śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 19 listopada 2002

Bracia Golcowie i Oktoich w Białymstoku

13 listopada br. w Teatrze Dramatycznym im.

Brak zdjęć

13 listopada br. w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki odbył się Koncert Charytatywny w ramach akcji „Wigilijne dzieło pomocy dzieciom”. Organizatorem imprezy był Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia „Eleos”, a gwiazdami koncerty Kameralny Chór „Oktoich” i zespół „Golec uOrgiestra”. O ich współpracy Marcie Sołowiej z „Radia Białystok” opowiadają: kierownik chóru ks. diakon Grzegorz Cebulski oraz Paweł i Łukasz Golcowie.

Marta Sołowiej: W jaki sposób „Golec uOrgiestra” trafiła na chór „Oktoich”? Łukasz Golec: Paweł ma żonę, która jest prawosławna, pochodzi z Bielska Podlaskiego. Ma ona różne płyty i kasety z muzyką cerkiewną, m.in. chóru „Oktoich”. Były tam numery telefonów, więc trzeba było zadzwonić, umówić się i działać! Paweł Golec: Na początku poznaliśmy Stefana Wierzbickiego, który śpiewa w „Oktoichu”. On zapoznał nas z resztą ekipy. Później padły już konkretne terminy kiedy nagrywamy, gdzie pierwsze występy i... poszło do przodu.

Marta Sołowiej: W jaki sposób doszło do współpracy chóru „Oktoich” z zespołem Golec uOrkiestra? Ks. Grzegorz: Pewnej grudniowej niedzieli jeden z naszych basów po Liturgii podszedł do mnie i coś zaczął opowiadać, że zadzwonili do niego jacyś znajomi Golców, że coś tam chcą nagrywać i potrzebują basów. Ja mu mówię: Stefciu! nie mam czasu, przyjdź później! (...) W styczniu Stefan podchodzi i znowu coś tam mówi, że nagrywa, ale że trzeba jeszcze więcej basów. - Ale o co chodzi tak naprawdę? – pytam go. - No, „Golec uOrkiestra” nagrywa płytę i chcą do tego zaangażować chór. – odpowiada. A ja mu mówi: - Stefan, ale przecież my nie mamy czasu! (...). Nie, my i Golec UOrkiestra? Co to w ogóle jest? Na co Stefan uspokoił mnie: - Ale to jest takie dosyć spokojne, to nie są jakieś tam chupy łucpy, nie wiadomo co takiego. Jednak temat rozszedł się po kościach. Koledzy z sekcji basowej co prawda dokonywali nagrań w studiu w Bielsko-Białej, zaś cała reszta zespołu nie była w to zaangażowana. I oto przychodzi koniec lutego i dzwoni do mnie telefon. Bardzo niewyraźnie słyszę głos, mówiący o jakiś nutach, o jakimś chórze, (...), że chór jest potrzebny pojutrze, żeby przyjechał cały. Ja mówię: - Proszę pana – odpowiadam - niech pan zadzwoni za dwa trzy dni, ja wtedy będę we Wrocławiu. - Ale ja ja ninie mooogę czeczekać tak długo! – padła odpowiedź. (...) W końcu doszło do mnie, że to dzwoni... Łukasz Golec i że potrzebny jest cały chór, a nie tylko trzech chórzystów, na nadanie im nagrody w Warszawie, wśród takiej elity, w obecności Krzysztofa Pendereckiego, ministrów i różnych takich luminarzy naszego świata i kultury i polityki. Ja wtedy dopiero skojarzyłem, o co chodzi i mówię: - To niemożliwe, nie mogę brać udziału w czymś takim bez pozwolenia władz cerkiewnych. (...) Zadzwoniłem do władyki Jeremiasza, do władyki Mirona, opowiedziałem co i jak wygląda. - Dobrze. Chór oczywiście ma prawo jechać. Ale nie w riasach, nie w mundurach! (...) I chór pojechał. I to było właśnie pierwsze objawienie się z Golcami w pałacu w Wilanowie, z przebojem ówczesnego miesiąca, a właściwie roku, czyli „Pędzą konie po betonie”. Jak oni usłyszeli cały chór w pełnej krasie, to stwierdzili, że na nową płytę, która miała ukazać się w marcu trzeba jeszcze dograć 3-4 utwory. Uzyskawszy zgodę biskupów Jeremiasza i Mirona, pojechaliśmy na tę sesję i tam już w warunkach studyjnych dokonaliśmy tego nagrania, po którym (...) była Milówka i jeszcze kilka drobnych teledysków.

Marta Sołowiej: Skąd pomysł na zaproszenie do współpracy prawosławnego chóru „Oktoich”? Paweł Golec: Pomysł żeby połączyć, można powiedzieć, takie dwie siły chodził nam po głowach już od dawna, jeszcze wówczas, gdy studiowaliśmy w Katowicach na Akademii Muzycznej. Potęga głosów w męskim chórze jest niesamowita! Wnosi bardzo dużo pozytywnej energii. Gdy zdarzało mi się słyszeć chóry prawosławne w radiu czy telewizji - to po prostu po plecach przechodziły mi ciary! Rezonans tych głosów brzmiących u dołu! Niesamowite? Czasem traktujemy to jako instrument, unikatowy instrument!

Marta Sołowiej: Czy zależało wam na tym, by był to chór prawosławny? Paweł Golec: Nie zastanawialiśmy się nad kwestią wiary, chociaż było dla nas też bardzo ważne, żeby pracować z normalnymi ludźmi. A chór „Oktoich” to bardzo fajni panowie. Bardzo cenimy też księdza Grzegorza. (...)

Marta Sołowiej: W jaki sposób współpraca „Oktoichu” z „Golec uOrkiestra” została odebrana przez wiernych naszej Cerkwi? Ks. Grzegorz: Mieliśmy dużo sympatycznych telefonów od naszych prawosławnych, którzy bardzo się z tego ucieszyli. Uznali, że jest to też poniekąd jakąś promocją Prawosławia. (...) Unikaliśmy mówienia, że występuje chór Cerkwi, czy chór prawosławny, a raczej: chór „Oktoich”, który wykonuje muzykę cerkiewną. Ale też wiem, że były i inne głosy, bo i takie mają prawo się pojawić.

Marta Sołowiej: Czy ta współpraca wpłynęła jakoś na waszą codzienną pracę? Ks. Grzegorz: W zasadzie ograniczyliśmy się do 4-5 koncertów w ciągu roku, raczej już w bardzo dużych ośrodkach, typu Sala Kongresowa, czy katowicki „Spodek”. (...) Nie przeżylibyśmy tempa, jakie oni mają - dwudziestu paru koncertów w miesiącu. Poza tym, to jest takim bardzo sympatycznym, tylko i wyłącznie dodatkiem do naszego codziennego życia. (...) Nie będę ukrywał, że nasza współpraca jest przesympatyczna i taka nobilitująca. Być może było to też podyktowane jakąś komercją czy modą. (...) Jednak w przypadku Pawła i Łukasza, myślę że mają oni do tego całkiem inne, bardzo zdrowe i nie komercyjne, podejście. Bardzo sobie cenimy w nich także to - i to tak naprawdę też było silnym argumentem za przystąpieniem do naszej współpracy - że oni wszędzie gdzie mogą nie ukrywają i mówią o tym wprost, że są ludźmi religijnymi. Zawsze przed koncertem przeżegnają się i za to ich cenię. Muzyka też nie jest na tyle frywolna i obcesowa w swych tekstach, że daliśmy sobie wewnętrzne rozgrzeszenie. (...)

Marta Sołowiej: W ten sposób bracia Golcowie zetknęli się z kulturą wschodniego chrześcijaństwa. Czy jest coś co was w niej zafascynowało? Paweł Golec: Dla nas to jest w sumie inna religia. W górach jest bardzo mało prawosławnych. Więc zetknięcie się z Prawosławiem to dla nas też coś nowego, świeżego. Z drugiej strony ja mam żonę, która jest prawosławna i ona poniekąd wciągnęła mnie w sam klimat np. mszy, który jest niesamowity! Poza tym bardzo podobają mi się ikony. Uważam, że są genialne i mamy ich kilkanaście u siebie w domu.

Marta Sołowiej: Czy planujecie kolejne nagrania z „Oktoichem”, czy na obecnym etapie wasza współpraca już się zakończyła? Paweł Golec: Współpracuje nam się bardzo dobrze i myślę, że przy kolejnych naszych produkcjach znajdzie się miejsce dla chóru „Oktoich”.

Opracowanie i zdjęcia: Jarosław Charkiewicz

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze aktualności

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →