śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Pytania i odpowiedzi 14 kwietnia 2023

Masz pytanie?

Prześlij je do nas.

Jestem jeszcze katoliczką. Jeszcze, ponieważ od ponad roku, codziennie towarzyszy mi myśl i świadomie pragnienie przystąpienia do Prawosławia. Nie jest to chwilowe zachłyśniecie się pięknem zewnętrznym (np. bogatymi obrzędami na św. Liturgii). Czuję się tam jak u siebie. Ten przełom nastąpił po którejś z niedzielnych Liturgii. Pomimo długich nabożeństw do domu wracałam zawsze radosna i lekka na sercu, mimo że nie mogę w pełni przeżywać Eucharystii, co jest najgorsze. W kościele katolickim, mimo pełnej możności korzystania z sakramentów, które mam na wyciągnięcie ręki nie czułam tego oczyszczenia, lub szybko ulatywało albo brakowało tej radości po wyjściu. Brakowało "tego czegoś ". Mam 27 lat i poważnie podchodzę do tego kroku. Zastanawiałam się kiedy to uczynić. Po lekturze poprzednich odpowiedzi Ojca, daje sobie czas. Stopniowo zagłębiam lektury, które Ojciec polecał w poprzednich wypowiedziach. Faktycznie, to rozjaśnia. 1) Ale czy to wystarczy? 2) Czy mogę zrobić coś jeszcze? Piszę tę wypowiedź dlatego, że nie widziałam wcześniej aby ktoś o tym wspominał. Wiem, że przechodząc na Prawosławie akceptuję cały dogmat i historię Cerkwi, która jest zawiła i trudna dla przeciętnego człowieka. Nie wiem czy ktoś ze świeckich osób zdołał pojąć to w całości. 3) Czy nie rozumiejąc jej wszystkich zawiłości, to nie wyklucza mnie z przystąpienia do Wspólnoty i bycia z Wami w jedności? Przechodzę cały rok liturgiczny w Cerwki. Jeżeli jest coś niejasnego, po nabożeństwie szukam odpowiedzi i wyjaśnienia. Do Kościoła chodzę tylko w celu spowiedzi i świętej Komunii. Brzmi jak formalność albo odrobienie "pracy domowej" przed świętami. Męczy mnie to zawieszenie. 4) Ojcze po czym odczuje, że to właściwy moment na konwersję? Staram się bacznie przyglądać temu co mnie spotyka, dopatrywać znaku. Ale nie wiem. Pisząc to jesteśmy w okresie Wielkiego Tygodnia katolickiego, duchowo jego nie czuje a oczekuję przeżycia Wielkiego Tygodnia prawosławnego. 5) Czy to grzech? W pełni szanuję przekazaną mi wiarę na chrzcie, lecz nie chce pozostać bierna, odmawiać formułki na pamięć i odhaczać kolejne odrabianie "pracy domowej". Myśl o konwersji nie pojawiła się po jakimś złym doświadczeniu przez Kościół. Bo tak jak Ojciec wspomniał w KK i CP zdarzać się mogą przykrości. W Cerkwi czuję po prostu tą duchową wiosnę, ale jak z niej wyjdę towarzyszy mi bojaźń i strach, myśli w stylu: Jak to powiem rodzinie, jak na to zareagują? Że planuje wziąć ślub w Cerkwi i wychować w niej dzieci (dlatego tu kolejne pytanie 6) swojemu potomstwu chciałabym ją przekazać tak jak rodzice prawosławni od urodzenia, czy będąc konwertytą zrobię to właściwie? 7) Czy tylko mój przyszły mąż (obecnie chłopak) będąc prawosławnym od zawsze ma pełne prawo do zagłębienia dziecka w Prawdy Wiary i inne zagadnienia?) Na koniec chciałabym zapytać o zdanie Ojca na temat konwertytów i konwersji? 8) To grzech odchodzić od pierwotnego wyznania? Ci ludzie są w jakiś sposób postrzegani/traktowani inaczej? Co Ojciec radzi? Dziękuję za wszelkie podpowiedzi, rady i wskazówki. Justyna

Spróbujmy rozprawić się z tym dość obszernym zestawem pytań po kolei.

Cieszę się ze stwierdzenia, że ‘zadana’ lektura rzeczywiście dużo rozjaśnia.

1) „Ale czy to wystarczy?” Z pewnością to jeszcze za mało – to właściwie dobry początek.

2) „Czy mogę zrobić coś jeszcze?” Zdecydowanie tak. Trzeba żyć zgodnie z ‘wyczytanymi’ prawdami wiary, prawosławną Tradycją i praktyką. Najlepiej byłoby w związku z tym stać się częścią lokalnej parafialnej wspólnoty.

3) „Czy nie rozumiejąc wszystkich zawiłości, nie wyklucza mnie to z przystąpienia do Wspólnoty i bycia z Wami w jedności?” Zapewniam Cię, że wielu prawosławnych nie zna dokładnie historii Cerkwi i wspomnianych ‘zawiłości’. Tradycja chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu jest w absolutnej większości wspólna – to tradycja chrześcijańska (wspomnij porównanie nauczania Kościoła/Cerkwi do lornetki, która pokazuje drogę do królestwa Bożego). Wprowadzone na Zachodzie różnice w nauczaniu o tym, co w chrześcijaństwie najważniejsze (dogmat o Bogu w Trójcy Osób i Wcieleniu Syna Bożego) spowodowały rozłam, brak jedności wiary i w konsekwencji brak możliwości wspólnego sprawowania Eucharystii i innych misteriów. Różnic jest bardzo wiele, ale są ‘mniejszego kalibru’ i to nie one spowodowały rozłam. Można tu stwierdzić, że w większości są świadectwem bogactwa chrześcijańskiej Tradycji zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Przejście na prawosławie wymaga jedynie zdecydowanego odrzucenia tych właśnie najważniejszych dogmatycznych różnic/błędów w nauczaniu.

4) „Po czym odczuję, że to właściwy moment na konwersję?” Twoja wypowiedź wyraźnie sugeruje, że pragniesz wejścia we Wspólnotę, chciałabyś stać się jej częścią/członkiem/komórką, a to może nastąpić poprzez spowiedź i komunię właśnie. Czytając Twe słowa wspominałem liczne i długie rozmowy z konwertytami, którzy studiowali teologię prawosławną w Seminarium św. Włodzimierza w Nowym Jorku (w latach 1989-91 stanowili 50% studentów, a kilkanaście lat później było ich już ponad 85%). Opowiadali o rożnych początkach swej drogi do prawosławia, mniejszych i większych ‘zakrętach’, potknięciach i zwrotach, ale wszyscy wskazywali na ten sam ‘ostateczny’ decydujący argument – było to pragnienie pełnego uczestnictwa w Boskiej Liturgii i w eucharystycznej wspólnocie wiary. Będąc na Boskiej Liturgii pragnęli wraz z innymi członkami lokalnej wspólnoty przystąpić do misterium Eucharystii.

5) „Czy [konwersja] to grzech?” Pisałem już o tym wcześniej - „Przejście z rzymskiego katolicyzmu na prawosławie nie jest zmiana religii. To zmiana wyznania. Absolutnie nie rozpatrywałbym tego w kategoriach grzechu i jako powodu do „zatracenia”. Proszę poczytać pytania i odpowiedzi w dziale „konwersja”. Polecam m.in. wypowiedź z 03-10-2020”.

6) „Swojemu potomstwu chciałabym przekazać [wiarę] tak, jak rodzice prawosławni od urodzenia, czy będąc konwertytą zrobię to właściwie?” 7) „Czy tylko mój przyszły mąż (obecnie chłopak) będąc prawosławnym od zawsze ma pełne prawo do zagłębienia dziecka w Prawdy Wiary i inne zagadnienia?” Mam nieodparte wrażenie, że prawosławni „z wyboru”, przez to, że przygotowując się do przejścia/konwersji dużo czytali, zastanawiali się, pytali, szukali odpowiedzi, rozważali, porównywali, zmagali się z obawami i lękami, itp., itd., mogą wiedzieć o prawosławiu więcej niż „prawosławni od zawsze”… Najlepiej połączyć Wasze ‘siły i starania’ i przekazywać wiarę wspólnie, uzupełniać się nawzajem. Sama wiedza to nie wszystko – trzeba jeszcze „tego czegoś”… Niektórzy mówią/twierdzą, że „to coś” „wysysa się z mlekiem matki”, ale inni zapewniają, że „tym czymś” trzeba „nasiąkać” przez  praktykowanie, trzeba tym żyć… To swego rodzaju „prawosławny etos”? Działając wspólnie poradzicie sobie.

Pytanie ‘bez numeru’ – „Jak powiem rodzinie, jak na to zareagują?” Można mówić „otwartym tekstem”, można też stopniowo ‘dyplomatycznie’ przygotowywać „grunt” do rozmowy na ten temat. Dużo/wszystko zależy od stanu/stopnia wiedzy/zrozumienia różnic i podobieństw, stereotypów i uprzedzeń. Nie znam sytuacji, więc nie podpowiem… Myślę że porównania do lornetki, mistrza i trzech uczniów mogą okazać się wielce pomocne. Najbardziej ‘przekonywujące’ może okazać się jednak żywe zaangażowanie, „życie wiarą” w odróżnieniu od biernego ‘praktykowania’.

8) „Czy to grzech odchodzić od pierwotnego wyznania?” – na to pytanie już odpowiedzieliśmy – zmiany ustawienia ostrości lornetki na lepszą nie powinna być postrzegana jako błąd… „Czy ci ludzie są w jakiś sposób postrzegani/traktowani inaczej?” Rożnie to może wyglądać. Zapewne może się zdarzyć postawa „ostrożności” granicząca z „nieufnością”, ale mam wrażenie, że prawosławni z wyboru przez wielu prawosławnych (w większościowo rzymskokatolickiej Polsce w szczególności, ale nie tylko) postrzegani są zwykle jako ludzie niezwykle odważni i godni podziwu. Ostrożność i nieufność (a może i niechęć) niektórych może budzić chociażby to, że dowiedzieli się/naczytali się/wiedzą o prawosławiu więcej/dokładniej niż „prawosławni od zawsze(?)”. Ponadto, bywają często bardziej zaangażowani w życie wspólnoty. Na Zachodzie nazywają to „syndromem konwertyty” – szczególnie tuż po przyjęciu prawosławia „tryskają” energią, entuzjastycznie wręcz uczestniczą w życiu wspólnoty. Ale podczas gdy jednych to niepokoi (bo uświadamia, że sami mogą/powinni robić więcej i ta świadomość ich niepokoi i zawstydza), dla innych to przykład do naśladowania - pobudza do wzmożonej aktywności w życiu Cerkwi. A tego nam wszystkim trzeba…

Radzę podjąć w końcu decyzję (bo chyba dostatecznie(?) długo już dojrzewa) i „pójść na całość”… W pierwszych wiekach chrześcijaństwa chrzest następował jedynie raz w roku - w Wielką Sobotę. Jednak aby w pełni uczestniczyć już w tegorocznych nabożeństwach (przeżywaniu) Wielkiego Tygodnia, do spowiedzi i Eucharystii (i do prawosławia) można przystąpić wcześniej…

— Ksiądz Włodzimierz Misijuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →