W dniach 11-17 listopada br.
W dniach 11-17 listopada br. z błogosławieństwa metropolity warszawskiego i całej Polski Sawy, odbyła się pielgrzymka alumnów i wykładowców Prawosławnego Seminarium Duchownego w Warszawie do Kosowa i Metochii.
Podróż rozpoczęła się w niedzielę, 11 listopada, św. Liturgią i molebnem w kaplicy seminaryjnej, po których wyruszyliśmy w daleką drogę. Duchową opiekę nad uczestnikami sprawowali: ks. rektor Jerzy Tofiluk, ks. Adam Misijuk, ks. Adam Siemieniuk, ks. Grzegorz Biegluk, ks. Artur Aleksiejuk oraz ks. Michał Czykwin, który także wspomagał nas jako tłumacz i znawca kultury oraz obyczajów związanych z prawosławiem w Serbii. Podczas naszego pobytu w Kosowie i Metochii towarzyszył nam przełożony monasteru w Zociste i Djurdevi Stupovi – protosingiel Petar (Ulemek).
Po dwóch dniach podróży, we wtorek w godzinach porannych przybyliśmy do Kosovskiej Mitrovicy i po krótkim odpoczynku udaliśmy się do zbudowanego w stylu romańskim, męskiego klasztoru w Banjskiej z XIV w., pw. św. męczennika Stefana. W tym dniu w tym klasztorze była tzw. „sława” – czyli święto parafialne. Za fundatora głównej świątyni monasteru uznaje św. króla Milutina, którego relikwie do XV w. znajdowały się w tym właśnie monasterze (obecnie są przechowywane w jednej z bułgarskich cerkwi). Sam monaster przez ok. 500 lat znajdował się pod turecką okupacją. Obecnie, trudem rąk i żmudną pracą mnichów powoli odzyskuje swą dawną świetność. Dało się odczuć, że mnisi byli bardzo uradowani naszą wizytą, że mają się z kim podzielić swymi problemami. Opowiedzieli nam o strasznych czasach wojny z lat 90-tych. Przedstawiony nam obraz był naprawdę przerażający.
Po wspólnej agapie z bracią monasterską udaliśmy się na wzgórze Gazimestan, pod pomnik upamiętniający sławną bitwę pomiędzy Serbami a Turkami na Kosowym Polu w 1389 r. Bardzo wymowne są słowa na nim umieszczone: „Kto jest Serbem i naszego rodu, a nie przybył na kosowską bitwę, temu niech nie będzie potomstwa, ni syna, ni córki. Z jego ręki nic rodzić nie będzie, ani winogron czerwony ani pszenica biała. I wszelka udręka niech mu będzie po wszystkie czasy”.
Następnie odwiedziliśmy żeński klasztor pw. Zaśnięcia Najświętszej Bogarodzicy w Graczanicy, który swoimi początkami sięga pierwszej połowy XIV w. Z tego okresu po dzień dzisiejszy zachowane są przepiękne zabytkowe freski. W tym świętym miejscu mieliśmy okazję pokłonić się relikwiom św. Stefana Nowego, żyjącego w okresie ikonoklazmu. Od 1999 r. klasztor w Graczanicy pełni również funkcję siedziby biskupa diecezji Raszko-Prizrenskiej. Obecnie w klasztorze jest 25 sióstr.
Wieczorem tego samego dnia uczestniczyliśmy w nabożeństwie „całonocnego czuwania” (cs. wsienocznoje bdienije) w wigilię święta patronów męskiego klasztoru w Zociste św. św. cudotwórców Kosmy i Damiana. W klasztorze znajdują się słynące cudami ich relikwie. Po wieczornym nabożeństwie, podczas kolacji, brać monasterska powitała nas oraz pokrótce przybliżona nam została historia i znaczenie tego niezwykle ważnego dla prawosławnych Serbów miejsca. Szczególną łaskę tego świętego miejsca odczuwają tu wszyscy pielgrzymi, a w sposób szczególny ludzie chorzy, cierpiący na różnego rodzaju dolegliwości. W tym miejscu ślepi odzyskują tu wzrok, niemi mowę. Nie sposób jest zliczyć cudownych zdarzeń płynących od św. relikwii. Co warto podkreślić, z prośbą o pomoc przybywają tu nie tylko prawosławni Serbowie, ale również i kosowscy Albańczycy. To, co usłyszeliśmy o cudach było wzruszające. A jednocześnie zaskakujące. W świetle przekazanych przez mnichów monasteru w Zociste informacji o wyjątkowości tego miejsca, trudno jest zrozumieć, obecną ciągle, wzajemną wrogość Kosowarów należących do różnych narodowości.
Wieczorem tego samego dnia złożyliśmy wizytę w cerkwi pw. św. męczennika Stefana w miejscowości Velika Hoca. Cerkiew ta pochodzi z początku XV stulecia. W tej małej miejscowości, zamieszkałej przez Serbów jest aż trzynaście cerkwi. Tego samego wieczoru wzięliśmy udział w wieczorze kultury serbskiej, podczas którego zaprezentowany został bogaty repertuar serbskich pieśni i tańców ludowych. Towarzyszący nam o. Petar, przybliżył zebranej publiczności prawosławie w Polsce, a chór seminarzystów wykonał kilka pieśni religijnych i świeckich.
W środę rano uczestniczyliśmy w Boskiej Liturgii w dzień święta parafialnego (tzw. slava) w monasterze w Zociste, której przewodniczył ks. Jerzy Tofiluk w asyście księży z Polski oraz miejscowego duchowieństwa. Po zakończonym nabożeństwie, podczas którego śpiewał chór alumnów seminarium, ks. rektor w imieniu wykładowców oraz wszystkich seminarzystów w podziękowaniu za ciepłe przyjęcie i na pamiątkę naszej wizyty w monasterze, ofiarował na ręce przełożonego ikonę św. św. cudotwórców Kosmy i Damiana – napisaną przez jednego z naszych studentów. Przeor klasztoru, o. Petar przekazał do kaplicy seminaryjnej ikonę św. Paraskiewy – szczególnie czczonej przez wiernych Serbii. Po uroczystym, świątecznym obiedzie w monasterze udaliśmy się w dalszą drogę, do drugiego pod względem wielkości miasta Kosowa i Metochii i dawnej stolicy Serbii – Prizren. Tu modliliśmy w zniszczonej i zamkniętej cerkwi z XIII w., poświęconej Przenajświętszej Bogarodzicy – Bogorodica Ljeviczka. Oglądając zdewastowane, zabytkowe freski u wielu z nas pojawiły się łzy w oczach. Chyba nigdy nie zapomnimy momentu, kiedy zobaczyliśmy prawie doszczętnie zniszczony, "cierpiący" wizerunek Bogarodzicy. Bardzo wymowne były słowa zaśpiewanego w tym miejscu przez nas troparionu Paschy – Christos Woskresie. Odmówiliśmy również krótką modlitwę przed odbudowywaną po zdewastowaniu i podpaleniu cerkwią pw. św. wlk. męcz. Jerzego Zwycięzcy. Na terenie miasta znajdują się również ruiny zniszczonego seminarium duchownego im. św. św. Cyryla i Metodego. Jeszcze w XV w. – na kiedy to przypada okres największej świetności Prizren – było tu około 365 cerkwi, w tym wiele monasterów. W chwili obecnej natomiast nie ma w tym mieście ani jednej, czynnej prawosławnej świątyni. Ostatnia cerkiew została spalona w 2003 roku.
Kolejny punkt naszej pielgrzymki stanowiła wizyta w położonym w pięknym, górskim, malowniczym krajobrazie, męskim monasterze pw. śww. Archaniołów koło Prizren, sięgającymi swymi początkami połowy XIV w. W niewielkiej, lecz bijącej duchowym ciepłem cerkiewce znajdują się relikwie św. Mikołaja Wielimirowicza (XIX w.). Cały klasztor znajduje się pod ścisłą ochroną wojsk KFOR-u. Należy wspomnieć, że w 2003 roku ochrona wojsk KFOR-u nie zapobiegła zniszczeniu monasteru. Po krótkim spotkaniu z tamtejszymi mnichami, którzy opowiedzieli nam o tragicznej historii tego miejsca i obecnej sytuacji klasztoru, udaliśmy się do Orehovca – jednego z serbskich gett. Tam modliliśmy się w cerkwi pw. Zaśnięcia Przenajświętszej Bogarodzicy. W ikonostasie tej cerkwi znajduje się słynąca cudami ikona Matki Bożej.
Po dniu pełnym wrażeń ponownie powróciliśmy na nocleg do Velikoj Hocy, gdzie każdy z uczestników naszej pielgrzymki miał okazję zaznajomić się z niezwykle trudnymi warunkami w jakich przyszło żyć prawosławnym Serbom w Kosowie i Metochii. Częsty brak prądu, światła, nieraz także ciepłej, bieżącej wody, oraz środków na utrzymanie swych najbliższych – oto tylko niektóre z wielu problemów dnia codziennego tutejszych mieszkańców. Velika Hoca jest jedna z nielicznych enklaw serbskich w Kosovie i Metochii, w całości zamieszkała przez Serbów, którzy nie zechcieli opuścić swojej ojcowskiej ziemi.
Program dnia następnego z całą pewnością również pozostanie na długo w naszej pamięci. Wczesnym porankiem udaliśmy się na św. Liturgię do żeńskiego monasteru w Peczce Patriarszej, zwanego również „Siedzibą Patriarchów”. Po dziś dzień zwierzchnicy Serbskiej Cerkwi Prawosławnej noszą tytuł: „Arcybiskupa Pecz, metropolity Belgradu – Karlowci i patriarchy serbskiego”. Za głównego założyciela tej wspólnoty uważany jest św. Sawa Serbski (XII w.).
Po agapie i ciepłym powitaniu pielgrzymów przez siostry zakonne rozpoczęliśmy zwiedzanie klasztoru. Co od razu rzuca się w oczy to niemiły fakt, że cały kompleks otoczony jest drutem kolczastym. Nieustannie czuwają w tym miejscu siły pokojowe ONZ, co paradoksalnie jest budujące, ponieważ pozwala mieć nadzieję, że to miejsce zostanie zachowane dla potomnych, ale również i smutne, że w XXI wieku, trzeba takich miejsc bronić przed zniszczeniem. Gdyby nie międzynarodowe wojska stacjonujące w Kosowie, wiele obiektów sakralnych już dawno zostałoby zrównanych z ziemią.
Oprócz głównej cerkwi pw. Wniebowstąpienia Pańskiego w świątyni znajdują się dwie boczne kaplice: pierwsza pw. Opieki Przenajświętszej Bogarodzicy (słow. Pokrow Preswiatoj Bohorodicy) – w której znajduje się słynąca cudami ikona Matki Bożej tzw. Peczki, wg tradycji napisana przez św. ewangelistę Łukasza – oraz cerkiew pw. św. Dymitra. Wielką świętość tego monasteru stanowią relikwie św. Arcybiskupa Sawy III (XIV w.) oraz św. Nikodema. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż to właśnie w tej świątyni odbywały się sobory prawosławnych biskupów a w czasach obecnych jest to miejsce, gdzie ma miejsce intronizacja nowego patriarchy.
Niezapomniane wrażenia, głównie za sprawą cudownych śpiewów tutejszych mnichów przeżyliśmy podczas wieczornego nabożeństwa – kanonu ku czci, w sposób niezwykły czczonego przez naród serbski, św. króla męcz. Stefana Dečanskiego (XIII-XIV w.) w monasterze pw. Wniebowstąpienia Pańskiego w miejscowości Visokie Dečany, gdzie znajdują się jego relikwie. Święty męczennik uważany jest za założyciela owej wspólnoty zakonnej w 1327 r. Święty Stefan zawsze pomagał i pomaga nieustannie, z wiarą i miłością ku niemu przychodzącym, niezależnie od tego, jakiego wyznania jest człowiek – o czym świadczą licznie zachowane świadectwa historyczne. W nabożeństwie ku czci św. Stefana uczestniczyło nie tylko wielu Serbów, co w sytuacji Kosowa wydało nam się zadziwiające, ale również wielu oficerów i żołnierzy KFOR-u. Tradycją tego miejsca jest to, iż wierni po pokłonieniu się do relikwiom, które są umieszczone na podwyższeniu, przechodzą następnie pod nimi z modlitwą i głęboką nadzieją, oczekując wstawiennictwa świętego.
Katedralna cerkiew monasteru deczanskiego, którego przełożonym jest obecnie bp Teodozy, zaprojektowana została przez mnicha z zakonu franciszkanów, Vitusa z Kotoru. Świątynia jest wewnątrz ozdobiona średniowiecznymi freskami. Na powierzchni ok. 4 tys. m2 ścian, ukazanych zostało ok. 10 tys. postaci oraz mnóstwo scen biblijnych. W tej niezwykłej świątyni styka się ze sobą wiele stylów architektonicznych m.in. romański, gotycki wraz z elementami kultury bizantyjskiej.
Piątek upłynął nam pod znakiem wizyty w położonym na wysokim wzgórzu ponad miastem Rasz, męskim monasterze Djurdevi Stupovi („Słupy św. Jerzego”), gdzie uroczyście świętowano pamięć patrona klasztoru św. wielkiego męczennika Jerzego Zwycięzcy. Świętą Liturgię celebrował arcybiskup raszko - prizreński Artemiusz w asyście ks. Jerzego Tofiluka, ks. Adama Misijuka oraz miejscowych mnichów i zgromadzonego duchowieństwa. Po nabożeństwie biskup Atremiusz serdecznie powitał pielgrzymów z Warszawy wyrażając tym samym wielką radość z wizyty przedstawicieli bratniego Kościoła na ziemi serbskiej. Ksiądz rektor w imieniu wszystkich alumnów wręczył arcypasterzowi ikonę św. męcz. Gabriela oraz zapewnił o nieustannej modlitwie wiernych naszej Cerkwi za cierpiący naród prawosławnych Serbów. U wszystkich Serbów, zebranych na nabożeństwie, widać było głęboką radość, że solidaryzujemy się w ich wielkim bólu. Święto zakończyło się wspólną agapą wraz ze zgromadzonymi na tej uroczystości wiernymi. Ta wspólna agapa – symbol wzajemnej miłości – była zakończeniem naszej pielgrzymki po Kosowie i Metochii.
W drodze powrotnej, przejeżdżając przez piękne miasto Belgrad, odwiedziliśmy katedralną cerkiew pw. św. Sawy Serbskiego – największą prawosławną świątynię na Bałkanach i drugą co do wielkości na świecie. Ta cudowna i potężna zarazem świątynia to wspaniały symbol powrotu Serbów do wiary po trudnym okresie komunizmu. Zmęczeni fizycznie, ale podbudowani duchowo szczęśliwie powróciliśmy do Polski.
Ta pielgrzymka z całą pewnością, oprócz niesamowitych doznań duchowo-estetycznych, oprócz cudownych chwil związanych z niesamowitą gościnnością, nauczyła nas, aby ze wszystkich sił dbać to co mamy najcenniejsze – o naszą wiarę, aby każdy dzień był napełniony dziękczynieniem Bogu za to, że możemy bez obaw być prawosławni, za co nasi bracia Serbowie tak wiele wycierpieli i cierpią nadal. Być prawosławnym na tej zroszonej krwią ziemi wymaga bowiem wielkiej odwagi, męstwa i niezachwianej nadziei na Boże Miłosierdzie.
— Adam Magruk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.