List otwarty katolikosa – patriarchy całej Gruzji Eliasza II do Sekretarza Generalnego ONZ.
List otwarty katolikosa – patriarchy całej Gruzji Eliasza II do Sekretarza Generalnego ONZ.
Pragnę przywitać serdecznie w imieniu Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i swoim własnym oraz, w związku z mającym się niedługo odbyć posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa ONZ, na którym będą dyskutowane tematy dotyczące Gruzji, pragnę zaznajomić Pana z poglądem naszego Kościoła na temat wiadomych problemów.
Absolutna większość naszego kraju to prawosławni chrześcijanie, a ja, jako ich ojciec duchowy, na którym spoczywają obowiązki moralne wobec kraju, zwracam się w imieniu tych ludzi do Pana oraz do wszystkich członków ONZ, a także do całej społeczności międzynarodowej.
Gruzja jest krajem o unikalnej kulturze, położonym na Kaukazie, na skrzyżowaniu różnych cywilizacji. Jest to miejsce trudne pod względem geopolitycznym, w związku z czym na przestrzeni wieków kraj ten wielokrotnie stawał w obliczu dużych zagrożeń. Jednak mimo to, do dzisiejszego dnia udało mu się zachować swoją odrębność narodową. Ten nieduży pod względem ludności, ale jednocześnie wielokulturowy kraj ma państwowość sięgającą ponad 3000 lat wstecz oraz 2000-letnią historię chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo przenikało i przenika nasze istnienie we wszystkich sferach.
Wierność chrześcijaństwu i pełen serdeczności charakter naszego ludu spowodowały, że nie było tu prześladowań czy opresji religijnych i etnicznych. W Gruzji wszyscy się dobrze czują. Dlatego stało się tak, że na przestrzeni wieków często osiedlała się tu ludność sąsiednich krajów i grupy etniczne innych narodów: Azerowie, Żydzi, Ormianie, Grecy, Rosjanie. Ci, którzy się tu osiedlali, wchodzili potem w bliskie relacje (w tym też relacje rodzinne) z Gruzinami i razem z nimi budowali zjednoczone gruzińskie państwo. To samo można powiedzieć w odniesieniu do Abchazów i Osetyjczyków.
I Osetyjczycy, i Abchazi w dużej części również są członkami Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Ja sam jedenaście lat byłem metropolitą abchaskim i z mieszkańcami tego regionu łączą mnie lata pełne miłości. Nasze państwo stworzyło warunki niezbędne do tego, by Abchazi mieli system edukacji w swoim języku (w tym też uniwersytet), media, teatr i in.
Warunki niezbędne do rozwoju świadomości narodowej mieli również Osetyjczycy.
Znam ich blisko, gdyż urodziłem się w mieście Ordżonikidze (na terytorium Osetii Północnej), a dzieciństwo spędziłem w tej części Gruzji, w pobliżu której mieszkają Osetyjczycy.
Jednak i Osetyjczycy, i Abchazi mieszkają dziś w Gruzji nie tylko na terenie Samaczablo (tzw. Południowej Osetii) i Abchazji, lecz także w innych regionach. Żyją tam w spokoju i lokalna ludność gruzińska nie stwarzała im problemów po konfliktach, które miały miejsce. Dlatego też mogę zdecydowanie stwierdzić, że zarówno prawa Abchazów, Osetyjczyków, jak i innych mniejszości etnicznych zawsze były i są w Gruzji bardzo dobrze chronione, ponieważ przyjmowaliśmy i przyjmujemy ich jak swoich braci.
Niestety, gruzińskim uchodźcom z okresu bratobójczych wojen w Abchazji i Samaczablo (tzw. Południowej Osetii) przez ponad 17 lat nie stworzono ani gwarancji bezpieczeństwa, ani możliwości powrotu na swoje ziemie. W takiej samej sytuacji są uchodźcy z sierpnia 2008 r.
To, o czym wyżej wspomniano, i w ogóle zjawiska, które zaistniały w Gruzji w ciągu ostatnich 20 lat, są według nas rezultatem konfrontacji politycznej wielkich państw i dlatego wspomnianych problemów nie można nazywać gruzińsko-abchaskim czy gruzińsko-osetyńskim konfliktem etnicznym.
Trzeba również podkreślić, że i w Abchazji, i w tzw. Południowej Osetii (Samaczablo) zawsze absolutną większość stanowiła ludność gruzińska, ponieważ są to nasze starożytne terytoria. Jednakże w latach 20. XX wieku, kiedy komuniści zajęli niepodległą Gruzję, bez żadnych podstaw prawnych i historycznych utworzono autonomiczną Adżarię, Abchazję i Południową Osetię. Jednocześnie komuniści propagowali tam ideologię mającą na celu odizolowanie tych ważnych regionów od reszty kraju.
Była to bomba stworzona celem zastraszania i rozbijania Gruzji w sytuacji, kiedy będzie taka potrzeba, i niestety teraz tej bomby użyto.
Dlatego uważamy, że uznawanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej jest wynikiem działań zapoczątkowanych przez reżim komunistyczny, który bezprawnie i przy użyciu siły stworzył tam jednostki autonomiczne. Pragnę powtórzyć, takie jednostki historycznie nigdy nie istniały, nawet wtedy, kiedy przez ponad sto lat Gruzja była częścią Imperium Rosyjskiego. Faktem też jest, że mniejszości etniczne żyją na terenie wszystkich krajów, i jeżeli na poziomie międzynarodowym zalegalizuje się separatystyczne żądania, to w sposób naturalny doprowadzi to do nieustannych wzajemnych konfrontacji i prowokacji wojennych na całym świecie, co przyniesie nieprzewidziane skutki dla wszystkich.
Zwracam się do wszystkich członków ONZ, a w pierwszym rzędzie do Pana, Ekscelencjo, i proszę, byście znaleźli metody i środki mające na celu przywrócenie w sposób pokojowy integralności terytorialnej Gruzji.
Przed ludzkością stoi dziś wiele globalnych problemów, które wymagają podjęcia jakichś decyzji. Jednak prawda jest ponad tymi problemami; prawda - nawet w odniesieniu do takich małych państw jak Gruzja.
Wierzymy, że zostaną podjęte kroki, które pokażą całemu światu, że podstawą działania społeczności międzynarodowej w przyszłości będzie nie prawo siły, ale siła sprawiedliwości i wypływająca stąd zasada pokojowego współistnienia, ponieważ nie ma pokoju bez sprawiedliwości.
Niech więc Bóg pokoju i sprawiedliwości będzie między nami. Amen.
List został opublikowany na stronach patriarchatu gruzińskiego 12 czerwca 2009 r., na trzy dni przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie przedłużenia działania misji obserwacyjnej ONZ w Abchazji. W wyniku weta Rosji działanie misji nie zostało przedłużone. Weto Rosji doprowadziło również do zamknięcia misji obserwacyjnej OBWE w Osetii Południowej. Obie te misje funkcjonowały od początku lat 90. XX wieku, kiedy regiony te wywalczyły przy wsparciu rosyjskim de facto niezależność od Tbilisi. Zamknięcie tych misji oznacza, że na terenie Abchazji i Osetii Południowej nie będzie żadnych obserwatorów delegowanych przez organizacje międzynarodowe takie jak ONZ, OBWE czy UE. Na terenie Gruzji działa jedynie misja obserwacyjna Unii Europejskiej, jej pracownicy nie mają jednak prawa wjazdu na teren Abchazji i Osetii Południowej.
na podstawie: patriarchate.ge więcej nt. misji obserwacyjnej ONZ w Abchazji tutaj
— tłum. Justyna Jakubowska
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.