku i spotkałem zamyślonego władykę Sawę, więc spytałem: Władyko, co się stało? O mój darażeńki, od 1 września muszę zabezpieczyć nauczanie religii w szkołach. Zgłaszają się do mnie rusycyści i mają przygotowanie pedagogiczne, ale nie mają wiedzy teologicznej, a nasi duchowni mają przygotowanie teologiczne, ale nie mają pedagogicznego… Może byśmy zorganizowali jakiś kursik? Zamiast kursu zorganizowaliśmy studium katechetyczno-pedagogiczne. W ciągu tygodnia został opracowany program, a ponieważ nie było środków na ten cel, wszystkie zajęcia prowadziliśmy społecznie. W ten sposób przez trzy lata przygotowaliśmy 127 kandydatów do nauczania religii.

Podobno był Pan pierwszym katechetą, który jako nauczyciel akademicki przekroczył próg Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej…

Tak, to prawda. Zostałem zatrudniony w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej jako pierwszy pedagog na etacie i przez dwa lata sam prowadziłem tam zajęcia z zakresu pedagogiki. Podobnie było w seminarium. W ten sposób rozpocząłem kształcenie pedagogiczne przyszłych księży. To jeszcze nie koniec. Sami nauczyciele poczuli potrzebę zdobycia kwalifikacji pedagogicznych. W związku z tym zorganizowaliśmy studium podyplomowe dla absolwentów ChAT-u i seminarium.

To nie jedyne działania w zakresie nauczania religii, jakich się Pan podjął?

Od 24 lat koordynowałem, a teraz jestem dyrektorem ds. nauczania religii w Polsce. Widząc niezaorany ugór w naszej Cerkwi w tym zakresie, proponowałem pewne inicjatywy. Na przykład zorganizowałem system doradztwa i doskonalenia nauczycieli. Następnie zaproponowałem powołanie wizytatorów diecezjalnych. Kolejnym krokiem było zorganizowanie konferencji ogólnopolskich wizytatorów i doradców metodycznych. Odbyło się ich już dziewięć. Pojawiają się na nich przedstawiciele najwyższych władz, m.in. swoją obecnością zaszczyciła nas minister Szumilas i Jego Eminencja Wielce Błogosławiony Sawa, Metropolita Warszawski i całej Polski.

Podejmowana przez Pana praca na rzecz Cerkwi była w większości przypadków wykonywana społecznie…

Mam w sobie takie coś, że nie zwracam uwagi na rzeczy materialne i jak zachodzi potrzeba, to podejmuję się bez względu na finanse. Zarówno studium podyplomowe, jak i studium katechetyczno-pedagogiczne, prowadziliśmy społecznie. Znając sytuację materialną seminarium, zdecydowałem się też tam prowadzić pracę społecznie. Dlaczego? Dlatego że widziałem potrzebę, a z drugiej strony miałem satysfakcję. Tyle lat pracy w roli wykładowy sprawiło, że zyskał Pan uznanie i sympatię wielu studentów. Po prostu widziałem potrzebę i starałem się stworzyć warunki miłej współpracy. Szanowałem studentów, o czasie rozpoczynałem zajęcia, zawsze byłem na nie przygotowany, i widząc szacunek z mojej strony, studentom nie wypadało się nie przygotować i oni też mnie szanowali. Starałem się wyzwalać aktywność u studenta, chciałem, żeby on sam włączył się do pogłębiania wiedzy.

W wywiadzie dla „Przeglądu Prawosławnego” (marzec 2013) dr Lilla Busłowska powiedziała o Panu: Ma niespożytą energię. Zaraża nią nas. Dodaje skrzydeł. Potrafi jednym zdaniem przywrócić nadzieję na efekty nauczania religii. Skąd Pan bierze tyle energii i zapału?

To jest natchnienie Boże, Duch Święty mnie tak uzbraja i wspomaga. Mam w sobie taki niepokój i z niego rodzi się aktywność. Ale to już chyba i konstrukcja psychofizyczna taka i wola Boża… Muszę także powiedzieć o zaangażowaniu i pomocy ze strony naszej Cerkwi i hierarchów. Takie podejście i do mojej osoby, i do samego nauczania religii tworzy klimat sprzyjający pracy. Wielu ludzi mówi, że chcieliby dożyć 80 lat i mieć taką energię i zapał jak ja. Sam się często zastanawiam i sobie nie zawsze zdaje sprawę, że mam już 80 lat! Ale myślę, że to jest natchnienie Boże. Nieraz żona do mnie mówi: Kiedy ty wreszcie się uspokoisz?! Po prostu jest tak, że jak zobaczę coś, co trzeba poprawić i jest ku temu możliwość, to dlaczego stać z boku i nie działać? Nie wyobrażam sobie tego. I okazuje się, że przez te 24 lata ukształtowała się wokół mojej skromnej osoby jakaś taka atmosfera szacunku.

Myślę, że zasłużył Pan na to swoją ciężką pracą…

Ja pracowałem normalnie, tak jak się powinno pracować.

Przez 80 lat zgromadził Pan liczne nagrody i wyróżnienia. Jakie były dla Pana najważniejsze?

Jeżeli chodzi o wyróżnienia, jakie otrzymałem ze strony władz świeckich i kościelnych, to mam wielką satysfakcję i się zastanawiam, czy zasłużyłem na nie. Wśród świeckich wyróżnień wymienić mogę Medal Komisji Edukacji Narodowej (najwyższe wyróżnienie tego organu), Złoty Krzyż Zasługi i Kawalerski Krzyż Orderu Odrodzenia Polski, Zasłużony Nauczyciel Rzeczypospolitej. Jeżeli chodzi o stronę kościelną, to otrzymałem Order Cyryla i Metodego oraz Order Marii Magdaleny III, II i I stopnia.

Otrzymał Pan także najwyższe z możliwych odznaczeń w Cerkwi prawosławnej – godność Archonta? Co to takiego i z czym wiąże się ten tytuł?

Na wniosek Soboru Biskupów metropolita Sawa wystąpił do patriarchy Bartłomieja I z prośbą o nadanie mi tytułu Wielkiego Archonta Cerkwi Prawosławnej. Ten tytuł nadaje tylko i wyłącznie patriarcha. Archont to ktoś, kto kiedyś posiadał wszystkie uprawnienia i nie podlegał żadnym regulacjom. Od najdawniejszych czasów, od kiedy ten tytuł jest nadawany, otrzymało go niewiele osób. Mój był 1039. tytułem w kolejności, a przecież tradycja ta trwa od wieku. W Polsce są tylko cztery takie osoby, w tym i moja skromna postać. To jest najwyższe wyróżnienie, jakie może otrzymać świecka osoba w Cerkwi prawosławnej. Tytuł ten jest nadawany z wielką oprawą, podczas św. Liturgii następuje rukopołożenie. Cała ceremonia to jest ogromne przeżycie wewnętrzne. Do dziś się zastanawiam, czy naprawdę zasłużyłem, żeby taki tytuł posiadać.

Co uważa Pan za swój największy sukces?

Wszystkie sprawy, o których już mówiłem, to był wielki sukces. Poza tym warto wspomnieć, że dopracowaliśmy programy nauczania religii. Pracowaliśmy przez 2,5 roku i opracowaliśmy podstawę programową i programy nauczania. Zadowolony jestem, że te programy wydaliśmy w jednej książeczce, co ułatwia pracę katechetom. Ponadto pracujemy nad podręcznikami do poszczególnych klas i próbujemy wydawać inne materiały edukacyjne. Jednym z sukcesów są także działania mające na celu aktywizowanie uczniów poza procesem kształcenia. Są to różnego rodzaju konkursy, m.in. konkurs czytania tekstów cerkiewnosłowiańskich, konkursy recytatorskie, np. poezji religijnej, olimpiady prawosławnej wiedzy. Po sukcesie omawianych działań skierowanych do dzieci pomyślałem, że warto wyjść szerzej do społeczeństwa dorosłego. Zaproponowałem dla ówczesnego arcybiskupa Sawy, żeby zorganizować Wszechnicę Kultury Prawosławnej w Centrum Kultury Prawosławnej. Następnie zrodziła się potrzeba przygotowania spotkań bardziej naukowych i tak powstało Forum Myśli Teologicznej. Takie inicjatywy zostały wdrożone i to daje mi satysfakcję, bo one przyczyniają się do poszerzenia wiedzy o prawosławiu.

Plany na przyszłość…?

Zmierzam w kierunku przekazania swojego doświadczenia i wiedzy nowej osobie. Już rozmawiałem z władyką Sawą, ale on na razie nie przyjmuje tej informacji. O ile będę miał energię i zapał, będę się starał wspierać i pomagać. Będę jednak dążył, aby pomału przygotowywać przekazanie tej misji, którą sprawowałem w temacie koordynowania nauczania religii prawosławnej. Należy pamiętać, że taka będzie nasza Cerkiew, jakie będzie przygotowanie naszych dzieci i młodzieży. Jak od najmłodszych lat nie przygotujemy ich i nie wdrożymy do zainteresowania życiem Cerkwi, nie możemy liczyć, że w przyszłości będą one aktywne.

Dziękuję za rozmowę

— Katarzyna Jaworowska

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →