Równo dziesięć lat temu, w przeciągu zaledwie dwóch dni – 17 i 18 marca – muzułmańscy Albańczycy okupujący Kosowo i Metochię wypędzili ze swej rodzimej ziemi ponad 4 tysiące prawosławnych Serbów, kilkudziesięciu zabili, kilkuset ranili, spalili prawie tysiąc domów i zniszczyli doszczętnie 35 cerkwi
Równo dziesięć lat temu, w przeciągu zaledwie dwóch dni – 17 i 18 marca – muzułmańscy Albańczycy okupujący Kosowo i Metochię wypędzili ze swej rodzimej ziemi ponad 4 tysiące prawosławnych Serbów, kilkudziesięciu zabili, kilkuset ranili, spalili prawie tysiąc domów i zniszczyli doszczętnie 35 cerkwi – większość bardzo zabytkowych, liczący sobie kilka, a nawet ponad dziesięć wieków, z przechowywanymi weń cennymi świętościami jak np. relikwie.
Dlatego też w tym tygodniu w całej Serbii, a zwłaszcza w Kosowie i Metochii, mają miejsce szczególne obchody państwowe i cerkiewne upamiętniające tamte wydarzenia. Celem tych obchodów jest modlitwa za wszystkie ofiary i poszkodowanych, o chrześcijańskiego ducha dla matecznika serbskiej prawosławnej duchowości, kultury i państwowości – tym jest bowiem dla narodu serbskiego teren Kosowa i Metochii – a także realizacja hasła „By nie zapomnieć”. Bowiem w przeciągu tych dziesięciu lat świat, a zwłaszcza Zachód, zapomniał o wciąż niszczonym materialnym, jak i niematerialnym dziedzictwie tego regionu. Nie ma miesiąca bez anty-serbskich i anty-chrześcijańskich incydentów, o czym nasz serwis co jakiś czas informuje. Serbowie, wypędzani stąd w dziesiątkach, a właściwie setkach tysięcy na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, nie dość, że nie mogą wrócić do swoich domów zamieszkiwanych często od wielu, wielu pokoleń, to nawet nie mogą modlić się ani w kosowskich monasterach będących wcześniej centrami pielgrzymkowymi, ani na grobach swoich bliskich: cerkwie i cmentarze są regularnie bezczeszczone, mimo obecności sił pokojowych, pielgrzymów nie wpuszcza się na teren Kosowa nawet na wielkie święta, serbskim władzom odmawia się wjazdu. Choć niektóre obiekty sakralne w Kosowie i Metochii są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO – podobnie jak w Syrii dzieje się to z prawosławnymi monasterami – nikt nie zapewnia dostatecznej ochrony świątyń, a tym bardziej kleru, mnichów, mniszek i świeckich wiernych. Co więcej, choć według danych ONZ w pogromach tych uczestniczyło aż 51 tysięcy Albańczyków, osądzonych zostało tylko 270, którzy już dawno temu zdążyli wyjść z aresztów i więzień – kary były symboliczne. Do tego 4 lata po tych pogromach, 17 lutego 2008 roku, część społeczności międzynarodowej dała tym oprawcom i ludziom przyzwalającym na to, niepodległe państwo, a w rzeczywistości drugą Albanią, co jest sytuacją bez precedensu.
Centralne obchody tragicznej rocznicy pogromów marcowych są rozdzielone pomiędzy Belgrad i Prisztinę.
W tym pierwszym o godzinie trzynastej w Teatrze Narodowym odbyła się specjalna akademia „Pogrom – dziesięć lat później”. Uczestniczyli w niej przedstawiciele najwyższych serbskich władz państwowych i cerkiewnych, na czele z patriarchą Serbii Ireneuszem. W swoim wystąpieniu powiedział m. in.: Kosowski pogrom, rozpoczęty tak naprawdę 1389 roku, niestety wciąż trwa, i prawdopodobnie obecnie jest jeszcze gorszy. Europa niewiele uczyniła, by uleczyć serbskie rany, nie mówiąc już o tych wygonionych, zabitych, spustoszonych domostwach. Takich domów w Kosowie i Metochii jest wiele, a historia nie odnotowała tego, iż w tych właśnie domach, żywym ludziom, Serbom, wykrajano organy. Czekamy na odpowiedź tych, którzy mają funkcję zaprowadzania pokoju, porządku i ładu, na pytanie „Co serbski naród złego uczynił, by dozwolić coś takiego?…”
Po akademii na Belgradzkim Uniwersytecie Prawniczym otwarto wystawę „Ukradzione dzieciństwo” poświęcone sytuacji w Kosowie i Metochii, zaś wieczorem odbyła się tu debata poświęcona marcowym pogromom.
Z kolei w Prisztinie w cerkwi św. Mikołaja miała miejsce panichida za wszystkie ofiary tragicznych wydarzeń sprzed dziesięciu lat. Modlitwie przewodniczył ordynariusz diecezji raszko-prizreńskiej, której przypada teren Kosowa i Metochii – biskup Teodozjusz. Na nabożeństwo przybyło około sto osób, w tym nieliczni – bo większość została wypędzona wtedy bądź później – świadkowie tamtych strasznych chwil. Na nabożeństwo pragnęli przybyć również przedstawiciele serbskich władz, lecz Albańczycy rządzący Kosowem nie dali na to zezwolenia.
W okolicznościowym kazaniu władyka Teodozjusz powiedział: Tamte dni to była wielka próba i pokusa dla Serbów z Kosowa i Metochii. Bożym cudem jest to, iż zachowała się większość największych prawosławnych świątyń. Choć nasi wrogowie myśleli, że zatrą wszelki ślad naszego istnienia na Kosowie i Metochii, my dzisiaj, po dziesięciu latach, zebrani w tej świątyni, wspominamy tamte niemiłe wydarzenia. Mimo nich, Cerkiew nigdy nie przestała wzywać do wspólnotowego życia tych wszystkich, którzy mieszkają na tych terenach – Kosowo i Metochia jest dla wszystkich. Nie jest dobrym, gdy jeden naród myśli, że może żyć sam, i wszystko zagrabuje dla siebie, i buduje swoje szczęście na bólu i smutku swych współmieszkańców, swych sąsiadów. Hierarcha zakończył swoje wystąpienie słowami pocieszenia i pokrzepienia: Pamiętajmy, że po Ukrzyżowanie zawsze przychodzi Zmartwychwstanie, i jako chrześcijanie żyjemy w nieustannej nadziei, którą wzmacnia wiara w Pana Jezusa Chrystusa.
Wieczorem w Domu Kultury w Gračanicy odbyła sie natomiast specjalna akademia o tamtych pogromach.
Zaś w całej Serbii, we wszystkich szkołach podstawowych i średni, w poniedziałek, miały miejsce specjalne godzinne lekcje o marcowych pogromach. Ponadto we wszystkich dużych serbskich miastach - a także niektórych zagranicznych, jak np. Monachium, Nowy Jork, Sarajewo czy Boston – otwarto wystawę Da se ne zaboravi („By nie zapomnieć“) prezentującą kopie ikon i fresków prawosławnych świątyń Kosowa i Metochii. Wystawę przygotowała Akademia Sztuki Serbskiego Kościoła Prawosławnego.
Spis incydentów w Kosowie i Metochii od 2012 roku do lutego tego roku włącznie
Na podstawie: rts.rs, spc.rs, eparhija-prizren.com
— Dominika Kovačević
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.