czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Polska 16 marca 2006

Pogrzeb o. Antoniego Habury

We wtorek, 14 marca, w cerkwi św.

Brak zdjęć

We wtorek, 14 marca, w cerkwi św. Mikołaja w Zielonej Górze odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego 12 marca, w Niedzielę Triumfu Prawosławia, ks. prot. Antoniego Habury, proboszcza parafii w Zielonej Górze i Torzymiu. Na nabożeństwo przybyło kilkaset osób.

Modlitwom przewodniczył J.E. ks. abp Jeremiasz, ordynariusz diecezji wrocławsko – szczecińskiej, któremu towarzyszył J.E. bp bielski Grzegorz oraz ponad czterdziestu przybyłych z różnych zakątków Polski duchownych. Oprócz wiernych z wielu innych parafii obecni byli również duchowni bratnich Kościołów, przedstawiciele władz, delegacje organizacji społecznych, przyjaciele, znajomi. Bardzo liczną grupę stanowiła młodzież, nad którą o. Antoni, będąc opiekunem diecezjalnego Bractwa Młodzieży Prawosławnej, sprawował opiekę duchową.

Podczas liturgii ks. abp Jeremiasz powiedział m. in.: „Nieszczęście, które nas tu zgromadziło, to dla diecezji strata niepowetowana, niemożliwa do naprawienia.(…) Życie człowieka jest wielką tajemnicą, dlatego, że życie każdego nas jest w rękach Boga, i nic się z nami nie dzieje bez Jego woli. W Kościele Chrystusa jest tak, że gdy stajemy twarzą w twarz z wielką ofiarą, oznacza to, że Pan jest blisko. I myślę, że te łzy, które pojawiają się na twarzy każdego z nas, płyną nie tylko z powodu straty bliskiego człowieka, ale myślę, tak, jak to było wyczuwalne tej tragicznej nocy, i potem w niedzielę już tu, na miejscu, że płyną również z powodu wyjątkowej bliskości Boga. To ogromne cierpienie, ale jestem absolutnie przekonany, że nie bacząc na śmierć o. Antoniego – jest to Opatrzność Boża, może wszyscy potrzebowaliśmy takiego cierpienia, nieszczęścia? (…) Wielu ludzi, którzy w różnych miejscach, w różnych cerkwiach, cierpią i modlą się za o. Antoniego, jest świadomych tego, że spotkaliśmy się z czymś tajemniczym, wielkim i świętym. I dlatego nie wstydźmy się naszych łez, ale nie wolno nam zapomnieć, że nad nami jest Bóg. Łzy nie mogą zasłonić nam naszej wiary. Paradoksalnie można by powiedzieć, że możemy tylko się pochylić i powiedzieć tak, jak mówił św. Jan Złotousty, „Chwała Bogu za wszystko”. Powiemy tak za energię o. Antoniego, którą okazywał na parafii zielonogórskiej, torzymskiej, organizując słubicką, ale przede wszystkim gdy organizował parafię jako wspólnotę. To, czego dokonał, już się zdarzyło, trwa i przechodzi do wieczności.(…) Ma prawo być nam ciężko przy pożegnaniu z o. Antonim, bo jeśli Chrystus na Krzyżu wyrzekł te straszne słowa: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił”, to my też możemy tak powiedzieć. Ale tak samo mocno Pan znajdzie drogę do serca każdego, by powiedzieć o Zmartwychwstaniu. I da siłę. I mimo tego, że są to chwile ciężkie, będą nas prowadzić do Boga, a to jest już początkiem Zmartwychwstania.”

Następnie wyrazy współczucia złożył prorektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, ks. prof. Marian Bendza, w krótkim słowie przypominając o ojcowiźnie Rodziców o. Antoniego – wsi Florynka na Łemkowszczyźnie i ich powojennych losach wygnańców, a zmarłego o. Antoniego charakteryzując jako przykładnego studenta wspomnianej uczelni.

Kolejnym był ks. dr Jerzy Tofiluk, rektor Prawosławnego Seminarium Duchownego w Warszawie: „Śmierć ma kilka aspektów. Rozpacz, smutek, łzy, szloch – to przecież rzecz naturalna. Ale to tylko jedna strona. Druga – to, że śmierć o. Antoniego jest Jego małą Paschą, a my mamy szczęście w niej uczestniczyć. Pozostaje nam powiedzieć: Chrystus Zmartwychwstał, ojcze Antoni!”

Do przybyłych zwrócił się również władyka Grzegorz, który wspominając wspólne lata spędzone w seminarium rzekł m.in.: „Przyjacielu ze szkolnej ławy! Zawsze byłeś pierwszy, najlepszy, byłeś dla nas wzorem. Dziś również jako pierwszy z nas odszedłeś do Boga, uprzedzając nas w tym”. Władyka zwrócił również uwagę na chrześcijańskie pojmowanie umierania, w którym nie powinno być wiele miejsca na rozpacz. „To duchowa, wewnętrzna radość, gdy Bóg powołuje człowieka do Siebie”.

Po zakończeniu nabożeństwa w świątyni zebrani udali się na pobliski cmentarz, gdzie trumna z ciałem o. Antoniego, niesiona przez braci – kapłanów, przy śpiewie Kanonu Paschy: „Niech zmartwychwstanie Bóg i rozpierzchną się Jego wrogowie” spoczęła w mogile.

Na zakończenie głos zabrał przedstawiciel zielonogórskiego oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej, pastor Kościoła ewangelicko - augsburskiego, który w ciepłych słowach podziękował zmarłemu za Jego wysiłki, życzliwość, przyjaźń. Po nim zaś ponownie J.E. Jeremiasz, w serdecznych słowach wspominając zmarłego, rzekł m.in.: „To człowiek, który pokazał, że wiarą można żyć. On ją posiadał, żył nią. To wiara sprawiała, że był człowiekiem integrującym, zjednującym ku sobie ludzi. Nie musiał wiele mówić, wystarczyło, że taki był. I samo to było wielkim świadectwem. Biła z niego ogromna pewność wiary, przekonanie o słuszności tego, co robi. (…) Wielkie serce, które w ciągu ostatnich kilku lat bez reszty poświęcił temu, co robi, a zwłaszcza młodzieży, oddając jej swe myśli, działania, siły. I robił to jak nikt inny. I myślę, że można tak powiedzieć – działo się to dzięki Duchowi Świętemu, który gdzieś głęboko w nim był obecny.”

Wicznaja pamiat, otcze Antonije! Chrystos Woskrese!

foto - Marta Łuksza

— ks. Mariusz Synak

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze aktualności

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →