śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 6 sierpnia 2013

Wspólna modlitwa w małżeństwie

W jednym z poprzednich felietonów poruszono problem małżeństwa, małżeństw mieszanych, świadomości dotyczącej wiary.

0 czytelników poleca

W jednym z poprzednich felietonów poruszono problem małżeństwa, małżeństw mieszanych, świadomości dotyczącej wiary. Nie można tak po prostu przejść nad tym do porządku dziennego, zbyt wiele ważnych kwestii zostało tam poruszonych, a czas wakacji, jako czas ślubów i wesel, powinien skłonić nas wszystkich do zastanowienia się nad tym, co się dzieje.

Uwagi autora, Tomasza Tarasiuka, uważam za bezcenne i od siebie – chcę coś dodać.

Jest z pewnością mnóstwo przyczyn, że tak wiele młodych osób wychowywanych w prawosławiu decyduje się zawrzeć związek małżeński poza nim. No właśnie – decyduje się jednocześnie, o czym nie można zapominać, wychowywać dzieci poza prawosławiem. Czy można wychowywać kolejne pokolenie w duchu, którym się „nie nasiąknęło”? Przede wszystkim jednak odnoszę wrażenie, że znacząca większość par nie myśli w perspektywie zakładania rodziny, posiadania i wychowywania potomstwa. Wokół ślubu (i wesela) narasta atmosfera „tu i teraz” – miesiącami rozmawia się o kolorze serwetek, zupie dla gości itd., ale czy rozmawia się o swojej wierze?

W ostatnich miesiącach uczestniczyłam w ślubie „mieszanym”, gdzie panna młoda, prawosławna, obiecywała, że wychowa dzieci w duchu innego Kościoła. I do momentu tych słów – jej rodzina była uśmiechnięta, pogodna. To jedno zdanie odcisnęło się piętnem na sercach. W takich momentach przypomina mi się duma, jaką widziałam w młodych, prawosławnych Łemkach, gdy mówili o swojej wierze. Ta duma, ta pewność stała się w mojej głowie wzorcem, do którego myślę, że trzeba dążyć.

Samo pojęcie „małżeństwo mieszane” wymaga również zastanowienia. Uważam, że coś takiego nie istnieje. „Mieszane” – to płeć, ale czy można zbudować małżeńską jedność, jeśli nie wybieramy wspólnej drogi wiary?

Rzeczywiście, często słyszy się, że prawosławie jest jakieś „niepolskie”. Zadaję wtedy pytanie – czy powinno takie być? Czy na duchowość, wiarę istnieją kryteria narodowe? Z jednej strony coraz częściej młodzi prawosławni odważnie mówią na temat swojej wiary, potrafią odnosić sukcesy, nie poddają się stereotypom. Ale jednocześnie tak często okazują się w momencie małżeństwa „słabi”. Czy kultywują w takich małżeństwach wiarę współmałżonka, czy też po prostu zostają z czegoś odarci?

Z całą pewnością brakuje tu świadomości, wiedzy wśród przyszłych małżonków. Brakuje edukacji, tej cerkiewnej, tej duchowej i tej rodzinnej. Boimy się tego tematu, w milczeniu przełykamy gorycz.

Język – kłopotliwość nieuzasadniona

Prawosławie bywa uważane za „trudne” i nadmiernie ortodoksyjne z uwagi na obowiązujący język liturgiczny. Argument ten wydaje się współcześnie nieuzasadniony – i to kompletnie. Liturgia po polsku, ślub – możliwy także. Jednakże jako przeciwwagę można postawić tych, którzy wybierają prawosławie właśnie z uwagi na język, który poznają, uczą się go, uczestniczą czynnie w życiu cerkwi i poznają obrządek prawosławny. Czy przygotowując się do małżeństwa nie można wspólnie się tego uczyć?

Aby dwoje kochających się ludzi mogło stworzyć szczęśliwy związek – niezbędne jest błogosławieństwo Boże. Przy tym wszystkim codzienność sprawia, że łatwo od tego błogosławieństwa odejść, dlatego wybór wspólnej drogi wydaje się fundamentalny. Z punktu widzenia prawosławnej osoby myślącej o swojej przyszłości mam zawsze jedną wątpliwość – czy można być w pełni razem, doświadczyć pełnego zjednoczenia, jeśli nie można wspólnie się pomodlić? I wiem, że moja modlitwa jest modlitwą prawosławia.

Nie unikajmy tego tematu i każdej parze mieszanej wyznaniowo stawiajmy pytanie – która droga będzie ich jednością, także w wychowaniu dzieci? Jeśli myślą poważnie – może zaczną szukać, edukować się, poznawać…

Pokazujmy również szczęście Prawosławnej Rodziny – rodziny otwartej, radosnej, spełnionej.

Justyna Fiedorczuk - doktor nauk o zdrowiu, pedagog i polonista. Pracuje jako nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących z Oddziałami Integracyjnymi im. St. Staszica w Białymstoku oraz Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku (Studium Psychologii i Filozofii Człowieka)

— Justyna Fiedorczuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →