Wielki, współczesny starzec i święty Paisjusz Atonita wskazuje na istotny problem, który może pojawić się w życiu duchowym chrześcijan – podstępną, ledwo dostrzegalną ścieżkę, którą często podążają wierzący i która prowadzi, nieświadomie, do bezbożności, bezwstydu, a nawet ateizmu.
„Istnieje niebezpieczeństwo, że jeśli ludzie nie będą zwracać uwagi na małe rzeczy, to zaniedbanie, bez ich wiedzy, rozciągnie się na większe i świętsze. Będą się usprawiedliwiać, mówiąc, że to nie jest ważne, że to nie ma znaczenia i dojdą do tego – Boże, broń - że całkowicie pogardzą wszystkim, co boskie, i skończą jako bezbożni, bezwstydni ateiści” (św. Paisjusz).
Wielki, współczesny starzec i święty Atonita wskazuje na istotny problem, który może pojawić się w życiu duchowym chrześcijan – podstępną, ledwo dostrzegalną ścieżkę, którą często podążają wierzący i która prowadzi, nieświadomie, do bezbożności, bezwstydu, a nawet ateizmu. Co jest w tym tragicznego? Że chociaż ci wierzący krytykują ateistów za bezmyślność, brak czci dla Boga i bezczelne postępowanie wobec innych ludzi, sami już kroczą tą samą drogą, co tamci. To oznacza, że w większym lub mniejszym stopniu czczą tę samą boskość: siebie i swoje ego. Ich nagana dla tamtych jest równoznaczna z samopotępieniem i samobiczowaniem. Najwyraźniej jest to duchowa ślepota wielu chrześcijan, których umysły pogrążone są w ciemności złudzeń, ponieważ ich wiara jest jakby ideologią i działa w sposób „pobożny”, według św. Paisjusza. Dokonuje on rozróżnienia między autentyczną czcią - jako świadomością Boga żywego w życiu ludzi, a złą „pobożnością”, którą rozumiał nie jako właściwą wiarę, ale jako kontekst formalny wysuszający prawdę, jak to miało miejsce u faryzeuszy w czasie Pana.
Jaka jest cecha charakterystyczna tej podstępnej, niepozornej drogi, która prowadzi do całkowitej pogardy dla tego, co boskie, i kieruje człowieka ku sprawom negatywnym i demonicznym? Według świętego jest to lekceważenie rzekomo drobnych przykazań Bożych, pogarda dla nich. Na przykład nieprzestrzeganie postu w środy i piątki. Ilu z nas, chrześcijan, omija to myśląc, że Pan powiedział: „Czy nie wiecie, że nic, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może go skalać?” (Mk 7, 18). Niektórzy ludzie interpretują to zgodnie z namiętnością pobłażania sobie, a nie tak, jak miał to na myśli Chrystus i jak rozumieli to Ojcowie. Poza tym, jak łatwo jest pominąć modlitwy, czy to osobiste, czy to podczas Boskiej Liturgii, pod pretekstem, że jest już za późno lub jesteśmy zmęczeni. Znajdujemy dla siebie idealną wymówkę. Co więcej, ile razy znajdujemy się w trudnej sytuacji lub jesteśmy przez kogoś niesprawiedliwie lekceważeni i nie możemy się doczekać, aż będziemy mogli odpłacić obelżywą reakcją lub chcemy zemścić się za upokorzenie, jakie nas spotkało? Gotową wymówką w naszych ustach jest to, że jeśli nie odpowiemy w podobny sposób, rozerwą nas na strzępy. Że: „W dzisiejszych czasach nie można chodzić z krzyżem w dłoni”. I z pewnością nie są to jedyne przykłady.
Św. Paisjusz idzie jednak dalej w Bożym oświeceniu i własnej rozsądnej logice: lekceważenie rzeczy małych prowadzi do pogardy dla większych i świętszych. Jeśli przymkniesz oko na jedno z przykazań Bożych, które według ciebie jest „mniejsze”, z matematyczną precyzją postąpisz tak samo z większymi. Nawet popularne piosenki mówią: „Kiedy schodzę, to schodzę, sam Bóg mnie nie zatrzyma”. Pogarda dla wszystkiego, co prawdziwe, „schodzi” i nie można jej zatrzymać, jest jak lawina. Podstawą tego, według świętego, jest - jak już wspomnieliśmy - myślenie: im bardziej ludzie ignorują nawet najmniejszą prawdę, tym bardziej są zaślepieni duchowo, bo nabrzmiewa w nich ich egotyzm i dosłownie stają się marionetkami diabła. Stopniowo narasta w nich ateizm, bezbożność i bezwstydność.
Jednak brak wiary tych wierzących zostaje ujawniony już na samym początku i każdy może to zobaczyć. Według słowa Bożego nie ma bowiem przykazań wielkich i małych. Wszystkie mają swój początek w słowie Boga, reprezentują Jego osobiste działanie i są ze sobą bezpośrednio powiązane. Każde z przykazań Bożych albo nas z Nim łączy, albo oddala od Niego, w zależności od naszej postawy i naszych działań. Czy przestrzegam wszystkich słów Boga? Wtedy odnajdę Go w sobie. Czy ignoruję Go, bo oceniam (a w tym słowie ujawnia się cały ludzki egotyzm), że coś nie ma tej samej wagi? Następnie odkładam na bok Boga i całą Jego przebóstwiającą i odkupieńczą działalność. Sam Pan objawił nam tę prawdę, a głosili ją także apostołowie i święci, ponieważ mieli jej żywe doświadczenie. „Kto by więc unieważnił jedno z przykazań, tych najmniejszych, i tak ludzi nauczy, najmniejszym nazwany będzie w Królestwie Niebios” (Mt 5, 19). A św. Jakub, brat naszego Pana, mówi: „Bo kto by przestrzegał całego Prawa, ale przekroczył jedno [przykazanie], stał się winien wszystkich. Ten bowiem, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział też: Nie zabijaj; jeśli zaś nie cudzołożysz, a zabijasz, to stałeś się naruszycielem Prawa” (2, 10-11).
Rzeczywiście, niech Bóg nas strzeże przed taką degradacją i ateizmem.
o. Georgios Dorbarakis (tłum. Gabriel Szymczak)
za: pemptousia.com
fotografia: jarek11 /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.