śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Świat 3 czerwca 2011

Wspomnienia z pielgrzymki do Poczajowa

19 maja roku wyruszyliśmy na pielgrzymkę do niezwykłego miejsca, jakim jest Ławra Poczajowska.

19 maja roku wyruszyliśmy na pielgrzymkę do niezwykłego miejsca, jakim jest Ławra Poczajowska. W gronie 29 osób, na czele z prowadzącą Ewą Rygorowicz, odwiedziliśmy wiele świętych miejsc położonych w pobliżu Ławry. Modlitwą i swoim błogosławieństwem wspierał nas ojciec Gabriel ze skitu w Odrynkach.

Pierwszym i docelowym miejscem do jakiego dotarliśmy 20 maja była wspomniana Ławra Poczajowska, nazywana duchowną świątynią prawosławnego ludu. Po zakwaterowaniu oraz posiłku, który mimo swej skromności był sycący, z niecierpliwością w sercach zaczęliśmy odwiedzać miejsca, do których przybyliśmy.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do cerkwi św. Trójcy wybudowanej w roku 1913, następnie – do cerkwi Zaśnięcia Bogurodzicy - budowanej w latach 1771-83, która stoi na pieczarach. Będąc w niej oddaliśmy cześć odbitej na płótnie stopie Matki Bożej oraz piliśmy święta, uzdrawiającą, wodę. W tej samej świątyni, nad carskimi wrotami, znajduje się cudowna ikona Bogurodzicy, do której także było nam dane przyłożyć się i poprosić o opiekę za nas i naszych bliskich. Pod okazałą cerkwią znajduje się cerkiew Pieczarna, ze szczątkami św. Hioba. W prowadzącym do niej korytarzu można podziwiać ścienne malowidła ze świętymi ruskiego prawosławia. Niektórzy z nas mieli możliwość, a tym samym wielkie szczęście, wejść i pomodlić się do pieczarki, w której żył św. Hiob. Przeżycia, jakie towarzyszyły wejściu, były ogromne. Niektórzy płakali, a inni w ciszy przezwyciężali strach, jaki towarzyszył temu czynowi. Po pokonaniu swoich słabości każdy czuł w sercu wielką radość i wdzięczność za otrzymaną łaskę. W Pieczarnej cerkwi znajdują się również relikwie św. Hioba. Tego samego dnia udaliśmy się do starej części Poczajowa, by podziwiać doskonale zachowaną cerkiew wybudowaną ok. 1100 roku.

Zmęczeni. ale szczęśliwi, wróciliśmy na kolację i krótki sen by nabrać sił na kolejny czekający nas dzień. Z samego rana przed godziną 6. udaliśmy się na Liturgię do cerkwi św. Trójcy, po której ruszyliśmy na cmentarz w Załoszcach , gdzie znajduje się grób zamordowanego ojca Piotra. O życiu i męczeńskiej śmierci opowiadał jego ojciec, ksiądz Michał. Podczas spotkania każdy z osobna został pobłogosławiony przez ks. Michała krzyżem , który należał do jego syna. W miejscu tym dzieją się cuda, dlatego niektórzy z nas czuli uzdrawiającą moc krzyża. Każdy z nas miał możliwość wziąć ze sobą garstkę ziemi z grobu, by móc przykładać ją do chorych miejsc. Następnym naszym przystankiem był cmentarz monasterski , gdzie został pochowany św. Amfilochiusz. O jego życiu opowiedział nam przełożony klasztoru. Po krótkiej modlitwie udaliśmy się do monasteru św. Ducha, gdzie na każdego z nas został nałożony XI-wieczny żelazny krzyż św. Nikity Słupnika. Tam spędziliśmy popołudnie modląc się podczas wieczornego nabożeństwa.

Po całodniowych przeżyciach i, jak zwykle, pysznej kolacji udaliśmy się na spoczynek. Ostatni dzień pielgrzymki był przez wszystkich długo oczekiwany . Każdy z osobna modlił się w skupieniu i oczekiwał na przybycie władyki Sergiusza. O planowanej 8. godzinie wszyscy zebraliśmy się na placu i z drżeniem serca przywitaliśmy władykę, prosząc o błogosławieństwo. Ci, którzy widzieli go po raz pierwszy od razu poczuli i zrozumieli jaką modlitwą i dostojeństwem jest on obdarzony. Na pewno to spotkanie każdy zapamięta jako coś wyjątkowego.

Czas pielgrzymki dobiegał końca. O godzinie 13. wyruszyliśmy w drogę powrotną odwiedzając jeszcze jedno wyjątkowe miejsce. Naszym ostatnim punktem był żeński monaster pw. Objawienia Pańskiego w Krzemieńcu. Tutaj pokłoniliśmy się ikonom wielu świętych, a na drogę powrotną każdy kupił butelkę zakwasu, który własnoręcznie wytwarzają siostry zakonne. Modląc się i śpiewając cerkiewne pieśni ruszyliśmy do Polski.

Każdy z nas jest wdzięczny, za to że dane nam było odwiedzić tyle świętych miejsc. Szczególne podziękowania należą się naszej prowadzącej Ewie za to, że z duchowym nastawieniem kierowała nami najlepiej jak potrafiła.

zdjęcia: Kamil Tyburski

— Ewa Dąbrowska

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →