pon, 31(18) sie poniedziałek, 31(18) sie 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 31 sierpnia 2026

Życie w obfitości

Każdy chrześcijanin, jakiekolwiek byłoby jego powołanie, czy jest mnichem w pustelni, czy człowiekiem pogrążonym w sprawach świata, wezwany jest do tego, by nie rozszczepiać swojego życia na „duchowe" i „materialne", lecz by przywrócić mu całość i całe je uświęcić obecnością Ducha Świętego.

0 czytelników poleca

Jako wypełnienie swojego zbawczego dzieła Chrystus obiecał zstąpienie, przyjście Ducha Świętego. Chrystus przyszedł, aby przywrócić nas do życia, które utraciliśmy w grzechu, aby dać nam na nowo życie „w obfitości" (J 10,10). Treścią zaś tego życia, a przez to i Królestwa Bożego, jest Duch Święty. Gdy przychodzi On „w ostatni i wielki dzień" Pięćdziesiątnicy, wówczas prawdziwie zapoczątkowane, to znaczy objawione i udzielone nam, zostaje życie w obfitości i Królestwo Boże. Duch Święty, którego Chrystus miał od wieków jako swoje Życie, dany jest nam jako nasze życie. Pozostajemy w „tym świecie", nadal mamy udział w jego śmiertelnym istnieniu, a jednak, ponieważ otrzymaliśmy Ducha Świętego, nasze prawdziwe życie „ukryte jest wraz z Chrystusem w Bogu" (Kol 3,3) i już teraz jesteśmy uczestnikami wiecznego Królestwa Bożego, które dla „tego świata" jest jeszcze dopiero przyszłe.

Rozumiemy teraz, dlaczego Duch Święty, gdy przychodzi, jednoczy nas z Chrystusem, czyni nas Ciałem Chrystusa, uczestnikami królewskości, kapłaństwa i proroctwa Chrystusa. Duch Święty bowiem, będąc Życiem Boga, jest prawdziwie Życiem Chrystusa; jest w sposób jedyny Jego Duchem. Chrystus, dając nam swoje Życie, daje nam Ducha Świętego; a Duch Święty, zstępując na nas i zamieszkując w nas, daje nam Tego, którego jest Życiem.

Taki jest dar Ducha Świętego, taki jest sens naszej osobistej Pięćdziesiątnicy w sakramencie namaszczenia. Pieczętuje on, to znaczy czyni, objawia i potwierdza nas jako będących członkami Kościoła, Ciała Chrystusa, obywatelami Królestwa Bożego, uczestnikami Ducha Świętego. I przez tę pieczęć czyni nas prawdziwie nami samymi, „wyświęca" każdego z nas, byśmy byli i stawali się tym, czym Bóg od wieków chce, abyśmy byli, odsłaniając naszą prawdziwą osobowość, a przez to jedyne nasze spełnienie.

Dar dany jest w pełni, w obfitości, ponad wszelką miarę. „Bóg bowiem nie udziela Ducha według miary" (J 3,34) i „z Jego pełni wszyscyśmy otrzymali, i to łaskę po łasce" (J 1,16). Teraz musi on zostać przyswojony, prawdziwie przyjęty, uczyniony naszym. I to właśnie jest celem życia chrześcijańskiego.

Mówimy „życie chrześcijańskie", a nie „duchowość", ponieważ ten drugi termin stał się dziś dwuznaczny i mylący. Dla wielu ludzi oznacza on jakąś tajemniczą i zamkniętą w sobie aktywność, sekret, do którego można się włamać przez studiowanie rozmaitych „technik duchowych" i „mistycyzmu". Współcześnie poszukiwania „duchowości" i „mistycyzmu" są w świecie bardzo rozpowszechnione, jednak nie wszystko w tych poszukiwaniach jest zdrowe, nie wszystko jest owocem owej duchowej trzeźwości, która zawsze była źródłem i fundamentem prawdziwie chrześcijańskiej tradycji duchowej. Zbyt wielu samozwańczych „starców" i „nauczycieli duchowych", wykorzystując to, co bywa autentycznym duchowym pragnieniem i głodem, w istocie prowadzi swoich zwolenników w niebezpieczne duchowe ślepe zaułki.

Dlatego trzeba jeszcze raz podkreślić, że sama istota chrześcijańskiej duchowości polega na tym, iż dotyczy ona całego życia i całe je obejmuje. Nowe życie, które św. Paweł określa słowami „żyjemy Duchem i według Ducha postępujemy" (Ga 5,25), nie jest innym życiem ani jego zastępstwem; jest tym samym życiem danym nam przez Boga, lecz odnowionym, przekształconym i przemienionym przez Ducha Świętego. Każdy chrześcijanin, jakiekolwiek byłoby jego powołanie, czy jest mnichem w pustelni, czy człowiekiem pogrążonym w sprawach świata, wezwany jest do tego, by nie rozszczepiać swojego życia na „duchowe" i „materialne", lecz by przywrócić mu całość i całe je uświęcić obecnością Ducha Świętego. Jeśli św. Serafim z Sarowa jest szczęśliwy w „tym świecie", jeśli jego ziemskie życie staje się ostatecznie jednym jasnym strumieniem radości, jeśli prawdziwie „raduje się" każdym drzewem i każdym zwierzęciem, jeśli każdego, kto do niego przychodzi, wita słowami „radości moja", to dlatego, że we wszystkim tym widzi Tego i raduje się Tym, kto jest nieskończenie poza tym wszystkim, a przecież czyni to wszystko doświadczeniem, radością i pełnią swojej obecności.

„Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość…" (Ga 5,22). Oto składniki prawdziwej „duchowości", cele wszelkiego prawdziwego duchowego wysiłku, droga do świętości, która jest ostatecznym celem życia chrześcijańskiego. Właściwym zaś imieniem Ducha Świętego jest raczej „Święty" niż „Duch", ponieważ Pismo mówi także o „duchach złych". A ponieważ jest to imię Bożego Ducha, niemożliwe jest podanie jego definicji w ludzkich pojęciach. Nie jest ono synonimem doskonałości i dobroci, sprawiedliwości i wierności, choć wszystko to zawiera i wszystko to zakłada. Jest kresem wszystkich ludzkich słów, ponieważ jest samą tą Rzeczywistością, w której wszystko, co istnieje, znajduje swoje wypełnienie.

Tylko „Jeden jest Święty". A jednak tę Jego świętość otrzymaliśmy jako prawdziwie nową treść naszego życia w „namaszczeniu" samym Duchem Świętym; i to Jego świętością, nieustannie w niej wzrastając, możemy prawdziwie przekształcić i przemienić, uczynić całym i świętym, życie, które dał nam Bóg.

o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)

za: Of water and of Spirit, Alexander Schmemann, Crestwood 1995, p. 106-108.

fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →