Tydzień przed wyborami na tron patriarszy w Moskwie przedstawiamy wywiad z metropolitą kałuskim i borowskim Klimentem.
Tydzień przed wyborami na tron patriarszy w Moskwie przedstawiamy wywiad z metropolitą kałuskim i borowskim Klimentem. Leonid Sevastyanov – ekspert do spraw Patriarchatu Moskiewskiego – za najbardziej prawdopodobne kandydatury na zwierzchnika Kościoła w Rosji uważa dwie: metropolity Cyryla i metropolity Klimenta*.
Metropolita Kliment (imię świeckie – German Kapalin) ma 59 lat, wyższe wykształcenie teologiczne, jest absolwentem Akademii Duchownej w Moskwie. Sprawuje jedno z kluczowych stanowisk administracyjnych Patriarchatu Moskiewskiego. Dał się poznać jako doskonały duchowny, ale również jako administrator, od 2004 roku piastuje godność metropolity.
- Wasza Eminencjo, czy zostały określone już zasady, według których Sobór Lokalny dokona wyboru nowego patriarchy?
- Procedurę określi sam Sobór.
- Ale Synod ma własne propozycje?
- Jest propozycja, żeby skorzystać z modelu, według którego głosowano, wybierając patriarchę w 1990 roku – tajnego głosowania. W tej sytuacji zachowana zostaje swoboda wyboru i jego tajność, każdy może głosować według własnego uznania. Jeśli mówimy już o samym procesie głosowania, to będzie ono następujące: Sobór Biskupów proponuje Soborowi Lokalnemu trzech kandydatów, którzy otrzymali najwięcej oczek podczas głosowania biskupów. W tym miejscu zauważę, że ci biskupi powinni spełniać warunki postawione kandydatom do godności patriarszej, zapisane w statucie naszej Cerkwi**. Sobór Lokalny ma prawo przedstawić własnego kandydata. Procedura, według której są powoływani kandydaci, jest określona przez Sobór. Tak będzie określony spis kandydatów. Po tym następuje głosowanie. Patriarchą będzie ten z biskupów, który otrzyma więcej niż połowę oczek. W przypadku gdy żaden z nich nie zdobędzie wymaganej większości, odbędzie się ponowne głosowanie. W drugiej turze wezmą udział ci, którzy w pierwszej zdobyli tych głosów najwięcej.
- Czy zwierzchnik i biskupi ukraińskiej prawosławnej Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego oraz obywatele Ukrainy będą mogli wziąć udział w wyborach?
- Taką możliwość ma każdy biskup. Obywatelstwo i narodowość nie mają znaczenia.
- Władyko, mówi się obecnie wiele na temat dwóch prądów w łonie Cerkwi: konserwatywnego i liberalnego. Czy Waszym zdaniem rzeczywiście te prądy występują?
- Często ludzie przykładają do Cerkwi świeckie szablony. To upraszcza pojmowanie pewnych spraw i równocześnie wypacza rzeczywistość. Konserwatyzm i liberalizm są to pojęcia względne. To co u nas uważa się za liberalne, na Zachodzie może być konserwatywne. W związku z tym istnieją różne podejścia co do tego, jak najlepiej służyć Cerkwi i społeczeństwu. Cerkiew pokazuje, jak ludzie z różnym punktem widzenia mogą współistnieć, ale nie tylko współistnieć, przede wszystkim wspólnie działać. Patrząc poprzez pryzmat Cerkwi i dzięki łączącej miłości Chrystusa, wszelkie przeciwieństwa, różnice, które istnieją między ludźmi, mogą stać się niepryncypialnymi (niedzielącymi). W Cerkwi w ramach rozumnej dyskusji mogą mieć miejsce różne punkty widzenia.
Wszakże żadne podziały, żadne różnice w spojrzeniu na kwestie życia społecznego nie mogą być postawione nad wiarę w Chrystusa.
- Na ile dziś Cerkiew rosyjska mówi jednym głosem, na przykład w sprawie języka starocerkiewnosłowiańskiego (scs) w liturgii?
- W życiu ziemskim Cerkwi widzimy niezwykłe zjawisko: w tym czasie, gdy różne instytucje, organizacje społeczne rozpadają się, Cerkiew pozostaje jednością. Z jednej strony, Cerkiew jest nienaruszalna i nigdy się nie podzieli, jak niepodzielny jest Chrystus, a jej – mówiąc językiem świeckim – platforma doktrynalna jest na tyle głęboka i zupełnie nieporównywalna z żadną ze społecznych doktryn, że nie może być ona „rozpatrzona ponownie” wraz ze zmianą politycznego kursu. Ale z drugiej strony, na przestrzeni wieków dla zbawienia ludzi Cerkiew przejawiała miłość łaskawą, a mówiąc prostym językiem – Cerkiew była wyrozumiała dla ludzi, dzięki czemu przyciągała do siebie nowych członków i robi to w dalszym ciągu. W tym zawiera się istota Cerkwi, gdzie niedościgniona, od Boga dana wierność, niezmienność łączy się z możnością uwzględniania historycznych realiów.
Pytanie o scs stawiają ludzie, którzy niedawno dołączyli do grona wiernych, chcą, żeby nabożeństwa były bardziej zrozumiałe. Zaprezentuję analogię: gdy człowiek jest w teatrze pierwszy raz, na operze czy balecie, trudno mu zrozumieć ten rodzaj sztuki. Trzeba wejść w tą kulturę i poczuć jej piękno. Tak samo jest z nabożeństwem: do cerkwi trzeba przyjść nie raz i nie dwa, żeby zrozumieć o co chodzi. Człowiek nie rozumie nabożeństwa, jeżeli nie żyje tym życiem. Ale do każdego człowieka Cerkwi się nie dopasuje. Są tradycje, od których odchodzić nie można.
- Istnieje opinia, być może dlatego, że Sobór Lokalny nie zbierał się już 18 lat, że dziś rola ludzi świeckich w Cerkwi jest niedostateczna. Jest tak w rzeczywistości?
- Ja bym tak nie powiedział. Niestety, o uczestnictwie ludzi świeckich w życiu Cerkwi niewiele wiadomo. Ale należy pamiętać, że parafianie są bardzo ważną częścią Cerkwi i przy tym aktywną. Największą naszą nadzieją są ci, którzy żyją życiem Cerkwi. Każdego roku prowadzimy czytania Bożonarodzeniowe, które przyciągają do 10 tysięcy ludzi świeckich ze wszystkich diecezji Rosji i Wspólnoty Niepodległych Państw, przyjeżdżają też ludzie z naszych parafii z dalekiej zagranicy. Rola parafian jest nie do przecenienia i nie możemy tego nie zauważać, a oni z pokorą mówią, że robią wszystko na chwałę Bożą. Myślę, że media powinny mówić więcej o tej stronie życia cerkiewnego.
- Czy można powiedzieć, że proces łączenia rosyjskiej Cerkwi z zagraniczną zakończył się i że nie ma już żadnych problemów?
- Sam pan nazwał to procesem i to jest słuszne określenie. Oczywiście byłoby obłudą i nieprawdą mówić, że wszystko od początku szło gładko i wszystkie różnice zdań zostały pokonane. Czy to możliwe po osiemdziesięciu latach rozdziału? Ale teraz proces rozwija się, aktywnie spotykają się parafianie rosyjscy i z zagranicy, spotykają się i ludzie świeccy, i duchowieństwo. Coraz więcej ludzi spoza Rosji przyjeżdża do nas, tu poznają nowych przyjaciół, zakładają rodziny, czują się jak w ojczyźnie – i to właśnie łamie wszelkie bariery między nami.
- Czy prawdą jest, że niektóre diecezje Cerkwi zagranicznej nie uznają aktu o kanonicznej wspólnocie?
- Ja bym nie użył słowa diecezje, są ludzie, którzy nie uznają tego aktu i stworzyli oni niezależne grupy. Są to zwolennicy śp. metropolity Witalija, jest też biskup Agafangieł, który przewodzi części z tych ludzi. Ale są to pojedyncze parafie i żadnym rozłamem nie można tego nazwać. Dlaczego nie wszyscy zaakceptowali akt o jedności? Z różnych przyczyn, ale nie są to kwestie kanoniczne czy dogmatyczne.
- Czy faktem jest, że dzisiejszy episkopat liczebnie przewyższa ten przedrewolucyjny? Czy sytuacja nie dojrzała już do tego, żeby przeprowadzić reformę administracyjną?
- Tak, mamy dzisiaj liczebnie większy episkopat, porównując z sytuacją w Rosji przedrewolucyjnej. Wynika to z całego rzędu obiektywnych przyczyn. Zmienił się rytm życia współczesnego społeczeństwa, tam gdzie wcześniej radził sobie sam biskup, teraz potrzebny jest jeszcze wikariusz, który pomoże biskupowi. Weźmy dla przykładu Moskwę, gdzie odbywa się wiele przedsięwzięć i wszyscy chcą na nich widzieć biskupa. W stolicy mamy ponad 500 świątyń, jeden biskup nie jest w stanie odwiedzić ich w ciągu roku i odprawić w nich nabożeństwa. Jeżeli chodzi o reformy administracyjne, to one przeprowadzane są na bieżąco, powstają nowe ogólnocerkiewne struktury, zmieniają się granice diecezji i ich liczba. Nie można zapominać o tym, że obszar działalności misyjnej powiększył się, także liczba ludności na kanonicznym terytorium Cerkwi rosyjskiej znacząco przewyższa liczbę ludności Cesarstwa Rosyjskiego na przełomie XIX i XX wieku.
- A realna liczba wiernych zwiększyła się czy zmniejszyła?
- Trudno to określić. Ludność Rosji w porównaniu z wynikami spisu powszechnego z 1897 r. powiększyła się dwa razy, a co za tym idzie i liczba prawosławnych uległa wzrostowi. Niektórzy mówią o 70%, inni o 80% ludzi ochrzczonych i należących do Cerkwi prawosławnej. Nie wszyscy aktywnie uczestniczą w życiu Cerkwi, ale jeśli rodzice przynieśli dziecko do chrztu, to znaczy to tyle, że chcą, by dziecko przyjęło tę kulturę. Dla przykładu mogę zacytować dane z diecezji kałuskiej: w Kałudze w 2007 roku urodziło się 9680 dzieci, a ochrzczono w cerkwiach 9160, czyli ponad 90%.
- Jaka jest pozycja Cerkwi w odniesieniu do władzy? Jak ściśle współpracują?
- W ostatnim czasie wielu ludzi, w większości dalekich od Cerkwi, zarzuca nam zbyt bliskie kontakty z władzą i wymawia nam to, że korzystamy z pomocy władzy. Ale przypomnijmy sobie, jaką odpowiedzialność ponosi państwo przed Cerkwią, która tak strasznie została doświadczona w minionym wieku. W świetle tych faktów zupełnie naturalna wydaje się sytuacja, gdy władza rosyjska wspiera projekty Cerkwi. To świadczy o tym, że politycy z najwyższych szczebli rozumieją, jak ważna jest Cerkiew w życiu społeczeństwa. Nie możemy powtórzyć pomyłki rewolucjonistów, którzy pozbawili Rosję jej trzonu, rdzenia, jakim była Cerkiew i ruska tradycja.
Natomiast sama Cerkiew nie bierze udziału w życiu politycznym. W tym czasie byłoby naiwnym wierzyć w to, że urzędujący biskup nie jest zainteresowany tym, żeby jego stosunki z gubernatorem układały się dobrze, podobnie jak dziekani w kontaktach z przedstawicielami władzy samorządowej. My powinniśmy dziękować Bogu za sprzyjającą Cerkwi sytuację, która powstała w ostatnich latach i przy tym rozumieć i innym przypominać o tym, w jakich warunkach Cerkiew egzystowała wcześniej. Ostrzegamy wszystkich tych, którzy pozostają w stanie duchownym, żeby oficjalnie nie wypowiadali się w kwestiach politycznych, ponieważ może to zostać odebrane jako głos całej Cerkwi.
- Państwo powinno, mimo przekazania świątyń Cerkwi, dbać o inne jej ekonomiczne potrzeby?
- Cerkiew nie dąży do komercji. Jej ostateczny cel – zbawienie ludzi – leży poza płaszczyzną ziemską, mimo to, Cerkiew żyje według praw, które funkcjonują w społeczeństwie. I nie tylko istnieje, ale też wypełnia wiele rozlicznych funkcji: społecznych, misjonarskich, kształci i wychowuje – wszystko to wymaga niemałych środków. Współczesne prawodawstwo Rosji, Ukrainy, Białorusi i wielu innych krajów, gdzie posługę niesie Cerkiew rosyjska, pozwala na zmniejszenie części obciążeń podatkowych, i uważam to za słuszne. Na całym świecie organizacje religijne są traktowane preferencyjnie. W USA na przykład takie organizacje całkowicie zwolnione są z podatków. W Niemczech istnieje podatek społeczny, który jeżeli podatnik tego sobie życzy, może zostać przekazany na rzecz tej czy innej organizacji religijnej. Według mnie, w naszym kraju należy korzystać z tego pozytywnego doświadczenia.
- Czy Władyka zgadza się co do uwag czynionych pod adresem jakości kształcenia duchownych?
- Profesjonalne kształcenie teologiczne jest jedną z najważniejszych i odpowiedzialnych sfer życia cerkiewnego. Za czasów radzieckich było tylko kilka seminariów i akademii duchownych, ale i w nich można było znaleźć utalentowanych wykładowców, nosicieli jeszcze przedrewolucyjnej kultury. Niestety pełnowartościowego systemu kształcenia przyszłych duchownych nie było i w tych warunkach być nie mogło. Teraz sytuacja zmieniła się, udało się nam rozwiązać jeden z najjaskrawszych problemów, który stał przed Cerkwią lat 90. – a mianowicie, liczba duchownych przygotowanych do niesienia posługi kapłańskiej była niedostateczna. Sława Bogu, dzisiaj w parafiach w większości pracują kapłani, którzy ukończyli seminarium, a w każdej diecezji jest wystarczająca liczba kleryków, którzy są absolwentami akademii duchownej. Poza tym, w czasach sowieckich byliśmy oderwani od państwowego szkolnictwa wyższego, nie prowadziliśmy dialogu z nauką radziecką, profesorom i nauczycielom akademickim zabraniano prowadzić wykłady w seminariach czy akademiach duchownych, w szkołach imienia Boga nikt nie wypowiadał. Teraz sytuacja zmieniła się, trwa dialog korzystny dla obu stron. Nauka dostarcza badań i odkryć, które pozostają w bezpośrednim związku z chrześcijaństwem, a z drugiej strony obserwujemy zjawisko, gdy naukowcy zwracają się do Cerkwi z pytaniami, na przykład niedawno dyskutowaliśmy nad tematem rozwoju nanotechniki. Jesteśmy na bieżąco, jeżeli chodzi o świecką naukę.
- Czy według Was szkoła powinna być prawosławna?
- Brak wykształcenia nikomu nie przydaje honoru, dlatego też dziwne są głosy o tym, żeby zabraniać uczniom poznawać źródła ojczystej duchowej kultury. Taka wiedza sama z siebie nie tworzy jeszcze człowieka prawosławnym, ona jedynie poszerza jego horyzonty. Tak samo wprowadzenie do szkoły podstaw wiedzy o prawosławiu nie uczyni szkoły prawosławną, szkoła pozostanie świecka, ale podwyższy się jej poziom nauczania.
Oczywiście jeżeli rodzice ochrzcili dziecko w świątyni, to mają nadzieję, że wyrośnie ono w tej kulturze. Czujemy się odpowiedzialni za to, żeby ochrzczone dzieci w prawosławnych rodzinach znały podstawy kultury prawosławnej. Gdzie, jak nie w szkole, dziecko ma się dowiedzieć, co jest dobre, a co złe. Oczywiste jest, że aby wprowadzić przedmiot o prawosławiu, potrzebna jest zgoda rodziców, weźmy pod uwagę to, że nasze społeczeństwo różni się spojrzeniem na religię.
- Patriarcha Aleksy II ostatecznie nie spotkał się z papieżem. Jakie powinny zaistnieć przesłanki, aby takie spotkanie mogło dojść do skutku?
- Póki co jesteśmy dalecy od takiego stanu, w którym nasze stosunki pozwoliłyby na spotkanie przedstawiciela naszej Cerkwi i papieża. Jest jeszcze wiele trudności, które nie zostały przezwyciężone. Wszystko zależy od tego, jak będzie rozwijał się dialog.
- Jaki jest przyszły los prawosławnych parafii należących do Patriarchatu Gruzińskiego w Osetii Południowej?
- Kanonicznie jest to terytorium Cerkwi gruzińskiej. Jest to trudne pytanie, ale jesteśmy gotowi na dyskusję z Patriarchatem Gruzji, dlatego że nie można pozostawiać ludzi bez wsparcia duchowego.
- Światowy kryzys ekonomiczny to wola Boga czy ludzkie błędy?
- Nie można wszystkiego, co dzieje się w naszym życiu, przypisywać Bogu. W życiu człowieka i społeczeństwa zdarzają się rzeczy, za które musi odpowiedzieć sam. Na takie sytuacje pozwala sam Bóg, który robi to po to, by stały się one lekcją dla nas.
Jeśli czyjaś dusza skorzysta na światowym kryzysie, znaczyć to będzie, że dla niego kryzys był pouczający. Doświadczenie pokazuje, że łatwiej znosi wszelkie porażki ten, kto doświadcza ich wspólnie z innymi, kto nie izoluje się, a uczestniczy w trudnym losie innych. Uwierzcie, człowiekowi jest dużo łatwiej, jeśli przestanie szukać winnego swoich nieszczęść, a zacznie szukać tych, komu może pomóc, choćby dobrym słowem, szczerym współczuciem i aktywną pomocą. Mam nadzieję, że dzisiejsze trudności finansowe zainspirują wielu ludzi do tego, aby zastanowić się nad tym, co jest istotnie ważne w ich życiu.
*Porównaj artykuł Szymona Krzyszczuka: Kto zastąpi patriarchę Aleksego? http://www.cerkiew.pl/index.php?id=66&tx_ttnews[tt_news]=10093&tx_ttnews[backPid]=327&cHash=721e70211 **Warunki, jakie musi spełnić biskup, by móc być kandydatem do tronu patriarszego: Musi ukończyć 40. rok życia, posiadać wyższe teologiczne wykształcenie i mieć doświadczenie w zarządzaniu diecezją. Wybór nowego patriarchy odbędzie się 27–28 stycznia, a już 1 lutego zostanie on intronizowany. Patriarchat Moskiewski liczy ponad 100 mln wiernych. Artykuł zaczerpnięty z tygodnika Itogi: www.itogi.ru/russia/2009/4/136620.html
— Anna Jawdosiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.