śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 5 stycznia 2024

Zawsze radośni

Pośród ciebie jest Jahwe, Bóg twój, potężny Zbawca; cieszy się, weseli się tobą, odnowił swoją miłość [do ciebie]; raduje się z ciebie niezmiernie - tak źródło radości widział prorok Sofoniasz. Ono jest w Bogu, Który raduje się człowiekiem! I to ta radość Pana – według proroka Nehemiasza - jest wasz

0 czytelników poleca

Podczas jednej ze spowiedzi ojciec Adam zadał mi pytanie o to, co powinno wyróżniać chrześcijanina spośród innych ludzi. Chwila zastanowienia i stwierdzenie – nadzieja. Na przebaczenie, nową szansę – i życie wieczne z Bogiem.
Z jego ust usłyszałem inne słowo – radość. Radość, bo jestem dzieckiem Boga, jestem pod Jego nieustającą opieką, mam w Nim obrońcę, a cokolwiek by się nie działo i czegokolwiek bym nie zrobił – Jemu na mnie zależy, On mnie po prostu kocha! I to, co najtrudniejsze, czyli moje odkupienie, On także wziął na Siebie, poprzez krzyż.

Radość… Radujcie się zawsze, tak pisał św. Paweł do Tesaloniczan (1 Tes 5, 16). A do Filipian: Radujcie się w Panu zawsze, i jeszcze raz powiadam: radujcie się! (Flp 4, 4).

To doprecyzowanie jest ważne. Sam człowiek i świat wokół nas nie mogą być źródłem stałej, ciągłej radości. Gdy coś nam wyjdzie – cieszymy się, czujemy ekscytację – ale za chwilę coś może tąpnąć… Gdy na świecie dzieje się dobrze – jesteśmy zadowoleni, jeśli odczuwamy tego skutki, powodzi się nam, stać nas na więcej, nie martwimy się o przyszłość dzieci. Ale za chwilę może wybuchnąć wojna, pojawić się kolejny lockdown, krach gospodarczy, cokolwiek innego, co wywróci ten piękny świat i wepchnie nas w wir niepewności. Dziś zdrowy, ja lub ktokolwiek z rodziny, jutro z diagnozą śmiertelnej choroby. Nie ma nic, co dawałoby gwarancję pełni powodzenia. Nic w tym życiu.

Tylko o Bogu mówimy, że jest pewnością, że jest niezmienny. Jednak nasze światy wydają się nieco rozchodzić. My jesteśmy tu i teraz, mocno osadzeni w tym ziemskim życiu. On z kolei jest trochę gdzie indziej; już samo stwierdzenie „na niebiosach” wskazuje pewną odległość, dystans między nami. Niby jest z nami, niby wie, co się z nami i wokół nas dzieje, ale jednak nie dotyczy Go to tak bezpośrednio jak nas. Niby wierzymy w Jego opiekę, w Bożą Opatrzność, ale… Sami musimy się o siebie zatroszczyć, bo gdzież nam wszystko zrzucać na Boga. A jeśli coś nie wyjdzie, zawali się, no cóż – być może taka była Jego wola, powinniśmy się z nią pogodzić (co łatwiej powiedzieć, niż uczynić). Nawet wtedy możemy cierpieć, czuć żal i smutek, może nawet ośmielamy się mieć do Boga pretensje.

Nigdzie jednak nie znajdziemy zapewnienia, że wierzącym w Boga wszystko i zawsze się będzie dobrze układać. Bóg nigdy tego nie gwarantował. On nie jest stróżem naszego ziemskiego życia i ziemskiego powodzenia. Nie jest "ułatwiaczem", który spowoduje, że nie dosięgnie nas ból, zawód, krzywda. Każdy z nas doświadcza pełni życia, z jego jasnymi i ciemnymi stronami.

Jak z tym pogodzić to wezwanie do nieustannej radość? Jak ją odnaleźć, w świecie, w życiu pełnym niepewności?

Tego paradoksu ponownie dotyka św. Paweł w 2. liście do Koryntian: Jakby smutni, jednak zawsze radośni, jakby ubodzy, jednak wielu ubogacający, jakby nic nie mający, jednak wszystko posiadający (6, 10). Zestawia ze sobą przeciwieństwa, brak z pełnią, źródła obfitości upatrując nie w człowieku, ale w Bogu, gdy okazujemy się sługami Boga przez wszystko (6, 4).

Na tym świecie nic nie jest niewyczerpanym źródłem radości. Sami do tego doprowadziliśmy i bardzo skutecznie dbamy o to, aby tak nadal było. Każdy z nas musi liczyć się z tym, że powodzenie, szczęście, spokój ducha czy sukces są tylko chwilowe i że nawet jeśli będziemy robić absolutnie wszystko, aby ten stan utrzymać, wystarczy chwila nieuwagi, a na przykład ludzka zawiść rozbije to w pył.

Jednak pośród ciebie jest Jahwe, Bóg twój, potężny Zbawca; cieszy się, weseli się tobą, odnowił swoją miłość [do ciebie]; raduje się z ciebie niezmiernie - tak źródło radości widział prorok Sofoniasz (3, 17). Ono jest w Bogu, Który – i tu kolejny paradoks – raduje się człowiekiem! I to ta radość Pana – według proroka Nehemiasza - jest waszą siłą (8, 10).

W obu Testamentach znajdujemy wiele opisów ludzkiego upadku, odstępstwa, grzechu – jednak za każdym razem Bóg „odnawiał Swoją miłość” do ludzkości, choć niewidoczny - trwał przy niej, aż do tej nocy w Betlejem, gdzie fizycznie pojawił się pośród niej jako Bogo-człowiek Jezus. Świadomy konsekwencji Wcielenia, aż po cierpienie krzyża, ale fizycznie stający się jednym z nas, by Zmartwychwstaniem nas odkupić i pojednać ze Sobą.

Będę się wielce radować w Panu i moja dusza rozraduje się w moim Bogu, bo przyoblekł mnie w szaty zbawienia i przyodział mnie w płaszcz sprawiedliwości - tak prorok Izajasz (61, 10) opisał radość ludu Bożego z odnowienia przez Boga przymierza.

Chrześcijańska radość jest ponad ziemskie zadowolenie, satysfakcję. Ona nie jest, nie może być ulotna, nie może zależeć od chwilowego powodzenia czy dramatu. Jej oparciem jest Bóg, niezmienny, ponadczasowy i zawsze wierny. Jej korzenie są w wierze w Bożą obecność w świecie i w naszym życiu, w nadziei i w miłości – tej doznawanej od Boga i tej przekazywanej innym. To radość pozwala pokonywać przeciwności, nie tyle zawsze wygrywając z losem, co nie ulegając zwątpieniu i beznadziei. Dla chrześcijanina – jak pisał św. Augustyn - radość jest obowiązkiem.

Jest z radością tak, jak z każdym innym dobrem – trzeba ją pielęgnować, dbać o nią. Mieć oczy duszy zawsze naprawdę szeroko otwarte, żeby w każdym wydarzeniu – szczególnie tym złym, niemiłym – dostrzegać Bożą obecność, dobroć, miłosierdzie i miłość. To nie może być bierne niby pogodzenie się z losem, jakikolwiek by on nie był, ale pełne rozrywającego nasze serce żalu, poczucia porzucenia, przykrywanego pozorną pokorą. Tak, czasem trzeba sobie po prostu dać chwilę na złość, na żal, na krzyknięcie do Boga - Panie, dlaczego? Panie, nie rozumiem... – ale potem głęboko odetchnąć i szukać tego, co w tym może być dla nas lekcją, wskazówką na przyszłość. Bo chrześcijaństwo jest aktywne i oznacza ciągłą pracę – nad sobą, swoimi emocjami, relacjami z otoczeniem.

Chrześcijanin ma przecież być światłością świata, solą ziemi, żywym świadectwem o potędze, miłości - i istnieniu - Boga. Duchowy ponurak nigdy nim nie będzie… Duchowy ponurak nigdy nikogo do wiary nie skłoni...

Uschła winorośl i zwiędło drzewo figowe; drzewo granatowe, palma, jabłoń i wszystkie drzewa polne uschły, bo radość znikła spośród synów ludzkich.
To prorok Joel (1, 12), którego tekst niektóre przekłady podają właśnie w tej wersji, wskazując, że to brak radości wśród ludzi jest przyczyną zamierania przyrody. Jeśli drzewa giną, gdy nasza radość jest martwa, cóż dopiero inni ludzie…

W jednym ze swoich kazań władyka Jakub określił to nasze obecne, ziemskie życie mianem uwertury do wieczności. Coś w tym jest… Uwertura jest wstępem do większego utworu muzycznego, opery czy oratorium; będąc częścią tej większej całości, stanowi jej otwarcie. Nasze życie jest jednością dwóch części, ziemskiej (uwertury właśnie) i wieczności. Razem – to jedno życie.

Uwertura muzyczna zachęca słuchacza do pozostania, do udziału w całości koncertu. Jeśli uwertura jest źle zagrana, kakofoniczna – słuchacze mogą uciec z sali, nie chcąc poświęcać czasu na coś kompletnie go niewartego. Jeśli nasze ziemskie życie jest pełne lęku, smutku, żalu, jeśli nasze chrześcijaństwo to martwa deklaracja, bo zamiast dobra – jest zło, zamiast miłości – niechęć, nienawiść, zamiast pokoju i radości – gniew, zapalczywość i rozpacz, kto uwierzy, że Bóg jest dobry? Że jest miłującym człowieka Zbawcą? Czy taka uwertura do wieczności, takie jej nasze wykonanie zachęci kogokolwiek do zastanowienia się nad istnieniem Boga, do pracy nad własnym, wiecznym życiem?

Przenigdy!, jak mawiał św. Paweł.

Bóg stoi przy boku każdego człowieka, nawet tego, który Go jeszcze nie zna albo Go odrzuca. Czeka na każdego zagubionego - lub sam go szuka. I ma niesamowitą cierpliwość. Jezus do otaczających Go tłumów (wciąż żądających nowych znaków, nowych cudów) mówił O, plemię niewierne i przewrotne, dokądże będę u was i będę was znosił? (Łk 9, 41), po czym za każdego z nich – i za nas – dobrowolnie poszedł na krzyż, abyśmy mogli być zbawieni i żyć z Bogiem wiecznie.

Nie musimy też własnej winy przeżywać latami w swojej duszy, zadręczając się złem – jest spowiedź, tam czeka Boże przebaczenie i zdjęcie tego ciężaru. Tam raz za razem, bez limitu, dostajemy kolejną szansę. A nie ma nic piękniejszego niż lekkie, oczyszczone serce i nowa karta życia do zapisania.

I to nie jest piękna teoria; taka jest Boża rzeczywistość, choć często pod naporem zła, lęku, frustracji trudno jest się jej trzymać, trudno o niej nie zapominać. Czasem wydaje się, że Bóg nas porzucił, odszedł, że nie chce już z nami mieć nic wspólnego. Że jednak nie istnieje, bo gdyby istniał – zło by nie wygrywało. Też tak mam. I też walczę ze sobą, by się temu nie poddawać, bo gdzieś głęboko, niekiedy może ostatnią żywą komórką serca czuję, że to nie jest prawda. Czasem trzeba sobie pozwolić na zejście do swojej otchłani, by dopiero tam złapać cienki promień światła z góry, od Niego. Dlatego jest jedna rzecz, której nie mogę zrobić - nie mogę zamknąć oczu. Nie mogę przestać być wyczulonym, uważnym na to, co dzieje się wokół. Bo wtedy Go nie zobaczę, nie doświadczę Jego obecności.

Dokąd odejdę od Twego ducha i gdzież ucieknę sprzed Twego oblicza? Jeśli wstąpię na niebiosa, Ty tam jesteś, jeśli zstąpię do otchłani, jesteś w niej. (Ps 138, 7-8)

Jeśli to nie jest źródłem mojej radości jako chrześcijanina - to moja wiara jest martwa...

Choćby drzewo figowe nie zakwitło
i nie było plonu w winnicach,
choćby i owoc oliwy zawiódł,
i pola nie przyniosły żywności,
trzoda zniknęła z owczarni,
i nie było bydła w oborach;
Ja jednak będę się radował w Panu,
rozraduję się w Bogu mojego zbawienia.

(prorok Habakuk 3, 17-18)

Gabriel Szymczak

fotografia:  kcenia.belova /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →