śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 16 stycznia 2008

Ważne jest docenienie głębi tradycji prawosławnej

"Ważne jest docenienie głębi tradycji prawosławnej, docenienie swoich przodków, rodziców, szacunek dla tych więzi, w których się urodziliśmy i wychowaliśmy." Z Pawłem Karpowiczem rozmawiała Katarzyna Dmitruk W Przeglądzie Prawosławnym opublikowano dwa Pana artykuły na temat New Age’u.

"Ważne jest docenienie głębi tradycji prawosławnej, docenienie swoich przodków, rodziców, szacunek dla tych więzi, w których się urodziliśmy i wychowaliśmy."

Z Pawłem Karpowiczem rozmawiała Katarzyna Dmitruk

W Przeglądzie Prawosławnym opublikowano dwa Pana artykuły na temat New Age’u. Skąd u Pana potrzeba przestrzegania wyznawców prawosławia przed New Age’em?

W czasach studiów, czyli od 1974 roku, przebywałem w środowisku, gdzie panowały różne światopoglądy: joga, buddyzm, szamanizm, neochrześcijaństwo czyli nowe chrześcijańskie grupy i orientacje.

Świat współczesny jest wielowymiarowy. Dzieje się tak za sprawą szybkiego przekazu informacji. Ludzie poszukują tożsamości. Tożsamość w naturalny sposób wiązała się z religią, która spaja pokolenia, która nadaje sens życiu człowieka. Kiedy z tej perspektywy patrzymy na prawosławie w Polsce to jesteśmy unikalni, jesteśmy wyspą w morzu religii łacińskiej. Jesteśmy spadkobiercami tradycji ruskiej, jeszcze od Rusi Kijowskiej, a głębiej sięgając- bizantyjskiej.

To, co może być dla wyznawcy prawosławnego zagrażające, to myślenie sekciarskie: lęk przed życiem i autentycznym poznaniem siebie. Szczególnie ludzie młodzi poszukują jednoznacznych odpowiedzi na zasadnicze pytania, przykładowo: „Co się z człowiekiem dzieje po śmierci fizycznej?” Osoby zagubione i niepewne siebie mogą chętnie przystępować do grup, które udzielają odpowiedzi w sposób ostateczny np. świadkowie Jehowy czy Ruch Świadomości Kriszny. Grupa działa na zasadzie dawania oparcia i poczucia bezpieczeństwa. Twierdzi się, że jej droga to najszybsza droga do osiągnięcia zbawienia. Sektę wyróżnia poczucie, że jesteśmy lepsi niż przedstawiciele innych religii, jesteśmy wybrani do zbawienia. Działa tu także pewien czynnik psychologiczny. Do sekt łatwo przystępują osoby, które mogą mieć niskie poczucie własnej wartości. Sekta takich ludzi dowartościowuje.

Poczucie własnej wartości było zagadnieniem mocno zaakcentowanym w opublikowanej przez Pana książce „Terapia wewnętrznego dziecka”. Proszę wyjaśnić pojęcie „wewnętrzne dziecko”?

„Terapia wewnętrznego dziecka” wynika z doświadczeń wielu pokoleń psychologów i psychoterapeutów, ich praktyki uzdrawiania ludzkiej duszy. Jest to podejście zgodne z duchem Ewangelii, gdzie Chrystus mówi „bądźcie jak dzieci”. Pierwotny potencjał czystości i niewinności w człowieku, którego symbolem jest dziecko, jest jednoznaczny ze zbawieniem. Nazwałbym to stroną świetlistą w człowieku. Strona ciemna wewnątrz duszy ludzkiej to są to jego zranienia i cierpienia, urazy, spowodowane niewłaściwymi zachowaniami ludzi dorosłych.Rany i urazy powstają szybko i łatwo w psychice dziecka ze względu na jego ogromną wrażliwość i bezbronność. Dziecko posiada naturalną pokorę.

Co rozumie Pan pod pojęciem pokory?

Pokora to kapitulacja rozumu, intelektu, przed miłością, przed sercem, przed Bogiem. Zrozumienie, że Bóg jest tajemnicą, której nie dosięgnie rozum. Pomogło mi to, że przestałem domagać się szczegółowego określenia Boga, otwierałem się na niego przez pokorną modlitwę. Pomogło mi zaufanie, wiara w to, że Bóg ma lepszy plan w porównaniu z tym, co ja mogę wymyślić i jedynie mogę stopniowo uczyć się rozpoznawać Jego wolę.

Współcześnie mamy ważny, sprawdzony ruch duchowy i terapeutyczny, tzw. Program Dwunastu Kroków AA. Źródłem tego programu było leczenie alkoholików. Jest to jednak program z powodzeniem stosowany przy leczeniu innych uzależnień: depresji, narkomanii, erotomanii. Program Dwunastu Kroków stosuje się również w leczeniu rodzin dysfunkcyjnych, rodzin alkoholików. Jest to program oparty na wierze w Siłę Wyższą od nas samych, w Boga. Inaczej nazwałbym to drabiną do nieba. Jest to program leczenia duszy poprzez stopniowe jednoczenie jej z wolą Bożą. W tym miejscu przywołam tylko niektóre z dwunastu kroków.

W pierwszym kroku, muszę uznać swoją własną bezsilność w życiu jako istoty ludzkiej. Jest to akt autentycznej pokory. W kroku drugim określam że wierze w to, że siła większa ode mnie – Bóg - może przywrócić mi zdrowie. Trzeci krok mówi, że postanowiłem powierzyć swoje życie i swoją wolę opiece Boga, jakkolwiek go pojmuję. W tym momencie następuje stopniowy powrót do źródła, do połączenia z Bogiem. Syn marnotrawny wraca do swego ojca.

Niewątpliwie żyjemy w czasach, w jakich dominuje materialistyczne podejście do życia. Czy dzisiaj bycie pokornym jest w ogóle możliwe?

Każda ludzka istota ma w głębi siebie obraz Boga, czyli w każdej istocie jest przestrzeń otwarta na Boga. Jest to tak zwana przestrzeń duchowa. W związku z tym cierpienia i poczucie braku życiowego spokoju, szczęścia, wiążą się z tym, że ludzie szukają realizacji w innych sferach . Bardziej utożsamiają swoje szczęście z płaszczyzną materialną czy psychologiczną.

Niedawno ukazała się Pana ksiązka „Pewne siebie i szczęśliwe dziecko”, w której wskazuje Pan, dlaczego ważne jest by wychować pewne siebie i szczęśliwe dziecko. Doświadczenie bycia członkiem mniejszości nie zawsze jest pozytywne, nie zawsze też spotyka się z akceptacją. Czy dziecko prawosławne, należące przecież do mniejszości religijnej, według Pana może być szczęśliwe?

Żyjemy w środowisku zdominowanym przez wzorce wytworzone przez kulturę katolicką oraz świecką. Siłą prawosławia w Polsce może być to, że w przypadku naszego kraju nie zrosło się ono z siłą polityczną. Poza tym małżeństwa kapłanów to element, moim zdaniem, bardzo pozytywny i zdrowy.

Cerkiew tworzy, przyjazne dla wychowania dziecka, środowisko. Ważne jest to, że nie wtłacza się dzieciom fałszywego patriotyzmu. Małżeństwa kapłanów, ich doświadczenia życia rodzinnego, małżeńskiego są zdrowym obszarem przekazu dla dzieci, bez straszenia grzesznością ciała, bez odrzucania seksualnej sfery człowieka.

Wartościowa strona prawosławia to przekaz zdolności muzyczno – artystycznych. W rozwoju dziecka pozytywną rolę odgrywa muzyka i śpiew, szczególnie jeśli chodzi o rozwój psychologiczno -duchowy. Jeśli małe dzieci uczestniczą na nabożeństwach, to mają ten kapitał. Bogactwo wystroju cerkwi, ikony, zdobienia to wszystko buduje duszę dziecka.

Pochodzenie ze wsi podlaskiej lub też związek z wsią może stanowić cenny element w rozwoju dziecka. Wieś to miejsce, gdzie człowiek jest blisko przyrody, ale też posiada bliskie więzi z drugim człowiekiem. Jest to bardzo pozytywne dla rozwoju duszy dziecka.

Jak według Pana wychować pewne siebie i szczęśliwe dziecko prawosławne?

Bardzo istotne jest, aby dzieci otrzymywały od rodziców zachętę do stopniowego poznawania i zbliżania się do Boga, żeby rodzice zachęcali dzieci i stopniowo wprowadzali w duchowe życie Cerkwi.

Trzeba zauważyć to, co jest istotne - rodzice muszą sobie uświadomić, że są pierwszymi „bogami” i kapłanami dla dziecka, oznacza to, że dla dziecka potrzebne są nie tylko sakramenty cerkiewne, ale przede wszystkim sakrament miłości. Dziecko nie rozwinie się w sposób prawidłowy, jeśli rodzice nie będą sobie wzajemnie okazywać i realizować miłości miedzy sobą. Ludzie wstępujący w związek małżeński muszą się kochać nawzajem Samo poczęcie dziecka w sposób niezbędny ma być związane z miłością.

Istnieje też druga strona, czyli to jak rodzice pojmują Boga. Może być przeszkodą w rozwoju dziecka. Z jednej strony Bóg może być postrzegany jako surowy ojciec, co może wyrażać się w mówieniu do dziecka „Bozia Cię ukaże” - to przeszkadza postrzegać dziecku Boga jako miłującego.

W książce „Terapia wewnętrznego dziecka” napisał Pan, iż należy 'obdarzyć szacunkiem każdego i pomóc mu w spełnieniu'. Co miał Pan na myśli pisząc te słowa?

Ewangeliczne źródło tej myśli jest takie, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, dziećmi tego samego Ojca. Obdarzenie szacunkiem jakiejkolwiek istoty oznacza okazanie szacunku samemu sobie.

Bardzo istotne jest, by zauważyć, że gdzieś w głębi nas drzemie niezdrowa tendencja do potępiania i odrzucania samego siebie. Zanim będziemy mogli się zmienić, musimy poznać samych siebie. Jeden ze świętych powiedział „Poznanie samego siebie oznacza poznanie Boga”. Zaakceptujmy więc swą niedoskonałość.

Dziś grzeszę i obiecuję sobie, że jutro tego nie zrobię. Ale jutro grzeszę tym, że siebie ciągle potępiam i osądzam. Zanika we mnie radość, miłość, pogoda ducha, staję się zły, skwaśniały i ponury. Dlaczego? Dlatego, że fałszywie pojąłem doskonałość. Doskonałość nie polega na tym, by błędów nie popełniać. Doskonałość polega na tym, by kochać i zawsze wybaczać - sobie i innym. Doskonałość to świadomość, że błądzić jest rzeczą ludzką i naturalną i nie ma w tym niczego złego, to ujrzenie swojej prawdziwej natury z jej blaskami i cieniami.

Skłonność do odrzucania i potępiania siebie samego nie pochodzi od Boga. Ta skłonność jest wytworem kultury, społeczeństwa. Bóg jest rozumiejący, dobry, wybaczający, miłujący. Co więcej, Bóg miłuje grzeszników! On po prostu nie może bliżej siebie dopuścić tych, którzy zaprzeczają swoim błędom i grzechom, ale nie dlatego, że ich nie kocha. Raczej z tego powodu, że te osoby aspirują do fałszywych ideałów, do świętości, mają fałszywe wyobrażenie o sobie samych. Kierują się dumą i pychą, jak faryzeusze.Bóg nam wybacza, zanim jeszcze zrobiliśmy błąd. Natomiast bardzo często nie wybaczają nam błędów inni ludzie. Nie pozwalali nam na błędy i nie pozwalają nasi rodzice.

Wiem, że jest Pan osob poszukującą zarówno jeśli chodzi o naukowe poznanie jak też doświadczenia religijne. Jak Pan odczuwa siebie jeśli chodzi o tożsamość?

Ja czuję się Rusem, tzn. dziedzicem tej starożytnej kultury, biorącej swój początek w Rusi Kijowskiej. Tożsamość jest ważna – to mnie łączy z przodkami, z rodziną, z którą czuję się swojsko „jestem na tej samej fali”. Wychowałem się w rodzinie o głębokich tradycjach prawosławnych. Mój dziadek i wujek byli duchownymi.

W czasach studenckich stałem na przecięciu kilku wpływów. Z jednej strony - ateistyczna propaganda komunistyczna, humanizm oraz prawosławie, które wówczas nie miało wysoko wykwalifikowanych intelektualnie kadr. Ja zainteresowałem się wiedzą humanistyczną sądząc, że ona doprowadzi mnie do odpowiedzi na pytania o sens życia. W swoich poszukiwaniach wchodziłem w ateizm, w nurty religijne azjatyckiego Wschodu, w formację kulturową New Age.

Jednocześnie uważam, że nie należy się zamykać na świat, na ludzi innych wyznań czy orientacji światopoglądowych. W życiu przechodziłem kilka faz, które były związane z różnymi nurtami religijności pozachrześcijańskiej. Poznawałem nowe ruchy religijne. Uważam, że korzystnie jest poznawać inne religie, otwierać się na inne tradycje duchowe, jak islam, religia żydowska, taoizm czy buddyzm. Nie ma w tym nic złego. Moim zdaniem ludzie innych religii zmierzają także do Boga. Bóg w ich religiach przyjmuje inną nazwę, ale jest to Bóg miłości, tolerancji, wzajemnej pomocy, życzliwości, szacunku i wielu innych przymiotów, których potrzebuje każdy człowiek na tej ziemi. Każdy człowiek, tak uważam, ma głęboko w sobie poczucie Boga.

Uważam, że mamy kochać wszystkich ludzi jako swych braci. Nie jest to jednak nakaz. Nikogo nie możemy zmusić do miłości. Takie zmuszanie wiedzie tylko do nienawiści. Chodzi o to, by poznać siebie, a później zaakceptować całkowicie. Nic nie zmieniać!!!

Tylko głęboka akceptacja prowadzi do wewnętrznego pokoju i miłości. Jeżeli będziemy walczyć w swoim wnętrzu, będziemy też walczyć z innymi. Należy obserwować siebie bez uprzedzeń i założeń. Obserwować uważnie, swoje myśli i uczucia, nie oceniać, nie osądzać. Wszystko zaakceptować, a pojawi się mądrość i miłość, która nie pochodzi z naszego małego „ja”, z ograniczonej duszy, ale miłość duchowa, słodka i przepełniająca całe ciało i umysł odczuciem błogości. To jest miłość bezwarunkowa. Choćby chwila takiego odczuwania jest już wejściem do raju. Stąd słowa Chrystusa: ”Królestwo Boże jest w was”.

Na koniec chciałbym powiedzieć, że Bóg jest naszą esencją niewidzialną i tajemniczą. Ważne jest docenienie głębi tradycji prawosławnej, docenienie swoich przodków, rodziców, szacunek dla tych więzi, w których się urodziliśmy i wychowaliśmy.

Dziękuję za rozmowę

Paweł Karpowicz jest socjologiem, dr n. hum. (Instytut Socjologii UW). Był adiunktem w Zakładzie Psychologii Medycznej CMKP (1993–1994). Pracował z młodzieżą uzależnioną od narkotyków i z ich rodzinami w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii i Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży (1995–2001) oraz w Poradni Profilaktyki Społecznej „Maraton” (2001–2003). Wykładał zagadnienia terapii uzależnień w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Członek Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, uczestnik ruchu psychologii transpersonalnej oraz psychologii zorientowanej na proces. Interesuje się rozwojem wewnętrznym, w tym naturalnymi formami uzdrawiania opartymi o mistycyzm chrześcijański, jogę, buddyzm i taoizm oraz o tradycje szamańskie. Autor książek Narkotyki, jak pomóc człowiekowi i jego rodzinie (2002), Szczęśliwe źdźbło trawy – praktyka buddyzmu i jogi (2004), Pewne siebie i szczęśliwe dziecko (2007), Terapia wewnętrznego dziecka (2007). Redaktor książki Marek Kotański – człowiek i jego dzieło (2004). Tłumacz, prowadzi warsztaty rozwoju osobistego oraz różne formy doradztwa życiowego. (www.enteia.pl)

— Katarzyna Dmitruk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze ze świata

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →