Istnieje ubóstwo materialne i ubóstwo duchowe. Od pierwszego zależy życie cielesne, od drugiego – duchowe. Ubóstwo ziemskie jest przeciwieństwem ziemskiego szczęścia. Ubóstwo duchowe jest początkiem, korzeniem i drogą do niebiańskiej błogości.
Pierwsze przykazanie błogosławieństw – „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo Niebios /cs. Błażeni niszczyi duchom jako tiech jest’ Carstwo Niebiesnoje/ (Mt 5, 3) – stanowi źródło i fundament wszystkich kolejnych błogosławieństw oraz ich ostatecznego celu – Królestwa Niebios.
Istnieje ubóstwo materialne i ubóstwo duchowe. Od pierwszego zależy życie cielesne, od drugiego – duchowe. Ubóstwo ziemskie jest przeciwieństwem ziemskiego szczęścia. Ubóstwo duchowe jest początkiem, korzeniem i drogą do niebiańskiej błogości.
Zgodnie z interpretacjami Świętych Ojców, przez „ubóstwo duchowe” należy rozumieć cnotę pokory, od której zaczyna się obcowanie człowieka z Bogiem, droga jego zbawienia i ubóstwienia.
Pozostając w stanie egoizmu i pychy, człowiek jest zwrócony ku sobie, przepełniony sobą, i dlatego nie ma w nim miejsca dla Boga. Dla człowieka wyniosłego Bóg jest po prostu nieciekawy, a co więcej, nawet niebezpieczny. W końcu uznanie Go prowadzi do poniżenia siebie, do konieczności ukorzenia się przed Nim, zejścia z piedestału własnego egoizmu, ustąpienia i zwolnienia dla Niego tronu serca swej duszy. Jest to niezwykle trudne i bolesne dla człowieka samolubnego. „Pokora jest obrzydliwością dla pysznego, tak jak biedny jest obrzydliwością dla bogatego” (Syr. 13, 24).
Kiedy człowiek staje się pokorny, to znaczy osłabia, burzy, umniejsza i unicestwia swoją pychę, wtedy w swojej duszy zwalnia miejsce dla Boga. Pokora jest chwilą prawdy, punktem zwrotnym, w którym człowiek odwraca się od swego „ja” i zwraca się twarzą ku Bogu. Zwracając się do Boga, wierzący otwiera przed Nim swoje serce, przyjmuje Go tam i łączy się z Nim. Jak napisał apostoł Piotr: „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym daje łaskę” (1 P 5, 5).
Bez pokory nie ma miejsca na żadne inne cnoty. Pokora zajmuje wśród cnót takie samo miejsce, jakie Sakrament Chrztu zajmuje wśród pozostałych sakramentów Cerkwi. Pokora jest bramą, przez którą wierzący wchodzą do świątyni cnotliwego, duchowego życia.
Pokora jest przeciwieństwem pychy, która jest źródłem wszystkich grzesznych namiętności. Ojcowie określają pychę jako miłość do siebie jako istoty cielesnej. Człowiek wyniosły postrzega siebie jako ciało i dąży do zaspokojenia wszystkich cielesnych pragnień i potrzeb, lekceważąc i zapominając o swej duszy. Samolubstwo jest podstawą namiętnej, grzesznej miłości tego świata. Błogosławiony Augustyn mówił o tym, że jego odwrotnością jest nienawiść do Boga: „Miłość do siebie – pisał – doprowadzona do pogardy wobec siebie jako istoty grzesznej, jest miłością do Boga, a miłość do siebie, doprowadzona do pogardy wobec Boga, jest grzechem”. Natomiast pokora jest początkiem miłości do Boga, która prowadzi do samozaparcia i poświęcenia.
Miłość do Boga, Który jest Duchem, ożywia i uzdrawia ludzkiego ducha, będącego najwyższą siłą duszy, zapewniającą łączność z Bogiem. Duch, umysł lub serce odpowiadają za takie zdolności duchowe, jak wiara religijna, sumienie (głos Boży w człowieku), modlitwa (głos ludzki w odpowiedzi na głos Boży), postrzeganie łaski i kontemplacja Boga.
Dzięki duchowi człowiek staje się obrazem i podobieństwem Boga, może upodabniać się do Niego w myślach i działaniach praktycznych. Chrześcijaństwo, zgodnie z definicją Świętych Ojców, jest upodabnianiem się do Boga. A to upodabnianie się jest możliwe przede wszystkim dzięki obecności w człowieku bogo-podobnego ducha.
Kiedy człowiek się uniża, po pierwsze uznaje w ten sposób istnienie Boga, po drugie pojmuje Jego absolutną wyższość i panowanie nad sobą, a po trzecie uświadamia sobie, że cała jego duchowość i cielesność są darem Bożym, który nie należy do niego.
Wszystko, co posiadamy (nasza dusza, ciało, wszystkie nasze siły i zdolności, samo nasze istnienie i życie, czas i przestrzeń naszego życia, nasi bliscy, przyjaciele i sąsiedzi, świat) – nie jest naszą własnością, ale darem Boga, oddanym nam w użytkowanie.
Jedyne, co jest naszą własnością z racji naszego autorstwa, to nasze własne grzechy. Jednak i one są popełniane przez nas w wyniku niewłaściwego wykorzystania naszych naturalnych sił duchowych i cielesnych, danych przez Boga. Grzech to skierowanie naszej duszy i ciała nie ku Bogu, ale ku sobie, ku cielesnym przywiązaniom do świata doczesnego. Grzech pasożytuje na ludzkiej naturze, która należy do Boga. Kiedy grzeszymy, wykorzystujemy ją niezgodnie z przeznaczeniem, podobnie jak ten niedbały sługa z Ewangelii, który zakopał w ziemi powierzone mu talenty (por. Mt 25, 14–30). Kiedy grzeszymy, stajemy się leniwymi sługami, dłużnikami Boga. Dlatego w Modlitwie Pańskiej prosimy Ojca z Niebios, aby przebaczył nam nasze winy, czyli grzechy przeciwko Niemu (por. Mt 6, 9–13).
Świadomość tego, że Bóg obdarzył nas naszą naturą i całym naszym życiem, prowadzi wierzącego do radosnej wdzięczności wobec Boga. Wdzięczność ta jeszcze bardziej wzrasta dzięki uświadomieniu sobie własnej grzeszności i niegodności obcowania z Bogiem.
Jednoczesne odczuwanie wdzięcznej radości i smutku z powodu własnych grzechów rodzi w sercu paradoksalny nastrój, który asceci określają jako radosny smutek lub smutną radość, radościo-smutek lub duchowe wzruszenie. Zgodnie ze słowami psalmopiewcy: „Służcie Panu z bojaźnią i radujcie się z drżeniem” (Ps. 2, 11).
Wyrażenie „ubodzy w duchu” właściwie oznacza ten stan, w którym człowiek rezygnuje z prawa własności do samego siebie. Ta rezygnacja z władania sobą i powierzenie się Bogu oczyszcza człowieka z namiętności, zwalnia w nim miejsce dla Boga, aby mógł On przyjść i stworzyć w nim mieszkanie (por. J 14, 23), swój święty przybytek. Pokora otwiera człowieka na wejście w niego Boga, który wcześniej stał i pukał do drzwi jego serca Swą Opatrznością. „Oto stoję u drzwi – mówi Pan – i kołaczę. Jeśli ktoś usłyszy głos Mój i otworzy drzwi, to wejdę do niego i będę wieczerzał z nim, a on ze Mną” (Ap 3, 20).
Pan w swojej nieskończonej łasce przychodzi i daruje siebie wielce grzesznemu wierzącemu, nie skazuje go sprawiedliwie na wieczne potępienie, ale przyjmuje w swoje objęcia jak syna marnotrawnego, obdarowując go swoim wiecznie błogosławionym Królestwem Niebios (por. Łk 15, 11–32) .
W tym przejawia się pokora Boga, Jego uniżenie, samoupokorzenie, łaskawość – to, co teologowie nazywają kenozą Chrystusa. Syn Boży uniżył się, zstępując z nieba na ziemię – stał się człowiekiem i przyjął ludzką naturę, znosił zniewagi, cierpienia i śmierć – dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia. „On będąc w postaci Bożej nie upierał się zachłannie, aby być równym z Bogiem, lecz ogołocił siebie samego, przyjąwszy postać sługi, stał się podobny do ludzi, i z wyglądu będąc człowiekiem, poniżył samego siebie, stał się posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci na krzyżu” (Flp 2, 6–8).
W podobny sposób Bóg uniża się, zstępując do serca każdego wierzącego dla jego zbawienia, aby wraz z nim krzyżem pokonać grzech, rozkład, śmierć, podstępy złego i osiągnąć zmartwychwstanie do życia wiecznego.
Chrystus zstępuje w otchłań naszej duszy w nadziei, że odpowiemy, że zareagujemy na Jego wezwanie i pójdziemy za Nim. Bóg uniżył się aż do śmierci dla nas, abyśmy w odpowiedzi uniżyli się dla Niego. Na pokorę Boga ze względu na nas można odpowiedzieć jedynie własną pokorą ze względu na Niego. Każda inna odpowiedź będzie profanacją, kłamstwem i podstępem.
Jak widzimy, pokora obejmuje wiarę w istnienie Boga, uznanie Go za Pana i Władcę, Właściciela nas i naszego życia, wdzięczność za wszystkie Jego dobrodziejstwa oraz głęboką świadomość własnej niegodności. Wszystkie te przejawy pokory wyrażają rzeczywiste mistyczne doświadczenie osobistego spotkania z Bogiem, zwrócenia się do Niego i Jego zstąpienia do ludzkiego serca.
W stanie pokory człowiek w końcu pojednuje się z Bogiem. Pokora burzy mur wrogości między nami a Stwórcą. Dopóki pozostajemy pod władzą egoizmu, pychy, próżności, przebiegłości, złości i innych grzesznych namiętności, walczymy z Bogiem, sprzeciwiamy się Mu wraz z przebiegłymi duchami, które się Mu sprzeciwiają.
Uniżając się i pojednując z Bogiem, wierzący staje po Jego stronie w wojnie dobra ze złem, która trwa od momentu upadku Lucyfera w świecie anielskim, a w historii ludzkości – od momentu upadku Adama i Ewy. Jak napisał o tym F.M. Dostojewski: „Tutaj diabeł walczy z Bogiem, a polem bitwy są serca ludzi”.
Należy podkreślić, że diabeł czerpie siłę z naszej słabości. Może podporządkować nas swojej woli tylko wtedy, gdy my sami dobrowolnie mu się poddamy, zgadzając się na pochodzące od niego pokusy. Człowiek jest aktywnym uczestnikiem zarówno swej zguby, jak i swego zbawienia. Życie duchowe jest zawsze procesem dwustronnym; ma ono zasadniczo charakter synergiczny, to znaczy realizuje się poprzez wzajemne oddziaływanie, współdziałanie woli, starań i działań Boga z jednej strony oraz woli, starań i działań człowieka z drugiej.
Pierwszym krokiem ze strony człowieka na drodze zbawienia jest pokorne zwrócenie się ku Chrystusowi. Człowiek godzi się z Bogiem poprzez pokorę ducha. Kiedy to się dzieje, rozluźniony, atroficzny, niemal martwy dotąd duch ożywa mocą łaski Bożej, zaczyna się uzdrawiać, wzmacniać i podporządkowywać sobie duszę i ciało – niższe komponenty istoty ludzkiej. Umysł, który poznał Boga, staje się ołtarzem Ducha Świętego, oświeca łaskawym światłem umysł, wolę i uczucia duszy, przemieniając duszę w świątynię służby Bogu. Poprzez duszę Boża energia wylewa się również na ciało, uświęcając je i przemieniając, tworząc świętą świątynię wierzącej duszy.
Pokora zapewnia zdobycie Ducha Świętego, o czym czcigodny Serafin z Sarowa mówił jako o celu życia chrześcijańskiego. Dzięki temu przywraca się pierwotną, naturalną trójjedną hierarchię istoty ludzkiej – duch-dusza-ciało (por. 1 Tes. 5, 23). Przywrócona trójjedna istota ludzka – duch, dusza i ciało – jest żywym świadectwem, obrazem i symbolem Trójjedynego Boga.
Tak więc ewangeliczne ubóstwo duchowe jest cnotą pokory. Pokora jest początkiem, zasadą, prawem, kryterium, miarą i celem cnotliwego życia. Bez pokory nie ma nawrócenia, oczyszczenia, przemiany, zbawienia i ubóstwienia człowieka. Poprzez pokorę wierzący otwiera drzwi swego serca Bogu, przez które On wchodzi i zamieszkuje w nim Swą łaską. Pokora jest wrogiem samolubstwa, pychy i próżności, które odwracają nas od Boga i przeciwstawiają Mu.
o. Tarasij Borozieniec (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: anamariaavram /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.