śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Świat 13 listopada 2013

Matka Olga w wywiadzie dla Cerkiew.pl

Na początku listopada do wieczności odeszły dwie mniszki, które podjęły trud życia w monasterze Opieki Matki Bożej w Bussy-en-Othe we Francji: ihumenia Olga (ur.

Brak zdjęć

Na początku listopada do wieczności odeszły dwie mniszki, które podjęły trud życia w monasterze Opieki Matki Bożej w Bussy-en-Othe we Francji: ihumenia Olga (ur. 1915) oraz mniszka Elżbieta (ur. 1922). Pełną informację znajdą Państwo tutaj. W tym pierwszym okresie modlitw za dusze zmarłych mniszek pragniemy Państwu przypomnieć wyjątkowo ciekawy wywiad, który z matką Olgą dla czytelników Cerkiew.pl przeprowadziła Agata Łuczko-Descampe. Odbył się on się w okresie Paschy 2013 roku. Mimo złego stanu zdrowia, matka Olga nie odmówiła rozmowy i opowiedziała o tym co jest najtrudniejsze w życiu monastycznym, o międzynarodowym charakterze swojej wspólnoty i o jej związkach z Polską.

Zachęcamy do ponownej lektury

Żyć wspólnie przed Bogiem – rozmowa z matką Olgą z Francji
Czy jest coś szczególnego w obchodzeniu święta Paschy w Monasterze Bussy-en-Othe?
Pascha obchodzona jest tak samo jak w innych prawosławnych monasterach, według reguł charakterystycznych dla tego święta. To, co wyróżnia nasz monaster, to fakt, że Troparion święta śpiewany jest w dziesięciu językach, co, jak sądzę, nie zdarza się w innych francuskich parafiach czy cerkwiach.

Od ilu lat ihumenia przewodniczy mniszkom w ich życiu?
Od 22 lat.

Podczas tych 22 lat, co było najtrudniejsze w posłudze bycia ihumenią?
Połączenie wolności z życiem we wspólnocie. Wolność, którą chciałabym dać każdej siostrze, a z drugiej strony, chęć życia wspólnotowego, aby jednak wszystkie siostry żyły razem w jednej strukturze. Bardzo dużą wagę przywiązuję do wolności, ale każda z sióstr jest odpowiedzialna przed Bogiem za życie, jakie prowadzi.

I to wydaje mi się najtrudniejsze, ale, tak naprawdę, nigdy nie odczułam specjalnych trudności w byciu ihumenią.

Czy odczuwa matka pewien rodzaj satysfakcji, kiedy obserwuje postępy w życiu monastycznym mniszek?
Nie nazwałabym tego satysfakcją, wszystkie jesteśmy tutaj, aby żyć dla Boga, i możemy mówić jedynie o życiu, które poświęciłyśmy Bogu, i w ten sposób akceptujemy wszystko, co On nam zsyła.

Czy zanim przybyła matka do tego monasteru, podróżowała w poszukiwaniu swego miejsca?
Jak można zresztą zauważyć, żyję już sporo na tej ziemi (97 lat) i, oczywiście, dużo podróżowałam i odkrywałam prawosławne monastery, ale nigdy nie chciałam zostać w innym monasterze niż ten, gdzie się teraz znajduję.

Skąd pochodzą mniszki? Tworzycie bardzo międzynarodową wspólnotę.
Można powiedzieć, że siostry pochodzą trochę z każdego zakątka świata. Mamy siostry pochodzące z Rosji jeszcze sprzed rewolucji, tak jak matka Elżbieta albo ja.

Są siostry z Francji i Anglii, mamy też siostrę z Japonii. Różnorodność pochodzenia jest bardzo bogata w naszym monasterze, ale pomimo pochodzenia, wszystkie jesteśmy tutaj, aby żyć wspólnie przed Bogiem.

Jakie trudności najczęściej spotykają mniszki w codziennym życiu?
To dobre pytanie, które trzeba by było im zadać! Ale myślę, że posłuszeństwo, które jest podstawą w życiu monastycznym. Wyrzeknięcie się własnej woli bywa bardzo trudne.
I to, wydaje mi się, jest trudnością zasadniczą.

O której godzinie zaczyna się dzień w monasterze?
Około 6.30 zaczynamy pierwsze poranne modlitwy, później wspólnie jemy śniadanie, po którym każda z mniszek zajmuje się swoją pracą, o 13 jest obiad, po którym następują dwie godziny ciszy. Siostry muszą zostać w swojej celi, mogą zajmować się, czym chcą, mogą odpoczywać, modlić się, spać, czytać, ale nie wolno im opuszczać celi i monasteru.

Czy ihumenia ma kontakt z którymś z prawosławnych monasterów w Polsce?
Tak. Mamy stały i bardzo dobry kontakt z Monasterem Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Zwierkach (dawniej Białystok), największym żeńskim monasterem w Polsce, którego ihumenią jest matka Anastazja. To niesamowita historia, która wydarzyła się jakiś czas temu:

Metropolita Sawa wysłał do nas dwie młode dziewczyny, obydwie o imieniu Anna (Anna Charkiewicz i Anna Dziemiach), aby nauczyły się życia monastycznego i powróciły do Polski, i tam stworzyły nowe miejsce modlitwy – monaster. Zdałam sobie bardzo szybko sprawę, że obie Anny były już prawie jak mniszki. Bardzo dojrzałe duchowo, zachowywały się jak mniszki w modlitwie i we wszystkim, co robiły.

Po pewnym czasie jedna z nich straciła ojca, więc pospiesznie wróciły do kraju, aby uczestniczyć w pogrzebie, i po miesiącu znów gościły w naszym monasterze. Jakiś czas później obie Anny zostały postrzyżone do życia monastycznego, po czym metropolita Sawa prosił o ich powrót do kraju. Bardzo przywiązały się one do naszego monasteru, więc było im trudno się z nami rozstać. Ze łzami w oczach opuszczały monaster, na co metropolita Sawa powiedział, że taki był cel nakreślony na początku, to znaczy, że wysłane były, aby zdobyć tajniki życia monastycznego. Oczywiście, obie wróciły do kraju.

Dzisiaj uważam je za moje szczególnie kochane córki, które darzę ogromnym uczuciem.
(Anna) matka Anastazja została ihumenią monasteru w Zwierkach, druga Anna otrzymała imię Atanazja i jest również w tym samym monasterze.

Podczas naszego pobytu w Polsce zwiedzaliśmy również monaster na św. Górze Grabarce, który jest bardzo znany, ale niezbyt liczny, jeśli chodzi o siostry, lecz prowadzą one szeroką działalność misyjną i wiele innych prac. I jeszcze jeden monaster w Polsce, którego ihumenią jest dziewczyna, która przebywała we Francji, ale nie miałam okazji tam pojechać.

Jednak najbliższe kontakty mamy z monasterem w Zwierkach. To monaster, który bardzo dużo pomógł i nam pomaga, ponieważ mniszki wykonują tam dużo prac ręcznych, takich jak szycie, czego my nie robimy, i jeśli potrzebujemy czegoś, to zwracamy się do nich, a one wysyłają nam zawsze to, o co prosiliśmy. Jesteśmy bardzo zżyci.

Niezmiernie dziękuję ihumenii Oldze za swój czas i chęć odpowiedzenia na moje pytania, pomimo złego stanu zdrowia. Dziękuję również matce Thaddée za pomoc i ogromną życzliwość.

Zdjęcia okolic i samego monasteru można obejrzeć np. tutaj

Z matką Olgą rozmawiała Agata Łuczko-Descampe – z wyksztalcenia romanistka, absolwentka bialostockiego uniwersytetu. Studia kontynuuje w Belgii (romanistyka oraz marketing). Pracuje w Brukseli w miedzynarodowej firmie finansowej. Lubi powroty w rodzinne strony Podlasia, literaturę, eseistykę, dietoterapię i polskie filmy PRL-u oraz westerny.

— Tomasz Tarasiuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →