Ofiarna miłość Boga jest prawdziwym sensem wszystkiego. Jest porządkiem, pięknem i sensem otaczającego nas świata. A przede wszystkim jest sensem i celem naszego życia. To jest cud wszechświata. Otacza nas i promieniuje z każdego stworzenia.
Lata temu, kiedy po raz pierwszy rozpocząłem naukę w seminarium, nietypową anglikańską praktyką było codzienne sprawowanie Eucharystii. Było to zresztą pierwsze seminarium w całej wspólnocie anglikańskiej, które to robiło. Byłem zachwycony. Jednak po kilku miesiącach codziennej rutyny poszedłem do mojego kierownika duchowego i zapytałem, czy mógłbym uczęszczać rzadziej. Wyjaśniłem, że w mojej rodzinnej parafii uczestniczyłem w Eucharystii raz, najwyżej dwa razy w tygodniu. Ale teraz, dzięki codziennemu uczestnictwu, znaczenie sakramentu zdawało się pomniejszać. Stawał się on powszechny i zwyczajny. Czasami nawet się nudziłem!
Uśmiechnął się i łagodnie powiedział mi, że to normalne. Dodał, że tak będzie do końca mojego życia. Zwykłość i mój do niej stosunek będą musiały się głębiej wniknąć w rzeczywistość sakramentu.
Jakieś 20 lat później przeszedłem na prawosławie i to doświadczenie się nie zmieniło. Liturgia św. Jana Chryzostoma jest z pewnością bogatsza niż anglikańskie melodie Thomasa Cranmera, ale dzień po dniu, tydzień po tygodniu, rok po roku staje się tak zwyczajna, jak reszta codziennych czynności. Nie brakuje nam rzeczy „szczególnych”: brakuje nam oczu do patrzenia i uszu do słyszenia. To, co zwyczajne, jest cudem – zawsze i wszędzie.
Mówi się, że wszechświat to ponad 2 biliony galaktyk i około 10 septylionów planet (to 1 z 25 zerami). Niektórzy naukowcy uważają, że ziemskie formy życia są „zwyczajne”, sugerując, że takie zjawiska biologiczne muszą być powszechne w całym wszechświecie. Inni sugerują, że jest to całkiem prawdopodobne, iż jest to jednak pojedynczy przypadek.
Myślę, że nie widzimy wszechświata dla wszechświata, to znaczy, wyobrażamy sobie, że sam wszechświat jest „zwyczajny”, ponieważ go widzimy. Starożytni i Ojcowie Kościoła widzieli wszechświat i widzieli Boga.
Niebiosa głoszą chwałę Boga, a firmament obwieszcza dzieło Jego rąk (Ps 19, 1)
I to:
O, jak liczne są Twoje dzieła, Panie!
Wszystkie je uczyniłeś mądrze, ziemia jest pełna Twego bogactwa.
Oto morze wielkie i szerokie,
w nim niezliczone istoty pełzające, zwierzęta małe i wielkie (Ps 104, 24-25)
I znowu:
Podnieście w górę swoje oczy i patrzcie:
Kto stworzył te rzeczy?
Ten, kto wyprowadza ich zastępy według liczby
i to wszystko po imieniu nazywa,
według ogromu jego siły i wielkiej potęgi, tak że ani jedna z nich nie zginie? (Iz 40, 26)
Święty Paweł pisze:
Albowiem to, co niewidzialne u Niego, od stworzenia świata jest widzialne w dziełach oglądanych rozumem: wieczna Jego moc i boskość – aby nie mogli się wytłumaczyć (Rz 1, 20).
To, co dostrzegali starożytni i Ojcowie, nie było wynikiem braku wiedzy. Było wynikiem postrzegania porządku i piękna. W myśli chrześcijańskiej ten porządek i piękno opisujemy jako „Logos”, „Słowo”, „Porządek”, „Zmysł” itd. I oni oświadczyliby, że ten sam Logos stał się człowiekiem i objawił prawdę o Bogu – że nas kocha i dał swego jedynego Syna, aby Go poznać i pojednać nas z Nim.
Widzieli Boga we wszechświecie (i w jego najmniejszej cząstce) i widzieli Go w człowieku. Ten Człowiek widział w nich Boga i opowiadał im o Królestwie, do którego należą. Nauczył ich, jak żyć.
Nigdy nie potrafiłem zacząć od abstrakcji ani dojść do wniosku jedynie na podstawie idei w mojej głowie. Rozumiem jednak Porządek i Sens rzeczy. C. S. Lewis zauważył kiedyś, że gdyby wszechświat nie miał sensu, nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli. Porządek i Sens rzeczy żyją w nas. My sami nie jesteśmy Logosem, ale mówimy logoi (słowami) i jesteśmy logikos. Czujemy się jak u siebie w kosmosie (samo w sobie to słowo oznacza porządek i piękno).
Współczesny, światowy umysł widzi wszystko to, co widzieli starożytni – współczesna nauka nie zrobiła nic poza potwierdzeniem porządku na najmniejszym poziomie. Wszechświat jest zrozumiały. To sekularyzm neguje Inteligentny Projekt.
Jednak wiara chrześcijańska nie jest deizmem. Chociaż obserwujemy porządek w stworzeniu, nie od razu zwracamy się ku Kosmicznemu Zegarmistrzowi. Nasza wiara zaczyna się od Jezusa. To Ewangelia św. Jana opisuje Chrystusa jako „Logos”. Co więcej, mówi On, że Logos stał się ciałem i zamieszkał wśród nas (J 1, 14). To dzięki Jezusowi dostrzegamy prawdziwy charakter samego wszechświata:
…ujrzeliśmy chwałę Jego, chwałę jako od Ojca Jednorodzonego - pełnego łaski i prawdy… Albowiem z Jego pełni wszyscyśmy wzięli laskę nad łaskę… Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Syn, będący w łonie Ojca, On ukazał.
W innym miejscu św. Jan głosi, że Bóg jest miłością. Znaczenie tego słowa objawione jest w Chrystusie: Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Ofiarna miłość Boga jest prawdziwym sensem wszystkiego. Jest porządkiem, pięknem i sensem otaczającego nas świata. A przede wszystkim jest sensem i celem naszego życia.
To jest cud wszechświata. Otacza nas i promieniuje z każdego stworzenia. Nie żyjemy pośród chaosu, lecz pośród celu, sensu i znaczenia. Mając to na myśli, św. Maksym głosi, że ludzie są mikrokosmosem – małą wersją samego wszechświata. Jesteśmy „koroną stworzenia”, jak mawiali poeci.
Cudownie, nasze miejsce jest tutaj. Blask codzienności jest sakramentem, który wzywa nasze serca do dziękczynienia i śpiewania pieśni pochwalnych na cześć Stwórcy.
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Glory to God for All Things
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.