24 stycznia br. na stronie „Gazety Wyborczej” opublikowano zdjęcie Serhija Gritsa z agencji „Associated Press”.
24 stycznia br. na stronie „Gazety Wyborczej” opublikowano zdjęcie Serhija Gritsa z agencji „Associated Press”. Można na nim zobaczyć czterech prawosławnych mnichów stojących pomiędzy kordonem ukraińskiej jednostki specjalnej milicji „Berkut” i protestującymi na kijowskiej ul. Mychajła Hruszewskiego. Mnisi z monasteru pw. Narodzenia Bogurodzicy w Kijowie (Ukraińska Cerkiew Prawosławna; tzw. monaster Dziesięcinny w Kijowie) to: hieromnich Melchisedek, mnich Efrem, mnich Gabriel oraz nowicjusz Sergiusz.
Według oficjalnej strony monasteru Dziesięcinnego modlitwa mnichów ma zapobiec rozlewowi krwi i jest wezwaniem ludzi do pokoju. Modlitewny trud braci rozpoczął się rano 21 stycznia. Modlili się mnisi oraz duchowni z Kijowa (m. in. ks. Mikołaj Danylewycz i ks. Jerzy Kowalenko). Kapłani pozostawali między protestującymi i siłami porządkowymi do godz. 7 rano następnego dnia, gdy sytuacja stała się krytyczna. Wówczas duchowni opuścili swoje stanowisko.
23 stycznia bracia wrócili pomiędzy milicjantów i protestujących. Razem z nimi był przełożony tzw. monasteru Dziesięcinnego – archimandryta Alipiusz oraz inni mnisi z klasztoru kijowskiego. Podczas modlitwy mnichów przychodzili zwykli ludzie, aby modlić się. Duchowni czytali akatysty, nabożeństwa oraz wznosili modlitwy o pomnożenie miłości, wykorzenienie nienawiści i wszelkiego zła. Mnisi zyskali uznanie i szacunek przywódców opozycji i protestujących. Rozmawiał z nimi lider opozycyjnej partii „Udar” Witalij Kliczko.
Dzisiaj rano trzej mnisi naszej Cerkwi (o. Gabriel, o. Melchisedek, i o. Efrem) stali na ul. Hruszewskiego z krzyżem i ikonami między protestującymi i „Berkutem” i powstrzymali starcia. Brawo! Ojcowie wyszli jako czyniący pokój, modlili się nie za jedną czy drugą stronę, modlili się za powstrzymanie starć. Chociaż polecono im stać z wiernymi, to ojcowie tylko modlili się i śpiewali „Chrystus Zmartwychwstał” – powiedział 21 stycznia br. portalowi pravmir.ru ks. Danylewycz.
Z kolei archimandryta Alipiusz na swoim Facebook’owym profilu pisał we czwartek: Ilu ludzi przychodziło (również w maskach!) i dziękowało za to, że tam stoimy. Dziwili się, że jesteśmy z patriarchatu moskiewskiego (…). W czasie, gdy staliśmy, nie rzucono ani jednym kamieniem. Ludzie spokojnie podchodzili do „berkutowców” i rozmawiali z nimi.
Duchowni nazywają się: o. Gabriel, o. Melchizedek i o. Efrem. Bóg usłyszał ich modlitwę i uczynił faktem to, co wczoraj wydawało się niemożliwe. Starcia siłowe ustały i cały dzień minął spokojnie – stwierdził 23 stycznia w wypowiedzi dla ukraińskich mediów ks. Jerzy Kowalenko (główny redaktor orthodox.org.ua - oficjalnej strony Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej).
Archimandryta Alipiusz na Facebook’u w piątek dodał wpis: Warto wiedzieć, że na Majdanie (poszerzonym) nie ma nikogo: sprawiedliwych czy niesprawiedliwych. Tam nie ma bohaterów. Tam nie ma głupców. Tam są wszyscy bohaterami i mędrcami, którzy wiedzą co robią. Nie spieszcie się z wnioskami, nie czyńcie nic, nie mając doświadczenia pokory i modlitwy. Proście Boga o pokój!
Na podst.: desyatynniy.org; pravmir.ru; orthodoxy.org.ua
— Stefan Dmitruk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.