Szanowny księże!
Przyjąłem prawosławie sześć lat temu z błogosławieństwa ówczesnego Arcybiskupa białostocko - gdańskiego Najprzewielebniejszego Sawy, obecnie Metropolity. Moja żona pozostała katoliczką. Czy moje małżeństwo jest również patologią? Czy powinienem się rozwieść i poszukać sobie żony prawosławnej? Wiem, że w pierwszych wiekach istnienia kościoła stosowano ,,przywilej pawłowy". Czy ma on zastosowanie również dzisiaj? Rozumiem zaniepokojenie zmniejszaniem się liczby wiernych przawosławnych poprzez małżeństwa mieszane, ale w pewnym stopniu istnieje tu też ruch w przeciwną stronę.
Serdecznie pozdrawiam
Szanowny Panie Zbyszku, życzę aby żył Pan szczęśliwie ze swoją małżonką jak najdłużej. Jeżeli w Waszym małżeństwie dzieje się dobrze, darzycie siebie wzajemną miłością, rozumiecie się, wspólnie wychowujecie dzieci i jesteście szczęśliwi (chociaż to pojęcie względne) to na pewno Wasze małżeństwo nie jest patologią i nie widzę żadnego powodu, aby się rozwodzić i szukać żony prawosławnej. Chyba, że są rzeczywiście ku temu jakieś powody :), a nie sam fakt, że Pan jest prawosławny, a małżonka pozostała katoliczką. W przypadku Pana, który jak rozumiem przyjął Prawosławie, będąc już w związku małżeńskim, to jak najbardziej możemy mówić o "przywileju pawłowym", chociaż tam tak w rzeczywistości chodziło o pozostawanie w związku małżeńskim z niechrześciajninem. Przecież nikt nie zmienił Pisma Świętego.
Życzę wielu lat wspólnego i bogobojnego pożycia w małżeństwie.
Pozdrawiam.
— ks. Jerzy Tofiluk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.