śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 8 lutego 2026

Miłość Boża przewyższa ludzką

Bóg jest miłującym Ojcem, łatwiej jest nam więc wybrać drogę powrotu do Niego. Wiemy bowiem, że na jej końcu oczekuje nas Ktoś, Kto nas kocha. Bóg nie zmusza nas do niczego, lecz jedynie oczekuje; inaczej naruszyłby naszą wolność – wolność, która jest Jego obrazem w każdym z nas.

0 czytelników poleca

Bracia i Siostry,

udzielenie wyczerpującej informacji o stosunku Boga do człowieka, o Jego miłości i miłosierdziu, wymagałoby napisania wielu teologicznych traktatów, lecz i one nie byłyby wystarczające i dostatecznie zrozumiałe. Chrystus korzysta z innej metody, by tę bogatą treść przekazać ludziom. Czyni to za pomocą przypowieści – prostych, lecz sugestywnych przykładów, które w dobitny sposób wyjaśniają powyższe kwestie. Ponadto przypowieści nie wymagają używania skomplikowanej terminologii wyjaśniającej wszelkie zawiłości i subtelności tematu, są zrozumiałe i dla prostych, i uczonych, i są zawsze aktualne. To dlatego przypowieści Chrystusa zapisane w Ewangelii uczą od dwudziestu stuleci i są tak przekonujące, bez względu na miejsce i czas, w którym żyjemy.

Niezwykle wymowną przypowieść Cerkiew proponuje naszej uwadze w drugą niedzielę przygotowawczą do Wielkiego Postu. Jest to przypowieść o synu marnotrawnym, szczególnie piękna, ujmująca i przemawiająca do każdego z nas.

W tej przypowieści zaprezentowane zostały trzy osoby - ojciec i dwóch jego synów. Chrystus nie stosuje tu żadnych imion, ale zaznacza różnicę wieku, mówiąc, że jest syn starszy i młodszy, określając tym samym ich osobiste cechy i życiowe doświadczenie. Nie trzeba właściwie tłumaczyć, że Chrystus pod postacią ojca widzi samego Boga, a jego synowie to ludzkość (choć według niektórych starszy syn może też być uosobieniem świata aniołów). Prawie w każde słowo przypowieści włożona jest konkretna treść, która niesie w sobie głęboki sens i ma swoje szczególne znaczenie. Wsłuchując się w słowa przypowieści, należy zwracać uwagę na wszystkie językowe szczegóły, bowiem w ten sposób staje się ona bardziej przemawiająca.

Proszę zauważyć, że o przypadającą część majątku (choć trzeba pamiętać, że wszystko jest własnością ojca) prosi nie starszy, lecz młodszy syn, który nie ma doświadczenia. Chce on - nie czekając na decyzję ojca - stać się właścicielem swej części i rozporządzać nią jak sam uważa. Ojciec natomiast nie protestuje, a nawet nie próbuje przekonywać syna, naruszyłby bowiem jego wolę, a ten sądziłby przez całe swe życie, że jest niewolnikiem ojca. Tak właśnie jak młodszy syn zachowali się w raju pierwsi ludzie, którzy zapragnęli po namowie szatana sami stać się jak bogowie i spożyli zakazany owoc. Trafnie są też w przypowieści określone późniejszy los i zachowanie upadłej ludzkości, która w osobie syna roztrwania wszystko, co otrzymuje od Boga, żyjąc rozwiąźle.

Przychodzi jednak moment, gdy marnotrawny syn uświadamia sobie swój błąd i fatalny stan, co powoduje przemianę w myśleniu i szukanie możliwości powrotu do ojca. Ojciec, jak widać w przypowieści, od dawna czeka na swego syna, lecz powrót nie miałby sensu bez jego woli i świadomości upadku. Gdy jednak następuje uświadomienie i wola powrotu, ojciec wybiega na spotkanie, wkłada synowi pierścień na rękę, przywracając mu w ten sposób godność i władzę. Nie oczekując zwrotu roztrwonionego bogactwa, cieszy się jego powrotem, wydając wystawną ucztę na cześć swego syna i dziedzica. Ważne jest to, że syn z własnej woli powraca do ojca, mając świadomość popełnionego błędu. Nie prosi już nawet o to, by odzyskać prawa syna, lecz pragnie jedynie pozostać w charakterze najemnika. W ten oto sposób przypowieść pokazuje, jak jest wielka radość Boga Ojca z powrotu każdego grzesznika.

Można by było właściwie przypowieść zakończyć już w tym miejscu, jednakże pominięta byłaby bardzo istotna kwestia. Nieprzypadkowo więc Chrystus mówi o dwóch synach, określając ich wiek i doświadczenie. Wszystko po to, by nie pominąć tych, którzy przez całe życie trudzą się na rzecz swego zbawienia. Ich właśnie w przypowieści uosabia starszy syn.

Dowiedziawszy się o wszystkim, starszy syn obraża się już nie tylko na swego brata, lecz także na ojca. W krótkich, kilku zdaniach przypowieści zostały jak w soczewce skupione wszystkie uczucia, niuanse natury i zawiłości ludzkiej osobowości. Musimy w tym miejscu zwrócić szczególną uwagę na grę słów: „twój syn” i „twój brat”, odgrywają one tu bowiem istotną rolę. Gdy ojciec wychodzi do obrażonego starszego syna, to z jego ust słyszy: tyle lat służę ci i nigdy nie naruszyłem przykazania twego, a nigdy nie dałeś mi koźlęcia, abym się z przyjaciółmi moimi weselił. Kiedy zaś ten twój syn, który roztrwonił dorobek twojego życia z nierządnicami, powrócił, zabiłeś dla niego wykarmione cielę. Ojciec zaś rzekł do niego: – Dziecko, ty zawsze ze mną jesteś i wszystko, co moje, twoje jest. Weselić się zaś i radować należało, że ten twój brat był martwy i ożył, zaginął i został odnaleziony.

Ojciec, ciesząc się powrotem swojego młodszego syna, pamięta też o starszym; wychodząc, by go zaprosić, właściwie oznajmia mu, iż jest dziedzicem. Przypomina mu jednak, że ten który wrócił, nie jest jedynie synem, ale i bratem.

Podobnie jak często jesteśmy skorzy do osądzenia pyszniącego się faryzeusza z ubiegłotygodniowej przypowieści, tak też chcemy zganić starszego syna za to, że obraził się na swego ojca i brata. W tym miejscu warto jednak przytoczyć słowa świętego Jana Złotoustego, który mówi, że właściwie każdy w takiej sytuacji postąpiłby jak starszy syn. Jezus Chrystus w swej przypowieści pragnie pokazać, na ile miłość i miłosierdzie Boże przewyższają ludzkie. Nikt z ludzi nie zasługuje na dziedzictwo Królestwa Niebios, nie ma bowiem człowieka, który by żył i nie zgrzeszył. Jedynym bez grzechu jest Bóg, Który oczekuje i pragnie przyjąć każdego, kto do Niego wraca. To właśnie oznajmia nam dzisiejsza przypowieść.

Uczymy się z niej, że mamy się cieszyć, widząc pokutę i przemianę innych, a nie (patrząc z zazdrością) uzurpować jedynie sobie miejsce w wieczności. Gdyby ludzie byli sądzeni według swoich uczynków, to nikt nie zostałby zbawiony. Zbawienie jest zawsze darem od Boga.

Bracia i Siostry,

wysłuchawszy tej jednej z piękniejszych przypowieści Chrystusowych, musimy zdać sobie sprawę, że dotyczy ona każdego. Jest ona ciągle aktualna i obecna w życiu, realizuje się wokół nas i w nas samych. Czasami w relacjach z Bogiem i naszymi bliźnimi jesteśmy jak młodszy syn, czasami jak starszy. Może być tak, że zbliżamy się bardziej do jednej lub drugiej postaci synów. Niekiedy całe społeczności przyjmują postawę któregoś z nich, próbując odmówić zbawienia innym. Jedno jest pewne - bez tej przypowieści niewątpliwie bylibyśmy ubożsi w wiedzę o Bogu miłosiernym.

Pamiętając, że Bóg jest miłującym Ojcem, łatwiej jest nam wybrać drogę powrotu do Niego. Wiemy bowiem, że na jej końcu oczekuje nas Ktoś, Kto nas kocha. Musimy być jednak świadomi, że Bóg nie zmusza nas do niczego, lecz jedynie oczekuje; inaczej naruszyłby naszą wolność – wolność, która jest Jego obrazem w każdym z nas.

abp Jakub (Kostiuczuk)

Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/

— abp Jakub (Kostiuczuk)

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →