Błogosławieństwa są rozsiane po całej Ewangelii, ponieważ całe życie Chrystusa – od Narodzenia aż po Wniebowstąpienie – jest przejawem Błogosławieństwa. Każde Jego słowo, każdy czyn, każdy cud, każde spotkanie z chorym lub grzesznikiem promieniuje błogim, boskim życiem, które On przyniósł na świat.
przeczytaj poprzednie rozważania
Więcej niż dziewięć
Każdy prawosławny chrześcijanin, rozpoczynając studiowanie Katechizmu, prędzej czy później zatrzymuje się przed majestatycznym początkiem Kazania na Górze. „Błogosławieni ubodzy duchem… Błogosławieni płaczący…” – słowa te brzmią jak drabina, prowadząca z tego świata do Nieba. Święty Jan Złotousty nazywał je „złotym łańcuchem” cnót. Przyjmuje się, że przykazań błogosławieństw jest dokładnie dziewięć. Jednak uważna lektura Ewangelii pokazuje, że Chrystus wypowiada słowo „błogosławieni” znacznie częściej, przy czym w najróżniejszych okolicznościach.
Powstaje pytanie: ile tak naprawdę jest ewangelicznych błogosławieństw i dlaczego nie wszystkie zostały uwzględnione w Kazaniu na Górze?
Pierwsze zaskoczenie: u Mateusza i Łukasza
Nawet w równoległych fragmentach Ewangelii liczba błogosławieństw jest różna. U ewangelisty Mateusza jest ich dziewięć (Mt 5, 3–12). U ewangelisty Łukasza, w tak zwanym „Kazaniu na równinie”, zaledwie cztery, przy czym sformułowane są one inaczej (Łk 6,20–23). Autorzy komentarzy wyjaśniają tę różnicę celami, jakie stawiali sobie ewangeliści. Apostoł Mateusz, pisząc do chrześcijan pochodzenia żydowskiego, przedstawia Chrystusa jako nowego Mojżesza, wielkiego Prawodawcę, i podaje pełny, systematyczny zbiór duchowych praw Królestwa Bożego – dziewięć stopni. Apostoł Łukasz, zwracając się do chrześcijan pochodzenia pogańskiego, kładzie nacisk na praktyczną, społeczną stronę nauki: biada bogatym, błogosławieni ubodzy w duchu. Jednak Chrystus wypowiadał słowo „błogosławieni” również w innych przypadkach, poza obydwoma tymi kazaniami.
Inne przykazania błogosławieństw: skarb rozsiany po Ewangeliach
W Ewangelii można znaleźć szereg wypowiedzi, w których Chrystus błogosławi ludzi za konkretne stany duchowe, które nie zostały wymienione w Kazaniu na Górze. Oto one:
1. „Błogosławiony jest ten, który się Mną nie zgorszy” (Mt 11, 6). Jest to błogosławieństwo niezachwianej wiary, która nie zachwieje się na widok upokorzenia Chrystusa czy też w obliczu trudności drogi zbawienia. W Kazaniu na Górze nie ma o tym mowy, gdyż tam Pan nauczał o ogólnych zasadach moralności, a tutaj odnosi się do konkretnych wątpliwości Jana Chrzciciela (Mt 11, 2–3).
2. „Wasze zaś oczy [są] błogosławione, bo widzą, i uszy wasze, bo słyszą” (Mt 13,16). Jest to błogosławieństwo zdolności do duchowego przyswajania objawienia. Nie każdy, kto słucha - słyszy, i nie każdy, kto patrzy - widzi. Pan błogosławi uczniów za to, że zostali uznani za godnych poznania tajemnic Królestwa Niebios. Poznanie w kontekście biblijnym oznacza nie tylko przyswojenie pewnej teoretycznej informacji, ale doświadczenie spotkania i zjednoczenia się z Tym, Którego można poznać, pełne łaski przyjęcie Go w swoim sercu oraz pokochanie Go całym swoim jestestwem.
3. „Szczęśliwi [Błogosławieni] ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). Słowa te zostały wypowiedziane już po Zmartwychwstaniu do apostoła Tomasza. To błogosławieństwo skierowane jest do tych, którzy żyją już po Wniebowstąpieniu Zbawiciela i nie widzieli Go na własne oczy, jednak wierzą w Niego nie mniej mocno niż ci, którzy Go widzieli. W Kazaniu na Górze nie ma tego błogosławieństwa, ponieważ wtedy nie miało jeszcze miejsca samo wydarzenie Zmartwychwstania ani wątpliwości Tomasza co do niego.
4. „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś” (Łk 11, 27). Tak zawołała pewna kobieta z tłumu, wyrażając swój podziw dla Matki Bożej. Chrystus nie odrzuca tych słów, ale wynosi uczniów na wyższy poziom: „Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go” (Łk 11, 28). Tutaj błogosławieństwo nie dotyczy cielesnego pokrewieństwa, lecz posłuszeństwa Bogu. Posłuszeństwo zaczyna się od uważnego słuchania Bożych przykazań, a kończy się ich praktycznym wypełnianiem.
Oprócz Ewangelii podobne stwierdzenie pojawia się również w Apokalipsie: „Błogosławieni, którzy przestrzegają Jego przykazań” (Ap 22, 14). Jest to powtórzenie poprzedniego błogosławieństwa Chrystusa, wypowiedzianego jednak w imieniu Kościoła czasów ostatecznych. Nadaje to przykazaniom proroczo-apokaliptyczny charakter obietnicy.
Dlaczego nie znalazły się one w Kazaniu na Górze? Wyjaśnienie Świętych Ojców
Jeśli Chrystus jest Bogiem i nauczał pełni prawdy, dlaczego nie zawarł wszystkich tych błogosławieństw w jednym przemówieniu – w Kazaniu na Górze? Święty Jan Złotousty i błogosławiony Teofilakt Bułgarski udzielają na to jasnej odpowiedzi.
Po pierwsze. Kazanie na Górze to nie tylko zbiór pojedynczych wypowiedzi, ale kompletne arcydzieło moralności. Każde z dziewięciu błogosławieństw stanowi stopień wywodzący się z poprzedniego: ubóstwo duchowe rodzi płacz, płacz – łagodność, łagodność – sprawiedliwość. Jest to drabina, której nie można ani skrócić, ani uzupełnić obcymi elementami, nie naruszając harmonii.
Po drugie. W innych miejscach Ewangelii Chrystus występuje nie jako Prawodawca na Synaju, ale jako Pasterz i Nauczyciel, stosujący ogólne prawo do konkretnych przypadków. „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” – to nie jest nowe, jedenaste przykazanie, lecz pasterskie pocieszenie i zachęta dla wszystkich przyszłych pokoleń chrześcijan, praktyczne zastosowanie dziewięciu błogosławieństw do konkretnej sytuacji historycznej.
Po trzecie. Zgodnie z myślą św. Grzegorza z Nyssy cała nauka Chrystusa stanowi jedność. Kazanie na Górze można porównać do słońca, a pozostałe błogosławieństwa – do promieni tego słońca w różnych aspektach życia. W jednym przypadku błogosławiona jest wierność w obliczu wątpliwości, w innym – czystość oczu, które dostrzegają tajemnice Królestwa.
Dlaczego błogosławieństwa są „rozsiane” po wszystkich Ewangeliach? Główna tajemnica
Istnieje również głębsza, teologiczna odpowiedź na pytanie, dlaczego słowo „błogosławieni” pojawia się w różnych rozdziałach, a nie tylko w Kazaniu na Górze. Błogosławieństwa to nie tylko zasady moralne, a nawet nie tylko drabina cnót. To główny motyw łączący całą Ewangelię, jej motyw przewodni. Chrystus przyszedł na ziemię nie po to, by dać kolejny zbiór praw, ale aby przynieść samą Błogość – pełnię radości, pokoju i życia z Bogiem. Sam Chrystus jest ucieleśnieniem Błogości.
Błogosławieństwa są „rozsiane” po całej Ewangelii, ponieważ całe życie Chrystusa – od Narodzenia aż po Wniebowstąpienie – jest przejawem Błogosławieństwa. Każde Jego słowo, każdy czyn, każdy cud, każde spotkanie z chorym lub grzesznikiem promieniuje tym błogim, boskim życiem, które On przyniósł na świat. Dlatego nie jest przypadkiem, że Kazanie na Górze, przypowieści, rozmowy z faryzeuszami i pocieszenie apostoła Tomasza przepełnione są tą samą dobrą nowiną: „Błogosławieni…”. Bóg nieustannie przekonuje nas, że błogosławieństwo jest rzeczywiste i możliwe już tu i teraz, ponieważ On dzięki łasce zawsze jest z nami.
Święty Grzegorz Palamas naucza, że niestworzone energie Boże, które czynią człowieka uczestnikami natury Bożej (2 P 1,4), są tą samą łaską, która przemienia wierzącego. Właśnie ta łaska, udzielona przez Chrystusa, jest prawdziwym błogosławieństwem. Przykazania błogosławieństwa nie są warunkiem, który człowiek musi spełnić, aby Bóg go pokochał. Jest to opis stanu, w który wkracza człowiek, jednocząc się z Chrystusem. A ponieważ Chrystus jest obecny w każdym wydarzeniu ewangelicznym, słowo „błogosławieni” naturalnie pojawia się w całym Nowym Testamencie.
Gdyby Bóg ograniczył się jedynie do wyliczenia błogosławieństw w Kazaniu na Górze, można by pomyśleć, że błogosławieństwo to jakiś odległy ideał, osiągalny ogromnym wysiłkiem na końcu chrześcijańskiej drogi. Jednak rozrzucając błogosławieństwa na całej drodze swej ziemskiej służby, Chrystus pokazuje, że tak nie jest. Błogosławieństwo nie jest gdzieś daleko, jest już tu i teraz. Błogosławieństwo to On Sam, to Jego Boża łaska. Osiągnięcie błogosławieństwa jest proste: wystarczy osobiście spotkać się z Chrystusem, uwierzyć w Niego, wejść do Jego Kościoła i przyjąć w nim Jego łaskę, tu i teraz. Bóg tylko czeka, aby uczynić nas błogosławionymi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, to wejdę do niego i będę wieczerzał z nim, a on ze mną” (Ap 3, 20).
Błogosławieństwo w Chrystusie
Ewangelia nie jest kodeksem prawnym, w którym każde przykazanie jest ponumerowane i ściśle przypisane do określonego miejsca. Jest to żywy głos Chrystusa, który rozbrzmiewa zarówno w Kazaniu na Górze, jak i w rozmowie z Tomaszem, w odpowiedzi udzielonej nieznanej kobiecie oraz w ostatniej księdze Pisma Świętego. Fakt, że Zbawiciel wielokrotnie i w różnych okolicznościach wypowiadał słowo „błogosławieni”, świadczy o niewyczerpanej Bożej miłości oraz o tym, że błogosławieństwo nie jest ukryte w odległej przyszłości – zostało nam już dane w Chrystusie, w Cerkwi, jako Jego Ciele.
Wszystkie przykazania błogosławieństw nie tylko wyliczają zasady, ale otwierają drogę do Chrystusa. Samo błogosławieństwo, które przenika całą Ewangelię, wskazuje nie na abstrakcyjny ideał, ale na żywą Osobę, która jest Drogą, Prawdą i Życiem (J 14, 6).
Dlatego prawosławny chrześcijanin szuka błogosławieństwa nie w martwej liście nakazów, ale w osobistej relacji ze Zbawicielem, w świętych sakramentach, w modlitwie i w wiernym wypełnianiu uczynków miłości. Całe życie w Chrystusie staje się jedną nieprzerwaną błogością – niekiedy ukrytą pod krzyżem ziemskich cierpień, ale już niosącą w sobie przedsmak życia przyszłego wieku.
o. Tarasij Borozieniec (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.