śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 8 lutego 2005

Misyjność

Prawdziwa misyjność Misyjność zawarta jest w samej naturze Kościoła, w Symbolu wiary nazywamy Kościół „Apostolskim”. Słowo to wskazuje nie tylko na ciągłość wiary apostolskiej, lecz również na obowiązek głoszenia chrześcijańskiej prawdy z myślą o zbawieniu wszystkich ludzi.

0 czytelników poleca

Brak zdjęć

Prawdziwa misyjność

Misyjność zawarta jest w samej naturze Kościoła, w Symbolu wiary nazywamy Kościół „Apostolskim”. Słowo to wskazuje nie tylko na ciągłość wiary apostolskiej, lecz również na obowiązek głoszenia chrześcijańskiej prawdy z myślą o zbawieniu wszystkich ludzi.

Ale misyjność to nie tylko „głoszenie”, nie tylko rozmowy o Bogu lub rozpowszechnianie „własnych nauk”. Misyjność nie jest swojego rodzaju chrześcijańską komercją. Jest świadectwem i działaniem miłości. Zawiera w sobie miłość ku tym, do których jest skierowana, i miłość ta oznacza „samoofiarowanie”, a nie tylko „ofiarowanie czegoś”.

Prawosławna misja na Alasce była w przeszłości skuteczna nie tylko dzięki finansowemu wsparciu z Rosji, ale w głównej mierze dzięki temu, że św. Herman pozostał na Aleutach aż do samej śmierci; również dzięki kilku prawdziwym misjonarzom, takim jak św. Innocenty Benjaminow, którzy poświęcili całe swoje życie dla ludzi, którym chcieli głosić Ewangelię.

Również dziś miłość oznacza przyjmowanie ludzi takimi, jakimi są, pragnąc tylko jednego – by przyjęli Chrystusa. To nie wymaga jakiegoś kulturowego lub też narodowego wyobcowania. Święty apostoł Paweł był: „z Żydami jak Żyd, z Grekami jak Grek” (1 Kor 9,19-22), aby i jednych i drugich doprowadzić do Chrystusa. Tak samo postępowali inni prawdziwi apostołowie i dzięki temu dla Aleutów i Indian Alaski Kościół stał się „ich własnym Kościołem”. Kościół w Ameryce powinien być dokładnie takim samym. Oczywiście, nie może on być Kościołem w pełnym sensie tego słowa, jeśli nie świeci swą miłością wszystkim, pragnąc dla wszystkich tylko zbawienia i życia wiecznego. Misyjny wymiar natury Kościoła okazuje się jedynym kluczem do rozwiązania problemów „etnicznych” w amerykańskim prawosławiu. Kościół nie ma prawa narzucać swym członkom żadnej ideologii lub kultury, oprócz Ewangelicznej Prawdy: ta Prawda czyni ludzi „wolnymi”, jak to objaśnia św. Paweł w swym posłaniu do Galatów. Święty Herman walczył przeciwko tym, którzy w jego czasach próbowali eksploatować i „rusyfikować” ludność Alaski. Jego duch powinien być obecny między nami również dziś. Jak już mówiliśmy, nikt nie ma prawa zabraniać Amerykanom, którzy chcą stać się prawosławnymi, pozostać Amerykanami. Jednak z drugiej strony trzeba pamiętać, że „amerykanizacja” nie jest wcale wymogiem członkostwa w Kościele. Rodziny, ale również duże grupy i organizacje mają pełne prawo chronić swą indywidualność w łonie Jedynego Kościoła, który z kolei strzeże swej misyjności i pamięta cud Pięćdziesiątnicy, gdy wszystkie ludy słyszały Słowo Boże w ich własnych językach. Trzeba przyjąć również i to, że Kościół powinien budować swą teraźniejszość i przyszłość „dla Ameryki”. W naszym Kościele rzeczywiście są Amerykanie. Ale są w nim również Albańczycy, Grecy, Ukraińcy, Serbowie, Rumuni i Rosjanie. Są czarni i biali. Kościół nie ma prawa ograniczać czy uciskać kogokolwiek z nich, lecz powinien kontynuować cud Pięćdziesiątnicy, który przekreślił babilońskie pomieszanie języków; gdy wszystkie narody „były powołane ku zjednoczeniu” i zaczęły: „jednogłośnie chwalić Najświętszego Ducha” (kondakion Pięćdziesiątnicy).

„Prawdziwa misyjność”, marzec 1972 „The Orthodox Church”

Co oznacza misyjność?

Rozwój ducha misyjności i misyjna aktywność jest oczywiście jedną z najważniejszych, budzących nadzieję cech pełni naszej Cerkwi, celem której jest doniesienie Chrystusa do wszystkich nam współczesnych. Cerkiew zaczyna rozumieć, że misyjność to zadanie całej Cerkwi, nie tylko poszczególnych gorliwych kapłanów lub specjalnych, przeznaczonych do tego celu struktur. I to właśnie jest powodem, dla którego powinniśmy zastanowić się nad znaczeniem misyjności i zadać sobie następujące pytania:


  1. Czy nasza parafia chce jako oddzielna parafia wziąć udział nie tylko w pomocy dalekim misjom, ale również zatroszczyć się o swych sąsiadów? Dlaczego prawosławni nie otworzyli misji w swym mieście?
  2. Czy nasze życie liturgiczne jest na tyle czytelne, by było zrozumiałe dla nowo nawróconych? Czy może z jego pomocą zabezpieczamy sobie komfort poczucia własnej, od wielu lat - czyt. na lepszych warunkach, uprzywilejowanej przynależności do Cerkwi (do której mamy pełne prawo, ale której świadomi do końca nie jesteśmy?)
  3. Czy zauważaliście kiedykolwiek, że w naszej Boskiej Liturgii są wezwania skierowane pod adresem katechumenów, tj. nowo nawróconych? Do tych, którzy uczęszczają na nabożeństwa, ale nie są jeszcze przyjęci do grona wiernych? I jeśli na naszej parafii nie ma katechumenów, to czy nie jest to czasem sygnał, że nie troszczymy się w pełni o misyjności Cerkwi?
  4. Czy rzeczywiście nasze zachowanie, jako prawosławnych chrześcijan, różni się od zachowania tych, którzy siebie tak nie nazywają, czy też może w gruncie rzeczy przejmujemy wzory zachowań zsekularyzowanej cywilizacji, którą sami osądzamy jako bezbożną?

I jeszcze kilka pytań do tych, kto mówi o misyjności i aktywnie się nią zajmuje:

  1. Czy zawsze pamiętacie słowa Chrystusa skierowane do faryzeuszów, którzy: „obchodzicie morze i ląd, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy nim zostanie, czynicie go synem piekła dwakroć gorszym, niż wy sami (Mt 23, 15)? Czy pamiętacie słowa świętego Serafina z Sarowa: „Zbaw się sam, a wokół ciebie zbawią się tysiące”?
  2. Czy zauważaliście kiedykolwiek zasadniczą różnicę, która istnieje między licznymi protestanckimi ewangelizatorami lub głosicielami „chwilowego” odrodzonego chrześcijaństwa – a misjonarzami prawosławnymi, którzy budując Kościół Powszechny, wprowadzając ludzi w bogate życie Prawosławnej Tradycji, dostrzegają i akceptują przy tym- jak to zawsze w Kościele być powinno- to, co jest najpiękniejsze, najbardziej wartościowe, najszlachetniejsze, w każdym, kto przywołuje imię Chrystusa, nawet jeśli formalnie do Cerkwi nie należy?
Wszystkie te pytania ukazują nam na rzeczy ważne w życiu misyjnym Kościoła, o których nigdy nie wolno zapominać.

Co oznacza misyjność? Ks. J. Meyendorff, luty 1979, "The Othodox Church"

Na podst.: „Kamo griadieszy?” nr 3/2003, Kijów, wyd. parafii p/w św. Agapita Pieczerskiego
Tłum. z ros. ks. Mariusz Synak
Słupsk 2005-01-31

— o. John Meyendorff, tłum. o. Mariusz Synak

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →