Znajdujemy się obecnie w okresie postu filipowego, przygotowującego nas do święta Bożego Narodzenia.
Znajdujemy się obecnie w okresie postu filipowego, przygotowującego nas do święta Bożego Narodzenia. To dobry czas na refleksje na temat życia duchowego. Dziś prezentujemy Państwu fragmenty drugiej część artykułu „Dlaczego wstydzimy się kajać, a grzeszyć – nie?” autorstwa ks. Aleksandra Iliaszenki, proboszcza moskiewskiej cerkwi pw. Miłościwego Zbawiciela, redaktora naczelnego portalu pravmir.ru.
Grzechy to czyny, słowa, myśli, zamiary niemiłe Bogu. Wszechmogącemu, Wszechmiłościwemu, Wszechdoskonałemu Stwórcy nie jest miłe, by Jego stworzenia, Jego dzieci – a przecież jesteśmy wezwani, by być dziećmi Bożymi – były „samolubne, chciwe, wyniosłe, pyszne, bluźniące, nieposłuszne rodzicom, niewdzięczne, niegodziwe, bez serca, bezlitosne, miotające oszczerstwami, niepohamowane, bez ludzkich uczuć, nieprzychylne, zdradzieckie, zuchwałe, nadęte, miłujące bardziej rozkosz niż Boga, okazujące pozór pobożności, ale wyrzekające się jej mocy” (2 Tm 3,1-5).
Wszystko to przeczy głęboko zamysłowi Boga o człowieku. Człowiek, który dokonuje takiego czynu, sprzeciwia się woli Bożej. A pierwszy przeciwnik Boga to szatan. Starohebrajskie słowo „szatan” właśnie to oznacza – „przeciwnik”. Chciałbym przytoczyć kilka przykładów, kim jest nasz przeciwnik – kim jest ten, kogo często słuchamy, komu się podporządkowujemy, przed jaką nicością się tak często korzymy.
Przede wszystkim przytoczę pewne rozmyślenia. Wiadomo, że, jeśli kogoś kochamy, to jesteśmy gotowi na poświęcenia (ofiarę) ze względu na swoją miłość. I im bardziej kochamy, tym więcej możemy ofiarować. Ofiara jednak potrzebuje męstwa, związana jest przecież z wyrzeczeniami, a często także z cierpieniami. Im bardziej człowiek kocha, tym bardziej jest ofiarny, tym bardziej męski, bez względu na to, czy jest to mężczyzna czy kobieta, dziecko czy osoba starsza. Zdolność do poświęcenia to przejaw ogromnego męstwa. Doskonała miłość i największa ofiara to ofiara na Golgocie, którą poniósł Bóg za wszystkich ludzi.
Zadajmy teraz pytanie – „Czy zły (szatan – przyp. tłum.) kogokolwiek kocha?” Nie. W konsekwencji, czy może cokolwiek ofiarować? Nie. Nie ma nic takiego, ze względu na co mógłby on cokolwiek ofiarować, nie miałby nawet co ofiarować. Nie jest gotowy na poświęcenie. Jest, zatem, w pełni pozbawiony męstwa, w konsekwencji jest więc kompletnym tchórzem. Apostoł Jakub pisze w swoim liście – „Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was” (Jk 4,7).
Niestety, często jednak korzymy się nie przed Bogiem, a przed diabłem. I można tu zaobserwować paradoks: grzeszyć nie jest wstyd, a kajać się – wstyd. Kiedy człowiek grzeszy, można powiedzieć, że upodabnia się do tego, kto go skłania do grzechu – traci swoje męstwo. „Tam zadrżeli ze strachu, gdzie strachu nie było” (Ps 52,6). Popełniony grzech pozbawia człowieka męstwa, dlatego tak straszne jest przyznanie się do czegoś, co się uczyniło. Oczywiście, strach może być różny. Można bać się zmartwić kogoś, kogo się kocha – to szlachetne uczucie. Jednak strach przyznania się przed kapłanem co do swojego grzechu to poniżający strach, który pojawia się w duszy wskutek tego, że człowiek podporządkowuje się nieczystej sile. (...)
Na zakończenie chciałbym przytoczyć cudowne, ale zupełnie nieoczekiwane w swoim optymizmie słowa wielkiego świętego Dymitra Rostowskiego – „Radujcie się, grzesznicy! Sprawiedliwych do raju zaprowadzi apostoł Piotr, a grzeszników – sama Matka Boża!”.
tłumaczenie: Paweł Karczewski
na podst.: pravmir.ru
— Paweł Karczewski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.