Czy prawosławna osoba uzależniona od pornografii i/lub masturbacji ponosi mniejszą odpowiedzialność moralną za swoje grzechy nieczyste z powodu ograniczenia swej woli? I jak można wyznaczyć granicę pomiędzy dobrowolnym korzystaniem z różnych grzesznych uciech a uzależnieniem, które naszą wolną wolę ogranicza? Aleksander
Też witam! Uzależnienia to poważny problem i rzeczywiście zdarza się, że "ubezwłasnowolniają" i być może mogą na swój sposób przynajmniej częściowo 'usprawiedliwiać'. Ale tylko "częściowo" i "tymczasowo"... Jeśli wiem, że jestem uzależniony, sam sobie z tym nie radzę i nie podejmuję odpowiednich kroków, aby z tym skończyć, aby się leczyć, nie poddaję się terapii odwykowej, odpowiedzialność jest niestety jeszcze większa. Grzeszę nie tylko samą pornografią i/lub masturbacją, ale też "odkładaniem na jutro tego, co mam zrobić dzisiaj". Przypomina to modlitwę pewnego świętego, który zauważył, że poważnie zbłądził, w modlitwie prosił Boga, aby pomógł mu wydostać się z tej pułapki, po czym dodał: "ale może jeszcze nie teraz...?" Do paralityka, który od 38 lat leżał przy sadzawce Betesda, Chrystus zwraca się z pytaniem: Czy chcesz wyzdrowieć? (J 5,1-15). To nie było pytanie retoryczne. Bywa, że 'przyzwyczajamy się' do choroby, do grzechy, który jest chorobą duszy. Czy 'uzależnienie' nie jest wtedy jedynie(?) 'kozłem ofiarnym'? Jeżeli wiem, że mam problem i wiem, co powinienem zrobić, ale tego nie robię, narażam się na konsekwencje opisane w jednej z sentencji ojców pustyni: Opowiadał Abba Makary: „Kiedyś, idąc przez pustynię, znalazłem czaszkę ludzką wyrzuconą na powierzchnię ziemi; i kiedy poruszyłem ją laską, czaszka do mnie przemówiła. Zapytałem: „Kto ty jesteś?”. Odpowiedziała mi czaszka: „Byłem kapłanem bałwanów, które tu kiedyś czcili poganie; ale ty jesteś Makary, który ma Ducha Świętego: ilekroć się litujesz nad tymi, którzy są w męce piekielnej, i modlisz się za nich, odczuwają trochę ulgi”. Starzec zapytał: „Na czym polega ta ulga i jaka jest ta męka?”. Odpowiedziała czaszka: „Jak wysoko jest niebo nad ziemią, tak głęboka jest otchłań ognia pod nami, a my od stóp do głów zanurzeni jesteśmy w ogniu. I nie możemy sobie wzajemnie spojrzeć w twarz, bo grzbietami przylegamy jeden do drugiego. Otóż kiedy ty modlisz się za nas, częściowo widzimy swoje twarze, i na tym polega nasza ulga”. Starzec zapłakał i rzekł: „O nieszczęśliwy to dzień, w którym narodził się człowiek!”. I pytał dalej: „Czy istnieje jeszcze większa męka?”. Czaszka odpowiedziała: „Cięższe jeszcze męki znajdują się pod nami”. Starzec pytał: „A kto je cierpi?”. Czaszka odrzekła: „Myśmy nie znali Boga, więc doznajemy trochę litości; ale ci, którzy Go znali, a zaparli się Go albo nie wypełnili Jego woli, są tam poniżej nas”. Wtedy starzec wziął czaszkę i pogrzebał ją. Abba Makary Egipcjanin, Apoftegmat 38 Nie szukałbym zatem granicy pomiędzy dobrowolnym korzystaniem z różnych grzesznych uciech a uzależnieniem, bo "i tak źle, i tak niedobrze"...
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.