Jest wieczór, 2 marca, godzina 21.30.
Jest wieczór, 2 marca, godzina 21.30. Z Bielska Podlaskiego wyrusza autokar z prawosławną pielgrzymką, jedziemy przez Hajnówkę i Siemiatycze, gdzie dołączają kolejni pielgrzymi. Jest wspaniała atmosfera, opiekę duchową sprawuje ojciec Marek (Stefaniuk) z monasteru w Jabłecznej. Droga jest długa, ale dzięki modlitwie czas mija szybko i już po kilku godzinach przejeżdżamy ukraińską granicę. Powoli zaczyna świtać, podążamy przez ukraińskie wsie, są one skromne, tak, jakby czas zatrzymał się dawno temu. Wszystko ma swój niesamowity urok.
Powoli zbliżamy się do skitu sprawiedliwej (prawiednoj) Anny niedaleko Poczajowa. Pogoda troszkę nam nie dopisuje, pada deszcz i śnieg, wieje też wiatr, jest bardzo zimno, ale mimo to nie braknie pielgrzymów, którzy z modlitwą w sercu i wielką wiarą zanurzają się w źródle. Wszystko po to, aby uleczyć się z chorób duchowych i cielesnych. Prosto ze skitu udajemy się do celu, już z daleka widać Ławrę w Poczajowie, niektórzy z pielgrzymów są pierwszy raz i patrzą z niedowierzaniem na piękne cerkwie wznoszące się na wysokiej poczajowskiej górze. Momentami przebłyskuje słońce, co daje dodatkowo cudowny efekt.
Jesteśmy na miejscu, krótki odpoczynek, postny obiad w hotelu monasterskim i jest już popołudnie, niedługo zacznie się kilkugodzinna wieczernia w cerkwi Zaśnięcia Bogurodzicy. Wielu z nas chce przystąpić do spowiedzi. Na wieczerni cerkiew jest przepełniona wiernymi, śpiewają na przemian dwa chóry, odczuwalna jest siła modlitwy. Wieczernia kończy się o godz. 22.00.
Kolejny dzień pielgrzymki. Jest niedziela, godz. 6.00 rano, w cerkwi opuszczana jest cudotwórcza ikona Matki Bożej, nie można tam nie być, wszystkim udało się pokłonić ikonie i relikwiom Hioba i Amfilochiusza Poczajowskich (moszczy prepodobnych Iowa i Anfilochia Poczajewskich). Na porannej Liturgii w cerkwi przystępujemy do Eucharystii. Następnie obiad, odpoczynek i na wieczernię udajemy się do skitu niedaleko Poczajowa, a po drodze odwiedzamy dom dla chorych, który niedawno uległ spaleniu, nie zostało tam prawie nic. Są tam chorzy ślepi i głusi, bez nóg i z innymi różnymi schorzeniami, którym nie zostało nic po pożarze. Wszystko spłonęło. Siostry, które się tam opiekują chorymi proszą o wszelkie dary (nawet stare garnki, używane buty i koce). Smutny widok. Biorąc pod uwagę, że jesteśmy w okresie Wielkiego Postu była to doskonała chwila na miłosierdzie dla potrzebujących. O godz. 21.00 wracamy do hotelu na kolację i nocleg.
Jest poniedziałek, o godz. 8.00 rozpoczyna się sakrament chorych, do którego wszyscy przystępujemy. Światła w starym soborze są zgaszone, panuje półmrok, wszyscy wierni trzymają zapalone świece. Tego, jak to się odbywa, nie da się opisać. Po udzieleniu sakramentu duchowny udzielił wszystkim nadzwyczajnego pouczenia.
Nasza pielgrzymka powoli dobiegało końca. Około godz. 13.00 wyruszyliśmy do Polski. Kolejna pielgrzymka do Poczajowa już 29-31 marca br. Zapisy pod numerem tel. 661 745 554.
— Ewa Onopiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.