Szóstego września, z inicjatywy przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Vuka Jeremicia, przebywający obecnie z wizytą duszpasterską w USA serbski patriarcha Ireneusz wygłosił w ramach posiedzenia ONZ przemówienie pt.
Szóstego września, z inicjatywy przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Vuka Jeremicia, przebywający obecnie z wizytą duszpasterską w USA serbski patriarcha Ireneusz wygłosił w ramach posiedzenia ONZ przemówienie pt. Kultura pokoju i nasza odpowiedzialność. Prezentujemy jego fragmenty:
Powszechne pozdrowienie biblijne brzmi „Pokój wam!”. Stało się ono tradycyjnym pozdrowieniem dla trzech wielkich monoteistycznych religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Pozwólcie mi wyrazić swój szczery szacunek, pozdrawiając was wszystkich tymi starożytnymi i świętymi słowami: pokój wam!
W nabożeństwach Kościoła prawosławnego pozdrowienie to często występuje w obszerniejszej postaci: „pokój wszystkim!”. (…) I przypominam również, iż my, prawosławni chrześcijanie, na początku każdego nabożeństwa prosimy Boga o pokój. Przy tym najpierw oznacza to pokój wewnętrzny – duchowy pokój w duszy każdego człowieka, pokój, który nawet najbardziej wojowniczego człowieka przemienia w człowieka tworzącego pokój (serb. mirotvorac), a za tym modlimy się o „pokój w całym świecie” – pokój pomiędzy narodami i państwami.
Wierzymy w Boga pokoju i miłości, dobroci i wybaczania. Dlatego też w prawosławnym chrześcijaństwie, jak i chrześcijaństwie ogólnie, pokój oznacza nie tylko wstrzymywanie się od wojny, lecz, przede wszystkim, obecność duchowej jakości – akceptowanie i szanowanie innych i różnych od nas, ich wolności i godności, ich naturalnego i danego przez Boga prawa do wszystkich dóbr, których pragniemy i dla siebie. Jeśli zainspirujemy się taką duchowością, pokój będzie możliwym dla całej ludzkości. Bez takiej duchowości – wojna jest nieuchronną, nawet jeśli na ziemi żyłyby tylko dwie ludzkie istoty, i to nawet jeśli byłoby to dwóch rodzonych braci, tak jak niegdyś biblijni Kain i Abel. (…)
Mamy w obyczaju, i mamy taką potrzebę, pozdrawiać się jeden z drugim, przyzywając pokój. Zarazem jednak, niestety, najczęściej czynimy to w sposób mechaniczny, nie myśląc o tym: nie wgłębiamy się w wyższy sens tego pozdrowienia ani odpowiedzialność, której posługiwanie się nim wymaga. (…)
Mówimy i dzisiaj o kulturze pokoju, a w niektórych częściach świata grasują huragany wojny oraz rozniecają się mniejsze i większe wojenne pożary. I dzisiaj siła sprzeciwia się prawu i prawdzie, a maska altruizmu przykrywa samolubne interesy. (…)
Powinniśmy zadać sobie poważne pytania: czy mamy wciąż prawo do tego szlachetnego pozdrowienia? (…) Czy mamy wystarczająco woli i siły, by poważnie i odpowiedzialnie przeegzaminować swoje sumienie? Czy śmiemy pogodzić się z tym, że utraciliśmy odwagę w [głoszeniu, walce, wyznawaniu] prawdy i sprawiedliwości, jak i zdolność nazywania rzeczy po imieniu, prawdziwie?
W imieniu Serbskiego Kościoła Prawosławnego, który mam honor tutaj przedstawiać, (…) wzywam, byśmy wszyscy się modlili o pokój na świecie, i byśmy wszyscy szczerze i wytrwale, wspólnymi siłami, działali na rzecz stworzenia takich warunków, by pokój przeważył nad wojną, a dialog nad dyktatem siły. (…) By w świecie, a więc najpierw w ludzkich sercach i umysłach, prawdziwie i trwale zakorzeniła się kultura pokoju, należy pracować nad tym, wychowywać ludzi, by byli sposobni do pokoju.
Pod tym względem Kościoły i inne wspólnoty religijne, z natury swojej misji, muszą się konsekwentnie i systematycznie angażować (…) choć niektóre z nich dotykała pokusa pójścia za ideologią jednostronności i siłą polityki, a w rzeczywistości jest to niezgodne z ich posłannictwem.
Wskutek okoliczności historycznych i rozwojowych, jedna mała część świata trwa w przekonaniu o trwającym pokoju, podczas gdy reszta jest raniona większymi zbrojnymi konfliktami. Ludziom, którzy mają to szczęście żyć w tej małej części świata wydaje się, że cały świat żyje w dobie pokoju, bez żadnych wielkich wojen w świecie. To niebezpieczne złudzenie. (…) Pokoju w świecie nie może być, dopóki jest on przywilejem mniejszości, a straszność dnia codziennego jest realnym zagrożeniem dla większości mieszkańców naszej planety. Jeśli nie zrozumiemy tego na czas, może nadejść ten złowrogi moment, że pokoju nie będzie już dla nikogo.
Przybywam, i daję świadectwo z jednego z tych nieszczęśliwych, wcale nie-nielicznych miejsc świata, w których brak stabilizacji, konflikty i wojny przez całą historię aż do naszych czasów często były faktem (…). Pozwólcie mi więc podzielić się doświadczeniem swojej Cerkwi i swojego narodu. To naród, któremu przydarzyło się wiele nieszczęść. To naród, który dzisiaj w Kosowie, swej kolebce duchowości i państwowości, pozbawiony jest prawa do życia godnego człowiekowi, a nie rzadko i do samego życia. Ale to jest także naród, który swój wzrok i nadzieję kieruje ku przyszłości, zdecydowany, by wszystkimi siłami włączyć się do wspólnego tworzenia sprawiedliwego i trwałego pokoju pomiędzy ludźmi, narodami i państwami. (…)
Trwałości pokoju nie można oddzielić od jego sprawiedliwości, prawości. Oznacza to tyle, że nikomu nie można narzucać częściowych, selekcjonowanych i tendencyjnych „prawd” z wykorzystaniem siły bądź też potężnych, skutecznych środków współczesnej propagandy.
Kultura pokoju jest niezgodna z kulturą samolubstwa, z praktyką absolutyzowania egoistycznych interesów. (…)
Budowanie pokoju nie oznacza działalności tylko w zakresie społeczno-politycznym. To działalność, który ontologicznie służy wierze, nadziei i miłości, służy życiu i zbawieniu.
Stąd też, bądźmy mirotworcami - ludźmi czyniącymi pokój!
Pełny tekst przemówienia w języku:
angielskim
rosyjskim
serbskim
Tłumaczenie z j. serbskiego - Dominika Kovačević
— Dominika Kovačević
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.