śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 20 lipca 2025

Moc słowa

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie” – mówi apostoł. W tym tkwi istota całej naszej prawosławnej wiary, życia i kultu.

0 czytelników poleca

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” – mówi św. Paweł w dzisiejszym Liście (Rz 12, 6-14). A w dzisiejszej Ewangelii widzimy zarówno wypełnienie, jak i nieposłuszeństwo temu przykazaniu. Prostoduszny tłum je wypełnia; zatwardziali i zazdrośni uczeni w Piśmie je przekraczają. Chrystus powiedział paralitykowi, że jego grzechy zostały odpuszczone i nakazał mu chodzić. Uczeni w Piśmie – których całe życie i kariera były poświęcone studiowaniu Prawa Bożego; którzy powinni byli jako pierwsi dostrzec przed sobą Żywe Wcielenie Pisma Świętego w Chrystusie, Bogu Wcielonym – szemrali w sercach, że Chrystus bluźni, zdumieni, że człowiek wypowiada słowa właściwe tylko Bogu. Lecz prostoduszny tłum, widząc cud nagłego uzdrowienia paralityka, „dziwił się i wielbił Boga, który dał taką władzę ludziom”, rozumiejąc, że tylko Bóg może czynić takie cuda.

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie” – mówi apostoł. W tym tkwi istota całej naszej prawosławnej wiary, życia i kultu. To jest istota i naczelna zasada naszej prawosławnej hymnodii. Wychwalając świętych Bożych, błogosławi ich i wychwala. Nie mówi o żadnych wadach, które mogły w nich tkwić. Mówi o nich nie jako o zwykłych ludziach, ale jako o bogach z łaski, przemienionych w najczystsze członki Chrystusa boską mocą i energią Ducha Świętego, mówi o przybranych synach Ojca.

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” To jest istota i naczelna zasada naszej prawosławnej ikonografii. Malując świętych Bożych, ikonograf nie stara się odtworzyć zniszczalnego, ziemskiego wizerunku, prostego portretu. Nie maluje ich w okularach, jeśli nosili okulary, ani okaleczonych, jeśli byli okaleczeni; lecz w ich przyszłym, zmartwychwstałym stanie, doskonale zdrowych, ubóstwionych, zanurzając nas w rzeczywistości tego błogosławionego, przyszłego sposobu życia.

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” To jest istota i naczelna zasada naszej prawosławnej hagiografii. Żywoty świętych nie dążą przede wszystkim do historycznej biografii, prostej relacji z ludzkiej egzystencji, choć i to zawierają. Starają się ukazać słowami bosko przeżyte życie świętych Bożych. Czasami pomijają ich nazbyt ludzkie wady. Czasami nie. Jeśli je pomijają, nie kłamią ani nie fałszują prawdy, lecz tak jak ktoś, kto wygłasza mowę pochwalną nad zmarłym bliskim, albo jak ktoś przedstawia kogoś przed publicznością, tak hagiografowie wychwalają swój temat z pokorą, starając się wpoić w dusze innych łaski i cnoty przemienionego świętego, aby wszyscy mogli gorliwie dążyć do nieskończonych wyżyn życia w Bogu, który przewyższa wszelkie niebiosa aniołów.

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” Św. Szymon Nowy Teolog naucza tego jako zasady życia w naszej ascetycznej walce z namiętnościami, mówiąc, że powinniśmy starać się postrzegać i błogosławić wszystkich jako aniołów Bożych, a samych siebie widzieć jako grzeszników. Taka jest walka duszy tego, kto pragnie oczyszczenia, które oświeca go boską wizją Boga – widzeniem Boga we wszystkim i we wszystkim oczami Boga. Ta ascetyczna teologia pragnie uczynić z nas duchowych i moralnych hymnografów, ikonografów i hagiografów: sprawić, byśmy odnajdywali i błogosławili nawet najmniejsze dobro w ludziach; dostrzegali w nich obraz, ikonę Boga; byśmy ogłaszali ich dobre uczynki i miłosiernie ignorowali ich grzechy, tak jak czyni to Najmiłosierniejszy Chrystus, który umarł za wszystkich.

To prawosławne rozumienie niezatartego obrazu Boga w każdym człowieku jest przedstawione na niektórych ikonach, takich jak ta przedstawiająca naszego ukochanego patrona, św. Pantelejmona. Patrząc na twarze oprawców świętego, zauważymy, że są oni potulni, pełni niewinnej prostoty, a nie srogo nastawieni i z niegodziwą deformacją. Choć ci ludzie mogli mieć tak złą namiętność w sercach i twarzach, to jednak ta ikonograficzna tradycja Kościoła ukazuje nie tylko podobieństwo Boga, jaśniejące w świętych, którzy urzeczywistnili w sobie rzeczywistość obrazu Bożego, ale także wewnętrzną rzeczywistość potencjału każdego człowieka; że został stworzony na obraz Boga i może upodobnić się do Niego.

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” Takie słowa wypowiada św. Paweł pod natchnieniem i przykładem samego Chrystusa, który nauczał: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy wam czynią zło; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają!”. Tak mówił i tak czynił na krzyżu, gdy – ukrzyżowany z zimną krwią, wyszydzony przez swój lud i stworzenie – zawołał: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią!”.

Jakiż znak miłości do nieprzyjaciół jest większy niż ten? Czyż można wyświadczyć większe dobro tym, którzy wyrządzają zło niż to wstawiennictwo Jedynego Syna u Ojca? Jakież błogosławieństwo dla tych, którzy przeklinają, mogłoby być lepsze niż to? Bo to prawdziwa modlitwa za tych, którzy źle traktują! Nigdy bowiem nie było większego zła, głębszej otchłani braku miłości, bardziej nikczemnej klątwy i cięższego grzechu nadużycia niż zabicie Boga Wcielonego, przelanie Jego drogocennej i najczystszej krwi oraz bluźnierstwo i przekleństwo samego Błogosławieństwa, które pragnie błogosławić wszystkich swoją łaską i boskim życiem!

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” Jakąż moc ma takie błogosławieństwo! To właśnie to błogosławieństwo i modlitwa o przebaczenie Boga-Człowieka zmiękczyły zatwardziałość serca św. Dyzmy. Święci Mateusz i Marek mówią nam, że obaj łotrzy – ten po prawej i ten po lewej stronie Pana – początkowo naśmiewali się z Chrystusa wraz z ludem. Ale św. Łukasz mówi, że Dobry Łotr wyznał swoją grzeszność i bezgrzeszność Chrystusa. Kiedy to uczynił? Zaraz po modlitwie Chrystusa o przebaczenie. Nie ma sprzeczności w czterogłosowej harmonii Świętych Ewangelistów. Dobry Łotr pokutował, uwierzył w Chrystusa, wyznał Go Panem i szukał u Niego wiecznego błogosławieństwa po tym, jak został przemieniony ze ślepoty przez długotrwałą miłość i błogosławieństwo Chrystusa Kochającego Człowieka.

Taka jest moc miłości! Taka jest łaska i bosko przemieniająca natura błogosławieństwa! Oto co widzimy w życiu św. Makarego Wielkiego, którego imię samo w sobie oznacza błogosławieństwo. Mówi się, że on i jego uczeń byli w drodze, przy czym on sam szedł za uczniem. Ten zobaczył pogańskiego kapłana i powiedział do niego: „Hej, demonie, dokąd idziesz?”. Poganin prawie zatłukł go na śmierć, a potem odbiegł. Święty Makary spotkał go po drodze i widząc go biegnącego, powiedział: „Mam nadzieję, że masz się dobrze, o strudzony robotniku!”. Poganin, zszokowany, zatrzymał się i zapytał: „Co dobrego we mnie widzisz, że mnie tak witasz?”. Święty Makary odpowiedział: „Widziałem, jak się trudzisz, ale wszystko na próżno”. Poganin rzekł: „Poruszyło mnie twoje pozdrowienie i zrozumiałem, że jesteś po stronie Boga. Ale inny, zły mnich, spotkał mnie i obraził, więc prawie zatłukłem go na śmierć”. Święty Makary zrozumiał, że mówi o jego uczniu. Kapłan upadł mu do stóp i błagał świętego: „Nie puszczę cię, dopóki nie uczynisz mnie mnichem”. Obaj udali się więc do ucznia Świętego, a potem do pobliskiej cerkwi. Wtedy poganin przyjął chrzest, przyjął postrzyżyny i wielu innych pogan nawrócił na chrześcijaństwo. Abba Makary powiedział więc: „Jedno złe słowo może uczynić nawet dobro złem; podczas gdy jedno dobre słowo czyni nawet zło dobrem”.

Jakaż błogosławiona historia! Jaki święty obraz! Jaki wspaniały cud! Taki cud jest równy temu, który objawiono dziś w Ewangelii. Pan bowiem podniósł człowieka sparaliżowanego i zmazał wszystkie jego grzechy jednym błogosławionym słowem. Wierząc całym sercem w Chrystusa i czyniąc w ten sposób dzieła równe Jego (jak zaświadczył Pan, że wielu wierzących w Niego będzie czynić), św. Makary, jednym słowem błogosławieństwa, podniósł zaciemnioną duszę sparaliżowaną przez demony i obmył ją ze wszystkich grzechów swoją łaskawą miłością.

Tak właśnie postępują wszyscy święci! Będąc prawdziwie solą ziemi, wydobywali życiodajne wody boskiej natury tych, którzy wyschli z gorzkiego grzechu. Taka jest moc Chrystusa! Taka jest droga świętych! Taka jest nauka Kościoła! Taka jest jedyna droga dla nas dzisiaj, otoczonych niegodziwością, zepsuciem, szaleństwem, bezprawiem, herezją i apostazją.

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” Taka jest wszechogarniająca, Chrystusowa zasada życia! Jeśli nasz brat nas obraża, to błogosławiąc go, sprawimy, że zło zmieni się w dobro. Jeśli słyszymy o bezbożnych politykach, to prosząc w modlitwie o Boże błogosławieństwo dla nich, poświęcimy energię i dar naszej myśli, gorliwości i słowa na rzecz oświecenia i zbawienia ich dusz, zamiast ich przeklinać i krytykować, nie czyniąc nic dobrego ani im, ani sobie. Jeśli słyszymy o heretyckich i odstępczych przywódcach Kościoła, to błagając Boga o błogosławieństwo dla nich, mając nadzieję na ich nawrócenie, modląc się z gorącą gorliwością i pokorą, dotkniemy ich dusz z daleka i uczynimy nasze dusze świętszymi i bardziej podobnymi do Chrystusa.

„Błogosławcie, a nie przeklinajcie!” Dążmy do tego sposobu życia, który jest tak boski i potężny, a jednak streszczony w zaledwie czterech krótkich słowach. Takiego sposobu życia poszukiwał nasz ojciec, św. Sisoes. Kiedyś z przekonaniem stwierdził: „Odwagi! Bo jestem tu od 30 lat i już nie błagam Boga o przebaczenie moich grzechów, ale tak mówię, kiedy się modlę: «Panie Jezu Chryste, chroń mnie przed moim językiem», bo każdego dnia, aż do tej pory, upadam z jego powodu i grzeszę”.

Św. Jan Klimak w rozdziale o sądzie i oszczerstwie mówi, że grzechy języka zdarzają się nawet u ludzi skądinąd bardzo duchowych. Św. Sisoes nie wypowiedział złego słowa, ale mimo to, podobnie jak św. Jan Chryzostom, uważał, że jego usta i język są zbyt zanieczyszczone, by Słowo Boże mogło ich dotknąć w Komunii Świętej. O ileż bardziej zatem powinniśmy się modlić o czystość naszych myśli i słów, skoro nawet pokorni Sisoes i Jan Złotousty nie widzieli niczego złotego w swoich ustach?

Jeśli oczyścimy nasze serce i słowo poprzez pokorną modlitwę, nasze serce, zamiast źródłem przekleństw, stanie się boskim miejscem spoczynku Najłaskawszego Ducha; a nasze słowo, zamiast raniącym mieczem, stanie się boskim kluczem otwierającym śluzy niebiańskiego miłosierdzia bezgranicznych głębin współczucia Chrystusa dla całej ludzkości, dla tego upadłego świata, pogrążonego w brudzie i grzechu. Niech Bóg pozwoli nam prawdziwie się modlić i prawdziwie żyć, z łaski Jego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa, który wraz z Ojcem i Duchem Świętym jest uwielbiony, błogosławiony i czczony na wieki wieków. Amen.
 
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)

za: holycross.org

fotografia: mati.40702 /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →