czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 1 lipca 2023

Co znaczy żyć “dla sprawiedliwości”

Kiedy Chrystus mówi o sprawiedliwości, nie odnosi się do sprawiedliwości ziemskiej. Sprawiedliwość jest wtedy, gdy znajdujemy właściwą relację z Bogiem, a tym samym ze wszystkimi ludźmi. Sprawiedliwość jest wtedy, gdy postępujemy zgodnie z duchem Bożym.

0 czytelników poleca

Błogosławieni prześladowani za sprawiedliwość,
albowiem ich jest Królestwo Niebios

(Мt 5:10)

Kiedy Chrystus mówi o sprawiedliwości, nie odnosi się do sprawiedliwości ziemskiej. Na przykład terroryści zaatakowali Amerykę - doczesna prawda (sprawiedliwość) wymaga, aby Ameryka w odpowiedzi zbombardowała terrorystów. I mówią, że jest to sprawiedliwość: uderzyłeś mnie, to ja też cię uderzę! Ponieważ potraktowałaś mnie niesprawiedliwie, ja również mam prawo potraktować cię niesprawiedliwie.

Albo, na przykład, mamy pole; doczesna logika mówi, że powinniśmy podzielić je na pół. Więc mierzymy je i dzielimy, co też jest w porządku, ale to nie jest sprawiedliwość, o której mówi Chrystus. Boża sprawiedliwość jest inna, dlatego abba Izaak mówi: "Jeśli powiesz, że Bóg jest sprawiedliwy, to tak, jakbyś bluźnił Bogu, ponieważ On nie jest sprawiedliwy. Bo jakaż jest Jego sprawiedliwość, skoro obdarowuje swymi dobrodziejstwami wszystkich bez wyjątku? On nakazuje słońcu wschodzić nad złymi i dobrymi, i zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (por. Mt 5:45)". Bóg kocha wszystkich ludzi i nie czyni między nimi różnicy. On nie kieruje się ziemską logiką.

W rzeczywistości niesprawiedliwość ma miejsce wtedy, gdy ktoś postępuje niesprawiedliwie wobec samego siebie. Kiedy doświadczamy niesprawiedliwości? Kiedy pozostajemy w niesprawiedliwej relacji z Bogiem. Jest to niesprawiedliwość, ponieważ wtedy nasze "ja" jest zranione, słabe i niedoskonałe. Sprawiedliwość jest wtedy, gdy znajdujemy właściwą relację z Bogiem, a tym samym ze wszystkimi ludźmi. Sprawiedliwość jest wtedy, gdy postępujemy zgodnie z duchem Bożym.

Co mówi Chrystus? "Jeśli cię ktoś prześladuje, nie prześladuj go, a jeśli cię ktoś uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" (por. Mt 5:39). To szaleństwo, zgodnie z doczesną logiką, nieprawdaż? Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, mówi dziś:
- Daj spokój, kim my jesteśmy, jakimiś ofiarami? Głupcami? Idiotami? Żeby ktoś przyszedł i mnie uderzył, a ja w takiej sytuacji miałbym nie zareagować? Żebyśmy pozostali przez całe życie miejskimi wariatami?

Taka jest ziemska logika, tak rozumuje człowiek. Ale Chrystus przychodzi i mówi nam, że błogosławieni ci, którzy są prześladowani za sprawiedliwość, albowiem do nich należy Królestwo Niebios.

Kiedy człowiek jest prześladowany ze względu na sprawiedliwość, nie oznacza to, że musi za wszelką cenę znaleźć tego, który go prześladuje. Może nikt go nie prześladuje, może dziś nie ma prześladowań, ale człowiek powinien sam prześladować swoje namiętności. Na przykład dzisiaj ludzie osądzają według tego, co im się podoba:
- A mi się tak podoba! - mówi ktoś do ciebie i pyta: "To coś złego? Mi się to podoba, więc oceniam ludzi i ich działania przez pryzmat tego, co mi się podoba".

I musimy przekonać drugiego - młodego człowieka, dziecko, młodzież - że jeśli coś ci się podoba, to nie znaczy, że musisz tak robić, i to nie znaczy też, że jest to dobre. Możesz to lubić, ale może to być dla ciebie szkodliwe i destrukcyjne. Musisz nauczyć się odrzucać swoje stare “ja”, któremu podoba się wszystko i opierać się temu.

Ktoś przychodzi, złorzeczy ci, obraża cię i ty w odpowiedzi też chcesz powiedzieć mu coś przykrego, chcesz dać się ponieść i uderzyć, ale powstrzymujesz się, panujesz nad sobą, by nie zareagować w ten sam sposób. To jest opór, jaki człowiek stawia swoim namiętnościom.

Na przykład, dziś jest dzień postny, a ty mówisz: "Będę pościć!" - ale potem zaczyna się dziać wiele rzeczy: "Kręci mi się w głowie, zapachniało szaszłykiem, wciągnąłem ten zapach i to prawie tak, jakbym zjadł szaszłyka. Wezmę go i faktycznie zjem. Nie mogę tylko wąchać! Jeśli go powąchałem, ślinka mi pociekła na jego widok i chcę go zjeść, to tak jakbym go zjadł." Ale mówisz sobie: "Nie, nie zrobię tego" i powstrzymujesz się. Ponieważ musisz zrozumieć, że życie duchowe jest zmaganiem i jeśli nie odważysz się podjąć tego trudu, nie będziesz mógł czynić postępów w życiu w ogóle, a w szczególności w życiu duchowym.

Kapłan podczas chrztu pieczętuje całe nasze ciało znakiem Krzyża Świętego, jeśli pamiętasz, ponieważ niestety dzisiejszy chrzest jest przedstawieniem, ziemskim obrzędem, gdy spojrzeć na to, jak jest sprawowany. Nikt nie słucha tego, co mówi kapłan, a on mówi do siebie, ale Bóg go słyszy. Tak więc kapłan, ze świętym mirrem, przypieczętowuje wszystkie zmysły człowieka, aby mógł on otrzymać duchową zbroję i oprzeć się grzechowi, namiętnościom i całemu temu burzliwemu potokowi, który chce go utopić.

Nie jest łatwo, nie jest łatwo skonfrontować się z samym sobą. To bardzo trudne i trzeba zacząć od małych kroków. Na przykład lubię coś, co nie należy do mnie. A ponieważ nie jest moje, nie mogę tego mieć. "Tak, ale on ma dziesięć tysięcy!". Niech ma 500! Nie możesz tego wziąć: to nie należy do ciebie. Zostaw to; tylko dlatego, że ci się to podoba, nie oznacza, że masz prawo to wziąć.

Chcesz motocykl, podoba ci się. Ale czy pomyślałeś, że są ludzie, od których jesteś zależny i którzy będą się o ciebie martwić? Jak można być szczęśliwym, radosnym i żyć po swojemu, jednocześnie unieszczęśliwiając innych? Tak więc siedzą na kanapie i czekają, aż wrócisz do domu, aby sprawdzić, czy nadal żyjesz i nic ci się nie stało. Więc każdej nocy wchodzili na Golgotę, a ty się tym nie przejmujesz, bo tak ci się podoba? Nie, człowiek musi nauczyć się konfrontować z samym sobą. Jeśli się tego nie nauczymy i nie zrozumiemy życia, nie poznamy swej tożsamości i zrujnujemy samych siebie.

Pamiętam, że w 1976 r., kiedy po raz pierwszy pojechałem na Świętą Górę Athos, starzec Paisjusz wykonywał wielki ascetyczny wysiłek i nie jadł nic poza kilkoma surowymi warzywami i wodą. Był wychudzony, miał pół płuca i był bliski śmierci. Pewien lekarz z Uniwersytetu w Tesalonikach, pobożny człowiek, powiedział mu:
- Abba, zjedz choć kawałek chleba! To wystarczy, aby cię wzmocnić.
Starzec leżał chory, ale za nic nie chciał tego przyjąć:
- Nie, gotów jestem raczej umrzeć, niż się poddać.

Tak odważnego ducha musi mieć człowiek, że musi być gotów znieść wszystko, nawet śmierć, ale się nie poddawać! Ponieważ wie, że jeśli to zrobi, zatrzyma się na swojej drodze do Boga.

To może być duży problem w rodzinie, kiedy rodzice coś mówią, a następnego dnia zmieniają zdanie. Pamiętam człowieka, który zbłądził i kiedy opowiadał mi o swoim życiu, powiedział mi właśnie coś takiego. Przeanalizował całe swoje dotychczasowe życie i zdał sobie sprawę, że głównym powodem, dla którego zaczął się buntować i uciekać od rodziny, było to, że jego ojciec go okłamywał. Na przykład mówił mu:
- Zrób coś w domu, a dam ci lirę!
A potem mu jej nie dawał. To spowodowało w nim bunt i wywołało duży problem psychologiczny.

Kiedy człowiek sprzeciwia się samemu sobie, najpierw "prześladuje" samego siebie, starego człowieka, przymusza się, nie pozwala sobie robić tego, co chce. I prawdą jest, że na początku napotyka trudności, ponieważ, jak powiedzieliśmy, musi odciąć się od własnych pragnień, preferencji i żądz.

Ojcowie byli bardzo ostrożni w tych sprawach. Na przykład pewien mnich opiekował się trędowatym, którego stan stawał się coraz poważniejszy, aż w końcu zaczął wydzielać bardzo nieprzyjemny zapach, a z jego ran wypłynęła ropa. Kiedy przyszedł do mnicha, ten poczuł obrzydzenie i powiedział do siebie: "Nie mogę! Niech idzie do kogoś innego!" Potem jednak zmusił się i zdecydował: "Nie, pójdziesz! A jeśli ośmielisz się przekonywać siebie, by do niego nie podchodzić, nie tylko będziesz wdychał okropny zapach trędowatego mięsa, ale także każę ci je zjeść! Żebyś nauczył się nie opierać pracy, którą musisz wykonać".

Czy widzicie, jak święci opierali się samolubstwu i egoizmowi? Poprzez opór rozwinęli silny charakter, odważnego ducha, ducha męczeństwa i stali się podobni do tych, którzy byli prześladowani ze względu na sprawiedliwość.

Często w rodzinach pojawiają się różne problemy i na przykład małżonka, która ma trudnego męża, przychodzi i mówi:
- Nie mogę już z nim wytrzymać! Doprowadza mnie do szaleństwa! On mnie wykańcza!
I pytasz ją:
- Gdyby ten człowiek nie był twoim mężem, ale twoim synem, wyrzuciłabyś go z domu?
Na co ona:
- Nie.

Czy matka wyrzuca dziecko z domu ze względu na to, co uczyniło? To niemożliwe. Nie może tego zrobić tak łatwo. A to oznacza, że jeśli spojrzysz na swojego męża z większą miłością, wtedy też okażesz cierpliwość. To znaczy, że człowiek na wszystkich etapach swojego życia wykazuje cierpliwość w prostych rzeczach, na przykład: wszedłeś do świątyni i stanąłeś w pobliżu kogoś, kto cię denerwuje: charczy, śmierdzi, kręci się bez końca, a ty naucz się okazywać cierpliwość, nie cofaj się, zacznij od małego, naucz się okazywać cierpliwość, czekaj, ogranicz swoją wolę. I nie spiesz się, nie oczekuj, że zawsze będzie tak, jak chcesz i jak ci wygodnie.

Abba Doroteusz mówi o odcięciu woli, nauczając, że powinieneś zacząć od małych rzeczy i mieć cierpliwość. Jeśli nie masz cierpliwości, to kiedy namiętności wyjdą na powierzchnię, mogą zabrać cię tam, gdzie chcą, a ty nie będziesz w stanie powiedzieć "nie", ponieważ tylko ucząc się cierpliwości, możesz oprzeć się tym namiętnościom.

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin)

za pravoslavie.ru

fotografia: jarek11 /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →