Ararat – góra wulkaniczna o wysokości 5700 metrów nad poziomem morza. Od wysokości 4500 metrów do samego szczytu góra jest pokryta lodowcem. Jeżeli jakikolwiek statek osiadłby na wysokości poniżej 4500 metrów niewątpliwie nie zostało by po nim najmniejszego śladu.
Ararat – góra wulkaniczna o wysokości 5700 metrów nad poziomem morza. Od wysokości 4500 metrów do samego szczytu góra jest pokryta lodowcem. Jeżeli jakikolwiek statek osiadłby na wysokości poniżej 4500 metrów niewątpliwie nie zostało by po nim najmniejszego śladu. Z koli gdyby taki statek osiadł powyżej tej wysokości zostałby on pokryty gigantycznym lodowcem i tym samym stałby się niedostępny dla ludzi. Dzięki Bożemu zrządzeniu arka osiadła prawdopodobnie na wysokości 5000 metrów. Czyli na wysokości gdzie lodowiec nie jest jeszcze aż taka gruby. W okresie, w którym przeważają niskie temperatury arka jest pokryta lodem i śniegiem, dlatego też jest niewidoczna. Jednak w zależności od średniej rocznej temperatury pewna część arki może być widoczna, choć zdarza się to bardzo rzadko.
Pierwsze wzmianki o poszukiwaniach biblijnej arki, pierwsze świadectwa o tym, że Arka Noego nadal znajduje się na górze Ararat pochodzą z IV w p.n.e. Chaldejski kapłan Berosus zaświadcza, że zarówno w okresie jego życia jak i jego przodków, wielu ludzi powracając z góry Ararat przynosiło elementy drewnianej konstrukcji, jednocześnie uważając je za święte. Musimy przy tym pamiętać, że Ararat jest wielką skałą pokrytą lodowcem znajdującą się na pustyni. Roślinność góry ogranicza się jedynie do sporadycznie występujących drobnych traw i krzewów.
W okresie rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa o podobnych zdarzeniach mówi Mikołaj Damasceński. Żydowski historyk Józef Flawiusz w swoim dziele: „Wojna żydowska” pisze, że wielu ludzi przynosiło z góry Ararat drobne części arki Noego. Zaświadczył również o tym św. Teofil Antiocheński około 180 r. p.n.e.. W 1800 roku Amerykanin Klaudiusz Ricz opublikował relację niejakiego Aga-Chusajna, który twierdził, że dotarł na szczyt Araratu i widział część arki Noego.
Naukowe ekspedycje na górę rozpoczęły się w 1829 roku. Pierwszym z uczonych, który poprowadził taką ekspedycję był profesor Fryderyk Perrot. Dwie jego ekspedycje nie zdołały dotrzeć na szczyt góry. Dopiero trzecia ekspedycja zakończyła się częściowym sukcesem. Po powrocie profesor Perrot twierdził, że zdołał dokonać oceny stanu arki. Tak czy inaczej nie przyniósł ze sobą wiarygodnych dowodów.
W 1840 roku jeden z dziennikarzy w Konstantynopolu ogłosił wiadomość o odnalezieniu arki Noego. Turecka ekspedycja, której celem było zbadanie pokrywy lodowej góry Ararat przypadkowo odnalazła wystającą z lodu ogromną drewnianą część jakiejś większej konstrukcji. Mieszkańcy wiosek sąsiadujących z góra w odpowiedzi na relację i pytania naukowców stwierdzili, że zawsze wiedzieli (oni i ich przodkowie) o istnieniu ich odkrycia, jednak nikt nie śmiał zbliżać się do konstrukcji ze względu na ludową, regionalną tradycję mówiąca o przebywaniu na szczycie góry złego ducha. Turecka ekspedycja mimo wielu trudności zdołała dotrzeć do arki. Naukowcy stwierdzili, że arka zachowała się w bardzo dobrym stanie, tylko jedna burta była nieznacznie naruszona. Jeden z uczestników ekspedycji stwierdził, że burty arki były wykonane z drzew wspomnianego w Piśmie Świętym i które jak się przepuszcza rosło w dolinie Eufratu. Po wejściu do arki naukowcy zauważyli, że statek był przeznaczony do przewozu zwierząt, gdyż wnętrze było podzielone na zagrody o wysokości około 4,5 metra. Turkom udało się dotrzeć tylko do trzech takich pomieszczeni, gdyż cała reszta była wypełniona lodem.
W sierpniu 1916 roku rosyjski pilot, oficer Włodzimierz Roskowicki wykonujący zwiadowczy lot w okolicach tureckiej granic zauważył na górze Ararat obiekt, który w pewnym sensie przypominał statek. Pilot wyraźnie widział jedną z burt oraz część drzwi. Kiedy Roskowicki zameldował dowództwu o swoim odkryciu dowództwo zażądało bardziej dokładnych informacji. Kolejne loty potwierdziły obserwacje Roskowickiego. Po przekazaniu wiadomości do stolicy car Mikołaj II wysłał na górę ekspedycję. Ekspedycja ta zmierzyła oraz sfotografowała arkę. Wyniki badań zostały odesłana do Petersburga jednak w wyniku rewolucji materiały zaginęły. Zostały prawdopodobnie zniszczone celowo.
Historia związana z Roskowickimi i arką powróciła w czasie drugiej wojny światowej. Jeden z dowódca sowieckich służb specjalnych Jasper Maskelin poinformował przełożonych, że jeden z jego podwładnych bez jego wiedzy dokonał oblotu góry Ararat, chcąc tym samym przekonać się czy w relacji Roskowickiego jest chociaż ziarenko prawdy. Pilot również zauważył część pewnej konstrukcji, statku wystającą z lodowca. Jednak fakt ten nie zmienił podejścia władz sowieckich odnośnie relacji biblijnych, które uważano tylko i wyłącznie za mity.
6 lipca 1955 roku alpinista Fernand Nawarra razem ze swoim jedenastoletnim synem Rafaelem odnalazł obiekt, który jak twierdził był arką Noego. Swym odkryciem skupił on uwagę całego świata. Nawarra przygotowywał się do swojej ekspedycji 17 lat. Fakt położenia góry na granicy trzech państw: Iranu, Turcji i Związku radzieckiego, które do tego podpisały porozumienie zakazujące wszelkich wypraw na górę było poważna przeszkodą. Nawarra po kryjomu przeprowadził trzy próby dotarcia na górę, ostatnia zakończyła się sukcesem. Nawarra odnalazł na lodowcu kawałek drewna o długości 1 metra i grubości 8 centymetrów. Dzięki laboratoryjnym węglojonowym analizom przeprowadzonym w Kairze i Madrycie stwierdzono, że wiek drewna odnalezionego przez Nawarre wynosi około pięciu tysięcy lat. Sam alpinista opisał całą swoją wyprawę oraz opublikował zdjęcia w książce: „Noah’s Ark: I Touched It.” (Fernand Nawarra. Logos International, Plainsfield, NJ., 1974) .
Ludzkość w dalszym ciągu stara się zdobyć dowody, które potwierdziłyby ostatecznie biblijną historię arki. Ostatnia ekspedycja miała miejsce w 1994 roku. Mimo licznych świadectw i dowodów zdobytych do dzisiaj wielu w dalszym ciągu podważa fakt istnienia arki oraz biblijnej relacji o potopie. Jednak biorąc pod uwagę zainteresowanie ludzkości poszukiwaniem arki, zainteresowanie, które przejawiali nawet poganie jeszcze w piątym wieku do narodzenia Chrystusa i które nie zgasło do dzisiejszych czasów nie można wykluczyć, że mimo wszystko arka zostanie odnaleziona.
Tymczasem pozostaje nam „ograniczyć” się do tego co mówi nam natchniony przez Ducha Świętego tekst, jak najbardziej wiarygodnego i zbawczego Starego Testamentu. Bo jedynie człowiek, który nie wierzy potrzebuje dowodów.
Opracowano na podstawie:
„Biblia i archeołogija”, Mikołaj Wasiliadis, Sergijew Posad 2003
— Wiaczesław Dejneko
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.