śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Pytania i odpowiedzi 8 kwietnia 2025

Masz pytanie?

Prześlij je do nas.

Jesteśmy małżeństwem od ponad roku. Dowiedzieliśmy się, że jedno z nas jest bezpłodne i nie ma żadnej metody leczenia aby uzyskać naturalną ciążę. Jak żyć ze świadomością braku potomstwa, jak odnaleźć sens dalszego życia? Proszę o odpowiedź jak Cerkiew podchodzi do problemu bezpłodności oraz adopcji? Katarzyna

W starotestamentowym narodzie wybranym bezdzietność małżeńska postrzegana była bardzo negatywnie, był to „dowód”, że to małżeństwo nie jest godne, aby z niego, czy z jego potomków mógł narodzić się zapowiedziany i wyczekiwany Mesjasz (Rdz 3,15). To dlatego Joachim i Anna (rodzice Marii Panny), Zachariasz i Elżbieta (rodzice Jana Chrzciciela) cierpieli „hańbę u ludzi” (por. Łk 1,25).

W prawosławnym chrześcijaństwie małżeństwo i monastycyzm to dwie „równoległe” drogi do zbawienia, do Królestwa Bożego. W obydwu przypadkach to przejawy męczeństwa, które oznacza gotowość oddawania życia jako świadectwa wiary, jednak nie tylko poprzez śmierć, ale też wskutek dzielenia się swoim życiem z innymi ludźmi. Ślubne korony to zarówno korony Królestwa Bożego, do którego prowadzi małżeństwo, jak i wieńce męczeństwa/zwycięstwa. Na początku małżonkowie oddają swoje życie sobie nawzajem, aby kontynuować dzieło męczeństwa/oddawania życia poprzez dzielenie się swym życiem z innymi ludźmi – nie tylko ze swymi dziećmi… Jeśli dzieci nie pojawiają się, a takich małżeństw jest coraz więcej, dalej mogą dzielić się sobą, oddawać życie innym ludziom. Znam małżeństwa, które ciągle są bezdzietne, albo przez kilka lub nawet kilkanaście lat pożycia małżeńskiego nie miały potomstwa. Jego brak nie (s)powodował, że  nie były w pełni prawdziwym małżeństwem...

Jedną z możliwości małżeńskiego męczeństwa/oddawania życia/dzielenia się sobą jest oczywiście adopcja. Jezus Chrystus powiedział: „Kto przyjmie to dziecko w moje imię, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmie, przyjmuje tego, który mnie posłał” (Łk 9,48). Warto więc rozważyć taką możliwość

Polecam lekturę tekstu bp. Kallistosa, „Ziarno Kościoła: powszechne powołanie do męczeństwa”. To 8. rozdział książki „Królestwo wnętrza”. Aby zachęcić i przekonać do lektury całego rozdziału (i całej książki) cytuję tu dość obszerny jego fragment.

Ascetyczna ścieżka ukrytego męczeństwa nie jest zarezerwowana jedynie dla mnichów i mniszek. Powołaniu do męczeństwa podlegają również ci, którzy prowadzą życie małżeńskie. Wspólne życie męża, żony i dzieci wymaga dokładnie takiego samego pozbycia się własnej woli, które św. Barsanufiusz porównał z przelaniem krwi. Wzajemna miłość, będąc radością i spełnieniem, wymaga również ofiary. Wszystko to wyraźnie widać w prawosławnym nabożeństwie sakramentu małżeństwa. Modlitwy mówią o radości, ale tym, co przedstawiają, jest radość krzyża, „radość, jaką odczuwała święta Helena, gdy odnalazła drogocenny krzyż Pański”. W kulminacyjnym dla tego sakramentu momencie koronacji narzeczonych, korony pojmowane są jako symbole zwycięstwa, wieńce chwały przeznaczone dla tych, którzy okazali się zwycięzcami w walce z grzesznymi namiętnościami. Jednocześnie są to również korony męczenników, albowiem bez wewnętrznego męczeństwa, bez dobrowolnie przyjmowanego cierpienia nie ma mowy o prawdziwym małżeństwie. Gdy zwieńczona koronami młoda para kroczy w powtarzanym trzy razy kręgu procesji, duchowny niesie przed nimi krzyż, a chór śpiewa hymn świętych męczenników, „którzy godnie znosili cierpienia i otrzymali wieńce chwały”.

Polecam również lekturę książki o. Johna Meyendorffa, „Małżeństwo w Prawosławiu. Liturgia, teologia, życie”, przekł. Krzysztof Leśniewski, Chełmskie Centrum Kultury Prawosławnej, Chełm 2022.

— Ksiądz Włodzimierz Misijuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →